21:17

352. Maksymalnie spóźnione kwietniowe denko.

Witajcie kochani. Jak podoba Wam się fala upałów przechodząca przez Polskę? Ja jestem w niebo wzięta, bo uwielbiam ciepełko - nawet takie iście przesadzone. Jest jednak jeden minus - nie byłam gotowa na tak szybkie i nagłe nadejście lata i nie bardzo mam w czym chodzić do pracy. xD Ale... przeboleje. Ważne, że jest milusio. :D 
Dziś przychodzę do Was z lekko opóźnionym, kwietniowym denkiem - na prawdę cierpię na chroniczny brak czasu. Mam wrażenie, że czas biegnie na jakimś turbo przyśpieszeniu, a ja nie mogę zdążyć absolutnie z niczym. :D No, ale powtarzam sobie - najważniejsze, że nadal tutaj jestem, co nie? :) 

Numer jeden na dziś to  żel pod prysznic z peelingiem Yves Rocher Malina mięta. Po pierwsze żel ma bardzo ciekawy zapach. Malina połączona z miętą powoduje, że jest na trochę słodko, ale i trochę chłodno. Zapach jest bardzo naturalny – do tego stopnia, iż miałam wrażenie, że myję się herbatą miętową (serio to trochę dziwne). Żel dość słabo się pieni, a przez dość spore peelingujące ziarenka – którymi były pestki malin, musiałam zrezygnować z myjki. Moim zdaniem, ten żel to taki trochę nie wypał. Bo aby się wypeelingować tych pestem było zdecydowanie za mało. Z kolei gdybym chciała go używać po prostu jako żelu pod prysznic, to te pestki już trochę przeszkadzają – gdy np. myjemy się myjką. Na pewno na plus działa to, że właśnie w roli peelingu występują naturalne pestki malin oraz dość ciekawy naturalny zapach. Jednak mnie mycie się herbatą nie porwało i raczej nie sięgnę po niego ponownie. Ale może komuś z Was bardziej przypadnie taka mieszanka do gustu.  Jak dla mnie takie mieszanki typu żel z peelingiem to taki mały niewypał. Albo żel albo peeling.,

SKŁAD: Aqua, Ammonium Lauryl Sulfate, Decyl Glucoside, Acrylates Crosspolymer-4, Cocamidopropyl Betaine, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Parfumfragrance, Cocamide Mipa, Citric Acid, Prunus Americana (Apricot) Seed Powder, -dobry skład, żadnych ZŁYCH substancji. 

Dwójka to Peelingujący puder do ciała Yves Rocher. Tutaj jestem już bardziej zadowolona. W peelingu znajdują się naprawdę mkiro granulki, które bardzo mocno drapią. Ja  osobiście lubi1)ę takie drapaki, więc ten peeling był dla mnie strzałem w dziesiątkę.  W roli tych drapiących drobinek wystąpiły zmielone pestki brzoskwini – super wielki plus za taki pomysł. Efek to jego użyciu jest naprawdę mega. Skóra gładka, odżywiona, pięknie pachnąca. Produkt ten znalazłam w formie miniatury, którą znalazłam w kalendarzu adwentowym, ale powiem Wam, że i tak był on dość wydajny.  Przez ten czas, w któ®ygo go używałam zdążyłam się zakochać i mogę śmiało polecić go wszystkim, którzy tak jak ja lubią drapanko pod prysznicem. Ja chętnie kupię go ponownie. J

SKŁAD: Aqua, Glycerin, Prunus Americana (Apricot) Seed Powder, Methylpropanediol, Alcohol, Laureth-10, Centaurea Cyanus Flower Water, Agave Tequiliana Leaf Extract, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Phenoxyethanol (składnik dopuszczony w kosmetykach tylko w ograniczonej  ilości),

Trójka to serum z olejkiem arganowym. Jest to produkt, co do którego mam przekonanie, że zawsze mi pomoże. Bardzo chętnie sięgam po niego, by poprawić stan moich włosów. Zwłaszcza latem, gdy słońce dość mocno daje im popalić, olejek ten świetnie regeneruje i poprawia ich wygląd. Jakoś nigdy mi się nie darzyło, bym używając go zdytnio obciążyła włosy (co w przypadku np. olejku z marakuji juź miało miejsce). Olejek ułatwia  mi również rozczesywanie, stosowałam go także jako termo ochronę przez użyciem suszraki czy prostownicy. Zdarzyło mi się też używać go na skórę zamiast balsamu. Jak widać multum Zastowa, dlatego staram się zawsze mieć taką małą buteleczkę gdzieś w domu, bo zawsze może się przydać. Jest on dostępny w wielu miejscach – np. w Rossmanie czy biedronce. J

SKŁAD: Cyclopenta Siloxane, Dimethicone, Dimethiconol, Caprylic/Capric Tri-glyceride, Parfum, Linalool, Limonene, Argania Spinosa Kernel Extract, Benzophenone-3 (dopuszczony w składzie tylko w ograniczonej ilości)Simmondsia Chinensis Oil, CI26100

Czwórka na dziś to krem na dzień Oczyszczanie Liście Manuka Ziaja. Jak dotąd jest to krem na dzień, do którego najchętniej wracam. Ma on lekką, kremową konsystencję i bardzo szybko się wchłania. Świetnie nadaje się pod podkład, a w ciągu dnia pozostawia cerę równomiernie nawilżoną. Słyszałam również od innych osób, że zauważyły podczas jego stosowania znaczną poprawę kondycji swojej skóry, co może świadczyć o tym, że krem rzeczywiście oczyszcza. Niewątpliwym plusem jest także jego niska cena - około 11 złotych i łatwa dostępność.

SKŁAD: Aqua (Water), C12-15 Alkyl Benzoate, Glycerin, Butyl, Methoxydibenzoylmethane (dozwolony w ograniczonej ilości), Ethylhexyl, Methoxycinnamate (dozwolony w ograniczonej ilości)Isononyl Isononanoate, Cetyl Alcohol, Cyclopentasiloxane, Glyceryl Stearate, peg-100 stearat(PEG są podejrzewane o osłabianie bariery ochronnej skóry, przez co jest bardziej podatna na wchłanianie toksyn z otoczenia),

Pięć to balsam do ciała ISANA Lovely Winter o zapachu wanilii i kwiatu tabaki. O ile uwielbiam balsamy ISANA - zwłaszcza te w odkręcanych pojemnikach o tyle ten zapach totalnie nie przypadł mi do gustu. Był dla mnie po prostu dziwny. Jedyny plus był taki, że ów zapach szybko się ulatniał i nie musiałam się z nim długo męczyć. Poza tym balsam spisał się jak zwykle - zachwycił idealną dla mnie konsystencją, szybkim wchłanianiem oraz długotrwałym nawilżeniem. Jak wiadomo, możecie go znaleźć w każdym Rossmannie, za około 10 złotych.

SKŁAD: Aqua, Glycerin, Glyceryl Stearate SE, Ethylhexyl Stearate, Cocos Nucifera Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Cetearyl Alcohol, Panthenol, Theobroma Cacao Seed Butter, Persea Gratissima Oil, Parfum, - jak dla mnie całkiem spoko skład ;)

Szóstka to krem do rąk Cztery Pory Roku - glicerynowy, cytrynowy. Generalnie lubię te kremy do rąk. Mają one dość lekką konsystencję za sprawą wody w składzie, ale mi to kompletnie nie przeszkadza. Moje dłonie nie są jakoś specjalnie wymagające jeśli o to chodzi - mimo, iż w pracy muszę smarować je kilkukrotnie. Zapach cytrynowy to od zawsze mój faworyt jeśli chodzi o kremy do rąk (tak, wiem, że niektórym z Was kojarzą się z kostką do WC :D). Zapach jest dość naturalny jak na krem, ale niezbyt intensywny - bardzo szybko się ulatnia. Dłonie pozostają po użyciu przyjemnie gładkie, bez jakiegokolwiek filmu, który mógłby komuś przeszkadzać. Jest to krem z dolnej półki cenowej, ale jak dla mnie całkiem dobry - robi to co ma robić, więc czego chcieć więcej?

SKŁAD: Aqua, Glycerin, Paraffinum Liquidum, Stearic Acid, Petrolatum, Propylene Glycol, Glyceryl Stearate /and/ PEG 100 Stearate (PEG są podejrzewane o osłabianie bariery ochronnej skóry, przez co jest bardziej podatna na wchłanianie toksyn z otoczenia)Cetearyl Alcohol, Polyacrylic Acid, Triethanolamine (dozwolony w ograniczonej ilości)Phenoxyethanol (dozwolony w ograniczonej ilości),

Siedem to Utrwalająca mgiełka do makijażu AVON Mark Magix. Używałam jej od bardzo długiego czasu i jak dla mnie efekt jest super. Rano maluję się do pracy, a później przez cały dzień już nic nie poprawiam. Na koniec dnia moja twarz nadal wygląda super. Jak już kiedyś Wam pisałam – ja jestem typem osoba, która w ciagu dnia ze 40 razy dotyka swojej twarz. Bo to albo się podeprę, przetrę czy pomiziam. xD Z tego względu mój makijaż bez takie utrwalacza byłby skazany na bardzo szybkie odejście z obszaru mojej twarzy. :P  Odkąd jednak używam tego utrwalacza, nie muszę się tym przejmować, bo makijaż wytrzymuje cały dzień. Uzwałam go również w dniu ślubu i mój makijaż wytrzymał do białego rana bez najmniejszej poprawki. ;) Mimo tego, że jest super przez skład jednak muszę znaleźć  mu godnego zastępce. Pomożecie? ;)

SKŁAD: Aqua, PVP, Alcohol Dena(najbardziej szkodliwy z alkoholi, które znajdziemy w kosmetykach)Imidazolidinyl Urea (dozwolony z ograniczonym stężeniu)Disodium EDTA (konserwant podejrzewany o właściwości rakotwórcze), Phospolipids, Retinyl Palmitate, Tocopheryl Acetate, Ascorbyl Palmitate, Beta-Carotene,

Osiem to Fluid matujący Bielenda MATT. Było to moje małe odkrycie i totalny strzał w 10! J Szczerze, to nigdy nie spodziewałabym się, że tak tani produkt może okazać się tak dobry. Fluid całkiem nieźle kryje – chociaż nie jest to mój priorytet jeśli chodzi o podkłady.  Dla mnie najważniejszy jest mat i tutaj otrzymałam go w takiej ilości o jakiej nawet nie marzyłam kupując go. Produkt matuje na długie godziny, ładnie pachnie i nie zapycha przy tym skóry. No i ta cena – kosztuje około 11 złotych, więc jeśli szukacie dobrego matu, a nie lubicie wydawać miliona monet na eksperymenty, to bardzo Wam go polecam.  Ja wiem, że jeszcze nie raz do niego wrócę.

SKŁAD: Aqua ( Water), Cyclopenta Siloxane, aluminum starch octenylsucci-nate (latami kumuluje się w orgazniźmie)PEG/PPG-18/18 dimethicone (PEG są podejrzewane o osłabianie bariery ochronnej skóry, przez co jest bardziej podatna na wchłanianie toksyn z otoczenia)Trimethylsiloxy Silicate, Niacinamide, Magnesium Sulfate, Polyglyceryl - 3 Diisostearate, Cetyl PEG/ PPG-10/1 Dimethicone (PEG są podejrzewane o osłabianie bariery ochronnej skóry, przez co jest bardziej podatna na wchłanianie toksyn z otoczenia)Dimethicone Crosspolymer,

Dziewięć to Eyeliner wibo w kolorze czarnym – szukając dobrego eyelinera zawsze sięgałam po ten od eweline. Niestety jakiś czas temu w moim Rossmannie zniknęła szafa ten firmy (ubolewam do dziś). Postanowiłam więc rozpocząć swoje poszukiwania od tanich produktów, co by nie tracić sporo kasyt na ewentualne buble. Tak też trafiłam na eyeliner od wibo. I wiecie co? Mogę śmiało powiedzieć, że jest to świetny zastępca! Genialny wąski pędzelek (nie potrafię namalować ładnej kreski grubym pędzlem), idealne krycie już po pierwszej warstwie i niesamowita trwałość. Tak to właśnie ten taniutki eyeliner z wibo. Nie rozmazuje się, nie rozciera ani nie spływa z oka w cieplejsze dni. Śmiało mogę Wam go polecić, ponieważ sama sięgam po niego bez wahania.

SKŁAD: Aqua, Propylene Glycol, CI 77499, Copernicia Cerifera Cera, VP/Hexadecane Copolymer, Phenoxyethanol (dozwolony w ograniczonej ilości)Stearic Acid, Glyceryl Stearate, Palmitic Acid, Potassium Sorbate (dozwolony z ograniczonej ilości),

No i na sam koniec stały bywalec zarówno denka, jak i mojej łazienki - kremowe mydło w płynie Linda Peonia i Róża. Generalnie, nie wiadomo dlaczego, bardzo lubię różowe mydła. Dlatego też, gdy mam wybór, to stawiam na róż. :D Pomijając jednak walory estetyczne, mydło to ma bardzo ładny i delikatny zapach, który przypadł mi do gustu. Stosuję je do mycia rąk i dłonie są po nim bardzo delikatne i nie przesuszają się - co bardzo mi  odpowiada. Duże opakowanie, niska cena i łatwa dostępność to kolejne plusy na mojej liście. ;)

SKŁAD: Aqua, SLS (uznany, za drażniący), Cocamidopropyl Betaine, Urea, Sodium Chloride, Glycereth-2 Cocoate, Styrene/Acrylates Copolymer, Coco-Glucoside, Terrasodium Glutamate Diacetate, Polyquaternium -7

I to by było na tyle, jeśli chodzi o to moje spóźnione, kwietniowe denko. :) Znaleźliście w nim coś co Was zainteresowało? A może znacie któryś z kosmetyków i podzielicie się swoją opinią na jego temat? Z niecierpliwością czekam na Wasze opinie. :)



Pozdrawiam i do następnego! 

57 komentarzy:

  1. mam ten spray z Avonu, nie używam go codziennie, tylko jak gdzieś wychodzę, średni kilka razy w miesiącu, więc aż tak na skład nie patrzę i zamiennika nie będę szukać bo u mnie się sprawdza ;)
    Lubię te kremy do rąk, choć cytrynowych zapachów w kosmetykach nie znoszę. Namiętnie kupuję zaś krem o zapachu japońskiej wiśni;)
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znalazłam z bielendy z lepszym składem, więc po cichu liczę, że będzie równie dobry :)
      Chyba takiego jeszcze nie miałam. :)

      Usuń
  2. Ja nie wiem jak to się u mnie dzieje, że mam wrażenie, że ja w ogóle nie zużywam żadnych kosmesmrtyków..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki nie zaczęłam zbierać opakowań to myślałam dokładnie tak samo! :)

      Usuń
  3. Miałaś ogromny poślizg xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Dawno nie miałem balsamu Isany :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Dopóki mogę chodzić w długich spodniach i pełnych butach (czyli do piątku włącznie, w sobotę już mi było za ciepło), upały nie są przesadzone. ;)
    Krem Cztery Pory Roku nic specjalnego w sobie nie ma, ale za niską cenę można by sprawdzić. Tylko że moje dłonie to akurat są wymagające...
    Wobec podkładu mamy inne oczekiwania, ja akurat chcę krycia, a matu nie musi być. ;) No i ma przetrwać do wieczora bez fikserów. :P
    Balsam z Isany bym mogła wypróbować. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah ja nie pamiętam kiedy miałam na nogach spodnie :D
      Szkoda, całe szczęście moim nie trzeba wiele do zadowolenia :P
      U mnie bez fiksera to niemożliwe. Za dużo się miziam xD

      Usuń
  6. Ja nie lubię mydeł w kolorze zielonym, a najczęściej kupuję również różowe. I białe. Nie rozumiem fenomenu żeli peelingujących, więc podzielam twoją opinię - albo zwykły żel, albo mocny peeling.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No spójrz, zgadzamy się w obu kwestiach :D Zielone mydła również mnie odrzucają .

      Usuń
    2. No i super :D Choć na pewno i wielu sprawach mamy odmienne zdanie, chociażby jeśli chodzi o ten krem Ziai, bo mi on nie podszedł.

      Usuń
    3. Mi z kolei nie podszedł tonik z tej serii. Strasznie mi podrażnił cerę.

      Usuń
  7. Lubię mydła z Lindy, a tego konkretnego jeszcze nie próbowałam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie przepadam za takimi upałami, które właśnie przechodzą.
    Zaciekawiło mnie to mydło z Lindy :D
    Pozdrawiam! wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Tez kocham takie upały, chociaż najlepiej byłoby je spędzić nad woda i mam cichą nadzieję, że lipiec się nie ochłodzi :P
    Zwykle peelingi będące żelem jednocześnie się nie sprawdzają, chociaż trochę szkoda bo zapach może być fajny ^^
    Tej mgiełki utrwalającej muszę spróbować :P Też się lubię macać po twarzy xP może częściowo dlatego rezygnuję z mocnego makijażu ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, oby lipiec też taki był, bo mam zamiar jechać nad morze :D
      No niestety. Ale zapach faktycznie ciekawy.

      Usuń
  10. Szkoda ze ten krem z. Ziaji nie ma spf , bo byłby to idealny produkt dla mnie .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co kojarzę to ma - 10 ochrona niska.

      Usuń
    2. Za nisko :/ . Ale zawsze coś :p

      Usuń
    3. Lepsze to niż nic. :) W kremie mojego męża jest filtr 6 :P

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. Jako żel ok,ale jako peeling to średni :3 Miłego dnia!

      Usuń
    2. Czyli mamy podobne zdanie. :) Dzięki! Tobie również :)

      Usuń
  12. Używałam tego serum z olejkiem arganowym i u mnie się sprawdziło. :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja też jestem zadowolona z upałów. Bardzo. Jak kot, który wygrzewa się na parapecie. Co do czasu, zauważyłam że ostatnio dziwnie płynie. Wstaję rano, trochę się pokręcę i już jest wieczór. Jak to możliwe? Jeżeli chodzi o denko, to naprawdę super! Znam kilka produktów :) m.in. olejek arganowy z Biedronki, zawsze mam go w kosmetyczce to takie moje "w razie czego" Jeżeli chodzi o ziaję i tę linię liściową, to miałam tonik i pastę - oba produkty bardzo dobrze, zresztą, ziaja to taka marka, która nigdy mnie nie zawiedzie. Często do niej wracam :) na koniec matujący podkład. Miałam jego próbki (zajumałam z natury chyba 10 :D) i u mnie sprawdził się równie dobrze. Super wpis kochana!
    Pozdrawiam ciepło ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi niestety tonik nie przypasował i miałam przez niego "kaszkę" na czole. ;/ Ale pastę również mam i jest super.
      Dziękuję :)

      Usuń
    2. Oj, współczuję, ja rzadko mam jakieś powikłania po kosmetykach, mogłabym sobie błoto nałożyć i pewnie nic by mi się nie stało :) :D

      Usuń
    3. Ja właśnie też raczej nie miewam alergii i podrażnień, a akurat on na mnie źle zadziałał :P

      Usuń
  14. Znam i mam ten fluid matujący Bielenda MATT, ale u mnie słabo on matuje :(
    też lubię upały :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mydełka kremowe z tej serii używam i ja!

    OdpowiedzUsuń
  16. dosc sporo zdenkowalas. niestety nie znam tych produktow ale isana chętnie kupię przy okazji wizyty w rossman

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak standardowo bym powiedziała. :) Staram się ograniczać to denkowanie jak mogę :D

      Usuń
  17. Najbardziej zaintrygował mnie ten peelingujący puder - bo też lubię mocne tarcie i każdy porządny peeling jest u mnie na wagę złota :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na prawdę pozytywne zaskoczenie z tym pudrem. Muszę się rozejrzeć za pełnowymiarową wersją :)

      Usuń
  18. Jak kwietniowe to ogromny poślizg 😀, na pewno skorzystamy z pudru

    OdpowiedzUsuń
  19. Ciekawe kosmetyki. Apropo temperatur to wymiekam, bardzo źle znoszę aż takie ciepło...

    OdpowiedzUsuń
  20. O rany, ja bardzo źle znoszę upały. A już szczególnie, gdy na zewnątrz jest 30 stopni, a u mnie w pracy może 19.
    Mam wrażenie, że Linda bardzo wysusza skórę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jej używam tylko do mycia rąk i moim zdaniem w ogóle nie wysusza skóry. :O

      Usuń
  21. Bardzo byłam ciekawa Twojej recenzji kremu do twarzy Ziaji, bo przyznam że od długiego czasu mnie kusi. Chciałam jeszcze bardziej niż na dzień, wypróbować krem na noc, ale zniechęciła mnie koleżanka z pracy. Może Ty używałaś i masz jakąś opinię na jego temat? :)
    Mgiełki do makijażu używam dokładnie tej samej co Ty, z Twojego polecenia z resztą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie, na noc nie używałam żadnych kremów z Ziaji. Ale niedługo będę się rozglądać za czymś naturalnym :)
      Muszę polecić coś z lepszym składem :D

      Usuń