Witajcie kochani w ten piękny majowy weekend. Muszę się Wam przyznać, że póki co - maj pozytywnie mnie nastraja. Mimo, że nie zawsze mi wszystko wychodzi, to jest mi jakoś tak... radośnie. Czyżby tak już miało zostać i jest to wizja lepszego jutra? :) Mam nadzieję, że tak. Tymczasem zapraszam Was na wspomnienia kwietnia, co do którego żywiłam nadzieję, że będzie normalny - ale niestety nie był. Jednak czy był to zły miesiąc? Niekoniecznie. 


Kwiecień z pewnością nazwałabym miesiącem noszenia maseczek i gumowych rękawiczek. Miesiącem ograniczenia zakupów, ogólnie pojętego wychodzenia z domu i stuprocentowo domowych weekendów. 

Całe święta spędziłam w domu. Odpoczęłam jak nigdy - zawsze przez święta człowiek się zmęczył, bo miał dwa dni na odwiedzenie trzech babć i teściów. Tym razem na spokojnie - ładowaliśmy bateryjki w domu łapiąc pierwsze promienie słońca. Był długi spacer po polu rzepaku, który sięgał ledwo do kostek, jedzenie mazurka i żurku naprzemiennie oraz oglądanie filmów. Także nie ma tego złego - to były spokojne święta, w pełni przeznaczone na regenerację. 

Ciężko powiedzieć czy działo się coś wartego uwagi, skoro całe nasze życie zaczęło działać tylko i wyłącznie na linii praca - dom - raz na dwa tygodnie zakupy.

W kwietniu miałam być na koncercie Taco - smuteczek ogromny, koncert przełożony na czerwiec, ale raczej też się nie odbędzie, więc będę zmuszona zwrócić się po kasę za bilety. Wielka szkoda, że wyszło jak wyszło, bo walczyłam o te bilety jak lwica! I taka dumna z siebie byłam, gdy wywalczyłam. No, ale zawsze coś radości mi ten koncert przyniósł, mimo, że się nie odbył. ;)

Do dobrych kwietniowych wydarzeń mogę zaliczyć wypuszczenie nowej płyty Quebonafide, którą to molestowałam dosłownie cały miesiąc i dopiero w maju zaczęłam na nowo dopuszczać do siebie inne kawałki i innych artystów. Także płytę znam już na pamięć, w razie kiedyś wrócimy do normalności - na koncert będę gotowa :D

W minionym miesiącu obejrzałam Boże Ciało. Na prawdę dobry film, który podczas seansu budzi w człowieku mnóstwo skrajnych emocji. Początkowa niechęć do głównego bohatera z czasem przeradza się w sympatię i ja osobiście koniec końców stałabym za nim murem. O czym opowiada film na pewno każdy z Was wie, bo było o nim bardzo głośno. Jeśli jednak nie widzieliście, to polecam obejrzeć - na prawdę warto i myślę, że każdy powinien wyrobić sobie własną opinię na temat tego dzieła. 

Co tam jeszcze robiłam w kwietniu? A no bawiłam się w krawcową - uszyłam kilka maseczek, a skoro już przytargałam na górę maszynę, to postanowiłam skorzystać z niej po całości i przerobiłam sobie sukienkę. Maszyna nadal stoi u mego boku i czeka na dalsze pomysły - a skoro mam ją pod ręką, to na pewno się one zrodzą. ;>

Jednak  największym moim kwietniowym sukcesem jest chyba spadek mojej wagi. Schudłam pięć kilo od początku kwarantanny - ot tak, jakoś łatwo mi to przyszło. A złoty środek? Po prostu jem mniej - bez podjadania, przerzuciłam się na kaszę, której nie trzeba jeść dużo żeby się zasycić. Ale spokojnie - nie odmawiam sobie pizzy, lodów, grilla czy szklaneczki pepsi. ;) Zawsze mówiłam, że nie nadaję się do życia na diecie, bo po prostu lubię jeść - i nadal jem to na co mam ochotę, bo kasza bardzo mi zasmakowała (wiedzieliście ile mamy dostępnych rodzajów kasz?). Do tego regularnie ćwiczę cztery razy w tygodniu - bez wymówek, tydzień w tydzień. I to chyba złoty środek - systematyczność. :) A do mamy się śmieję, że skoro tak łatwo zgubiłam te kilogramy, to widocznie nie były mi one do niczego potrzebne :D

KSIĄŻKI

Tutaj było kiepsko w tym miesiącu - przeczytałam tylko 130 stron, mimo siedzenia w domu - spędzałam więcej czasu z mężem niż z książkami, więc mimo wszystko było fajnie :D
Łącznie liczba stron od początku roku 854.

No i to by było chyba na tyle. Pozwolę sobie uraczyć Was jeszcze porcją cytatów, które towarzyszyły mi w kwietniu. Może nie są zbyt radosne, ale ten kwiecień był jakiś taki... dziwny.

"Momentami samotność daje więcej szczęścia od ludzi. Tylko żaden moment nie trwa wiecznie" - Żurnalista

"O wiele bezpieczniej jest budzić strach niż miłość" - Żurnalista

"Szanująca się kobieta nie kończy czterdziestki przed sześćdziesiątką!" - Manula Kalicka
  Wszystkie kochanki naszego taty


A jaki był Wasz kwiecień? Co ciekawego się działo? ;)
Pozdrawiam i do następnego! 

69 komentarzy:

  1. Jak te kwiecień mi zleciał.... ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. kwiecień na szczęście szybko minął :)
    Ja wysiadam przy włączeniu maszyny do szycia, więc podziwiam!
    Ja mam 14 czerwca niby koncert Podsiadły, ale żenujące, że wiadomo, że imprez do tej pory nie będzie, a nie ma decyzji, czy przełożony, czy w ogóle anulowany....
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja koleżanka miała jechać na jego koncert w kwietniu i przenieśli jej na październik.

      Usuń
    2. no to była inna trasa, ja mam na ten stadionowy koncert i kurcze, cisza....

      Usuń
    3. Wylosują 50 osób, które wpuszczą na stadion :D
      Nie no raczej Was tak nie zostawią bez słowa.

      Usuń
  3. Very nice post! Have a great weekend! 🌷🌷🌷 Stay safe! 🙏🙏🙏

    OdpowiedzUsuń
  4. To zdolna jesteś mogłabyś te przeróbki pokazać . Dieta to bezsensu lepiej po prostu zdrowo się odżywiać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tam, to takie drobiazgi. Raczej nie ma się czym chwalić. :D Jakbym sama od podstaw sukienkę uszyła, to co innego :D

      Usuń
    2. By przerobić tez trzeba być kreatywny

      Usuń
    3. No tak, trzeba mieć jakiś pomysł w sumie. :D
      Dziś przypaliłam bluzkę żelazkiem i próbuję wymyślić jak ją przerobić żeby nie było tej dziurki widać :D

      Usuń
    4. To jest większa kreatywność bo wychodzi poza bezpieczne ramy .

      Usuń
    5. Myślę nad naszywką w kształcie dużej, czerwonej róży - może wyjdzie nawet fajnie ;)

      Usuń
    6. Naszywki są teraz ponoć bardzo modne ;)

      Usuń
    7. Już od jakiegoś czasu, bo kiedyś kupiłam kilka naszywek i jedną koszulkę nimi uratowałam :D Takiej róży jednak nie mam i muszę zamówić. Jak wyjdzie coś fajnego, to może dam jakiś krótki inspirujący post na blogu. ;)

      Usuń
    8. To już doczekać się nie mogę ;)

      Usuń
    9. Cieszę się, że taka tematyka Cię interesuje :)

      Usuń
    10. Moze dlatego ze sama do szycia nie mam talentu.

      Usuń
    11. Talentu to i ja nie mam, ale zawsze sobie powtarzam, że nie ma takiej rzeczy, której nie mogłabym się nauczyć :D

      Usuń
  5. Z wagą należysz raczej do wyjątków. :) Ja teraz też regularnie ćwiczę - myślę, że nie udałoby się to bez tej całej kwarantanny - ale ważę więcej, za dużo wpadało bezsensownych przekąsek... Kasze (poza gryczaną) bardzo lubię, ale raczej na mnie nie zadziałają. Za to nie umiem zjeść większej ilości gotowanych ziemniaków, bo mi na ogół nie smakują. :P
    Ostatnio mało czytam i mało oglądam, sama nie wiem, czemu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na dobre ziemniaki w dzisiejszych czasach trudno trafić. Często trafiają się mączyte i typowo przemysłowe. Ale jak już się uda znaleźć dobre jakościowo - to uwielbiam, mogę jeść bez sosu. :D
      Oddajesz się innym zajęciom? :D

      Usuń
  6. Kwiecień zleciał mi mega szybko, ale przyniósł rónież wiele chwile złych oraz mniej tych dobrych. Jednak rozpatrywanie tego miesiąca zostawiam już za sobą. W końcu mamy Maj i trzeba patrzeć się z optymizmem w przyszłość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super postawa. Idziemy do przodu z uśmiechem na twarzy :)

      Usuń
  7. Ja niestety wrzuciłam kilka kilo w marcu, szybko mnie przybyło, kwiecień to miesiąc stabilizacji, liczę, że z kolei maj będzie zamknięty ubytkiem wagi. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. My dużo czytamy, ale głównie książki dla dzieci, dla nas obecnie nie ma czasu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kwiecień upłynął u mnie bardzo pracowicie, szczególnie na działce. Dużo było do zrobienia, ale już jest gotowa na przywitanie lata. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. ten kwiecień był totalnie dziwny, mogłaby już wszystko wrócić do normalności bo chyba już każdy ma tego dośc

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeszcze nie widziałam filmu Boże Ciało, zbieram się i na pewno w końcu się zdecyduję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, mam nadzieję, że będziesz zadowolona. :)

      Usuń
  12. Mi kwiecień sie kojarzy zawsze z moimi urodzinami ale niestety w tym roku nie mogłam ich świętować rak jakbym chciała :( gratuluje Ci utraty kilogramów :D ja pod koniec kwietnia dopiero zaczęłam ćwiczyć bo pierwsze tygodnie kwarantanny to u mnie było dogaszanie siebie: pizza, słodycze,ciasta, burgery :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mam nadzieję, że mimo wszystko był to udane urodziny :)
      Dziękuję i trzymam kciuki za Twoje efekty!

      Usuń
  13. Ja sobie dozowałam czytanie tylko dlatego, że miałam okrojoną ilość książek, a biblioteki były zamknięte. Teraz nadrabiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja wiecznie mam zapasy, bo jak jest jakaś książka na promce, to przecież żal nie wziąć :D

      Usuń
  14. Udziel mi trochę tej pozytywnej, majowej wibracji :D Ja ją czułam przez chwilę, gdy było na tyle ciepło, że mogłam się wylegiwać na leżaku przed domem :D Tymczasem dziś, niedowierzam, padał śnieg :/ A najbliższe dni to dalej temperatury poniżej 20 stopni.
    Przypomniałaś mi, że mam wykupione 4 karnety do Cinema City warte do czerwca. Też trzeba ogarnąć temat, czy da się odzyskać pieniądze lub przedłużyć ich ważność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. >>Udzielam pozytywnych wibracji<< :D
      Jejku, a ja ledwo dwa razy zaliczyłam balkon, bo weekendy jak co roku są brzydkie :P U mnie nie było śniegu całą zimę, to i teraz się go nie spodziewałam...
      My mamy jakieś karnety, ale do końca roku, to myślę, że już będzie "normalnie" do tego czasu. ;p

      Usuń
    2. A ja cały czas zapominam o tych karnetach. Ech :D W końcu 150zł przepadnie :/

      Usuń
  15. mój kwiecień był turbo nudny :D dawno się tyle w domu nie osiedziałam :D szok

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, to mam nadzieję, że maj będzie zaliczony jako TURBO CIEKAWY :D

      Usuń
  16. U mnie kwiecień to przede wszystkim brak wspólnie spędzonego czasu z partnerem w dniu jego urodzin, bardzo mi tego brakowało. :( Gratuluję motywacji do ćwiczeń!

    OdpowiedzUsuń
  17. beautiful ! Have a great day ! 🌈🌈🌈 Please stay safe! 🌈🌈🌈

    OdpowiedzUsuń
  18. U mnie w kwietniu podobnie, przede wszystkim dom , praca zdalna, zajecia zdalnie, próby do spektaklu dyplomowego zdalnie. Troche preczytałam, troche wiecej obejrzałam .

    Boze ciało bardzo mi sie podobał- wywołuje emocje, ale o to chyba chodzi :-)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. hej, hej, hej ♥ Mam nadzieję, że ten Maj to jednak dobry maj! I jaki się zaczął taki jest do tej pory - czyli dobry :) Czyli ta kwarantanna ma jednak swoje plus - pierwszy raz w życiu człowiek mógł odpocząć w święta. Tak swoją drogą nie lubię jeździć, bo w każdej rodzinie trzeba spędzić mniej więcej tyle samo czasu żeby kogoś nie traktować lepiej, ale jak nie spędzam z nimi świąt to aż mi tego brakuje, serio. Tego, że tam pojadę na chwilę, tam pojadę na chwilę.. eh :c
    Płytę widziałam, niektóre kawałki są lepsze inne gorsze, ale to chyba kwestia każdego artysty. Szkoda koncertu, ale może na jesień uda się zorganizować i nadrobisz to! Oo 5 kilo to sporo, brawo! ♥
    Doobrego Maja :*

    OdpowiedzUsuń
  20. Mnie też maj bardzo pozytywnie nastraja i cieszę się z tego, bo do tej pory było ciężko. Spadem nastroju nie tylko przez wirusa. Muszę w końcu obejrzeć Boże Ciało, jak i całą masę innych filmów. Niby więcej czasu wolnego a jakoś nie mogłam się zorganizować, ciągle coś dp zrobienia. Również niewiele przeczytałam. Grunt, że teraz słońce pięknie świeci i jakaś szczypta normalności wita.

    OdpowiedzUsuń
  21. My tu gadu gadu o kwietniu, a tu już prawie końcówka maja..

    OdpowiedzUsuń
  22. To z książkami tak sobie, ale te maseczki na plus :) Ja to niczego nie uszyłam, choć dużo czytałam

    OdpowiedzUsuń
  23. Gratuluję spadku wagi! Szkoda, że koncert Taco się nie udal:( Też go bardzo lubię, ale no, mieszkam w Belgii.
    Ja w kwietniu miałam jechać do Polski i międzyinnymi spotkać się z chłopakiem, no ale nie wyszło i pracowałam w domu opieki, odkażając wszystko

    Obserwuję i życzę miłego wieczoru!
    zpolskidopolski.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja w kwietniu też sporo czasu spędziłam w domu.

    OdpowiedzUsuń