sobota, 5 stycznia 2019

334. FLOR DE MAYO i DUFT&DOFT - czyli o maseczkach i kremach słów kilka.

Witajcie kochani w Nowym Roku! Jak Wasze samopoczucie? Coś się zmieniło? Czy może jeszcze za wcześnie na zmiany? :D W ogóle planujecie coś zmieniać? Ja o swoich postanowieniach napiszę podczas podsumowania minionego roku, ale zanim to nastąpi... To jeszcze trochę czasu upłynie. ;)
Dziś przygotowałam dla Was post, na temat maseczek oraz kremów do rąk, które miałam przyjemność testować, dzięki temu, że zostałam wytypowana do tej kampanii przez portal ambasadorka-kosmetyczna.pl 
Zgłaszając się do kampanii nie bardzo wierzyłam w swoje szanse - w końcu było to moje pierwsze zgłoszenie i... jak widać, udało się! Ogromnie ucieszyłam się odczytując maila informującego, iż zostałam ambasadorką maseczek do twarzy FLOR DE MAYO. Dlatego też ochoczo przystąpiłam do testowania - bo paczuszka cieszyła oko, a czy ucieszyła również moją skórę? :) Sprawdźcie sami, zapraszam do zapoznania się z moją opinią o otrzymanych produktach.:)

Jeszcze świąteczny klimat - maseczki otrzymałam krótko
 przed świętami. :D
Do wyboru miałam dwie spośród pięciu dostępnych wariantów maseczek: 

Zielona – DETOKSYKUJĄCA – Usuwa zanieczyszczenia ze skóry. Wzbogacona o ekstrakt z zielonej herbaty o  Właściwościach regulacyjnych wydzielanie łoju ze skóry.

Różowa – ANTYOKSYDACYJNA – Wzbogacona ekstraktem pitaya dostarczającym przeciwutleniacze i właściwości przeciwstarzeniowe.

Brązowa  – OCZYSZCZAJĄCA –  Zawiera białą glinkę i oczyszczający ekstrakt szałwii. Naturalny regulator łoju z  komplementarnym anty-age.

Niebieska – NAWILŻAJĄCA –  Wzbogacona w kompleks  wielogenowy zapewnia właściwości nawilżające i  regenerujące. Pomaga zachować optymalny  bilans wodny.

Pomarańczowa – ZŁUSZCZAJĄCA –  Naturalna maska złuszczająca  na bazie krzemionki i oliwki. Usuwa martwy naskórek pozostawiając skórę miękką i piękną.

Jak już pewnie zdążyliście się domyślić po zdjęciu, ja wybrałam wariant zielony - detoksykujący oraz brązowy - oczyszczający. Do wybranych przeze mnie maseczek dołączona była miła niespodzianka w postaci dwóch kremów do rąk DUFT&DOFT, ale o nich napiszę kilka słów na koniec. 

Przechodząc do samych maseczek - jak widzicie maseczki są zamknięte w małych, plastikowych pojemniczkach. Jak dla mnie minusem jest jednorazowość tych opakowań, ponieważ nie jestem w stanie zużyć całości na jeden raz (brązową używałam już trzy razy i jeszcze mi się nie skończyła ;)). Jednak poradziłam sobie z tym defektem i zamknęłam rozpakowane maseczki w większym, zakręcanym pojemniku, który nie dopuszcza powietrza z zewnątrz - dzięki czemu nie wyschły (można użyć pudełko np. po balsamie ISANY ;)). Poza tym uważam, że opakowanie jest ciekawą alternatywą do wszechobecnych saszetek - taka miła odmiana, przynajmniej dla oka. 

Na zdjęciu możecie zauważyć różnicę w konsystencji
 maseczek :)
Konsystencja i działanie

Na pierwszy ogień wybrałam maseczkę oczyszczającą - czyli brązową. Po otwarciu od razu wyczułam obecność glinki w zapachu. Ja osobiście lubię ten zapach, ale wiem, że nie wszyscy są jego fanami. Maseczka jest dość lejąca, ma biały kolor i bardzo łatwo nakłada się ją na twarz. Po wyschnięciu tworzy białą skorupkę - bardzo przypomina mi maseczkę z Ziaji - liście zielonej oliwki - zachowuje się identycznie. Gdy przetrzymamy ją zbyt długo, może zacząć się obsypywać. Po zmyciu maseczki cera jest niesamowicie gładka i miła w dotyku. Glinka świetnie działa i twarz jest mega oczyszczona, ale nie przesuszona. Bardzo podoba mi się jej działanie. 

Jako drugą wypróbowałam maseczkę zieloną - detoksykującą. Tutaj po otwarciu pojawił się przepiękny zapach zielonej herbaty - taki świeży i czysty, coś wspaniałego. Zapach bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Jeśli chodzi o kolor, to maseczka jest w bardzo jasnym, zielonym odcieniu. W konsystencji jest bardziej zbita niż poprzedniczka, jednak nie przeszkadza to w jej nakładaniu na twarz. Po nałożeniu, przez chwilę w okolicach ust poczułam lekkie pieczenie, jednak gdy maseczka przeschła, pieczenie zniknęło. Po wyschnięciu maseczka stała się przeźroczysta. Jej piękny zapach był wyczuwalny przez cały czas, gdy miałam maseczkę na twarzy, a jak moje wrażenia po jej zmyciu? Tę maseczkę troszkę ciężej się zmywa. Twarz wygląda na czystą, jest wygładzona i dogłębnie oczyszczona co czuć w dotyku (przyjemnie się ją głaszcze :D). Dodatkowo mam wrażenie, że zielona herbata rozjaśniła delikatnie moją cerę i pomogła w wyrównaniu kolorytu. Niemniej po tak intensywnym oczyszczeniu niezbędne było nałożenie kremu, gdyż skóra potrzebowała nawilżenia. 

Podsumowując...

Jestem zadowolona z działania maseczek. Po użyciu każdej z nich było widać efekt oczyszczenia. Maseczki łatwo się nakłada i zmywa. Nie pozostawiają podrażnień, nie wywołały u mnie też uczulenia. Faktycznie działają tak, jak napisał producent. Aż jestem ciekawa, jak sprawdziłabym się u mnie pozostała trójka. 

Maseczki możecie kupić na stronie drogerii vica.pl w pojemności 13 ml - czyli takich właśnie kapsułek, jakie testowałam. TUTAJ podlinkowałam Wam stronę ze wszystkimi pięcioma wariantami tych maseczek. Ich regularna cena to 8,99  - więc wcale nie tak dużo, jak na tak dobre działanie maseczek i ich całkiem niezłą wydajność. 

Piękne opakowania, prawda? ;)
Kremy do rąk

Obiecałam też, że wspomnę o otrzymanych w gratisie kremach do rąk. Są to malutkie koreańskie kremiki w pojemności 10 ml. Pierwsze co rzuca się w oczy, to piękne opakowania - śliczne kolory, połączone ze srebrnymi akcentami cieszą oko. Po otwarciu od razu wyczuwalny jest piękny i bardzo intensywny zapach - nie będą to kremy dla tych, co nie lubią kremów mocno pachnących. Tutaj zapach jest bardzo intensywny, od razu skojarzył mi się z dość ciężkimi perfumami.

Krem PINK BREEZE mi bardzo kojarzy się z zapachem świeżo obranego grejpfruta - kocham ten zapach! Taki orzeźwiający i elegancki zarazem. Cudownie długo utrzymuje się on na dłoniach. Jest to mój ulubieniec spośród tej dwójki.

Krem STOCKHOLM ROSE pachnie... różanymi perfumami, a jakżeby inaczej. :D Jest to zapach bardziej elegancki i założę się, że gdybym na jakieś eleganckie wyjście się nim wysmarowała, to nikt by się nie zorientował, że to krem do rąk, a nie drogie perfumy. :D

Jednak piękny zapach to nie jedyny atut tych kremów - robią też to, co jest ich głównym zadaniem, czyli świetnie nawilżają dłonie na wiele godzin. Przetestowałam je w najtrudniejszych warunkach, czyli na zimnie panujących obecnie na zewnątrz. Posmarowałam dłonie przed wyjściem i pozostały one pięknie nawilżone przez kilka godzin. Szczerze wątpiłam w to, że tak mocno perfumowane kremy będą super nawilżać, jednak jak widać - można połączyć cudowne zapachy i genialne nawilżenie! Jestem zachwycona i z czystym sercem mogę Wam polecić te kremy. :)

 Kremy te (jak i inne produkty DUFT&DOFT) również możecie zakupić na stronie drogerii vica.pl -> TUTAJ podlinkowałam Wam stronę z ich produktami. Kremy do rąk regularnie występują w pojemności 50 ml i cenie 29,90 jednak jeszcze przez 4 dni jest na nie promocja i możecie je wypróbować za 19,90 ;>

To by było na tyle jeśli chodzi o dzisiejszy wpis. :) Znaliście wcześniej opisane dziś marki? A może właśnie zechcieliście je poznać? Co sądzicie o opisanych maseczkach? Bardzo mnie ciekawi, na które warianty Wy byście się zdecydowali? :>

Tymczasem ja uciekam i do następnego!
Będziemy wspominać grudzień. ;)
Pozdrawiam!

58 komentarzy:

  1. ja ostatnio przerzuciłam się na maseczki w płachcie, nie muszę nic zmywać a mam wrażenie,że lepiej na mnie działają. Glinki za bardzo mi wysuszały skórę. Przez co zamiast oczyszczenia skóra była jeszcze bardziej "tłusta".
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nadal nie używałam płacht. :D Mimo, że dwie mi wpadły ostatnio w ręce. :P

      Usuń
  2. Nie stosuje maseczek, glinek i tego rodzaju kosmetyków. Ciesz.e się, że nie są mi potrzebne (jak na razie). Zobaczymy na jak długo xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy stosują je dla przyjemności. ;) I po to by nie były potrzebne na przyszłość. :P

      Usuń
    2. Nie, wkręcam Cię. :P

      Usuń
    3. Wkręcić można śrubkę lub wykręcić xD

      Usuń
    4. Majster klepka się znalazł. :P

      Usuń
    5. A co? Nie wierzysz, że sobie poradze? xD

      Usuń
    6. Zgubiłam wątek i nie bardzo wiem, z czym miałabyś sobie radzić? ;)

      Usuń
    7. Nazwałaś mnie majster klepką xD

      Usuń
    8. No tak, ale nie wyznaczyłam Ci zadania do wykonania. :D Chyba, że poradziłabyś sobie ze wszystkim. :P

      Usuń
  3. Moja samopoczucie na razie zmieniło się tak, że wróciły katar i ból głowy. :/
    Opakowania tych maseczek miałyby u mnie plus, bo nie cierpię saszetek. Ogólnie maseczki ciekawe. :)
    Kremy nie skusiły mnie zupełnie: składniki aktywne ciekawe, ale zapach i cena zniechęcają, no i nie podali pełnego składu, żeby sobie porównać. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie... Strasznie dużo osób pochorowało się w nowym roku. ;/
      Nie lubisz intensywnych zapachów kremów? ;)

      Usuń
    2. Wolę takie ledwie wyczuwalne. Mogę zaakceptować i mocniej pachnących też używałam (jeden różany z Nacomi pachniał jak pączki :D), ale za bardzo się to niesie. :P

      Usuń
    3. Mój mąż mnie zawsze wyzywa jak krem za mocno pachnie xD "Znów się czymś wykropiłaś?!" xD

      Usuń
  4. Ostatnio często widuję recenzje tych maseczek, ale jakoś nie mam na razie na nie ochoty. Kremików do rak mam na razie spory zapas, więc też podziękuję. Może kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś. ;) Polecam się na przyszłość. ;P

      Usuń
  5. Zakochałam się w wyglądzie opakowań tych kremów <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i w zapachu byś się zakochała? :D

      Usuń
    2. Bardzo możliwe, ale nie oceniam zapachu bez powąchania, bo nie raz zdarzyło się tak, że z samej listy nut zapachowych coś mi się bardzo podobało, a jak przyszło do wąchania to było bleee ;P

      Usuń
    3. Ja nie potrafię ocenić zapachu po opisie typu "nuta głowy, ręki, nogi..." xD Potrafię się tylko poruszać w prostych zapachach - jabłko, jajecznica itp. :D

      Usuń
    4. Nuta d*py.

      Swoją drogą... wiesz czemu stopy tak śmierdzą? Bo wychodzą z d*py xD

      Usuń
    5. Spaliłam jak hitlerowiec Żyda.

      Usuń
    6. Hahahah, jesteś moim mistrzem. xD Opowiedziałam to mojemu mężowi -bez palenia żydów - śmiał się xD

      Usuń
  6. Bardziej niż maseczki zainteresowały mnie kremy do rąk, bo uwielbiam takie pachnące kosmetyki :D Jeśli chodzi o szczypanie tej drugiej maseczki to zakładam, że stało się tak, ponieważ użyłaś jednej maseczki po drugiej, a te z glinką co jednak dość mocno wysuszające i jeśli druga też miała tak zadziałać to po prostu zaszczypało. Mi też się tak czasem dzieje, jak robię sobie całą serię zabiegów maseczkowych :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się. :D
      Tylko wiesz... Ja je używałam po tygodniu. :D Podejrzewam bardziej, że podrapałam się rano peelingiem i dlatego byłam bardziej wrażliwa. :)

      Usuń
    2. To moja teoria była mylna :D Ale istnieje spore prawdopodobieństwo, że peeling był tu jednak winowajcą :D

      Usuń
    3. Raczej tak. Od wczoraj też wiem, że przed peelingiem enzymatycznym też należy oczyścić twarz czymś niedrapiącym. xD

      Usuń
    4. O proszę, to nie wiedziałam :D Masz na myśli by oczyścić twarz takim np. żelem do mycia twarzy? ? :) Czy maseczkę? :)

      Usuń
    5. Żelem. Poprzednio umyłam twarz żelem z peelingiem i mnie piekło, dziś użyłam płynu micelarnego i też początkowo czułam pieczenie po nałożeniu peelingu enzymantycznego. ;/ Spróbuję jeszcze z delikatnym żelem. :)

      Usuń
  7. Całkiem fajne te maseczki sama testowałam brązową i niebieską. Chociaż nie było efektu wow

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytam opisy maseczek i stwierdzam, że wybrałabym zieloną i brązową, potem się zorientowałam dopiero, że te dwie są na zdjęciu i to ja wybrałaś :P.
    Kremy tez kuszą lubię kiedy moje dłonie ładnie pachną :)
    Co do Nowego Roku to zmiany powoli nadchodzą a będą wielkie, nawet się starać za bardzo nie muszę tylko iść z prądem ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahha, dobry gust! :D
      Ohoho, zaciekawiłaś mnie!

      Usuń
  9. ale bym chciała takie maseczki:D

    OdpowiedzUsuń
  10. Mialam innych zestaw tych maseczek. Maja jedna cechę wspólną tak jak napisalas nie sposob je zużyć na raz, a opakowanie jest niestety jednorazowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, jestem ciekawa na jakie się zdecydowałaś :)

      Usuń
  11. Pierwsze widzę te kosmetyki ale maski pewnie bym polubiła 😉

    OdpowiedzUsuń
  12. Maseczki do twarzy bardzo lubię zwłaszcza nawilżające. Kremy mają bardzo ładne opakowania.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mi się spodobały te maseczki, miałam wersje zielona i niebieska o sobie jeszcze je kupię kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Pierwszy raz widze te maseczki ,a le zapowiadaja się ciekawie. Mimo,zeostanio częściej sięgam po te maseczki w płachtach to nie stronię też od takich tradycyjnych :-). Musze koniecznie sprawdzić te kremy do rąk :-)
    Nowy rok zapowiada się pełen wrażeń- kilku sesji zdjęciowych, projektów aktorskich oraz podróży.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja kocham wszystkiego rodzaju maseczki, bez względu w jakiej są formie. Ważny jest dla mnie skład, zapach i zastosowanie :) Używam ich sporadycznie, ale muszę przyznać że każde takie użycie poprawia moje samopoczucie :) zresztą, z czasem naprawdę zauważa się efekty :) fantastyczna recenzja!
    Pozdrawiam ciepło ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja staram się coraz częściej po nie sięgać. :) Też używam ich dla przyjemności. :D

      Usuń
  16. Ooo, maseczki w sam raz na podróż czy coś. Lubię tego typu produkty, a za dobre oczyszczenie ogromny plus! Takie coś potrzebują po pracy, oj zdecydowanie! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w podróż nigdy nie zabierałam ze sobą maseczek, ale to całkiem ciekawy pomysł. :)

      Usuń
  17. mi się nie udało dostać do przetestowania tych maseczek, a byłam ich bardzo ciekawa, bo zaintrygowały mnie te kapsułki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowanie bardzo zachęca do wypróbowania. :D

      Usuń
  18. uwielbiam wszelkiego rodzaju maseczki :) stosuje już bardzo długo :)
    www.wkrotkichzdaniach.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też staram się regularnie stosować maseczki. :)

      Usuń