czwartek, 29 listopada 2018

329. Szybki i wściekły pierwszy śnieg w pułapce wiekowej Adeline.

Witajcie kochani! Na prawdę liczyłam na to, że jesień będzie okresem, w którym będę miała czas na bloga i poprawi się nieco moja regularność. Niestety ostatnio sprawy nieco się pokomplikowały i mimo dodatkowego dnia wolnego nie miałam ani siły, ani głowy do bloga. Może w grudniu będzie lepiej. :P Jednak cieszę się, że w końcu udało mi się ogarnąć chociaż te trzy posty w miesiącu - takie moje minimum. 
Dziś zapraszam Was na filmowy i serialowy przegląd października. Może podsunę Wam jakiś pomysł na spędzenie długiego zimowego wieczoru? :)

google
Pierwszy Śnieg. Film powstał na podstawie książki Jo Nesbo o tym samym tytule. Przyznam szczerze, że nie czytałam żadnej z powieści tego pana, za to mój mąż jest bardziej obeznany, gdyż swego czasu podczas treningów słuchał jego audiobooków. :) Będąc książkowym laikiem stwierdzam, iż jeśli książki są jeszcze lepsze niż film, to... zacznę czytać tego pana i wielkim entuzjazmem. Akcja filmu toczy się w zimnej i dość ponurej Norwegii, co dodaje całej historii ponurego klimatu. Film rozpoczyna się dość brutalnie - poznajemy małego chłopca - przypuszczalnie późniejszego podejrzanego, którego dzieciństwo nie jest kolorowe - powiedziałabym, że nawet, że jest przepełnione bólem, strachem i cierpieniem. Poznajemy mordercę jako dziecko, przez co w pewnym sensie mamy go zrozumieć, choć sam motyw do samego końca pozostaje tajemnicą. Kluczowa akcja filmu rozpoczyna się w momencie, gdy w jednym z miast zaczynają bez śladu znikać kobiety, a w pobliżu ich domów odnajdujemy ulepionego, smutnego bałwana. Akcja nie jest jednowątkowa, bieżące sprawy mieszają się z retrospekcjami i sama nie wiem czy bardziej ma nas to naprowadzić na trop mordercy, czy raczej namieszać w głowach. W moim odczuciu film jest ciekawy, ponieważ o ile wiemy, że morduje pan od bałwana, o tyle nie jesteśmy w stanie do samego końca przykleić go do którejś z postaci. Dopiero ostatnia akcja otwiera nam oczy i kładzie rozwiązanie na tacy. Uważam, że film jest ciekawy i klimatyczny. Nie nudziłam się podczas seansu i z ciekawością łączyłam ze sobą kolejne poszlaki, którymi autor wodzi nas za nos. Polecam go na długie, zimowe wieczory - rozruszacie trochę umysł, ponieważ tego filmu nie da się biernie oglądać. :)

google
Szybcy i wściekli 5. Chciałoby się powiedzieć "mmm...klasyka!" Tę serię filmów można albo kochać, albo nienawidzić. Wiadomo, że część z Was stwierdzi, iż oglądanie ścigających się osiłków nie jest zbyt ambitne, ja jednak należę do pierwszej grupy - ludzi kochających się w tym filmie. Część piątą polubiłam głównie za to, że nie występuje tutaj Letty, która uznana została za zmarłą w poprzedniej części. Nie wiem dlaczego, ale strasznie denerwuje mnie jej skwaszony wyraz twarzy i moim zdaniem jest jedną z najmniej urodziwych bohaterek w tym filmie (żeby nie powiedzieć, że jest najmniej urodziwa...). No, ale nie ma jej i film od razu lepiej się ogląda. :D Poza tym w filmie nie brakuje scen akcji, jak i tych wprawiających nas w napady śmiechu (któż nie zaśmiałby się widząc kilkutonowy sejf pędzący ulicami miasta?). Wiem, że znajdą się tacy co przyczepią się do tego, że mały Toretto sprał ogromnego Hobbsa - mnie samą śmieszył ten fakt, iż bili się jak równy z równym, jednak moim zdaniem nie umniejsza to całej ocenie filmu. Film rozpoczyna się w momencie, gdy skazany na więzienie Toretto zostaje odbity podczas transportu w spektakularny sposób przez swoją siostrę Mię oraz jej partnera. Po udanej akcji postanawiają ukryć się w Brazylii, gdzie nie ma ekstradycji, przez co mogą czuć się bezpiecznie. Jednak nasi bohaterowie nie należą do osób lubiących spokój. Duża dawka adrenaliny jest dla nich jak tlen, dlatego w tej części bohaterowie spotykają się po latach w celu skrojenia największego mafiosa w całej Brazylii. Na stole do zgarnięcia pojawia się 100 milionów dolarów, zanim jednak Toretto ze swoją bandą się do nich dobierze musi zaopatrzyć się w niezbędny sprzęt...wykradając najszybsze samochody świata z...pędzącego pociągu. ;) Decydując się na oglądanie szybkich i wściekłych wiemy na co się piszemy. Dużo szybkich samochodów, nieodłączny ryk silników, zaskakujące zwroty akcji, lanie po mordach, strzelaniny, ogromna demolka i zakończenie, które (przynajmniej dla mnie) zawsze jest zabawną niespodzianką. Do oglądania tego filmu nie ma sensu namawiać, bo jak pisałam - albo od pierwszej chwili chce się go oglądać, albo omija się go najszerzej jak tylko się da.  Także decyzję pozostawiam Wam. :)

google
Wiek Adeline. Film ten obejrzałam po raz drugi i po raz drugi łza mi się w oku zakręciła. Uwielbiam Blake Lively i z ogromną przyjemnością piszę się na wszystkie filmy, w których gra. Tutaj Blake wciela się w rolę Adeline - przeciętnej kobiety żyjącej na początku XX wieku. Adeline ma męża oraz córkę i niczym nie różni się od innych kobiet. Pewnego burzowego wieczoru kobieta ulega wypadkowi podczas którego jej ciało początkowo wychładza się i Adeline na chwilę umiera. Po chwili jednak w kobietę uderza piorun i powraca ona do żywych. Jej życie jednak nie wygląda tak samo - Adeline przestaje się starzeć. To co dla nas wydawałoby się spełnieniem marzeń, dla bohaterki staje się horrorem. Kobieta nie może się zakochać ani nikomu wyjawić swojego sekretu, musi również uciekać regularnie zmieniając tożsamość i miejsce zamieszkania, by ukryć się przed władzą, która chce poddać ją licznym eksperymentom. Jak to jednak w życiu bywa - nie wszystko możemy sobie zaplanować, a już na pewno nie miłość. Tak więc Adeline spotyka na swojej drodze miłość, dla której chciałaby wyrzec się nieśmiertelność, jednak czy to w ogóle możliwe i czy bohaterka ma na to jakikolwiek wpływ? Uwielbiam ten film i szczerze polecam każdemu. Sama pewnie obejrzę go jeszcze nie raz, bo ta historia niezmiennie mnie fascynuje i zachwyca. :)

google
Szybcy i wściekli 6. W kolejnej części NIESTETY (dla mnie) okazuje się, że Letty żyje (jestem okropna, wiem xD), jednak kompletnie straciła pamięć, co wykorzystali wrogowie ekipy Toretto i zgarnęli ją do siebie. Letty nic nie pamięta, przez co bez wahania potrafi strzelić w stronę zszokowanego Doma. Tym razem porozrzucani po całym świecie bohaterowie spotykają się ponownie by tym razem, w zamian za oczyszczenie kartotek pomóc Hobbsowi odbić sprzęt wojskowy skradziony po napadzie na konwój. Dom bardzo chętnie decyduje się na pomoc, głównie dlatego, że za kradzieżą stoją nowi przyjaciele Letty - po cichu liczy, że wraz ze sprzętem uda mu się odbić również ukochaną. Jak w poprzedniej części nie brakuje szybkich samochodów, strzelaniny i sporej dawki adrenaliny. Podczas samej akcji okazuje się też, że skradziony sprzęt jest dużo większy niż mogłoby się wydawać, co wiąże się z jeszcze większą demolką, która dotarła aż na lotnisko i nie oszczędziła nawet samolotu. Niestety w tej części pożegnamy na dobre kilku z naszych bohaterów, samo zakończenie zwiastuje również kolejną część i kolejne kłopoty. 

google
Szybcy i wściekli 7. Na tej części pierwszy raz byłam w kinie. Za co uwielbiam tę część? Za demolkę w Dubaju. Wszechobecny luksus i nasi bohaterowie, którzy nie krępują się zrobić bałaganu nawet w tak ekskluzywnym miejscu. Tym razem na tapecie pojawia się oko boga - aplikacja pozwalająca na zlokalizowanie każdego za pomocą dosłownie każdej zainstalowanej kamery - czy to na ulicy czy w naszej komórce. Z jednej strony jest to przerażające, z drugiej - skąd mamy pewność, że to tylko filmowa abstrakcja? Wrogiem numer jeden staje się brat wysłanego w poprzedniej części  na intensywną terapię Owena Shawa, Deckard, którego głównym motywem działania jest zemsta, a głównym jej celem ekipa Toretto, z samym Dominikiem na czele. Jest to również ostatnia część w której zagrał Paul Walker. Nie zdążył on jednak przed śmiercią nagrać wszystkich scen, dlatego w końcówce zastępują go obrobieni cyfrowo bracia. Samo zakończenie, za sprawą tego, iż jesteśmy świadomi, że Paul nie żyje jest sentymentalnym wyciskaczem łez - ja beczę za każdym razem, gdy filmowy Brian odjeżdża w swoją stronę. To smutne i na prawdę brutalne, gdy ci piękni i młodzi ludzie, stojący u progu życia spotykają się ze śmiercią, a my - jedyne co możemy zrobić, to pamiętać o tym, ile radości i wspaniałych momentów nam dali. Dlatego też uważam, że tę część  warto obejrzeć chociażby dla zakończenia, które w piękny sposób upamiętnia zmarłego aktora. Aż nie potrafię uwierzyć, że już go tutaj nie ma...


Pułapka. Po dawce filmowych emocji czas na serial. W październiku obejrzałam jeden - produkcji tvn. Po sukcesie Belfra czy Kruka, które tvn tworzył we współpracy z canal+, producenci uwierzyli w siebie i postanowili ulepić coś w tym klimacie samodzielnie. Moim zdaniem wyszło im całkiem przyzwoicie. Główną bohaterką jest Olga - znana pisarka, która nie może pogodzić się ze śmiercią męża, o którą się obwinia. Pisarka topi smutki w litrach alkoholu i nie pozwala sobie pomóc. Podczas jednego ze spotkań autorskich w sierocińcu, gdzie szuka inspiracji do kolejnej książki poznaje Ewę. Żadna z bohaterek nie zdaje sobie wówczas sprawy jak wiele będą musiały razem przejść oraz, że ich wrogość przemieni się w dużo pozytywniejszą relację. Z sierocińca znika jedna z wychowanek, po jakimś czasie ginie kolejna, a Ewa jest śledzona przez tajemniczego typa. Podczas całego serialu niejednokrotnie traciłam rachubę - kto jest dobry, a komu nie wolno ufać? Bohaterowie ukazują, że ludzie nie są tylko dobrzy albo tylko źli. Każdy ma dwie twarze i na prawdę trudno ocenić jednoznacznie, kto chce nam pomóc, a kto knuje za naszymi plecami. Koniec końców Ewa i Olga wiedzą, że znajdują się w pułapce, w której mogą ufać tylko sobie. Serial do samego końca zaskakuje i trzyma w napięciu. Nawet w momencie, gdy wszystkie znaki na niebie i ziemi oznajmiają nam, że to już koniec, zagadka rozwiązana - okazuje się, że wcale nie. Reżyser po prostu chciał uśpić naszą czujność, by uderzyć ze zdwojoną siłą. Polecam Wam bardzo ten serial i ostrzegam - bądźcie czujni... do ostatniej sekundy serialu. Dosłownie.

No i to by było na tyle jeśli chodzi o filmowo serialowy październik. Po zupełnie pustym pod względem filmowym lecie i wrześniu w którym się dopiero rozkręcałam październik w dość dużym stopniu spędziłam przed telewizorem. :P Znacie te filmy? A może zachęciłam Was do obejrzenia jednego z nich lub serialu? Koniecznie dajcie znać. :)

___________________________________________________________________
Blogowy kalendarz adwentowy.

Z serii ogłoszenia parafialne - odwiedzając ostatnio bloga Ayuny zdecydowałam się na wzięcie udziału w akcji zaproponowanej przez wyżej wspomnianą blogową koleżankę. Polegać ona będzie na tym, aby każdego dnia publikować - czy to w poście, czy na pasku bocznym, czy w jakikolwiek inny wymyślony przez Was sposób adres jednego z Waszych ulubionych blogów i tak przez 24 dni. Ja z racji mojej kulejącej regularności zdecydowałam się na pasek boczny, który łatwo będzie mi codziennie aktualizować. Kalendarz pozostanie na moim blogu do końca stycznia 2019. Was również zachęcam do zabawy, a po więcej szczegółów odsyłam Was do Ayuny. :)
_____________________________________________________________________

I to już na prawdę wszystko na dziś. :)
Dzięki za przeczytanie, pozdrawiam i do następnego! 

44 komentarze:

  1. Oj, koniecznie sięgnij po Nesbo :) Ja przeczytałam wszystkie jego książki! :) uwielbiam ten styl, niezwykły klimat jaki stworzył, no i kocham Harry'go :)
    Wiek Adaline też dwa razy widziałam! :)
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam książki Nesbo! :) Mają klimat. Film Pierwszy śnieg też oglądałam i bardzo mi się podobał. Na liście mam Wiek Adeline i po Twojej recenzji chyba w końcu obejrzę :) Co do serii Szybkich i wściekłych... Mam mieszane uczucia. Bardzo lubię oglądać tego typu filmy, ale jakoś do tego nie mogę się przekonać... Nie wiem dlaczego. Mój Minion bardzo lubi tę serię, ale mi zawsze jakoś udaje się ominąć te filmy. Może się zmuszę i zmienię zdanie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie muszę o nie sięgnąć, a Tobie jeszcze raz polecam Wiek Adeline. <3 Mi zawsze się oczy błyszczały na widok szybkich samochodów, więc bez zmuszania sama obejrzałam z chęcią .:D

      Usuń
  3. Muszę wrócić do czytania bardzo mi tego brakuje

    OdpowiedzUsuń
  4. Nesbo nie znam, wiem tylko, że jest bardzo popularny, ale w sumie mogłabym spróbować - opis filmu na podstawie książki brzmi ciekawie.
    Wiek Adaline chyba zaczęłam kiedyś oglądać, wydaje mi się, że dość szybko przerwałam, ale treść brzmi na tyle znajomo, że już sama nie wiem, może i obejrzałam cały. W samolocie to było, więc ekranik mały, szumy w tle i pewnie byłam zmęczona, to mogę nie pamiętać. :D
    W temacie śledzenia trafiłam kiedyś na materiał o jakimś projekcie w Chinach, gdzie każdy obywatel ma być monitorowany i mieć określoną liczbę punktów, za niektóre rzeczy się dodaje, za inne odejmuje i potem to ułatwia albo utrudnia życie. Przerażające. A w filmiku jedna kobieta twierdziła, że to całkiem dobry pomysł...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam takie same odczucia, wypadałoby spróbować, tylko czasu brak. :D
      Przerażające to mało powiedziane. Czułabym się niekomfortowo wiedząc, że jestem na każdym kroku obserwowana. :P

      Usuń
  5. Nesbo nie znam, myślę, że bardziej spodoba się mojemu mężowi niż mi,
    Aczkolwiek książkę przeczytałabym chętniej...:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie oglądałam ani jednego z tych filmów a na Pułapkę tylko zerknęłam... na tym się skończyło. Filmy z serii Szybcy i wściekli lubi moja siostra xD

    PS Podoba mi się ten pomysł z kalendarzem Adwentowym - jestem ciekawa jak to u Ciebie będzie wyglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiek Adeline to świetna film. Oglądałam go już dwa razy. Dla mnie jest tak fenomenalny jak Ciekawy przypadek Beniamina B. Uwielbiam takie filmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Przypadek Beniamina B. też jest świetny!

      Usuń
  8. Uwielbiam Szybkich i wsieklych mimo luk w fabule i scen, które nie mają prawa się rozegrać w prawdziwym życiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, mimo tych niedociągnięć seria jest świetna. :D

      Usuń
  9. "Szybcy i Wściekli" to zdecydowanie filmy mojej młodości :D Oglądałam całą serię jak miałam jakieś 15/16 lat! Wówczas na to była moda. Zachęciłaś mnie do obejrzenia pierwszego filmu! Już wiem, co będę oglądać w przyszły weekend :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staruszka się odezwała. :D To miłego seansu życzę, :)

      Usuń
  10. Większości filmów widziałam . Ale ten „Pierwszy Śnieg” cały czas za mna chodzi by go w końcu zobaczyć. Ale najpierw chce książkę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szybcy i Wściekli chyba już na zawsze będą mi się kojarzyć z moim bratem ;) . Jak był 19 latkiem to się ścigał na wyścigach .

      Usuń
    2. To czytaj, czytaj. Bo film super. :)
      :O Ciekawy życiorys.

      Usuń
  11. Mam sentyment do tego filmu i oglądałam każda czesc 👍

    OdpowiedzUsuń
  12. 3 x "Szybcy i wściekli", więc bardzo szybki i wściekły ten śnieg ;P

    OdpowiedzUsuń
  13. Przeczytałam kilka książek Jo Nesbo ale tej akurat nie, a że mam zasadę najpierw książka potem film, także ekranizacja Pierwszego śniegu poczeka na mnie :) Szybkich i Wściekłych moim zdaniem jest trochę za dużo ;P

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiek Adaline ♥ po prostu kocham.
    Pandora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, cudowny film. :) No i moja ukochana aktorka. :)

      Usuń
  15. wiek Adaline piękny film. Podobał mi się bardzo

    OdpowiedzUsuń
  16. Grudzień musi być lepszy, trzymam za to kciuki i mocno to wierzę, oby dla nas obu ten ostatni miesiąc był najlepszym miesiącem :) Pierwszy śnieg, przypomniało mi się, byłam na tym w kinie. Kompletnie o nim zapomniałam a z tego co pamiętam to pisałam o nim na blogu :) Zastanawiałam się kto przetłumaczył "The snowman" na "Pierwszy śnieg". Był to film dobry, ja lubię tego rodzaju gatunek filmowy. Szybkich i wściekłych widziałam tylko dlatego, że mój ukochany namiętnie ogląda te filmy ale prawdę powieszawszy jakby ktoś puścił mi dany kawałek nie zgadłabym która to jest część. Oprócz tokyo drift. Naprawdę fajne filmy, tylko że oglądałam je tak połowicznie. Muszę do nich przysiąść i obejrzeć po kolei od początku do końca :) Serialu nie znam (znaczy znam z reklam ale nie widziałam żadnego odcinka) oraz nie oglądałam Wiek Adaline ale słyszałam tyle dobrego o tym filmie, że muszę obejrzeć. Tylko nie mam pojęcia kiedy, jakoś ostatnio wszystko odkładam na potem... ale wiem że ten film obejrzę na 100% jeszcze w tym roku :) Cudowny wpis jak zawsze kochana! Co do kalendarzyka, wspaniale że wzięłaś w nim udział. Miło jest poznać nowe blogi, twoich ulubieńców a także na pewno czytelnikom jest przyjemnie zobaczyć swój adres w kalendarzu :) Jestem przekonana, że sprawia im to wiele radości <3
    Pozdrawiam ciepło ♡

    OdpowiedzUsuń
  17. Z Szybkich i Wściekłych widziałam tylko Tokio Drift i to tylko dlatego, że koleżanka mnie do tego zmusiła :D Kiedyś planuję nadrobić całą serię, ale jakoś nie mogę się za to zabrać :D Poza tym widziałam tylko Wiek Adeline ;) Z tego co pamiętam to mi się podobał ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Oglądałam niemal każdą z wymienionych przez Ciebie pozycji- Uwielbiam " Szybkich i wśiekłych - serial Pułapka tez bardzo przypadł mi do gustu :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Najpierw zamierzam wreszcie przeczytać książki Jo Nesbo, ale film u mnie czeka już w kolejce. ;) Wszystkie części "Szybkich i wściekłych" mam już za sobą i podobnie jak na Tobie, i na mnie duże wrażenie zrobiła ostatnia scena "siódemki"... To było rzeczywiście bardzo poruszające. No i "Wiek Adeline" - muszę to w końcu obejrzeć!

    OdpowiedzUsuń