czwartek, 8 czerwca 2017

261. Będzie ślub, będzie zabawa, będzie się działo.

Witajcie kochani. Zgodnie z harmonogramem miałam zamiar napisać dla Was kolejne podsumowanie miesiąca, jednak stwierdziłam, że  to może poczekać, a ja nie chcę ani nie mogę dłużej trzymać tej  ważnej dla mnie wiadomości tylko dla siebie - zwłaszcza dlatego, że wczoraj udało mi się załatwić ostatnią z formalności, która była mi potrzebna "na już", a przez którą najadłam się chyba najwięcej stresu w życiu (pal licho maturę, prawko i obrony!). Pomyślałam więc, że to dobry moment, by powiedzieć Wam, że
4 listopada 2017 roku 
razem z moim B. bierzemy ślub. 
Pamiętam, jak śmiałam się, gdy jedna z Was przygotowywała się do własnego ślubu ponad rok przed jego datą, że jak mi przyjdzie wyjść za mąż, to pewnie udowodnię wszystkim, że dam radę ogarnąć całość z kilka miesięcy. Nie miałam wówczas pojęcia, że rzucam tym samym na siebie pewne wyzwanie, które mam okazję obecnie spełniać.

instagram
Sama myśl o ślubie pojawiła się już rok temu, jednak nie chcieliśmy określać konkretnej daty. Tę mega spontaniczną decyzję wiążącą nas na całe życie podjęliśmy podczas tegorocznej Wielkanocy, gdy rozmawialiśmy z moimi rodzicami. Padło wówczas wiele pytań, w tym to najważniejsze - w sumie na co mamy czekać?

Tak też podejmując decyzję w kwietniu pozostawiliśmy sobie zaledwie 7 miesięcy na ogarnięcie WSZYSTKIEGO. Jednak powiem Wam, że dobrze. Bo ja nie lubię czekać, a teraz, gdy ciągle mam coś do zrobienia, gdy ciągle muszę o czymś myśleć czas ucieka mi bardzo szybko -  pewnie ani się obejrzę i będę mówić o sobie per ŻONA. ;)

No dobra, ale jak to WSZYSTKO się zaczęło??

Razem z B. jesteśmy ze sobą już ponad 8 lat. Poznaliśmy się jeszcze w technikum, a sama znajomość miała początek na popularnej wówczas "naszejklasie". (info dla gimbów - to taki prehistoryczny facebook dla dinozaurów :D) Mój obecny narzeczony "przypadkowo" wysłał mi zaproszenie do znajomych, gdy przeglądał (z pewnością przypadkowo) mój profil. Ów zaproszenie po chwili anulował - toć to się nie znamy! - jednakże moje sprawne oko zdążyło je wychwycić i... olać - bo toć to się nie znamy! B. jednak nie chciał narazić się na niepochlebną opinię z mojej strony, więc w ramach przeprosin za swój nietakt wysłał mi na ten temat esej - w formie prywatnej wiadomości. No i tak to się zaczęło. Godziny pisania - najpierw na nk, później przenieśliśmy się na gg, bo tak wygodniej, by ostatecznie wymienić się numerami telefonów. 

Nasza pierwsza randka miała miejsce na świetlicy szkolnej, po lekcjach. Umówiliśmy się wtedy na pierwsze spotkanie w realu. Bo generalnie ja słabo gościa kojarzyłam - to on znalazł mnie! (powiedzcie, że to chociaż trochę romantyczne!). Znalazł małego roztrzepańca, z poranionym sercem z powodu nieszczęśliwej gimnazjalnej miłości, on sam miał podobne przejścia i tak zwierzaliśmy się sobie, aż w pewnym momencie coś zaiskrzyło i nadszedł czas wyjścia z friendzonu. :D

instagram
25 maj 2009 roku to dzień, kiedy poszłam na wagary, z Nim. Poszliśmy od samego rana - zwiałam z wfu. :D Naszym celem było jezioro za szkołą, jednak musieliśmy udać się w głąb, za lasem na pomosty, gdyż nasza nieistniejąca już staż miejska uwielbiała wręcz spisywać uczniów naszej szkoły, którzy opuszczali jej teren nawet podczas wolnych godzin. Pamiętam, że ślizgnęłam się z zjechałam na tyłku z betonowego zejścia, a mój B. zamiast mnie wyśmiać tylko się martwił czy aby na pewno nic mi się nie stało - wiecie on chyba serio już wtedy mnie kochał. <3 Tę datę uznajemy za formalny początek naszego związku, wówczas był pierwszy pocałunek - i sto kolejnych (w końcu spędziliśmy razem cały dzień!). Pamiętam, że miłość mój ukochany wyznał mi już wcześniej - dając kapsel od tymbarka, którego otworzył dosłownie chwilę wcześniej - i jak ja mam nie wierzyć w przeznaczenie? Schował mi ten kapselek do torby i powiedział "zobacz dopiero w domu!".  <3

O pierścionek zaręczynowy marudziłam mojemu B. chyba przez połowę licencjatu. W końcu mi się znudziło i odpuściłam. Na pierwszym roku magisterki moje kochanie zaskoczyło mnie totalnie swoim zaangażowaniem. Szukaniem pierścionka SAMODZIELNIE (nie macie pojęcia jak się stresował czy mi się spodoba!), kupnem ogromnego bukietu róż, przygotowaniem romantycznej kolacji i tym, że uklęknął i poprosił bym spędziła z nim resztę życia. Odpowiedź była oczywista i od 14 listopada 2015 roku mogę dumnie mówić o sobie w kategorii narzeczonej.

Przez te wszystkie lata mieliśmy lepsze i gorsze dni, sceny zazdrości, łzy rozpaczy po wielu kłótniach, a jednak przetrwaliśmy to wszystko i wiem, że przetrwamy o wiele więcej RAZEM. Czego tylko nie zesłałby nam los - razem sobie z tym poradzimy, bo wiemy że możemy na sobie polegać. Z pewnością było o wiele więcej tych wspaniałych chwil - wspólne wagary, wakacje, weekendy, oglądanie horrorów w środku nocy i spanie do południa to zaledwie ułamek spośród pięknych wspomnień, których z dnia na dzień mamy coraz więcej. Przez te osiem lat poznaliśmy siebie jak nikt inny, mogę spokojnie powiedzieć, że wiemy o sobie wszystko, znamy znaczenie każdego gestu, każdej miny, spojrzenia. 

Z jednej strony wiem, że te kilka miesięcy do listopada, to strasznie mało czasu na ogarnięcie wszystkiego - z drugiej, nie mogę się już doczekać, aż będę mogła nazwać faceta, którego kocham moim mężem. 

Tak więc dzielę się z Wami tą radosną nowiną i mam nadzieję, że cieszycie się razem ze mną. ^^

_______________________________________________________________
instagram
Poza tematem - jutro wyjeżdżam do Warszawy - na mecz Polska - Rumunia, który to zafundował sobie mój B. z okazji urodzin. :D Powiem Wam, że przez te wszystkie zamachy w ostatnim czasie na świecie mam trochę mieszane uczucia co do samego meczu - co tu dużo mówić, po prostu trochę się boję.  Jednak z drugiej strony Bóg ostatnio tak wyraźnie pokazuje mi, że nade mną czuwa, że jest przy mnie, iż jedyne co mi pozostaje to wiara, że i tym razem wszystko będzie dobrze. ;) Z pewnością po moim powrocie razem z Wami wyśmieję swoją małą paranoję i znów popadnę w wir przygotowań do ślubu. :) Jeśli chcecie być razem ze mną w ten weekend w Warszawie, to zapraszam Was na mój instagram, gdzie na pewno będę relacjonować te bardziej godne uwagi momenty, no i z pewnością wyślę Wam jakąś świeżynkę podczas meczu. ^^

Tymczasem ja uciekam ogarniać ostatnie szczegóły przed wyjazdem.
Trzymajcie się kochani i do następnego!:*

56 komentarzy:

  1. ła to w sumie za kilka miesięcy wasze święto:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już za 5. :D Ucieka ten czas. :D

      Usuń
    2. bardzo szybko leci:) 8 lat piękny staż:) ja 3 ;p i marudzę też o pierścienia mocy bo ileż można xd

      Usuń
    3. Przeważnie jak ludzie pytają o to, ile jesteśmy razem, to są w szoku, że tak długo. :D Ja chyba też po 3 latach zaczęłam marudzić, bo taka fala zaręczyn przyszła i też chciałam. XD

      Usuń
    4. no u mnie własnie ten czas marudzenia nastał;p

      Usuń
    5. Hahah, to trzymam kciuki żeby udało Ci się skutecznie coś wymarudzić. :D

      Usuń
  2. Kochana ale cudowna wiadomość :) Dacie radę wszystko zorganizować. Ja zawsze podaję przykład mojej przyjaciółki, 2 lata planowali wszystko i 3 tygodnie przed weselem okazało się, że w hotelu zapomnieli o ich rezerwacji i inną parę mają, a że tamci mieli mieć większe wesele czyli większy zysk to zostawili ich na lodzie. Znaleźli salę, zespół, dekoratora, zmienili zaproszenia, umówili transport= wszystko w 3 tygodnie. I było pięknie. :)
    Wasza historia jest naprawdę urocza :)
    I udanego meczu :)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O mamo, zamordowałabym. :D
      Dobrze, że nie stracili zapału i udało im się wszystko. :)
      ^^

      Usuń
  3. Urocza historia :) począwszy od naszej klasy (ach, pamiętam :), poprzez samodzielny wybór pierścionka i te codzienne chwile. Sympatyczna, a zarazem bardzo romantyczna. Uczucie aż bije z Twojej opowieści.
    Wszystkiego dobrego, powodzenia w ślubnych zmaganiach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miło mi czytać takie komentarze. :)
      Dziękuję~!

      Usuń
    2. A ja lubię takie posty, dają nadzieję :)

      Usuń
    3. A ja lubię wprawiać innych w pozytywny nastrój. ;)

      Usuń
    4. Czyżby towarzystwo wzajemnej adoracji? :D

      Usuń
    5. Hahah,można to tak ująć. :D

      Usuń
  4. O, w moje urodziny :D Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale macie fajna historię. :)
    8 lat to kupa czasu. :)
    Dacie radę do listopada na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :)
      No niektórzy twierdzą, że już dawno powinniśmy być po ślubie. :D
      Nie ma innej opcji. ^^

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Już bym chciała lipiec, żebym mogła na całego zająć się tylko weselem. :D

      Usuń
    2. spokojnie, spokojnie czas i tak upłynie;) jak sie na coś czeka to czas sie dłuży ;/ ja czekam na see Bloggers - pod koniec lipca jest więc obie czekamy:***

      Usuń
    3. No, dlatego nie wyobrażam sobie, żebym mogła planować ślub z kilkuletnim wyprzedzeniem. :D Oszalałabym!
      See Bloggers? Musiałam wygooglować i jestem zachwycona. Siedzę w tym świecie tyle czasu i nie miałam pojęcia o takim wydarzeniu. ^^

      Usuń
    4. Jest jeszcze Meet Beauty (był już) i coś w Poznaniu też:)

      Usuń
    5. O Meet Beauty akurat słyszałam. ^^

      Usuń
  7. Nietypowo :) Przeważnie wszyscy się ślubują wiosną / latem ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcieliśmy jeszcze w tym roku, więc wiosna/lato były nierealne. :D

      Usuń
    2. Nie ma na co czekać. :D

      Usuń
  8. Cieszę się bardzo. Miło poczytać o początkach, ja sama lubię wspominać swoje. Ja męża poznałam na gg:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspaniale jest tak powspominać, jacy byliśmy wtedy młodzi. :D

      Usuń
  9. Ciekawa historia -taki przypadek :) i pomyśleć, że nie długo będziecie mężem i żoną .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego mówię, że nie ma przypadków - jest przeznaczenie. :D

      Usuń
    2. Prawie jak filmie :)

      Usuń
  10. Lubię czytać takie historie. To niezwykłe, że "przypadek" może tak bardzo odmienić nasze życie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, dlatego tak bardzo wierzę, w przeznaczenie i w to, że te wszystkie "przypadki" jednak nie są przypadkowe ;)

      Usuń
  11. Super! Gratuluję więc i mocno trzymam kciuki za ogarnianie wszystkiego w krótkim czasie. Z drugiej strony wydaje mi się, że ten wir przygotować przez wiele, wiele miesięcy (ba! nawet lat!) to trochę za dużo... Pamiętam, że 23 grudnia (dzień przed Wigilią, więc zapamiętałam ;)) widziałam w USC parę w sweterkach w renifery, troje gości (zakładam, że mamy i ciocia). Można? Można! I nie wątpię, że się kochają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :)
      Haha, no proszę! W końcu najważniejsza w tym wszystkim i tak jest miłość. ^^

      Usuń
  12. Jejku od początku musieliście wiedzieć ze to miłość skoro zapamiętałaś takie szczegóły z pierwszych dni poznania :) powodzenia w przygotowaniach :D dacie radę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A całkiem możliwe, że już wtedy wiedziałam, że to właśnie TEN. :D

      Usuń
  13. Więc trzymam kciuki żeby wszystko udało się pozytywnie

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak miło się czyta takie posty! Wiesz, trochę Wasza historia przypomina mi moją :) U nas początek uznajemy za datę 4.07.2009, a 4.10.2014 powiedzieliśmy sobie "tak". Trzymam kciuki, za dopinanie wszystkiego na ostatni guzik - na pewno będzie magicznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No rzeczywiście podobne daty. ^^
      Dziękuję!

      Usuń
  15. Czytam że listopad to też będzie i Twój miesiąc u mnie dzień 16 od długich lat ;) Sprawnych i pomyśnych przygotowań :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę, czyli jednak nie jesteśmy odosobnionym przypadkiem jeśli chodzi o zimowy ślub. :D
      Dziękuję. :)

      Usuń
  16. Nic tylko pogratulować! Pięknego listopada zyczę! <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Jejku aż 8 lat? Długo wytrzymaliście ze sobą! :D
    Na pewno to będzie dla Was cudowny dzień :) Szybko zleci!
    Wytrwałości i szczęścia kochani!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że przed nami dużo więcej. :D
      Dziękuję!

      Usuń
  18. Już teraz gratuluję i życzę powodzenia, aby ten dzień był pozytywnie niezapomniany :)

    OdpowiedzUsuń
  19. G R A T U LA C J E kochana:) Wierze, że dasz rade z przygotowaniami. Nie zapomnij wszystkiego nam opisać kiedy będziesz miała czas.

    Jeśli mam coś powiedzieć na temat zamachów raczej o Polskę bym się nie martwiła. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Oczywiście będę na bieżąco relacjonować :D

      No z jednej strony tak, ale teraz to już nic nie jest pewne :P

      Usuń