sobota, 12 stycznia 2019

335. W grudniu popołudniu na wrocławskim rynku.

Witajcie kochani! Jak spędzacie drugi weekend stycznia? Macie jakieś ciekawe zajęcia? :) My cieszymy się z moim mężem, że cały weekend przesiedzimy w domu i będziemy się lenić. :D Po świętach i ciągłych rozjazdach, które trwały do zeszłego weekendu taki czas spędzony tylko i wyłącznie w domu jest bardzo potrzebny i relaksujący.
Dziś mam dla Was podsumowanie grudnia, zamykające comiesięczne podsumowania 2018 roku - cieszę się, że ten rok mamy już za sobą i mam nadzieję, że 2019 będzie obfitował w więcej entuzjazmu. Może będzie równie dobry, jak 2017 ? :D Pożyjemy, zobaczymy.
Tymczasem zapraszam do czytania. :)


instagram
Swój grudzień rozpoczęłam na... Andrzejkach. ;) Była to zwykła posiadówka bez tańczenia, ale było miło, chociaż... zupełnie nie miałam ochoty na nią iść. Całe szczęście mieliśmy dobrą wymówkę, by wyjść już koło 22. ponieważ na drugi dzień rano czekała nas wycieczka do Wrocławia. 


Celem naszej wycieczki był Jarmark bożonarodzeniowy we Wrocławiu. Planowaliśmy wybrać się na jarmark do Berlina i nosiliśmy się z tym zamiarem już od października, jednak ostatecznie nikt ze znajomych nie był na tyle zdecydowany. Ostatecznie mało by brakowało, abyśmy nie odwiedzili nawet Wrocławia, bo jakoś ciężko było się nam zebrać. Ten wyjazd był bardzo spontaniczny, ponieważ dowiedzieliśmy się o nim zaledwie tydzień wcześniej. Ciocia mojego męża zadzwoniła z pytaniem czy nie chcemy jechać, bo z wycieczki na którą oni się zapisali wypadły 3 osoby. Po dość krótkim zastanowieniu stwierdziliśmy, że JEDZIEMY, bo lepszej okazji nie będzie. ;) 
No i pojechaliśmy. :) Nie było śniegu, ale było zimno, a do tego wieczorem zaczął padać deszcz, jednak było warto. :) Zejście całego, calutkiego jarmarku zajęło nam około 2,5 godziny. Na jarmarku można było dobrze zjeść - zadowoleni byliby zarówno wielbiciele mięsa jak i słodkości - zachwycił mnie czekoladowy kebab, jednak byłam już najedzona gdy go dostrzegłam i NIESTETY nie było mi dane się nim zasłodzić. :D Spróbowałam za to owoców w czekoladzie, oscypka na ciepło oraz gorącej czekolady. Do domu przywiozłam też jarmarkowy kubek. ;)  Poza tym naoglądałam się ciepłych skarpet, ozdób świątecznych i masy pierdołek. Kupiłam dwa rodzaje pierniczków i drewniane ozdóbki, które możecie od jakiegoś czasu oglądać na moich zdjęciach na ig. Wieczorem wokół rynku przechodziła parada zakończona przedstawieniem w rytm muzyki. Postaci biorące udział w paradzie były dosłownie skrajne - była królowa śniegu, Olaf z krainy lodu, dziewczynka z zapałkami, ale i SpongeBob. :D Wszystko oświetlone sztucznymi ogniami wyglądało rewelacyjnie i koniec końców nikomu nie było zimno. Na jarmarku bardzo mi się podobało i wiem, że kiedyś na pewno tam wrócę. 

Grudzień to również miesiąc urodzin mojego brata - znów jadłam tort, a nawet dwa. Pierwszy był na jego urodzinach dla nas, a na drugiego załapałam się, gdy przyszli koledzy. :D 

instagram
Zaliczyłam również zakupy w galerii - jest to nie miara wydarzenie, gdyż ostatni raz na takich zakupach byłam w marcu. xD Strasznie mi się nie chce chodzić po sklepach i wolę robić zakupy przez internet, jednak raz na jakiś czas taki całodzienny wypad do galerii wspominam całkiem pozytywnie. :) Obkupiłam wszystkie dzieciaki, jeśli chodzi o świąteczne prezenty, a także męża w nowy zestaw koszul do pracy. :D Sama zaopatrzyłam się w swój pierwszy świąteczny sweterek z myszką miki. :P Jednak już wiem, że w przyszłym roku muszę sobie sprawić nowy, ponieważ ten jest jakoś dziwnie uszyty i kiepsko się w nim czułam. A no tak, bo nie wspomniałam jeszcze...

W ostatni piątek przed świętami umówiłyśmy się z dziewczynami z działu, że ubieramy świąteczne sweterki - wszyscy wchodzący do biura mieli z nas niezły ubaw, a i nas przez cały dzień nie opuszczał dobry nastrój. :)

A skoro już wspomniałam co nieco na temat świąt - o nich samych też muszę napisać. Znów jak co roku zaliczyliśmy dwie Wigilie. Pierwszą u teściów, z rodziną brata mojego męża, drugą u nas, z moimi rodzicami, bratem i babcią oraz wujkiem. Pojedliśmy, porozmawialiśmy, rozdaliśmy prezenty. Było miło, jednak w tym roku czegoś mi w te święta brakowało. Sama nie wiem czego, ale ta magia jakoś uleciała i nie czułam niczego specjalnego. Może w przyszłym roku będzie lepiej? Może zadzieje się więcej. Po prostu byłam tym wszystkim znudzona. 

Zaraz po świętach odwiedziłam fryzjera i pożegnałam swoje ombre, w którym byłam zakochana przez kilka miesięcy. Jakoś tak nie pasowało mi do zimowej aury i po prostu mi się znudziło. Tym razem postawiłam na mleczną czekoladę na całej długości oraz na przycięcie a'la przedłużonej grzywki. Gdy włosy zaczną mi się układać w miarę tak jakbym chciała, nie wiem czy nie zdecyduję się ścięcie normalnej grzywki - taki powrót do przeszłości w nowej wersji. :D 

instagram
Sylwestra również spędziliśmy w domu. Razem z bratem zajęłam się kolacją, później piliśmy smakowe piwa i oglądaliśmy telewizję - także bez szału, tak samo jak w święta byłam znudzona. :P Urozmaiceniem były głupie zdjęcia z filtrami ze snapchata oraz wyjście o północy za dom,  żeby lepiej widzieć wszystkie puszczane fajerwerki. Nie wiem dlaczego, ale co roku mnie to wzrusza. Ludzie, którzy jakoś na co dzień nie starają się iść razem i zakładają, że lepiej nie mieć do siebie po drodze, łączą się i wspólnie, w jednakowy sposób świętują nadejście nowego roku. :) 

Jeśli chodzi o postcrossing - wysłałam na początku grudnia jedną pocztówkę. Do mnie nie dotarła żadna. Podejrzewam, że poczta polska odłożyła pocztówki na "po świętach", biorąc w pierwszej kolejności paczki, gdyż zaraz po nowym roku kartki zaczęły spływać do mnie masowo. :P

W grudniu dostałam się również do dwóch akcji testerskich na wizaz.pl Pierwsza paczuszka przyszła do mnie przed wigilią, a druga w sylwestra. Także można powiedzieć, że pod tym względem dobrze zakończyłam rok. Mam nadzieję, że 2019 będzie równie mocno obfitował w takie niespodzianki. ;)

I tak oto minął mi ostatni miesiąc ubiegłego roku. :) Można powoli brać się za podsumowanie roku. :D 
A jaki był Wasz grudzień? Pamiętacie go jeszcze? ;>

Pozdrawiam i do następnego!

35 komentarzy:

  1. marzy mi się jarmark we Wrocławiu :) i jeszcze do Drezna bym chętnie pojechała. Ale nasz gdański też piękny, zapraszam za rok :)
    też sylwestra spędziłam w domu, głównie spałam, to ciężko coś o nim fajnego powiedzieć:)
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O do Drezna też bym pojechała. :)
      Będę pamiętać!

      Usuń
  2. Się działo :)
    Zazdroszczę tego jarmarku. Nie raz chciałam iść, ale... wychodziło jak zawsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ja też bardzo wiele razy chciałam iść i właśnie wychodziło jak zawsze. :P Ale w końcu się udało. Pewnie teraz znów nastąpi kilka lat przerwy. xD

      Usuń
  3. Oj żałuję że nie byłam na żadnym jarmarku w tym roku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przez kilka ostatnich lat nie byłam. Ale w końcu się udało. :)

      Usuń
  4. my w sylwestra piliśmy szampana z colą:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takiej mieszanki nie znam. :D Ale w ostatni weekend piłam szampana z sokiem pomarańczowym i... POLECAM.

      Usuń
    2. ooo z chęcią przetestujemy:D

      Usuń
    3. Aż sama dostałam ochoty na takiego drinka. :D

      Usuń
  5. Działo się działo i to miłe wspomnienia :) Fajnie jeśli jest co powspominać - takie podsumowania to przyjemnosć :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam jarmarki Bożonarodzeniowe!
    W Berlinie byłam bodaj 2 lata temu, w tym roku w grudniu pojechaliśmy do Wiednia, zahaczając jeszcze o Bratysławę i Budapeszt. Było super! Pierdółki, jedzonko i ten klimat!
    O Wrocławskim jarmarku też słyszałam i chcę odwiedzić za rok. Podobno najładniejszy w Polsce.
    Na pewno ten w stolicy jest meeeega słaby - nie polecam nikomu się wybierać, nawet jak jest akurat przy okazji :D

    U nas Sylwester spokojny, na szczęście mało fajerwerków, więc koty też nie były bardzo wystraszone. Ale było miło, oglądaliśmy film, jedliśmy tiramisu i w sumie spędziliśmy miły spokojny wieczór :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och tam to dopiero musiały być widoki! :)
      JA chciałam odwiedzić jeszcze Poznań, bo też ponoć poszalał w tym roku. :P

      Usuń
  7. czekoladowy kebab - muszę kiedyś spróbować. Wyjazd do Wrocławia jest na mojej liście do zrealizowania:) Takie spontaniczne wyjazdy to fajna sprawa:)
    Miłego tygodnia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też! Już jest na mojej liście rzeczy do spróbowania - koniecznie. :D
      Dziękuję! :*

      Usuń
  8. Wrocław <3 Chcę kiedyś odwiedzić to miasto ponownie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też - na porządne, tygodniowe zwiedzanie. :D

      Usuń
  9. Muszę kiedyś odwiedzić Wrocław celem obejrzenia tego sławnego już jarmarku :) Jest to kawałek ode mnie (ok. 100km) jednak w miarę często bywam w tym mieście. Rzadziej zimą, wiadomo pogoda często to uniemożliwia, zresztą w grudniu bardzo rzadko mam jakieś wolne :) Jeżeli chodzi o mój sylwester, wiadomo, zapowiadało się całkiem dobrze, jednak koniec końców zasypiałam po północy bo tak mnie rozkładało jakieś choróbsko. Obiecałam sobie, że w tym roku nie dam się chorobie tak podejść :D
    Pozdrawiam ciepło ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę Ci tej bliskości tak pięknego miasta. :)
      Mam nadzieję, że uda Ci się tę obietnicę dotrzymać. :D
      :*

      Usuń
  10. Musze kiedyś odwiedzić Wrocałw pod kątem jarmarku świątezcnego- uwielbiam te klimaty- Sylwestra podobnie jak Ty spędziłam domowo ( tak w tym roku tego potzrebowałam :-D ) Widzę,że nowy rok i nowa fryzura- wszystkiego dobrego xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też. :) Super, że chociaż Ciebie taka opcja zadowoliła :D

      Usuń
  11. Grudzień to był bardzo intensywny miesiąc zarówno dla Ciebie, jak i dla mnie. Ja co prawda nie byłam w tym roku na żadnym bożonarodzeniowym jarmarku - widziałam tylko budki porozstawiane w Rzeszowie na rynku i ciężarówkę Coca Coli, ale generalnie nie ciągnęło mnie nigdzie jakoś szczególnie. Stawiałam za to dużo na rodzinne i przyjacielskie spotkania :) W Święta również miałam dwie wigilie, a cały ten świąteczny czas spędziłam w rozjazdach pomiędzy moją, a męża rodziną. Sylwestra znowusz spedziłam podobnie, jak Ty - w domu, wśród swoich, przed telewizorem. I muszę przyznać, że tak chyba lubię najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie, że podstawiłaś na najbliższych! :)
      Mi się już znudziło niestety. xD

      Usuń
  12. Lubię grudzień ;D też mam urodziny w tym miesiący i to jest jak dla mnie najbardziej rodzinny czas w roku;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam tak blisko do Wrocławia a nigdy w czasie świąt nie byłam nawet na straganach świątecznych :/

    OdpowiedzUsuń
  14. Muszę w końcu znów wybrać się do Wrocławia w tym magicznym grudniowym czasie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mój grudzień minął szybko i pracowicie, nadrabiałam zaległości z całego roku

    OdpowiedzUsuń
  16. Mnie te święta też minęły tak jakoś nijak.
    Lubię jarmarki, musiałabym kiedyś wybrać się do Wrocławia czy Krakowa... W tym roku byłam na katowickim rynku, bo nie miałam co ze sobą zrobić, ale był środek dnia i było pusto, ponoć ciekawszy jest w dzielnicy Nikiszowiec. No i w Pradze. :) W Berlinie zdarzyło mi się być kiedyś i ogólnie fajnie, ale najbardziej zapamiętałam totalnie nijakie grzane wino. :P

    OdpowiedzUsuń
  17. Marzy mi się odwiedzenie takiego jarmarku! Mam nadzieję, że w tym roku się uda :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wrocław jest cudny, czekam na podsumowanie roku :)
    https://fasionsstyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Oooo byłaś w moim mieście :) Cieszę się , ze Ci się podobało . Przyznam ze ja w tym razem nie zdążyłam zobaczyć jarmarku . Słodkie skarpetki ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Za każdym razem obiecuje sobie taki wypad na Jarmark do Wrocławia, ale jakoś się nie udaje. Może w końcu nadarzy się okazja w tym roku:)
    Ja za to dobrze wspominam święta, jak zwykle w ciepłym rodzinnym gronie.
    Piękne skarpetki! Zakupy czasem są potrzebne :D
    A 2018 nie był dobrym rokiem, że 2017 chwalisz? :D

    OdpowiedzUsuń