wtorek, 30 maja 2017

260. Kwietniowe denko bez dna - część druga.

Witajcie kochani, jestem po sesji - wszystko zaliczyłam, z lepszymi i gorszymi wynikami - można stwierdzić, że miałam trochę pecha podczas wyboru przedmiotów specjalizacyjnych w tym semestrze, ale co najważniejsze wybrnęłam zwycięsko i mogę spokojnie powiedzieć, że bronię się w pierwszym terminie - całe szczęście. Prawdopodobnie dokładnie za miesiąc będę już po wszystkim, ale nie jest to jeszcze na 100% pewne info.
Za racji zakończonej sukcesem sesji postanowiłam, że przez ten tydzień nie będę robić niczego mądrego. Jest to tydzień tylko dla mnie i moich przyjemności - więc możecie spodziewać się mnie tutaj w bardzo dużym natężeniu.
Dziś przygotowałam dla Was drugą część bezdennego kwietniowego denka. Wiem że nieco monotematycznie zarzucam Was kosmetyczną tematyką po raz drugi z rzędu, no ale... muszę zamknąć ten miesiąc, zanim skończy się kolejny. :)
Od nowego miesiąca obiecuję większą różnorodność, jeśli chodzi o tematy i... myślę, że będzie ciekawie, bo mam Wam kilka rzeczy do opisania. ^^
Tymczasem, zapraszam na denko. :)

 Dzisiejszy numer jeden to mój ulubiony żel peeling do twarzy BEBEAUTY z biedronki. Jest bardzo tani, mega wydajny i całkiem przyjemnie drapie - tak jak lubię. Do tego nie uczula mnie, a moja skóra bardzo go lubi - czy można chcieć więcej? :) Ja jestem bardzo zadowolona z niego, dlatego też gości tutaj nie pierwszy i za pewne nie ostatni raz.

Numer dwa to balsam do ciała Fa. Generalnie możecie pomyśleć, że urwałam się z choinki, ale do głowy mi nie przyszło, że Fa produkuje balsamy do ciała. Ta marka kojarzyła mi się wyłącznie z mydłami, żelami pod prysznic i ewentualnie dezodorantami. Balsam ten kupiłam na promocji w SuperPharm znajdując go na magicznej półce obok kasy, gdzie wszystko jest na promocji. To co urzekło mnie w tym balsamie, to bardzo ładny owocowy zapach - mogłabym go spokojnie porównać do brzoskwiniowego kompotu! Jest jednak coś co mi się w nim nie spodobało, a mianowicie konsystencja - jak dla mnie balsam jest zbyt rzadki, dosłownie spływa z rąk i przez to wiele razy wycisnęłam go po prostu za dużo. Moim upodobaniem są balsamy o bardziej gęstej i zbitej konsystencji, ale jeśli Wy nie przywiązujecie do tego uwagi, to mogę Wam ten balsami polecić, bo mimo wszystko całkiem fajnie nawilżał skórę.

Numer trzy to CZARNA MASKA PIL'ATEN. O maseczce jest obecnie głośno na youtubie i generalnie wszędzie, bo świat się nią po prostu jara - a ja pochwalę się Wam, że zamówiłam ją jeszcze zanim nadeszła fala testów na polskim yt. :D Czy jednak było warto? Cóż powiem Wam szczerze, że jak dla mnie maseczka jest przereklamowana. Wcale nie wyciąga wągrów, tak jak na magicznych ilustracjach i filmikach. No może jakieś małe zaskórniki, z tymi większymi raczej średnio sobie radzi - z tego co pamiętam, ja na swojej znalazłam tylko jednego kolosa, a mój nosek wcale nie należy tych z niewielkimi porami. Coś w czym maseczka jest genialna, to depilacja twarzy - wyrywa wszystko, jak leci, więc jak ktoś ma potrzebę, by wydepilować sobie twarz, to polecam. :D Generalnie maseczki nie skreślam i pewnie dam jej jeszcze szansę - zwłaszcza, że kilka saszetek mam jeszcze w zapasie, być może kolejnym razem spisze się lepiej i będę piszczeć z wrażenia jak amerykańskie youtuberki?? :P

Numer cztery to krem na dzień i na noc ziaja z bio olejkiem arganowym. Ja kremu używałam na noc i coś co totalnie mnie zaskoczyło jest fakt, iż krem w konsystencji jest bardzo tłusty, a pomimo tego, po nałożeniu twarz jest MATOWA! Nie pytajcie jakim cudem, nie ogarniam. Niewątpliwie jest to wielki plus dla tego kremu. Dodatkowo krem pięknie pachnie olejkiem arganowym. Nie uczulił mnie, nie podrażnił ani nie zapychał. Rano cera wyglądała bardzo zdrowo. Na prawdę fajna sprawa i nie wykluczam, że kiedyś sięgnę po pełnowymiarowy produkt.

Kolejny produkt, to mój HIT!  Jest to bio serum na noc dla cery trądzikowej VIPERA. Próbkę otrzymałam robiąc zakupy w sklepie odzieżowym (ciekawe, co nie?) i wówczas pierwszy raz spotkałam się z tą marką. Co mogę Wam powiedzieć o tym serum? Jest po prostu genialne! Męczyłam się kilka dni z wypryskiem, który nie miał zamiaru zniknąć, a w momencie gdy zaczęłam używać serum, wyprysk dał za wygraną i odszedł w niepamięć. Serum ma konsystencję żelu, jest przeźroczyste, a twarz po jego nałożeniu jest genialnie matowa i miękka. Nie zauważyłam, żadnych efektów ubocznych, a jedynie same plusy i deklaruję się Wam tu i teraz, że zamawiam pełnowymiarowy produkt, ponieważ  tej próbce dosłownie się zakochałam!

Kolejny produkt to maskara BIG MULTIPLED AVON. Jak dla mnie to najgorszy tusz do rzęs jakiego używałam od bardzo długiego czasu. Zanim po niego nie sięgnęłam nie miałam pojęcia jak można pobrudzić sobie powieki podczas malowania rzęs - on udowodnił mi, że nie można się nim pomalować, nie brudząc przy tym powiek. Generalnie nie znoszę tzw. zwykłych szczoteczek i zawsze wybieram tusze z silikonowymi, jednak tego kupiłam po taniości w zestawie no i musiałam się męczyć całkiem długo. Tusz ponoć ma pogrubiać rzęsy i sprawiać wrażenia jakby było ich więcej. W mojej opinii rzęsy wyglądały po nim jak moje rzęsy oblepione tuszem - ani nie były dłuższe, ani nie było ich więcej. Mało tego, co jakiś czas (nie mam pojęcia od czego to było zależne) po użyciu tuszu piekły mnie oczy i koszmarnie łzawiły. Zdarzyło mi się to tylko kilka razy i w dodatku nie notorycznie, ale jednak coś było nie tak. Także z bólem serca nie polecam tego tuszu i sama będę się od tej masakry trzymała z daleka.

Następny produkt to olejek arganowy, który zawsze kupuję w biedronce. :) Używam go przede wszystkim na włosy po myciu, średnio raz na dwa tygodnie. Myślę, że mimo wszystko moim włosom przydałoby się to częściej. Kiedyś używałam go również na rzęsy, wierząc że dzięki niemu ślicznie urosną i będę miała istne wachlarze nad oczami. Nic takiego się nie stało, ale tutaj też leży moja wina, bo robiłam to strasznie nieregularnie. ;/ Powracając jednak do włosów - są one po nałożeniu olejku bardzo błyszczące i fajnie obciążone, dzięki czemu bardziej się prostują niż kręcą - dla mnie bomba, na prawdę. Generalnie nie jestem w stanie powiedzieć o tym olejku złego słowa, więc nie pozostaje mi nic innego niż napisanie, że Wam go po prostu POLECAM. :)

No i na sam koniec mydło w płynie ISANA o zapachu limonki. Już w momencie, gdy mydło wylądowało w moim koszyku zastanawiałam się, dlaczego ja - maniaczka różowych mydeł w płynie wybrałam właśnie to - ZIELONE. Bądź co bądź - kolor niekoniecznie pasował mi do łazienki, jednak mydło stuprocentowo nadrabiało zapachem. Na pewno każdy, kto kiedykolwiek używał mydeł ISANA wie doskonale, że ich zapachy są obłędne. Myślę, że nikomu z Was nie muszę go polecać, bo doskonale wiecie o czym piszę. Mydło nie wysusza skóry ani jej nie podrażnia. Ma więc wszystko to, co idealne mydło mieć powinno. :)


No i to by było na tyle, jeśli chodzi o kosmetyczny wysyp kwietnia. Miesiąc można uznać za zamknięty (z końcem maja, ale zawsze - trochę jak w księgowości :D).
Znacie te kosmetyki? A może zachęciłam Was do wypróbowania którejś pozycji? Piszcie koniecznie, a ja obiecuję, że od dziś będzie mnie tutaj zdecydowanie więcej, niż przez cały mijający już maj. ^^

Pozdrawiam i do następnego! ^^

46 komentarzy:

  1. Mam tę maseczkę, jestem zadowolona ;) Fajnie oczyszcza, chociaż ściąganie boli, oj boli ;) Ale nieco mi wysusza cerę, więc raczej będę jej okazjonalnie używać :)
    Gratulacje z okazji sesji!
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pierwszy raz nałożyłam ją na całą twarz. xD To był największy błąd ever! xD
      Dziękuję!

      Usuń
  2. A wiesz, że ja też dopiero co skończyłam to limonkowe mydło? :D teraz mam oliwkowe :D I muszę uderzyć do Rossmanna bo mi się zapas tych mydeł skończył :D
    Wiele hitów w tym denku masz, aż nie wiem do czego się odnieść.
    Odniosę się więc do maski Pilaten, bo ja też jej używałam i też mi nic nie wyciągnęło, a moje koleżanki z pracy są tymi maseczkami zachwycone. Może po prostu mamy czyste buzie i nie ma co wyciągać :D
    A tusze z Avonu chyba wszystkie są na jedno kopyto :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę. :D Ja jakoś oliwkowych nie lubię, chyba przez to, że samych oliwek też nie lubię. :D
      O! Twoja wersja wydarzeń bardzo mi się podoba. :D
      Ja tam z jednego jestem zadowolona, ale słyszałam sporo opinii, że po zmianie nazwy na nową serię MARK strasznie się popsuły tusze.

      Usuń
  3. dla mnie tusze z Avonu są porażką;p ble i masakra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam swojego jednego ulubieńca, mimo wszystko z AVONu :P

      Usuń
    2. A Ty masz swojego ulubieńca? :)

      Usuń
  4. Lubię ten peeling z biedry. :)
    U mnie powieki brudne od tuszu do norma przy każdym jednym xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Ej ja teraz też! Nie umiem się znów nauczyć tak malować, żeby mieć czyste powieki! A wcześniej nie miałam takiego problemu! :P

      Usuń
    2. Ja mam opadające powieki i już się przyzwyczaiłam, że chyba inaczej się nie da. :(

      Usuń
    3. Ponoć nie ma rzeczy niemożliwych - niby. :D

      Usuń
  5. Idziesz jak burza na studiach. Mam nadzieje ze szybko się z resztą uporasz. Zaciekawiła mnie ta czarna maska juz oddana chciałem coś takiego wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Została mi tylko obrona. :)
      Spróbować warto, zwłaszcza że jest bardzo tania. ^^

      Usuń
    2. Będę trzymać kciuki. Musze koniecznie spróbować . Nawet mój facet chciał coś takiego wypróbować. A to się u niego rzadko zdarza.

      Usuń
    3. Mój to był pierwszy do tej maseczki i to właśnie on namówił mnie na zakup. :D

      Usuń
    4. To tym bardziej musze spróbować :) a co po tej maseczce zastosowałas - bo w końcu ona czyści

      Usuń
    5. Szczerze mówiąc, to nie pamiętam. :D Ale są dwie możliwości - nic lub swój codzienny krem. ;)

      Usuń
  6. mnie ta czarna maseczka od początku nie przekonywała...także podziękuję. gratulacje po sesji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja w nią wierzyłam. :D
      Dziękuję. :)

      Usuń
  7. Powodzenia - obroń się jeszcze w tym miesiącu :)
    Żel z biedry fajny pewnie kiedyś się jeszcze spotkamy,na olejek się czaiłam muszę wypróbować ;) a ja raz isany mydło kupiłam i trafiłam zapach okropny, czyli trzeba dać mu szansę ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki mam zamiar - obrona 30. czerwca, ^^
      Tak? Ciekawa jestem jaki to zapach - chciałabym go omijać żeby sobie opinii nie psuć. xD

      Usuń
  8. Wiesz, że ten balsam też mnie zdziwił? Fa kojarzy mi się tylko z antyperspirantami i żelami pod prysznic.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tusz to ja uwielbiam z Lovely!:)
    Nie miałam żadnego z tych kosmetyków, ale bardzo chciałabym przetestować jakąś maseczkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a ja nigdy go nie używałam. :)

      Usuń
  10. tą czarną maseczkę muszę wypróbować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż jestem ciekawa opinii. :)

      Usuń
    2. miałam ją kupić i Pani w sklepie mnie nastraszyła że ona taka mocna... mam mieszane uczucia

      Usuń
    3. No właśnie jak ją kupiłam to myślałam, że nie wiadomo jaka ona nie jest mocna, a koniec końców za dużo mi z tego nosa nie wyszło. Więc opinie na jej temat mówiące o mega oczyszczaniu moim zdaniem są baaaardzo nadmuchane. :D

      Usuń
    4. Widzę, że dałam Ci do myślenia. :D

      Usuń
  11. Używałam tylko żelu z biedronki, ale nawet go nie dokończyłam, bo miałam wrażenie, że po użyciu moja cera wygląda gorzej. Nie poleciłabym go i jestem zaskoczona, że u Ciebie się sprawdził. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, moja cera nie jest wymagająca, więc zadowala się "byle czym". :D Ale może Twoja bardziej wrażliwa reaguje już na skład inaczej.

      Usuń
    2. Pewnie tak. W końcu każdy z nas jest inny i skóra tak samo. :)

      Usuń
    3. Chociaż np. moja cera nie jest wymagająca, a w przypadku toniku z Ziaji, którego wszyscy zachwalają - ja miałam ogromne problemy ze skórą właśnie przez jego użycie. Nie nadążysz :D

      Usuń
    4. No widzisz, a ja Ziaję lubię i to bardzo. :D

      Usuń
    5. Ja generalnie też, ale ten jeden produkt był akurat dla mnie pechowy :P

      Usuń
  12. Gratuluję zdanej sesji, a za obronę będę trzymać kciuki :)
    Wiadomo... mydełko Fa pierwsze skojarzenie, a tu taka miła niespodzianka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, trzymaj trzymaj. ^^
      No średnio miła, bo balsam ten okazał się być nie najlepszym wyborem.. :D

      Usuń
    2. Ze względu na konsystencję, jak sądzę? Ja uwielbiam brzoskwinie i ten zapach, więc nim samym byłabym kupiona :)

      Usuń
    3. Dokładnie. :D
      Zapach miał na prawdę świetny. :)

      Usuń
  13. Gratuluję sesyji :D
    Ty przejechałaś się na tuszu z Avonu, a ja na eyelinierze. Zastanawiałam się, czemu ludzie w tramwaju się na mnie dziwnie patrzą, a jak weszłam do toalety i spojrzałam w lustro, to okazało się, że wyglądam, jak panda xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję. :)
      Ja kiedyś tak wyglądałam na meczu! I w dodatku mój ukochany o niczym mi nie powiedział, bo jak stwierdził - nie zauważył! I doskonale zapamiętałam z jakiej firmy miałam wówczas eyeliner xD

      Usuń
  14. Gratuluję zdanych zaliczeń! :)
    'Czarna maska' - a wydawała się taka super, niestety nie ma rzeczy idealnych.. :p
    Mydła isana i ja używam, ale ostatnio zakochałam sie w biedronkowej firmie LINDA żurawina i miód <3

    Ja Piratów dopiero co nadrabiam :D ale chyba też będę fanka tego :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. :)
      No niestety to chyba najbardziej "nadmuchany" produkt ostatnich czasów. :P
      Hmmm... lindę też kupuję od czasu do czasu, ale nie kojarzę tego zapachu. Drzewo sandałowe za to mogę polecić. :)

      :D Dla Johnnego warto. :D

      Usuń