wtorek, 11 lipca 2017

265. Nie polubię Cię - jak powiedzieć prościej?

Witajcie kochani. Wróciłam z nad morza - pogoda była znośna, nie padało i było nawet ciepło (gdy nie docierał do nas lodowaty wiatr), mogę nawet dodać, że co nieco się opaliłam, więc wyjazd udany i za dwa tygodnie robimy sobie z B. powtórkę z rozrywki. ^^ Obecnie przebywam na emigracji u swojej przyszłej teściowej, gdzie zapomniałam zabrać swojego kalendarza, co jest powodem tego, iż pewnie podsumowanie czerwca zamieszczę tutaj pod koniec lipca. :D Drugą opcją było denko, ale totalnie nie przyszło mi do głowy, żeby pofocić denne pudełeczka przed wyjazdem - bo przecież miałam zabrać swój kalendarz... Także bądź co bądź, muszę zaprząc swoją wenę do roboty i napisać jakiś bardziej sensowny post. 
Porozmawiajmy więc o NIELUBIENIU. 


instagram
Czasem się zastanawiam czy tylko ja tak mam, czy może wszyscy tak mają i to całkiem normalne - cóż, okaże się po opublikowaniu wpisu, bo na pewno się tym ze mną podzielicie, tak więc nie owijając w bawełnę zaczynam wyrzucać z siebie to, co leży mi na wątrobie od dość długiego czasu. 
Przypuszczając, że nie jestem jednak odosobnionym przypadkiem będę pisała w liczbie mnogiej, co by mi raźniej było w moich przeżyciach.

Czy znacie w swoim życiu osobę, która pojawiła się jakiś czas temu, może była od zawsze, jednak zawsze osobie tej towarzyszy niechęć z Waszej strony?

Ja tak mam. Jest, a może i są osoby, których nie potrafię polubić, do których nie potrafię się przekonać, chociaż bym miała stanąć na rzęsach. 

Są chwile, że jest dobrze, rozmawiamy ze sobą - bo przecież nie będziemy w siebie rzucać widelcami przy stole, śmiejemy się nawet i UDAJEMY (przynajmniej ja), że jest fajnie. Jednak te chwile mijają, a ja znów na sam dźwięk imienia danej osoby dostaję skrętu żołądka, a nóż otwiera mi się w kieszeni, nawet jeśli jej nie mam...

No i szczerze Wam powiem, że ja próbowałam samą siebie przekonać, że może by udało nam się zaprzyjaźnić, zostać BBF albo chociaż dobrymi znajomymi, którzy będą utrzymywać fajny kontakt - niestety ja NIE POTRAFIĘ. Nie umiem wcisnąć sobie do głowy, do serca, nerek czy wątroby, że tą osobę da się lubić (przecież ktoś ją w końcu lubi nie?). W moim przypadku jest to totalnie niewykonalne. 

Drażni mnie w niej wszystko, a już najbardziej obecność w zasięgu wzroku. Jak gdzieś jest, ale jej nie widzę ani nie słyszę - jest w porządku, gdy sytuacja się zmienia, znów mnie skręca - chociaż jak pisałam wcześniej, chciałam to zmienić, próbowałam to zmienić - dupa, nic nie wyszło. 

Szukałam kiedyś przyczyny mojej wewnętrznej niechęci do danej osoby, która wgryzła się w moją duszyczkę jak Reksio w szynkę i stwierdziłam, że chyba zabolał mnie początek znajomości. Ten moment, gdy ktoś wchodzi z buciorami w TWOJE życie, w TWOJE otoczenie, w coś co było TWOJE i mało tego - zagarnia to wszystko. Już nie chodzi o to, że masz się dzielić, chociażby po równo - zagarnia WSZYSTKO, a dla Ciebie jest tyle, o ile tej drugiej osobie nie jest potrzebne. 

instagram
Dochodząc do sedna - przyczyną tego, że nie lubię i nie polubię danej osoby w sumie nie jest tylko jej wina - chociaż wiadomo, charakter też robi swoje - winne jest też otoczenie, które na hurra rzuciło się w ramiona tej osoby, które się nią zachwycało na każdym kroku, spychając moją skromną i honorową osóbkę na ubocze (no bo przecież ja się nie będę o uwagę upominać :P ja nie z tych, co walczą o ludzi). Jak to kiedyś pewien raper rymował - wina zawsze jest po obu stronach - no i może ma rację.

Niby czas leczy rany, niby powoli przyzwyczajamy się do pewnych sytuacji, niektóre rzeczy bolą nas mniej albo już nie ruszają nas wcale - ja jednak mimo upływu czasu ciągle noszę w sobie tę zadrę i choć bym na rzęsach stawała - nie potrafię polubić tej osoby. Nie potrafię stanąć w tłumie i zachwycić się nią, nie potrafię z radością przywitać się czy ucieszyć na wspólne spotkanie. Chociaż wiem, że to nie jest zła osoba. Pewnie nie zaprzyjaźnilibyśmy się nigdy i tak, ale myślę, że mogłaby nas łączyć chociażby koleżeńska relacja. Niestety - ja nie potrafię i przez cały czas pisania tego posta ściska mnie w dołku na myśl o tej osobie, pewnie już nic tego nie zmieni. Chyba, że stracę kiedyś pamięć albo ktoś mi wytnie to miejsce, które cały czas mnie ściska. :D

Nie wiem więc czy jest sens, żebym jeszcze kiedyś próbowała się przekonywać na siłę do tej osoby. Wydaje mi się, że to nie ma sensu. Może kiedyś samo mi się odmieni i sytuacja odwróci się o 180 stopni?

Pożyjemy zobaczymy, póki co jedyne co mogę powiedzieć w stronę tej osoby to - NIE POLUBIĘ CIĘ.

No i tyle na dziś.
Czy Wy też macie tego typu problemy egzystencjalne? Czy jestem osamotnionym przypadkiem? ;P
Pozdrawiam Was i do następnego!

P.S.
Was też nie lubię, Was uwielbiam. :D <3

30 komentarzy:

  1. Zazwyczaj poznając nowe osoby z góry wiem, kim dla mnie będą. Rzadko jednak mówię, że kogoś nie lubię. Raczej dziele ludzi na tych, których lubię, tych którzy mnie fascynują i całą resztę, która totalnie mnie nie obchodzi. Po prostu wiem, że nie zgramy się charakterami - oni będą dla mnie nudni, ja dla nich zbyt dziwna - więc co się mamy znielubić, lepiej się unikać. Nie wiem, jak bardzo musiałaby mi zawinić jakaś osoba bym aż jej nie lubiła, i to tak trwale - bo czasowe antypatie miewam często. Z czasem jednak to przechodzi i ta osoba staje się dla mnie obojętna jak kalafior w sałatce. Jest tylu fascynujących ludzi, po co zajmować się tłem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że liczy się to pierwsze wrażenie, ale ja jakoś staram się ludzi najpierw poznać, więc od początku nie wiem jak się zakończy ta znajomość. :P
      Wiesz, gorzej w przypadku gdy tej osoby nie da się unikać. :D

      Usuń
  2. Ja mam z tym różnie. Czasem źle oceniam daną osobę, sama niedawno o tym pisałam z moimi przyjaciółkami tak bywa. Ale częściej mam rację, i od początku wiem, że nie polubimy się choćby nie wiem co :)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja właśnie od początku staram się traktować ludzi neutralnie, bo skoro jeszcze ich nie poznałam, to zdarzyć się może wszystko. Generalnie staram się ich oceniać pozytywnie - przez co nie raz się przejechałam na niejednej znajomości, mój błąd.

      Usuń
  3. Znam wiele takich osób ;D Zwalam to na zbyt trudny charakter ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może to charakter, ale od niektórych osób z daleka bije "złą energią" - widzisz takiego człowieka i już wiesz, że trzeba go unikać bo spotkanie skończy się nieporozumieniem. Moja mama doświadczyła tego na własnej skórze.

      Usuń
    2. Myślę, że tutaj charakter także może być problemem - bo kogo nie drażnią osoby, które są "najmądrzejsze" w dosłownie każdej dziedzinie życia i dosłownie ZAWSZE muszą się wypowiedzieć. :P
      Co do tej "złej energii" - jak pisałam wyżej, nie sądzę by ta osoba była złym człowiekiem.

      Usuń
    3. Oczywiście, że to nie oznacza, ze taka osoba jest zła ;) Tutaj rzeczywiście znaczenie ma charakter (tak jak napisałaś). To musi być charakter. Jeśli ktoś chodzi z "marsem na czole", bez przerwy się wymądrza, zamiast mówić krzyczy, "łapie" za słówka i wypomina albo "warczy" na Ciebie zamiast powiedzieć, to wówczas jest odbierany negatywnie. Jest nie zaczepiany bo wiadomo, że spotkanie skończy się spięciem.

      Usuń
    4. Generalnie drażnią mnie ludzie, którzy zawsze mają coś do powiedzenia, a jak się ich poprawia to mówią tylko "no ja przecież wiem, wiem to!" :P Nie potrafią przyznać się, że czegoś nie wiedzieli lub po prostu nie pozjadali wszystkich rozumów. :P

      Usuń
    5. Dokładnie. Wypowiadają się nawet wtedy, kiedy nie mają o czymś pojęcia a kiedy nie mają nic mądrego do powiedzenia i tak coś powiedzą - przydałoby im się chociaż trochę skromnosci ;) Jest jeszcze taka grupa osob, których zdanie zawsze musi być ostatnie - zawsze :P

      Usuń
    6. O tak! Nawet jak już nie wiedzą co powiedzieć, to muszą odburknąć chociaż. :D A my się biedni denerwujemy tylko :P

      Usuń
  4. myślę że nie da się lubić każdego. Ja jestem otwartą osobą ale jak ktos mi zajdzie za skórę nie potrafię być miła jestem oficjalna nie okazuję, nie informuje tej osoby co o niej myślę, choć to może błąd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, chyba najlepiej skwitować tę sytuację słowami NO NIE DA SIĘ!" :P

      Usuń
  5. ja mam tak że od razu wiem kogo będę trawić a kogo nie. czuje się to wewnętrznie czy dana osoba ma nitki porozumienia w sobie;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja chyba też od początku nie byłam do końca przekonana, ale jednak z reguły zawsze daję wszystkim szansę. :P

      Usuń
    2. a widzisz:) czasem takie szanse nie są wykorzystywane

      Usuń
    3. Niestety, okazuje się, że nie każdy na taką szansę zasługuje. :/

      Usuń
    4. ale to już kochana nie nasza wina...

      Usuń
    5. Zbyt dobre ludzie z nas :D

      Usuń
  6. Hehe, mi od razu pierwsza ba myśl przyszła moja kierowniczka :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Każdy ma taką osobę, tu powód jest mimo wszystko dość konkretny. Nie ze wszystkimi musimy nadawać na tych samych falach. Od początku nie trawiłam mojej starszej o dziesięć lat sąsiadki, a tak się starała... piekła ciasta, zabierała na spacerki. Coś mi nie pasowało, wyczułam pismo nosem. Dziś jest uosobieniem Grażyny, w dodatku mocno zgorzkniałej :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, ona się chociaż starała - a tutaj sobie trwa taka zdystansowana relacja, gdzie udajemy, że się lubimy, a nie możemy na siebie patrzeć. xD
      Niemniej jednak miała co do niej nosa. :D

      Usuń
  8. mam tak samo. oczywiście nie jest tak zawsze, ale zdarza się, że kogoś nie lubię i mimo prób przekonania się do tej osoby, nie udaje mi się przełamać lodów. ja to traktuję jako czerwone światło. i nie walczę na siłę

    OdpowiedzUsuń
  9. Pewnie, że też mam takie osoby! Czasem na siłę próbuję jakoś się do nich przekonać, ale nie daje się albo raczej - one nie dają się polubić... Nie wiem dlaczego tak się dzieje.

    OdpowiedzUsuń
  10. na co dzień jestem raczej pokojową osobą, ale są osoby które burzą mój spokój i opanowanie. zwłaszcza arogancja powoduje we mnie takie coś. ale cóż, jakoś trzeba żyć :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie przejmuj się! Chyba każdy tak ma, że w jego otoczeniu znajduje się osoba, której po prostu od tak się nie lubi i koniec. Sama mam ze dwie, trzy, których nawet już nie staram się polubić i przekonać do nich, bo wiem, że nie ma to najmniejszego sensu :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Chyba wszyscy znamy takich ludzi. Pytanie tylko po co zaprzątać sobie nimi głowę? :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zazwyczaj nie oceniam ludzi z góry,ale też tak mam,że czasami nie potrafię polubić danej osoby .. Miłego dnia♥

    OdpowiedzUsuń
  14. Czasami kiedy się kogoś poznaje od razu się wie że to jednak nie będzie przyjaźń, ale trudniej jest kiedy będąc z kimś blisko stajemy się wrogami...

    OdpowiedzUsuń