wtorek, 4 lipca 2017

264. LBA raz dziesiąty.

Witajcie kochani, pisze do Was Pani magister oironio. :D Tak, udało mi się, mam to za sobą. Powiem Wam, że cała obrona była jak marzenie. W moim przypadku trwała może 3 minuty i opierała się na luźnej rozmowie. Wybrałam sobie super promotora, trafiłam na genialnego przewodniczącego, a recenzent - był tak genialny, że aż nie zauważałam jego obecności. ;) Z sali wyszłam z piątką za obronę i drugą piątką na dyplomie. ^^ Możecie być ze mnie dumni. :D
Dziś z racji koszmarnego początku dnia, o którym wolę już nie myśleć i najchętniej wymazałabym go z pamięci pstryknięciem palców, przygotowałam dla Was post lekki łatwy i przyjemny, na poprawę humoru - także swojego. Postanowiłam odkopać stare nominacje, które grzecznie czekają na swoją kolej. Dziś przyszedł czas na to, bym odpowiedziała na pytania zadane sto lat temu, w ramach LBA przez Anelise. :D
Zapraszam!

instagram
1. Suflerzy śpiewali: "Za ostatni grosz wino z zielonych lat chcę znów pić", na co wydałabyś swój?

Dobre pytanie, na którym muszę się dłuższą chwilę zastanowić, bo mieć jeden grosz i mądrze go wydać, to dopiero zadanie! Po dłuższym namyśle stwierdzam, że najmądrzejszą opcją będzie wydanie ostatniego gorsza na butelkę zimnej wody niegazowanej, o! Bo tak mi się pić zachciało własnie. :D

2. Zdradzisz najdobitniejszy przykład zderzenia wyobrażeń z rzeczywistością, z jakim się spotkałaś?

Jejku, siedzę i myślę i... nie wiem. Może po części poszukiwanie praktyk na studiach? Generalnie odniosę się do rynku pracy. Ja osobiście miałam bardzo duże szczęście, że moje poszukiwania pracy na stałe trwały może 1-2 tygodnie, jednak w momencie, gdy studiowałam jeszcze dziennie bardzo potrzebne były mi praktyki z określonej branży, mało tego darmowe praktyki! I to z czym totalnie się wówczas zderzyłam, to fakt, iż z powodu głupich praktyk musiałam przechodzić normalne rozmowy kwalifikacyjne, a przecież miałam tam być za darmo, przez chwilę. No i tak szukałam, szukałam - i albo mnie nie chcieli, albo po rozmowie ja nie miałam ochoty tam już wracać. Także myślę, że takim najdobitniejszym zderzeniem wyobrażeń, zwłaszcza młodych ludzi po studiach jest rynek pracy. Ja praktyki koniec końców dostałam po znajomości mojego wujka - i tutaj kolejne zderzenie, że dzisiaj bez znajomości trzeba mieć cholerne szczęście, np. takie jak mnie spotkało albo ogromną cierpliwość i samozaparcie, żeby się zbyt szybko nie poddawać. 

3. Jaki jest Twój stosunek do ideologii gender?

Generalnie ja to traktuję z przymrużeniem oka. Dla mnie jest to po prostu śmieszne i nie zamierzam ani rzucać hejtami, ani wypruwać sobie żył w ich obronie. Wisi mi to i powiewa, ale jak już przyjdzie mi się z tematem zetknąć, to po prostu się uśmiecham - tak delikatnie w kierunku parodii. ^^


instagram
4. W jaki sposób najczęściej motywujesz się w trudnych momentach?


Powtarzam sobie "Jak to? Ja nie dam rady???" lub przypominam sobie jakąś cholernie trudną sytuację, którą udało mi się pokonać i mówię sobie, że skoro wtedy dałam radę, to dlaczego miałabym nie poradzić sobie i tym razem? ;)


5. Jaka jest maksymalna różnica wieku, przy której mogłabyś stworzyć związek?


Ojej, znów nie mam pojęcia. Generalnie nigdy nie miałam "problemu" z dużo starszymi chłopakami, bo jakoś się tacy za mną nie uganiali - częściej młodsi (chyba miałam zbyt dziecięcą urodę). :D Tak sobie myślę, że najstarszy chłopak, z którym się umawiałam kiedykolwiek to był chyba ze 3 lata ode mnie starszy, ale w tym wypadku zaszaleję i napiszę, że 9 to moje maksimum. :P


6. Czy nawiązałaś wirtualny bądź realny kontakt z osobą niepełnoprawną? Opisz wrażenia i odczucia.


Szczerze to nie przychodzi mi jakaś taka szczególna sytuacja do głowy. Ja generalnie wirtualnych znajomości poza blogiem nie nawiązuję w ogóle. :P A z reala - znałam kiedyś niepełnosprawną dziewczynę całkiem nieźle, jednak nie przypasowałyśmy chyba sobie charakterami, bo jakiejś przyjaźni między nami nie było - po prostu koleżeńska relacja. Znam pewnie wiele osób z jakimś tam stopniem niepełnosprawności, ale traktuję wszystkich jednakowo, więc ciężko jest mi teraz takie osoby spośród znajomości wydzielić. Po prostu ludzie jak ludzie. :)


instagram
7. Czy w dobie blogów tematycznych poczciwe pamiętniki mają rację bytu i szansę przetrwania?


Myślę, że tak. Blog pisany od serca zawsze się obroni i chociaż miałby jednego, jedynego czytelnika - nadal ma rację bytu, bo jeśli pisze się od serca, to nie mają znaczenia liczniki odwiedzin, współprace czy pierdyliard komentarzy. Czasem można i pisać dla samego siebie - bo trzeba coś z siebie wyrzucić. Także ja, widząc w dzisiejszych czasach właśnie takie pamiętnikowe blogi jestem stokroć bardziej uradowana, niż gdy trafiam na piętnasty w tym dniu blog o modzie czy kosmetykach (nie ujmując ich świetności). :P


8. Masz szansę usprawnić nasz system edukacji, od czego zaczniesz?


Wprowadzam system wyboru przedmiotów, których chcemy się uczyć. Oczywiście na poziomie szkoły średniej powiedzmy, podstawową edukację powinien przyjąć każdy.  Każdy ma 5-7 przedmiotów do wyboru i tylko na nich opiera swoją naukę. Powiem Wam, że na studiach ten system na prawdę mega się sprawdza, bo uczymy się tylko tego, co sami sobie wybraliśmy, a wybraliśmy to co nas interesuje. I tyle w temacie. ;) 


9. Gdybyś musiała emigrować, na który kraj padłby wybór?


Gdybym musiała i całkowicie przypadkiem posiadałabym w kieszeni wizę USA, to właśnie uciekałabym do Stanów, najchętniej do Nowego Jorku. :) No a jeśli sytuacja byłaby mniej kolorowa, to z racji minimalnej bariery językowej uciekłabym do Niemiec. 


google
10. Egzotyczna lub nietypowa potrawa, której   zawsze chciałaś spróbować, to...?


Sushi! Wiem, że wśród #warshawgirl and #warshawboy jest to mega popularna potrawa aczkolwiek ja jeszcze nie miałam okazji jej spróbować. Po prostu boję się, że wydam na to masę siana, a jak przyjdzie co do czego, to nie będzie mi smakować. :D Także jak ktoś z Was chciałby mnie zaprosić na sushi żebym spróbowała jak to smakuje, to jestem chętna. :D


11. Co zmieniłabyś w blogosferze?


W sumie nic. Ja wiem, że są tutaj typki i typiary, które działają nam na nerwy, że są blogi których wręcz nie widać spot tabunu reklam lub są też autorzy, którym chciałoby się przywalić słownikiem ortograficznym, jednak ma to wszystko swój urok. Dzięki nim doceniamy piękne i estetyczne blogi, tworzone z pomysłem i indywidualną wizją autora, doceniamy piękne i składne teksty, szczere do bólu wyznania i wspaniałe znajomości jakie udaje nam się nawiązać. Co by nie było, uważam, że w blogosferze panuje swego rodzaju równowaga, którą jednak należy zachować, bo jak pisałam wcześniej - wszystko ma swój urok. ^^

_______________________________________
No i to by było na tyle jeśli chodzi o dzisiejszy lekki post. ;)
Mam nadzieję, że przyjemnie Wam się czytało. Ja tymczasem uciekam i do napisania - raczej w przyszłym tygodniu, gdyż na weekend wyjeżdżamy z B. nad morze, w ramach zasłużonego odpoczynku po obronach. ^^

Pozdrawiam i do następnego! :)

40 komentarzy:

  1. Ciekawy dobór pytań, człowiek się zastanawia nad ostatnim groszem a tu mu przysoli z boku gender :D W sumie myślę, że gdybym poetycko podeszła do ostatniego grosza, to kupiłabym za niego bułkę i nakarmiła nią gołębie, tak jak bohater dramatu Norwida, którego (i bohatera, i Norwida) bardzo lubię. Niemniej wolałabym nigdy nie znaleźć się w takiej sytuacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, jednak całościowo dość trudne :D
      No to powiem Ci, że poleciałaś poetycko po całości. ^^

      Usuń
  2. Też nigdy nie jadłem sushi :D
    Kompletnie nie rozumiem pytania o pamiętnikach. Przecież to się kupydupy nie trzyma :D Pamiętniki to rzecz osobista, a mimo wszystko z blogiem kojarzeni będziemy (nawet w samej blogosferze), więc pewnych rzeczy po prostu nie zamieścimy :P

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To idziemy razem. xD
      No z jednej strony tak, ale myślę, że w pytaniu chodziło bardziej o te blogi z prywatnymi przemyśleniami dotyczącymi życia, a nie tylko kredki do oczu czy nowej spódnicy. :P

      Usuń
  3. Mniam Sushi bardzo lubię, fakt drogie niestety jest a w dodatku nie ma gwarancji że Ci zasmakuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ten brak gwarancji mnie trzyma na uboczu. :D

      Usuń
  4. powiem Ci, że mi sushi niezbyt smakuje ;) Wolę takie sushi podsmażone, to surowe to fuj;)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię surową szynkę, więc może i ryba mi zasmakuje? XD

      Usuń
  5. Zawsze myśle, że LBA zginęło śmiercią naturalną i zawsze się okazuje, że jednak nie i gdzieś ono krąży w internecie. Uwazam, że masz dobre podejście do gender. To znaczy, mi to niezbyt wisi, ale na razie nie widze powodów do nerwów. Ktoś sobie wymyślił taką śmiesza ideologię, która jest po prostu śmieszna, ale nic poza tym, nie będę się burzyć, bo szkoda moich nerwów. O sushi jadłam! Jeśli boisz się wydać kupe kasy na nie ( a w restauracjach chyba dosyć sporo kosztuje) to możesz zrobić sobie sama albo kupić takie w opakowaniu z biedronki, czy lidla (ja tam zawsze czekam na promocje i raz udało mi się kupić nawet o połowę taniej). Ja jadłam i robione sushi i takie z marketu i powiem Ci, że jakaś różnica jest, ale nie duża, a robione jadłam nawet ostatnio na pewnym spotkaniu, na którym żegnaliśmy naszą nauczycielkę od japońskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. LBA nigdy nie umrze :D
      Muszę poszukać w Lidlu w takim razie, bo biedronkowe specjały nie bardzo mi smakują. :P
      O, a teraz tym japońskim mi zaimponowałaś. :D

      Usuń
  6. ja tam się nie znam na gender stylu;p jak nie robią szkody innym niech sobie żyją

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, no byle daleko xD

      Usuń
    2. :D najlepiej gdzieś na odludziu;p

      Usuń
    3. i jak nikt nie patrzy to niech robią co chcą :P

      Usuń
  7. Haha, na studiach uczymy się tego, co sami sobie wybraliśmy, dobre XD Powiedz mi, co z towaroznawstwo i ładunkoznawstwo ma wspólnego z rachunkowością, którą studiuję? :D
    Udanego wyjazdu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wybierałaś sobie przedmiotów na studiach? ;) Przynajmniej u mnie tak było, że z semestru na semestr sami zapisywaliśmy się na poszczególne przedmioty. ^^

      Usuń
  8. Gratuluję tytułu :)
    Ja jeszcze przez ten tag nie przebrnęłam ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje. :)
      O, nie jestem ostatnia. :D

      Usuń
    2. Ale ja to na niego chyba jednak nie będę odpowiadać... to było jeszcze za kadencji Frazesów ;P

      Usuń
    3. Och dlaczego? Takie ciekawe pytania :>
      Frazesy czy nie, autorka ta sama. :D

      Usuń
  9. Kurczę, pytania były moje - ciekawie wybrnęłaś :)
    Na sushi zapraszam... w podziękowaniu za odpowiedz o pamiętnikach. Tak ujmująca, a zarazem konkretna, że zmobilizowała mnie do pisania. Obmyślam post :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, nawet do mnie przywędrowały przekazane dalej. :D
      O proszę, bardzo mi miło. :D

      Usuń
    2. Co zabawne, Anelise mnie samą nominowała :D Nawet miałam pomysł, jak z tego wybrnąć, muszę do niego wrócić...

      Usuń
    3. Koniecznie, jestem ciekawa Twojego pomysłu :D

      Usuń
  10. Bardzo ciekawe pytania :) Gratuluję nominacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, pierwszy raz się z takimi spotkałam. :D
      Dziękuję. :)

      Usuń
  11. Sushi to mnie z jednej strony korci, z drugiej odstrasza :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wow, pytania Anonimowej A., tak nawiasem mówiąc :D I jeszcze nominacja ode mnie naprawdę sprzed wieków :D
    Ale fajnie się czytało zarówno wnikliwe pytania Anonimowej jak i Twoje mądre odpowiedzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, zachomikowałam ją nieźle. :D
      Dziękuję. :)

      Usuń
  13. Z tą wodą niegazowaną mam podobnie :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeszcze chyba nie czytałam takich ciekawych pytań w tym TAGu, no i oczywiście fajne odpowiedzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ukłon w stronę autorki pytań. ;)

      Usuń
  15. Bardzo fajnie się czytało ;) I łączy nas ta emigracja do Stanów,też bym je wybrał :D I też NY! <3 :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moglibyśmy być sąsiadami na Upper East Side :D

      Usuń
  16. Lubię takie łańcuszki, a tu faktycznie ciekawe pytania. :)
    Haha, ja na praktyki dostałam zadania do rozwiązania. :P Ale jakoś musieli wybrać ludzi, tamta firma miała sporo chętnych - a nauczyłam się tam głównie tego, że panujące w pracy luz, świetna atmosfera i zaufanie do pracowników nie przeszkadzają firmie osiągać wyników, co niektórych zarządzających zdaje się przerasta. :P Za to w mojej obecnej pracy praktykanci mają fajnie, coś realnego zobaczą, jakieś pieniądze dostaną, a do tego diety zagraniczne...
    Też uciekłabym od biedy do Niemiec, bo najłatwiej, a najchętniej spróbowałabym mieszkania za oceanem, tyle że nie w USA, a bardziej na południu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To u mnie praktykanci dostają do roboty to, na co inni nie mają czasu lub ochoty, a ktoś to musi zrobić xD

      Usuń
  17. jadłam kiedyś sushi z wędzoną makrelą :D ciekawe doświadczenie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O takim wariancie nawet nie słyszałam. :D

      Usuń