czwartek, 4 maja 2017

258. Głównie filmowy kwiecień... z niespodzianką!

Witajcie kochani. Jak tam Wasze nastroje po majówce? A może ktoś z Was nadal ma wolne i cieszy się majówkowym lenistwem? Mi niestety nie było dane lenić się aż tyle i niestety dziś zaliczyłam już dzień w pracy. Całe szczęście minął mi on bardzo szybko, także nawet ten deszcz, który pada nieustannie od samego rana nie zdążył mi zepsuć humoru. Tak a pro po czy ktoś z Was nie odtańczył przypadkiem dzikiego tańca deszczu, podczas jednej z majówkowych imprez? Jeśli tak, to proszę migiem mi to naprawić i odtańcować taniec słońca i upału. :D
Ja tymczasem zapraszam Was na przegląd kwietniowych momentów wartych zapamiętania. ;)

instagram
Generalnie przeglądając swój kalendarz doszłam do wniosku, że w kwietniu nie wydarzyło się nic spektakularnego. Byłam dwa razy na uczelni i z tego co pamiętam - za każdym razem piździł niemiłosierny wiatr, który przeganiał po niebie deszczowe chmury fundując mi drogę przez mękę, gdy to szłam z parkingu do budynku szkoły. Na prawdę nie zdawałam sobie sprawy z tego, że 10-15 minutowy spacer może być tak wyczerpujący. Całe szczęście te ZUE i mroczne chwile mam już za sobą.

Czymś co raczej każdemu z nas bezapelacyjnie będzie się kojarzyć z tegorocznym kwietniem są święta wielkanocne. Ja chyba już kiedyś Wam wspominałam, że coś co bardziej mnie cieszy od samych świąt, to przygotowania do nich. Tak więc i w tym roku największą radochę miałam z robienia pisanek z moją mamą, którymi zresztą spamowałam Wam instagrama. ^^ Potem miałam zabawę z ich układaniem i strojeniem pomieszczeń. Koleją radochą z przygotowań do świąt było wspólne gotowaniu żurku z moim B. Tego roku jestem z siebie jeszcze bardziej dumna, niż kiedykolwiek wcześniej, ponieważ w tym roku nawet zakwas zrobiłam samodzielnie. Tak więc ogłaszam Wam wszem i wobec, że zrobiłam żur od A do Z samodzielnie. Mało tego! Wszyscy, którzy go jedli nadal żyją! Brawo ja! 

Jeśli chodzi o same święta, to standardowo były one objeżdżone, bo toż to trzeba odwiedzić wszystkie babcie, no i mamusie. Ja jednak te święta zapamiętam chyba najdłużej ze wszystkich, ponieważ podczas ich trwania podjęliśmy - z pomocą rodziców dość ważną i życiową decyzję. Zdradzę Wam, że zdecydowaliśmy się wreszcie na konkrety odnośnie ślubu. ;) Jednak żeby nie zapeszać, pochwalę się wszystkim konkretnie, gdy podpiszemy umowy. ^^

W kwietniu odfajkowałam wreszcie wizytę kontrolną u ginekologa, po której Pani zaprosiła mnie na kontrolę za rok oraz u dentysty, gdzie zostałam pozytywnie zaskoczona stwierdzeniem, że niczego nie trzeba naprawiać, bo moje zęby całkiem nieźle się trzymają. ^^ Poza tym, kwiecień obył się bez żadnych rodzinnych imprez itp., ale... obejrzałam za to całe mnóstwo filmów!

google (już wiem jak osiągnąć kaloryfer na lato ^^)
Sąsiedzi 2 - widząc tytuł od razu miałam przed oczami pewną przygłupawą bajkę, a jednak! To nie o tych sąsiadów chodzi! Co prawda nie widziałam pierwszej części, aczkolwiek powiem Wam, że prawie wcale nie kolidowało to w oglądaniu dwójki. Jedyny moment, w którym mogła by się ona przydać, to pojawienie się w okolicy sąsiada sprzed lat, które skutkowało białą gorączką u głównych bohaterów - dlaczego? O tym zapewne opowiada jedynka. Sąsiedzi 2 to komedia opowiadająca o tym jak małżeństwo (nie do końca normalne) starające się sprzedać dom walczy z nastolatkami (typowymi), które założyły bractwo w domu obok - może wiecie, lub nie, ale założenie bractwa wiązało się z codziennymi imprezami i nagminnym łamaniem ciszy nocnej. Jako, że małżeństwo wydaje się być nie do końca ogarnięte życiowo (zrozumiecie, gdy zobaczycie czym bawi się ich dziecko), to też ich sposoby na wykurzenie nastolatków są rozbrajająco głupie. :D Podsumowując powiem tak - jest to jeden z tych filmów, który jest tak głupi, że aż śmieszny.

Charlie i fabryka czekolady - ten film, przynajmniej kojarzy, chyba każdy. Ja osobiście byłam na nim w kinie i jakoś tak sentymentalnie jestem z nim związana. Bardzo przyjemna i rodzinna pozycja opowiadająca o Charliem, który pochodził ze skrajnie biednej rodziny, a któremu to udało się wygrać wycieczkę po ogromnej i najwspanialszej na świecie fabryce czekolady Willego Wonki (Johny Depp <3). Wraz z Charliem fabrykę zwiedza jeszcze kilkoro zepsutych i rozpuszczonych dzieci, którym to LOS, a może sam Willy Wonka, daje nauczkę za ich zachowanie. Jeśli ktoś nie oglądał, myślę, że to pozycja konieczna do obejrzenia. W filmie mamy mnóstwo pozytywnej energii, cała masa śmiechu i... czekolady. <3 Mało tego, powiem Wam, że książka Chalrie i fabryka czekolady jest obecnie lekturą szkolą. ;)

Dzień niepodległości 2 - znów druga część, a ja CHYBA znów nie widziałam pierwszej. Jednak to nic. Mimo, iż w filmie występują postaci, które wzięły się z pierwszej części, to podczas akcji każdy bez problemu jest w stanie wyłapać kto był kim poprzednio - za to duży plus. Film opowiada o powrocie kosmitów na Ziemię po 20. latach od poprzedniej inwazji. Obcy tym razem próbują ukraść jądro ziemi, co będzie się wiązało z końcem życia na naszej planecie. Zapobiec temu ma specjalnie wyszkolona armia do walki z obcymi. Akcja w filmie jest bardzo dynamiczna i wciągająca. Coś co mnie zafascynowało najbardziej to wielkość statku kosmicznego, który wylądował na naszej planecie - zawsze wyobrażamy go sobie jako okrągły talerzyk, może wielkości domku, ewentualnie osiedla - tutaj autorzy polecieli po bandzie. Statek obcych, którzy wylądowali na Ziemi był tak ogromny, że jeden jego koniec leżał w Nowym Jorku, a drugi... w Londynie. Także jeśli nawet tematyka do Was nie przemawia, to może chociaż ten statek kosmiczny? ;>

google
Komórka - jest to horror stworzony na postawie książki Stephena Kinga o tym samym tytule. Swoją tematyką bardzo podbiega mi pod inwazję zombie, jednak takich bardzo współczesnych. Odmóżdżeni zostają bowiem wszyscy Ci, którzy w danej chwili, na całym świecie rozmawiali przez telefony komórkowe. Ludzie zachowują się jak urządzenia, zarażają innych "szmerami", które wydobywają się z ich otwartych ust. Wyłączają się oni jednak po zmroku i do samego rana są niegroźni. Głównym bohater jest jeden i jak to zwykle bywa - spotka na swojej drodze pojedyncze osoby, którym również udało się przetrwać. Kolejnym JAK ZWYKLE jest fakt, że gdy udaje mu się dotrzeć do domu, to zamiast tam sobie bezpiecznie siedzieć, on idzie dalej w świat, bo musi odnaleźć syna. Generalnie akcja toczy się identycznie jak w przypadku wszystkich filmów o zombie. :P Coś co totalnie zamieszało mi w głowie to zakończenie, sam koniec ukazany pomiędzy napisami końcowymi. Totalnie zwątpiłam i do teraz nie wiem czy wszystko się dobrze skończyło.

Mumia powraca - ostatni film tematyką podbiega pod filmy z serii Indiana Jones. Typowa przygodówka połączona z bieganiem po piramidach i innych grobowcach. Tutaj bohaterami są małżeństwo i ich syn łobuziak, który co prawda narobił sporo bałaganu, ale i w kilku momentach okazał się być bardzo przydatny. Cały film kręci się wokół bandy psycholi, którzy za pomocą wskrzeszenia tytułowej mumii chcą przejąc władzę nad mityczną armią, która była nie do pokonania i niszczyła wszystko na swojej drodze - a tym samym zawładnąć światem. Powiem Wam, że całkiem przyjemny film na wieczór, nawet podobały mi się występujące w nim efekty.

Nie wiem czy pamiętacie, ale w marcu rozpoczęłam również sportowe podsumowanie miesiąca, tak więc nie może go zabraknąć i w kwietniu. 

Tak więc w tym miesiącu przebiegłam 16,39 km, zajęło mi to 1 godzinę i 52 minuty, spaliłam przy tym 950 kcal. Za rower zabrałam się dopiero w maju. :) 
Jak widzicie, nie zwiększam dystansu biegowego i robię to celowo. Póki mam szkołę staram się przeznaczać te 20 minut dwa razy w tygodniu na bieganie, tą swoją jedną trasą. Gdy już skończę te cholerne studia i będę cierpieć na nadmiar czasu, wówczas zacznę się bawić w zwiększanie dystansu. :)

No i taki właśnie był mój kwiecień. 
A co dobrego spotkało Was? :) 

Pozdrawiam i do następnego!

53 komentarze:

  1. Kwiecień miałaś mocno filmowy :) Na Charliego miałabym znów ochotę, to taki smaczny film!
    Było niestety zbyt wietrznie w minionym miesiącu, zdecydowanie za wietrznie, za zimno, za nijako.
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, to chyba mój rekord. :D
      I nadal tak jest... ;/

      Usuń
  2. Ja własnie po majówce muszę odpocząć... :D Zwaliła mi się na głowę rodzinka i przez trzy dni robiłam za etatowego przewodnika po Krakowie. A jutro mam do oprowadzenia jeszcze jedną, tym razem o wiele większa wycieczkę. Tak więc zacznę odpoczywać dopiero w poniedziałek i będzie to odpoczynek polegający na grzecznym bieganiu na uczelnię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak to jest, jak się ucieka na studia na drugi koniec Polski. :D I to jeszcze do takiego miasta, w którym jest co zwiedzać :D

      Usuń
  3. No ładnie :) Ja teraz tylko "Trudne sprawy" przy obieraniu ziemniaków ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja trudne sprawy oglądałam zawsze po powrocie ze szkoły, jak byłam w średniej, bo akurat obiad jadłam. :D

      Usuń
  4. Gratulacje! :) ja zabieram się za bieganie powoli, ale trudno mi się naprawdę zmotywować ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorzej wyjść na zewnątrz, później już nie ma odwrotu. :D

      Usuń
    2. Coś w tym jest :D choć ja ostatnio ambitnie uczę się pływać (po 25 latach!). Zapraszam na Odsłoń Kulturę - dziś w klimacie, książka o "Diecie bikini" :D

      Usuń
    3. No barwo, zawsze coś! Ponoć pływanie to najlepsza forma aktywności dla naszego organizmu! :)

      Usuń
  5. A ja myślałam, że jak przebiegam w 40 minut 4 km to jestem dobra xD Haha :D Już widzę jaką polewkę mieli ze mnie wszyscy, którym się chwaliłam :D Aż mi teraz głupio :D
    Oczywiście w kwestii biegania tegorocznego nic się nie zmieniło ;) Chyba jednak to nie dla mnie. Kiedyś kupię sobie bieżnię to będę biegać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głupio powinno być tym, co zamiast się ruszać siedzą z paczką chipsów przed telewizorem. :P Ważne, że w ogóle dałaś radę przebiec taki dystans. A czas każdy dostosowuje do siebie i swoich możliwości. ;)
      Jak bym miała bieżnie to bym codziennie biegała :D

      Usuń
    2. Ja tak samo bym biegała wtedy codziennie :) Bo na wsi to głupio, bo zaraz wszyscy w firankach stoją :/ No i po za tym zimno, czasem pada itd :/

      Usuń
    3. Ej ja też jestem ze wsi i u mnie sporo ludzi biegam. Zawsze mijam 2-3 osoby. :D
      Deszcz mi jeszcze w tym roku nie pokrzyżował planów biegowych, ale w zimnie już biegałam - gdy było 6 stopni. :D

      Usuń
    4. Ja czasem widzę biegające osoby, jak wracam do domu, ale to jednak co innego być tym obserwowanym :D
      To ja w grudniu też biegałam w takiej temperaturze ;p Ale już mi było bardzo ciężko oddychać.

      Usuń
    5. Też wolę biegać, gdy jest cieplej, głównie ze względu na oddech, więc Cię rozumiem. :)

      Usuń
    6. A kiedy w końcu macie datę ślubu, bo się nie pochwaliłaś do tej pory ;p

      Usuń
    7. Przyjdzie czas, to się pochwalę. ;) Spokojnie. :D

      Usuń
    8. Myślałam, że jakieś może specjalne informacje dostanę w ramach wyjątku :D

      Usuń
    9. Na pewno nie tak publicznie. :D

      Usuń
    10. Masz mojego maila, mojego insta, czego chcieć więcej? :D

      Usuń
    11. Okej, dzisiaj Ci coś wyślę. :D

      Usuń
  6. Widziałam kiedyś "Komórkę", a z tych drugich części kojarzę chyba pierwsze :D W każdym razie chyba żaden film nie trafia w moje gusta. Nie pamiętam kiedy coś oglądałam, poza urywkami w telewizji znad deski do prasowania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się to udaje tylko w weekendowe wieczory i to jeszcze nie każde. :)

      Usuń
  7. "Komórkę" czytałam, ale bardzo mnie wystraszyła jej lektura, więc za film sobie chyba podziękuję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie się zastanawiałam czy nie sięgnąć po książkę :D

      Usuń
    2. Polecam!! Książka superowa. Znaczy ja wolę zazwyczaj książki. :D Podobała mi się!

      Usuń
    3. Jeśli miałabym porównywać książkę i film, to wiadomo, że książka zawsze będzie lepsza. :)

      Usuń
  8. Przypomniałaś mi, że tyle lat nie oglądałam Charliego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też miałam od niego sporą przerwę. :)

      Usuń
  9. Zazdroszczę takiej Wielkanocy, moja była koszmarna zarówno pod względem przygotowań, jak i samego "świętowania".
    I za rower też chciałabym się zabrać, ale znowu pada. Bez przerwy deszcz, szału można dostać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj, to nie fajnie. ;/
      Mi się udało gdzieś pomiędzy tymi opadami wykorzystać to okno pogodowe. :D

      Usuń
    2. Można powiedzieć, że mi też się udało, bo akurat w jedyne dwa ładne dni byłam na Mazurach. :D Tylko jak wróciłam i pogoda znów się zepsuła to byłam przybita dwa razy bardziej niż wcześniej...

      Usuń
    3. No to super, że chociaż trochę udało Ci się nacieszyć pogodą. :) Całe szczęście, chyba teraz wiosna wróciła już na dobre. :D

      Usuń
  10. Charlie i fabryka czekolady - rzeczywiście tytuł kojarzę, ale chyba nie oglądałam. Ostatnio przypominałam sobie po latach Efekt motyla ;) Film nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak kiedyś, ale niewątpliwie jest wart uwagi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie musisz to nadrobić. ;)
      Efektu motyla chyba nie widziałam, przynajmniej nie kojarzę z samego tytułu.

      Usuń
  11. Charlie i fabryka czekolady - oglądałam mnóstwo razy,bardzo go lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo pozytywny film, też zapewne obejrzę go jeszcze nie raz. :D

      Usuń
  12. Dawno nie oglądałam fajnego filmu, muszę to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas najwyższy się zrelaksować. ^^

      Usuń
  13. Sąsiedzi - bardzo fajny film.Oglądałam dwie części i powiem ci, że obie mnie pozytywnie zaskoczyły. Też zaczęłam od dwójki. Jeśli jest jeszcze coś przy czym chcesz się uśmiać to polecam ci Złe mamuśki - jeśli jeszcze nie oglądałaś. Też komedia warta obejrzenia. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc chyba pójdę w Twoje ślady i obejrzę również pierwszą część. :)
      Złych mamusiek również jeszcze nie oglądałam. :)

      Usuń
    2. fajna komedia, na prawdę polecam :) A no i z Cameron Diaz jest fajny film przy którym na prawdę się uśmiałam. To " ta druga " czy " druga dziewczyna" lub coś takiego

      Usuń
    3. Widzę, że znasz dużo fajnych filmów. :D

      Usuń
  14. Jestem całkowicie nie filmowa, nie znam żadnego tytuły. Biegasz. Czy jak zaczynałaś łapałaś zadyszkę po kilku minutach? Mnie to spotyka i jakoś nie mogę tego przemóc. Podzielisz się jakąś radą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolniejsze tempo, krótsze odcinki, w większej ilości, lżejszy ubiór itp. Wiesz generalnie mam w planach napisanie jakiegoś pseudo poradnika dla początkujących biegaczy - właśnie opartego na swoim doświadczeniu i własnych błędach. ;)

      Usuń
    2. A pisz.
      Wiesz, u mnie krótkie odcinki kończą się po 200 m. Pocieszam się myślą, że mam starego psa, która siły ma mniej niż ja

      Usuń
    3. Jeśli myślisz, że moje początki były lepsze, to się mylisz. :P Jednak każdego dnia, te odcinki, zanim zrobiłam sobie przerwę stawały się coraz dłuższe. Aż w końcu pokonałam cały dystans bez przerwy. ^^

      Usuń
  15. Kurde, nie wiem, czemu mi wywaliło kom niżej. W ogóle wyświetlił mi się biały ekran z napisem "KURZA TWARZ!", a jak odświeżyłam, to pojawiło mi się pierwsze zdanie komentarza do komentarza powyżej xD W każdym razie kontynuując:

    ...chyba wszyscy do obiadu oglądają takie bzdetki ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mózg się przy tym wyłącza i łatwiej pochłania się jedzenie. xD

      Usuń
  16. Odpowiedzi
    1. Hahah, oj mi też. Ale ostatnio "wzięłam się za siebie" i jak jem za dużo, to mam wyrzuty sumienia. :D

      Usuń