niedziela, 5 sierpnia 2018

316. Ku pokrzepieniu serc - nic nie musisz.

Witajcie kochani. Powoli wracam do żywych. Powoli, to słowo klucz. Moja psychika została dość mocno przeżuta prze ostatnie dwa tygodnie, ale po cichu liczę, że teraz już z każdym dniem będzie lepiej. Wychodzę na prostą, za co chcę podziękować przede wszystkim moim rodzicom. Mojej mamie, która wspierała mnie całym sercem od samego początku moich "głupich" problemów (spędzała ze mną każdy wieczór, bardzo dużo rozmawiałyśmy, chodziłyśmy na spacery, poczułam przy niej spokój), ale i tacie, który koniec końców również zabrał głos, by dodać mi otuchy i który wypowiedział bardzo ważne dla mnie słowa. Nie musisz się nikomu tłumaczyć. 


instagram
Dzisiejszy post będzie dość ogólny, jednak dedykowany właśnie moim rodzicom. Mam nadzieję, że każdy z Was, w chwilach zwątpienia, przypominając sobie te słowa poczuje się lepiej. Jest to kilka prawd, "złotych myśli", na które otworzyłam oczy dopiero w ciągu ostatniego tygodnia. 

Nie wszyscy muszą latać, nie wszyscy muszą zwiedzać świat.
Pewnie, że super byłoby obejrzeć te piękne obrazki podsuwane nam przez Internet na żywo. Ale... nie jest to obowiązkiem zapisanym w Biblii, regulaminie pracy czy wewnętrznym kodeksie postępowania. To, że nie polecisz samolotem lub nie będziesz zwiedzać świata, Europy, nawet Polski - nie uczyni Cię gorszym od innych. Nawet jeśli nigdy nie wyjedziesz poza swoją wieś, nie będziesz gorszy. Bo nie podróże świadczą o wartości człowieka. Nie miejsca, w których się znajdujemy - choć dzisiejszy świat oparty na instagramie, facebooku czy snapchacie będzie Ci wmawiać coś innego. Jesteś wspaniały bez względu na to gdzie jesteś i czym się zajmujesz. Najważniejsze, że jesteś szczęśliwy tu i teraz (przecież tutaj też jest pięknie, prawda ? :))

Pieniądze szczęścia nie dają. 
Prawda stara jak świat, jednak przeważnie puszczana mimo uszu. Bo każdy dziś biegnie za kasą - w końcu pieniądz rządzi światem. Jednak podczas minionego tygodnia dostrzegłam, że Ci, którzy mają mniej, cieszą się z mniejszych rzeczy i tym samym - są szczęśliwsi. Odnosząc to do mojej sytuacji - gdyby nie było nas stać na tę wycieczkę, nie wpadłabym w panikę i generalnie nie byłoby żadnego problemu. :) Koniec końców liczyło się dla mnie tylko to, by odzyskać spokój - pieniądze kompletnie straciły wartość. 

Nic na siłę. 
Wiadomo, że mówi się byśmy pokonywali swoje słabości - jednak nie w przypadku, gdy nas to niszczy, nie pozwala normalnie funkcjonować. Nie rzucajmy się z motyką na słońce. Każdy z nas ma jakieś granice, których nie przeskoczy. Wówczas nie bójmy się powiedzieć DOŚĆ, STOP, DALEJ NIE IDĘ. Najważniejsze - nie czuj się źle z tego powodu. To normalne, nie jesteś robokopem, robotem, maszyną - choć i one mają swoje granice i nie raz mówią nam DOŚĆ. Ja też się poddałam i wiesz co? Od razu mi ulżyło i poczułam się szczęśliwsza. 

instagram
Jesteśmy tylko ludźmi - każdy z nas popełnia błędy.
Czy jest tu ktoś, kto nigdy nie popełnił błędu? Ktoś komu nie będziemy mogli niczego wytknąć? Zapewne nie. Jesteśmy tylko ludźmi, ale właśnie dlatego, że popełniamy błędy mamy również możliwość ich naprawienia - najlepiej jak potrafimy. Mimo, iż może nie uda Ci się czegoś doprowadzić do idealnego stanu sprzed BŁĘDU, to najważniejsze, że zrobiłeś co mogłeś. Dałeś z siebie wszystko, włożyłeś w to całe serce i to się liczy. Naprawiłeś ten błąd najlepiej jak umiałeś. Brawa dla Ciebie! :) I pamiętaj - myli się każdy i na prawdę każdy na ma swoim koncie jakiś błąd (żeby tylko jeden :P). Wszyscy jesteśmy tacy sami! 

Nie musisz się nikomu tłumaczyć.
Robisz coś z czym większość się nie zgadza? Decydujesz się na działanie niezrozumiałe dla innych? Jeśli sprawi to, że będziesz szczęśliwy - zrób to! Nie przejmuj się innymi! Oni nie muszą Cię rozumieć, a Ty nie musisz nikomu tłumaczyć się ze swoich decyzji. Jeśli czegoś nie chcesz robić - po prostu tego nie rób. Nie chcesz jechać tam, gdzie jadą WSZYSCY? Nie jedź i najważniejsze - nie tłumacz im się w nieskończoność! Oni w końcu zaakceptują Twoją decyzję. Najważniejsze, że Ty nie będziesz robić niczego wbrew sobie. Wierz mi, wtedy na prawdę poczujesz ulgę. 

Sami stwarzamy sobie problemy.
Tutaj najlepszym przykładem będę ja i moje niedoszłe wakacje - strasznie się przejmowałam ich sprzedażą, było mi żal i byłam na siebie cholernie zła, że nie daję rady, że nie mam sił. Jednak pewnego dnia dotarło do mnie - hej! To tylko wakacje! Rzecz mniej lub bardziej materialna! Coś do nabycia. Nie sprzedajesz brata, nerki czy swoich wspomnień z dzieciństwa. Kraj do którego miałaś jechać zaraz nie zniknie, a przed Tobą całe życie. Nikt nie powiedział, że się tam nie pojawisz. Może nawet i za 20 lat. Przestań przejmować się taką głupotą. Zdrowie i rodzina są najważniejszymi wartościami, dla których warto tracić nerwy. Rzeczy materialne, które możemy nabyć z pewnością się tutaj nie wpisują. 

Pisząc ten post sama siebie uspokajałam. Sama pokrzepiałam swoje serce i dodawałam sobie sił. Już dziś Wam mówię, że będę do tego wpisu wracać w gorszych chwilach, bo czuję, że przyniesie mi spokój za każdym razem, gdy będę go czytać. 
Na dziś to tyle kochani. Dziękuję za słowa zrozumienia i otuchy po poprzednim wpisem! Jesteście najlepsi i również niesamowicie mi pomogliście! :* Nie spodziewałam się aż takiego zrozumienia (pewnie dlatego, że wśród znajomych i rodziny otrzymałam go znacznie mniej). Jeszcze raz całym sercem Wam dziękuję! <3

Pozdrawiam i do następnego!

30 komentarzy:

  1. Nie musisz się nikomu tłumaczyć :) Pewnie, teraz jest moda na to, żeby swoje słabości pokonać, ale też uważam, że każdy z nas ma inną wytrzymałość. Ktoś może by i ostatecznie wsiadł do tego samolotu na lekach, a potem cały pobyt w hotelu martwiłby się powrotem i w sumie z tych wakacji niewiele by miał. A najszczęśliwszym byłby po powrocie do domu ;) Lepiej spędzić wakacje mniej egzotycznie, ale na luzie. I po swojemu. I nie trzeba się nikomu z tego tłumaczyć :)
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie o tym samym myślałam! Najszczęśliwsza na świecie byłabym dopiero po powrocie. :P

      Usuń
    2. Lena ma rację. Czesto mówi się o pokonywaniu barier ale nie zawsze to ma sens i odnosi własciwy rezultat. Nie zawsze warto podejmowac sie tego wyzwania, bo czasem może przynieść to więcej szkód niż korzyści. Komfort psychiczny jest ważniejszy od tego czego się boimy. Poza tym każdy się czegoś boi, każdy ma swoją "pięte Achillesa" i to nic złego - to coś zupełnie normalnego. I nikt nie musi tłumaczyc się z niczego, usprawiedliwiac bo to sprawa indywidualna :) A co do latania. Nie każdy musi latać. Ja nigdy nie latałam ale od zawsze mówię, że moje nogi ziemi nie odstąpią. Nie wsiąde do samolotu. Nie wiem czy to strach, czy coś innego ale nie... są inne środku transportu i wolę je. Poza tym jak myślę samolot to czasem przed oczami i w głowie rodzi się pewna myśl :P O nie....
      Poza tym nie każdy musi latac i nie każdy lata ;) No i wakacje mają przynosić odpoczynek, relaks, ulgę... zero stresu a nie go przysparzać :)

      Usuń
    3. Niestety często zapominamy o tym, że słabość jest czymś normalnym, ponieważ dookoła otaczają idealni, silni ludzie, którzy na każdym kroku każą nam stawiać sobie wyżej poprzeczkę. :P Jakby ustąpienie lękom było czymś na prawdę tragicznym. :P
      Wiesz, mnie zawsze to jakoś delikatnie przerażało, ale i fascynowało. Nie miałam pojęcia, że będę się aż tak bardzo bała. :D Ale teraz przynajmniej wiem coś więcej o sobie.
      Właśnie tak! Mam zamiar się zrelaksować za wszystkie czasy. :D

      Usuń
    4. Czesto wymagamy od siebie zbyt wiele i nie potrzebnie porównujemy się do innych a każdy człowiek to indywidualna jednostka i to trzeba mieć na uwadze, chociaż niekiedy jest bardzo trudno :) A lęki ma każdy i nie nalezy aż tak bardzo brac to do siebie :)
      Człowiek nigdy nie ma pewności póki sam czegoś nie doświadczy :)

      Usuń
    5. Trudno, trudno - skoro większość podąża ślepo za trendami. Krótko mówiąc - głowa do góry i idziemy przed siebie. :)

      Usuń
    6. Bo to te media nas obarczają ale człowiek ma też własne sumienie i serce <3
      Głowa do góry a cycki do przodu :D

      Usuń
  2. Masz racje nie musisz się nikomu tłumaczyć . Twoja decyzja i tyle . Nie każdy latać musi . Ale podróżować dalej możesz . Bo Europę i Polskę zwiedzisz autem lub autokarem czy pociągiem .A inne miejsca odległe można zwiedzić statkiem turystycznym . Wiec zawsze są opcje . Pieniędzy same w sobie szczęścia nie dają ale są środkiem który może pomoc spełnić marzenia .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiem i nie wykluczam, że będę w ten sposób zwiedzać w przyszłości. :)
      Prawda, chyba że marzy się o czymś czego kupić nie można .:D

      Usuń
    2. Na statek to tez się bym bala. Ale bardziej ze względu n chorobę morska. Masz racje są marzenie , które nie kupisz . Ja zawsze marzyłam o prawdziwej przyjaźni o co trudno jeśli chodzi o ludzi .

      Usuń
    3. Kiedyś płynęłam, nawet kilka razy, ale takimi małymi stateczkami. No i generalnie podobało mi się. :P
      O tak, taka książkowa przyjaźń od dziecka, aż po późną starość, to i mi się marzyła zawsze.

      Usuń
    4. To super . Ja mam chorobę morska. Co rusz płynę statkiem to na lekach . Choć ponoć w tych wielkich turystycznych tak nie czuć .Miałam przyjaźnie ktore trwały 20 latach a potem okazały się porażka . Mam jedna bliska koleżankę.Mimo ze znamy się od liceum po tych porażkach nie umiem nazywać tego przyjaźnią . Boje się ze i ta znajomość stracę . Ludzie taki mi dali do wiwatu ze wole zwierzęta .

      Usuń
    5. Oj biedna :*
      Ja myślę, że mam dwie przyjaciółki i nasze przyjaźnie wcale nie trwają całe życie, a kilka ładnych lat. Z jedną z nich przez jakiś czas nie miałam żadnego kontaktu, a gdy go odnowiłyśmy jest jeszcze lepiej niż kiedyś. :)
      Niestety to prawdziwe przyjaźnie teraz bardzo trudno. To smutne dokąd zmierza świat.

      Usuń
    6. Tak jak ja z ta koleżanka z liceum. Na pół roku roku straciliśmy kontakt . A teraz jest tak dobrze ze jestem jej świadkowa na ślubie . Nie ma reguł ludzi najlepiej poznaje na wakacjach i jak nam się układa . Nie w biedzie

      Usuń
    7. Nie ważne gdzie, ważne że udało się natrafić na tę zaufaną osobę. Może za jakiś czas będziesz w stanie powiedzieć o niej "przyjaciółka" - czas pokaże. :)

      Usuń
  3. Bardzo inspirujący post! Z każdej strony jesteśmy bombardowani złotymi myślami typu "Przekrocz własne możliwości", "dasz radę", "mierz wysoko", a czasami po prostu się nie da. Każdy z nas jest tylko człowiekiem i każdy ma swoje przywary, z którymi nie chce walczyć, bo tak mu dobrze, bo to w sumie nikogo nie krzywdzi i nikomu nie przeszkadza. Ja osobiście bardzo lubię podnosić sobie poprzeczkę. Kiedyś odważyłam się pojechać do parku rozrywki i pokonać swój lęk wysokości. Doświadczyłam czegoś niesamowitego. Doświadczyłam uczucia latania i wolności. Teraz mam nawet ochotę skoczyć na bungee ale np. nie umiem pływać i generalnie boję się wody, dlatego nikt mnie nigdy nie zaciągnie do basenu powyżej 140 cm. Raz próbowałam się nauczyć z pomocą mojego chłopaka, ale nie wyszło. Paraliżuje mnie strach, nie potrafię się cała zanurzyć pod wodą, mięśnie robią mi się sztywne... Porażka, ale teraz już przynajmniej wiem, że nie powinnam się pchać do zbiorników z wodą. Basen 120 cm jeszcze cacy, ale inne już nie cacy. I tyle! Koniec kropka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana! :*
      Generalnie też zawsze mierzę "wyżej" ale tym razem nie podołałam. :P
      O widzisz, czyli też próbowałaś i już wiesz, że jest to dla Ciebie nie do przejścia, więc odpuszczasz. Nie każdy w końcu musi pływać. ^^ Siedzenie we wodzie na brzegu też jest spoko. :D

      Usuń
  4. O tak. Wszystko prawda. Życie byłoby prostsze, gdybyśmy o tym pamiętali nie tylko w teorii się stosując, ale też w praktyce. Życie w zgodzie z tymi zasadami jest takie wyzwalające...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Wszyscy o nich wiemy, a stosujemy pewnie dopiero wówczas gdy znajdujemy się pod ścianą.

      Usuń
  5. A ja poczułam ulgę, czytając słowa, które napisałaś :) Pięknie to ujęłaś, że przed człowiekiem są jednak bariery, których czasem nie możemy pokonać, lecz są też odpowiednie, łatwe do opanowania :) Cieszy mnie fakt, że zrozumiałaś, iż nie było nic złego w tym, że Twój strach przed lotami nie pozwolił wylecieć na wakacje. W sumie przed Tobą (właściwie Wami :)) jeszcze mnóstwo lat, pięknych wakacji i dni... Nie przejmuj się takim jednym bzdetem, tylko idź do przodu i ciesz się kolejnymi dniami! Nikt nie wie, jakie przyjemności przyniesie jutro :)
    Pozdrawiam bardzo radośnie i życzę rewelacyjnego sierpnia!
    Emma ♥

    blogomoichzainteresowaniach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę z tego powodu. :)
      Dziękuję za ciepłe słowa i Tobie również życzę wspaniałego sierpnia. :)

      Usuń
  6. Cudowny post. Jestem zachwycona Twoimi przemyśleniami i w 100 procentach się z nimi zgadzam.
    Każdy z nas ma wielką wartość i każdy z nas ma przecież wolną wolę aby żyć tak jak mu rozum proponuje, siły i możliwości. Nikt nie przeżyje za mnie życia, ani za Ciebie. To każdy z nas podejmuje decyzje w różnych sprawach i liczy się z sukcesami jak i porażkami.
    Grunt to być szczęśliwym, być sobą, być człowiekiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baaardzo miło czyta mi się takie słowa. :) Dziękuję :*
      I tego się trzymajmy!

      Usuń
  7. Dokładnie niepotrzebnie się przejmujesz. Na wakacje zawsze można się wybrać gdzieś bliżej nie lecąc samolotem i też będzie pięknie. Fakt niektóre fobie da się pokonać ale nie każde i naprawdę nie trzeba tego robić. Moja znajoma panicznie bała się wszelkiego ptactwa i uciekała z paniką na widok kury czy gołębia to dopiero utrudnia życie. Ja tez się można pośmiać boje się huśtawek. Może dam rade usiąść i chwile się pobujać ale nie będzie to dla mnie przyjemne więc po co.
    Z twoich niedoszłych wakacji jednak wynikło coś dobrego zbliżyłaś się do rodziców i uzyskałaś od nich wiele wspaniałych wartości. Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, przecież Polska taka piękna <3
      No i widzisz, dla kogoś to się może wydawać niedorzeczne - tak jak mój strach przed lataniem, ale... co z tego? ;>
      O tak, staram się z każdej sytuacji wyłapywać jakieś plusy i to poprawienie relacji jest nim niewątpliwie.

      Usuń
  8. Świetnie napisane! W szczególności zgadzam się z tym, że nie musimy się nikomu tłumaczyć, a często to robimy :/ Pozdrawiam!
    wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Słuszne słowa, warto pamiętać o tych zasadach. Fajnie, że obecnie mamy dużo możliwości, ale przecież nie każdy musi dążyć do tego samego.
    Ja z lataniem nie mam problemów, w podróży mogę iść na pewne kompromisy i rozważyć rezygnację z komfortu, jeśli powód byłby wystarczająco dobry, ale mam inne granice, których przekraczać nie zamierzam. Są takie lęki, których pokonanie nie jest konieczne do życia i nie ma co się męczyć wbrew sobie.
    A wakacje mają być przyjemnością! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, chociaż może przez te możliwości czasem się gubimy. :P
      Tego luzu jeśli chodzi o latanie Ci zazdroszczę :P

      Usuń