poniedziałek, 31 lipca 2017

267. Denny, czerwcowy kwartet.

Witajcie kochani! Mały kroczkami staram się powracać do Was częściej, jednak ciągle coś skutecznie odciąga nie nie tyle co od samego bloga, ale całkowicie od komputera.
W piątek nareszcie wróciłam do domu i zabrałam się za wielkie porządki. Ogarnęłam wszystko - cały ten burdellos, który sukcesywnie powstawał w moich pokojach przez wszystkie miesiące kiedy to nie miałam czasu sprzątać, bo musiałam się uczyć. Całe szczęście te czasy już za mną i nie mam odpowiedniej wymówki by w moich pokojach panował bałagan.
W sobotę miałam urodziny i od samego rana zaszczycali mnie swoją obecnością goście (którzy byli punktem zapalnym w podjęciu decyzji, że jednak wypada posprzątać) - znów nie było mowy o pisaniu.
Niedziela obdarowała mnie pięknym słońcem, którego znów nie mogłam nie wykorzystać i tak cały dzień spędziłam naprzemiennie na kocu i w basenie. ^^
Tak więc jestem dziś, jestem teraz - bo słońce się schowało i nareszcie publikuję ten wpis. Na dziś przygotowałam dla Was denko, które po na prawdę obfitym kwietniu i myślę, że całkiem niezłym maju, podobnie jak rok wcześniej świeci pustkami. :P Przynajmniej nie zaśniecie nad przydługawą lekturą, bo w dzisiejszym poście jedynie cztery kosmetyki. ;)
Zapraszam do czytania. 

czwartek, 20 lipca 2017

266. Relacja z Warszawy wpleciona w czerwcową masę pozytywnych wspomnień.

Witajcie kochani. Miałam pisać częściej, chciałam pisać częściej, ale jak zwykle los rzuca mi kłody pod nogi i niestety nie wszystko idzie po mojej myśli. Przez ostatni miesiąc mieszkałam u mojego B. z powodu braku samochodu i zerowej komunikacji publicznej łączącej moje miejsce zamieszkania z miejscem pracy - żenada. Z tego powodu też bardzo mało pisałam, bo brakowało mi w tym jego małym domku odpowiedniej ilości prywatności. Dużym plusem jest jednam fakt, że codziennie mogłam chodzić na rolki. ^^ (może chociaż schudłam przez ten czas? :P)
Mam ogromną nadzieję, że po weekendzie będę mogła powrócić już do domu - czyli, że samochód wróci wreszcie z warsztatu (błagam trzymajcie za to kciuki razem ze mną, bo mam dość tego życia na walizkach :P), a tym samym będę miał więcej czasu dla siebie i bloga.
Poza tym jutro znów wybywamy nad morze, (tak nam się spodobało ostatnio) żeby umilić sobie czas oczekiwania na ten "prawdziwy" urlop. Później już do połowy sierpnia będziemy grzecznie siedzieć w domu i zajmować się znów weselnymi sprawami, o których nawet mi się myśleć nie chce. :D
Dziś przygotowałam dla Was WRESZCIE podsumowanie czerwca, więc zapraszam do czytania, bo nieco przydługawe mi wyszło...

wtorek, 11 lipca 2017

265. Nie polubię Cię - jak powiedzieć prościej?

Witajcie kochani. Wróciłam z nad morza - pogoda była znośna, nie padało i było nawet ciepło (gdy nie docierał do nas lodowaty wiatr), mogę nawet dodać, że co nieco się opaliłam, więc wyjazd udany i za dwa tygodnie robimy sobie z B. powtórkę z rozrywki. ^^ Obecnie przebywam na emigracji u swojej przyszłej teściowej, gdzie zapomniałam zabrać swojego kalendarza, co jest powodem tego, iż pewnie podsumowanie czerwca zamieszczę tutaj pod koniec lipca. :D Drugą opcją było denko, ale totalnie nie przyszło mi do głowy, żeby pofocić denne pudełeczka przed wyjazdem - bo przecież miałam zabrać swój kalendarz... Także bądź co bądź, muszę zaprząc swoją wenę do roboty i napisać jakiś bardziej sensowny post. 
Porozmawiajmy więc o NIELUBIENIU. 

wtorek, 4 lipca 2017

264. LBA raz dziesiąty.

Witajcie kochani, pisze do Was Pani magister oironio. :D Tak, udało mi się, mam to za sobą. Powiem Wam, że cała obrona była jak marzenie. W moim przypadku trwała może 3 minuty i opierała się na luźnej rozmowie. Wybrałam sobie super promotora, trafiłam na genialnego przewodniczącego, a recenzent - był tak genialny, że aż nie zauważałam jego obecności. ;) Z sali wyszłam z piątką za obronę i drugą piątką na dyplomie. ^^ Możecie być ze mnie dumni. :D
Dziś z racji koszmarnego początku dnia, o którym wolę już nie myśleć i najchętniej wymazałabym go z pamięci pstryknięciem palców, przygotowałam dla Was post lekki łatwy i przyjemny, na poprawę humoru - także swojego. Postanowiłam odkopać stare nominacje, które grzecznie czekają na swoją kolej. Dziś przyszedł czas na to, bym odpowiedziała na pytania zadane sto lat temu, w ramach LBA przez Anelise. :D
Zapraszam!