niedziela, 8 września 2019

355. Znów zniknęłam i znowu wracam.

Witajcie kochani. Mam nadzieję, że jeszcze nie zdążyliście o mnie zapomnieć. Nie było mnie tutaj...ponad miesiąc. Tak długiej przerwy nie miałam jeszcze nigdy, ale... było mi to potrzebne. Przestałam czuć potrzebę bycia tutaj. Blog przestał być dla mnie rozrywką czy przyjemnością, a zaczęłam go postrzegać jako obowiązek, jako miejsce, do którego muszę wrócić, mimo, że nie mam czasu czy może nawet ochoty. Pisanie postów "na odpieprz się" nie jest w moim stylu, więc zamiast zmuszać się do pisania czegokolwiek i na siłę postanowiłam zrobić sobie wakacje. Wakacje od bloga. Wiedziałam, że tutaj wrócę, nie wiedziałam tylko kiedy dokładnie. Po prostu musiałam poczuć, że chcę znów tutaj na bieżąco z Wami być.
Wiem, że narobiłam sobie mnóstwa zaległości - z denkiem, z różnymi recenzjami, ale spokojnie. Wypoczęta po wakacjach z nową energią i zapałem wszystko nadrobię i myślę, że jesień będzie sprzyjać mojej blogowej wenie.


instagram
Przez ostatnie dwa miesiące wydarzyło się wiele i niewiele... Lipiec rozpoczął się ogromnym maratonem w pracy, przez co pierwsze dwa tygodnie minęły mi w mgnieniu oka. Druga połowa lipca chociaż spokojniejsza też jakoś szybko mi uciekła. Całe szczęście ładna pogoda rekompensowała zmęczenie, a ja powoli zaczynałam myśleć o urlopie kompletując niezbędne rzeczy. 
Z rzeczy ciekawszych, to weekendy spędzaliśmy ze znajomymi, miałam też urodziny - które były całkiem fajne, jak na urodziny właśnie. A zazwyczaj nie lubiłam tego dnia :D Także pozytywne zaskoczenie tego roku. ;> Mieliśmy tygodniowe "wakacje" pilnując domu teściów, którzy wyjechali na wakacje, a mąż kilka razy wyciągnął mnie na rower czyli generalnie lipiec minął mi szybko i dość spokojnie.

W sierpniu zaczęło się już odliczanie do urlopu na całego. W końcu tylko dwa tygodnie pracy dzieliły mnie od tego cudownego i wytęsknionego czasu. Niemniej jednak znów w pracy musiałam gonić, by przed urlopem zostawić wszystko "na czysto". Jednak niewątpliwym plusem takiej gonitwy jest fakt, iż dni w pracy mijają błyskawicznie i po chwili jesteśmy już w domu. Znów korzystałam z ładnej pogody, opalałam się, hurtowo czytałam książki. Zdarzyło mi się spacerować wieczorami z mężem i po prostu cieszyć się codziennością. W końcu przyszedł czas na pakowanie się i ten wyczekany urlop. 

Spędziliśmy tydzień na granicy Polsko-Słowackiej zaliczając Pieniny - Trzy Korony i Sokolicę oraz mój główny cel - Tatry Słowackie. Kocham Polskie tatry i te nasze piękne widoki, ale to co się dzieje po drugiej stronie granicy jest nie do opisania... Po prostu jest wyżej i tak jakoś inaczej... Jest spokojniej na szlakach. Praktycznie w ogóle nie chodziliśmy w tłumie - co u nas jest normą niestety. Jest tak cicho, dziko i inaczej. Zupełnie nowe miejsca, nowe widoki, nowe wysokości. Ten ogrom nowości zachwycił mnie totalnie - zakochałam się jeszcze bardziej. Pewnego dnia siedząc w pokoju powiedziałam mężowi, że chciałabym tutaj zostać na zawsze. Po raz pierwszy poczułam tak ogromną więź z innym miejscem niż mój dom. Ten spokój i piękno, które nas otaczało sprawiło, że nie tęskniłam za niczym. Mogłabym po prostu nie wracać.

instagram - moje ulubione zdjęcie z tych wakacji // Pod
 Łomnicą
Poza chodzeniem po górach jeździliśmy również rowerami - by spełnić zachcianki mojego męża. ;> Tereny Krościenko - Szczawnica są wprost wymarzone i genialnie przystosowane dla rowerzystów. Ścieżki rowerowe są dosłownie wszędzie i bez problemu możemy sobie pojechać nawet na Słowację nie martwiąc się samochodami. Trasa rowerowa Velo Dunajec wiedzie brzegiem Dunajca, dzięki temu możemy podziwiać na prawdę cudowne widoki, niezależnie od pory dnia i pogody. Tam jest po prostu pięknie, a napotykani Słowacy są taki pozytywnymi ludźmi, że dawno nie spotkałam się z taką ilością uśmiechu i przyjaźni w głosie. 

Swoje wakacje oceniłam już jakiś czas temu jako najlepsze w moim życiu. Wykorzystaliśmy każdy dzień praktycznie do zera, do ostatniej godziny czy minuty. Nawet drugi tydzień spędzony w domu był dla mnie idealny - znów korzystałam ze słońca, bardzo dużo czytałam, spędzałam czas z rodziną. W górach zeszliśmy tyle, na ile pozwoliły nogi, zjechaliśmy jeszcze więcej, gdyż jazda rowerem po naszych górskich trasach była po prostu odpoczynkiem. Spotkaliśmy wspaniałych ludzi, nowe zwyczaje, bardzo zabawne słowackie słownictwo, które umilało nam czas podczas górskich wędrówek, jedliśmy pyszne jedzonko i przede wszystkim wywietrzyliśmy głowy by z nową energią wrócić do pracy. 

I tak minęły mi te dwa wakacyjne miesiące. Nie mogę uwierzyć, że ten piękny, słoneczny i upalny czas już za mną. Pewnie ani się nie obejrzę, a będę odliczać dni do świąt. Mam tylko nadzieję, że w tym roku nie zabraknie im magii i może będzie mi dane poczuć tą dziecięcą radość, którą przywiozłam ze sobą z wakacji. :)

A jak Wam minęły te dwa miesiące?

Pozdrawiam i do następnego. :)

41 komentarzy:

  1. piękne wakacje, cudownie, że spędziłaś je tak jak chciałaś, a nawet i lepiej!
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Musieliście fantastycznie spędzić czas i pewnie nabrałaś nowej energii na kolejne tygodnie?

    A teraz wracaj już do nas ok?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nabrałam i odpoczęłam psychicznie przede wszystkim :P

      Wracam, wracam. :D Postaram się być, a nie bywać :)

      Usuń
  3. szkoda że co dobre szybko sie kończy ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie spędziłaś ten tydzień :) w tych widolach można się zakochać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super, masz świetnie przeżycia i wspomnienia. :)
    Mnie się też słowackie Tatry bardzo podobały, głównie dlatego, że nie ma tłumów. Ale byłam dawno temu, w tym roku miałam okazję się wybrać na jeden dzień na Krywań, ale byłam poza domem - patrząc potem na zdjęcia z jednej strony zazdrościłam, a z drugiej nie wiem, czy by mnie to nie przerosło. :P Na dłużej byłam w górach w Rumunii - one nie są specjalnie wysokie ani skaliste, ale tam to dopiero bywało dziko i pusto. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah ja też czasem oglądam widoki i myślę sobie - miazga! Ale czy będąc tam nie spanikowałabym ? :D Już na Trzech Koronach trochę mi się nogi ugięły - wiesz, ta konstrukcja nie do końca wzbudzała moje zaufanie, jednak lita skała pod nogami to co innego. :D

      Usuń
    2. Ale Ty chyba jesteś odważniejsza, jeśli chodzi o góry. :D
      Na Trzech Koronach też mi się ta konstrukcja nie podobała, a jeszcze była kolejka i trzeba było długo na tym stać... Jako dziecko to się bałam schodów (takich na wieże widokowe i latarnie) i pomostów, bo przecież to się może pode mną zarwać. :P

      Usuń
    3. Może trochę albo bardziej szalona xD
      My byliśmy wcześnie rano, że nie było nikogo. Nawet tego kolesia co pobiera opłaty :D
      Ja też miałam straszny lęk wysokości, do momentu aż nie pojechałam w góry :D

      Usuń
  6. Najważniejsze że urlop się udał, mam nadzieję że wróciłaś na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakie piekne widoki, kocham góry. Mnie tez dlugo nie było, czas wrócić do pisania, bo zwycajnie mi tego brak.

    OdpowiedzUsuń
  8. witaj więc z powrotem! miałaś piękne wakacje! my tez trochu odpoczywaliśmy

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam nadzieję, że to powrót na stałe :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taką nadzieję :D

      Usuń
    2. Jednak nie obiecujesz :)

      Usuń
    3. Bo nie wiem gdzie mnie życie poniesie i nie mogę niczego zagwarantować :D

      Usuń
    4. Tego nikt nie wie... korzystaj z życia i bądź szczesliwa :) :*

      Usuń
    5. Właśnie taki mam zamiar, dziękuję :)

      Usuń
  10. Pieniny i Trzy Korony to takie moje okolice można powiedzieć :) u mnie urodziny dopiero za miesiąc ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę, skąd jesteś? :)
      Ja tam nie czekam z utęsknieniem na swoje urodziny od jakiegoś już czasu :D

      Usuń
  11. Uciekłaś i wracasz...skądś to znam, nwet jeśli moje ucieczki są dłuższe :D
    I połaziłabym po polskich górach. Ale, to chyba dopiero w przyszłym roku.

    OdpowiedzUsuń
  12. Witaj z powrotem kochana widzę, że urlop bardzo udany :) kocham góry i żałuję, że nie udało mi się w tym roku pojechać choć myślałam nad tym. Mi też wakacje szybko zleciały. W lipcu wzięłam ślub, wcześniej same przygotowania :) później byliśmy z mężem na Pol'and'rock i trochę pozwiedzaliśmy okolicę Wielunia. Takie małe wycieczki ale tez miło spędzony czas :). Pozdrawiam i dużo weny życzę :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ohoho to na prawdę sporo się u Ciebie działo! Nie dziwię się, że czas Ci tak uciekł. :) Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia! :*

      Usuń
  13. Przerwy są dobre. Regularność - tylko jeśli ktoś tego pragnie. Blog, to Twoje ujście, nie ma sens się zmuszać. Ma być oazą i czymś co kochasz. Nigdy nie byłam regularna, ani w notkach ani w czytaniu wpisów innych osób. Robię to jak mam chęć, czas i wenę. I nie czuję się z tym ani trochę źle.

    Miałaś rewelacyjne wakacje. Szczególnie te w górach. Kocham góry. Ale nie znam Pienin. Czas chyba poznać.
    Z polskich gór póki co najlepiej czuję się w Bieszczadach. Ciekawe, czy inne pasma będą w stanie zauroczyć mnie bardziej. Czas pokaże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mnie rozumiesz. :)

      Marzą mi się Bieszczady, ale mam tam strasznie daleko. Kiedyś jednak i tam się pojawię. :)

      Usuń
  14. E tam, miesiąc przerwy, co to jest, sama kiedyś miałam trzymiesięczną :) Tak więc nie przejmuj się kochana. Przerwa od bloga naprawdę jest wskazana, bo tak jak wspominasz, pisanie na siłę jest bez sensu. Blogowanie powinno być przede wszystkim przyjemnością, chodź wiem że w obecnych czasach blogger to już zawód. Kto by pomyślał, kilka lat temu. Tym bardziej trzeba pielęgnować w sobie pasję a nie ją zniechęcać :) Cieszę się, że jesteś. Jesteś cudowną blogerką i zarażasz pozytywną energią! Kocham czytać twoje wpisy. Miłość i pasja - tak można je opisać. Widać że miałaś cudowne wakacje, dały odpoczynek :) Też byłam w Tatrach, to znaczy obok nich. Niestety, nie nadaję się na górskie wycieczki. Ze względu na zdrowie, to że mam lenia to już inna historia. Prześliczne zdjęcia :)
    Pozdrawiam ciepło ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, niestety to co jest pasją coraz częściej zamienia się w zawód i przez to traci tą swoją magię. A ja chciałabym mimo wszystko swój blog przed tym ocalić. :)
      Dziękuję za cudowne słowa kochana! Umiesz podnieść na duchu, jak nikt inny! :*

      Usuń
  15. E tam, miesiąc przerwy to nic takiego. Sama miałam kilkumiesięczną przerwę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Oczywiście byłam na Instagramie na bieżąco z Twoimi zdjęciami z wyjazdu. Fajnie, że odpoczęłaś i cieszę się, że już jesteś :)

    OdpowiedzUsuń