sobota, 22 kwietnia 2017

257. Dlaczego ludzie nie zamykają drzwi?

Witajcie kochani. Wiosna nam uciekła, pogoda się skiepściła - ponoć gdzieś nawet spadł śnieg. Całe szczęście nie u mnie. Bądź co bądź, pochowałam już zimowe butki przymierzając się do schowania również grubszych swetrów, które w ostatnich dniach były NIESTETY o tej porze roku moim must have. Do łask powróciły również świeczki podgrzewające atmosferę i kochany kocyk, który tuli mnie każdego dnia, gdy wracam z pracy do LODOWATEGO pokoju. Mimo, że bardzo lubię te raczej jesienno-zimowe gadżety, to byłoby miło, gdyby wiosna ukazała się na dobre, a one mogłyby pójść na zasłużony wiosenno-letni urlop. :D
No a co tam u Was? Jak Wy radzicie sobie z aurą za oknami?
Na rozgrzewkę mam dla Was dziś ociekający ironią post, dzięki któremu - mam nadzieję, rozruszacie swoje mięśnie brzucha podczas śmiechu i od razu zrobi Wam się cieplej. ^^

google
Dziś, po dość długiej przerwie jaką zrobiłam sobie od postów problemowych, powracam do Was z jednym z nich. Do jego napisania skłonił mnie fakt, iż bardzo denerwuje mnie, gdy ktoś wchodzi/wychodzi - bez zamiaru ponownego przemieszczenia się z powrotem i nie zamyka za sobą drzwi. Wkurza mnie to prawie identycznie, jak nieodkładanie na miejsce teczki wziętej z półki, gdzie ułożone są one alfabetycznie (pozdrawiam pedantyczną część mnie, o której istnieniu do niedawna nie miałam pojęcia). 
Aby jednak ukoić swoje zszargane niedomkniętymi drzwiami nerwy postanowiłam napisać post, który w sposób mniej lub bardziej zabawny/ chamski / ironiczny pociśnie wszystkim osobom, które być może nie do końca zdają sobie sprawę z celu do którego drzwi zostały stworzone. 
No bo tak, po kolei. Po co ktoś wymyślił drzwi? A no żeby je ZAMKNĄĆ, oddzielić pewną przestrzeń, uzyskać nieco prywatności. Uwierzcie mi - nikt nie wymyślił drzwi po to, by były OTWARTE. Gdyby tak miało być, to wystarczyłaby futryna albo zwykła dziura w ścianie - po cóż się przemęczać i zaprzątać sobie głowę estetyką.
Tak czy inaczej, po tym świecie chodzą osoby, które nie rozumieją idei zamkniętych drzwi, a co za tym idzie - nie zamykają ich za swoją dupą wkurzając innych (używając określenia dupa nie mam na myśli dziewczyny w dresiarskim pieszczotliwym slangu, a część ciała, która przeważnie "wchodzi" do pomieszczenia jako ostatnia - no chyba, że jesteśmy po ostrym melanżu i drzwi pokonujemy w pozycji horyzontalnej, wówczas ostatnie "wchodzą" stopy).
Pomijając jednak niedowład pewnych części mózgu osób nie pojmujących do czego służą drzwi, pozwoliłam sobie na wyszukanie jeszcze kilku innych przyczyn, które być może skłaniają ludzi od NIE zamykania drzwi.

1) Nie mają w domu drzwi, dlatego nie wiedzą do czego służą (a może nie mają w ogóle domu???). Już ze sto lat temu - czyli gdy byłam w podstawówce, gdy ktoś nie zamknął drzwi wchodząc do klasy, dostawał ochrzan od innych w postaci "firanki w domu?!" albo "masz baloty zamiast drzwi?" (dla miejskiej części czytelników - balot to snopek siana, prostokątny lub okrągły zwinięty za pomocą urządzenia zwanego prasą, jeśli nadal nie wiecie o co mi chodzi, odsyłam go wujka google). Wówczas jakoś specjalnie nie przywiązywałam wagi do tych słów jednak teraz wiem, że mają one sens. Logicznym jest przecież, że jeśli czegoś nie mamy - np. jakiejś nowinki technicznej, to nie umiemy jej używać od razu przy pierwszym włączeniu, dopiero się jej uczymy, poznajemy ją. Podobnie rzecz może się mieć w przypadku drzwi - przy pierwszym użyciu ich obsługa może sprawiać kłopoty. Postaram się więc wzbudzić w sobie więcej wyrozumiałości i dać danej osobie czas na zapoznanie się z działaniem drzwi - jeśli jednak będzie potrzebowała na to zbyt wiele czasu, to przysięgam, że osobiście zapoznam jej twarz z mechanizmem otwierania i zamykania drzwi przy pomocy klamki. Druga sprawa - powracając do firanek, gdy przechodzimy firanka sama wraca na swoje miejsce - drzwi niekoniecznie, no chyba, że jesteśmy w centrum handlowym...

google
2) Ludzie boją się zamkniętej przestrzeni. Przywołuję tutaj skrajne stadium klaustrofobii. Dlaczego skrajne? Ano, bo gdyby ktoś mnie zamknął w szafie o wymiarach 0,5 m x 2 m to pewnie i sama bym spanikowała, ale cholercia, żeby dostawiać ataku paniki w pomieszczeniu 3 m x 4 m z powodu zamkniętych drzwi??? No to już lekka przesada. Nic tylko się leczyć. Albo postawić na koczowniczy tryb życia, z dala od drzwi, mieszkać w leśnym szałasie (bez drzwi) i cieszyć się wszechogarniającą przestrzenią, z dala od jakichkolwiek drzwi.

3) Ich ego jest tak ogromne i ma tak długi ogon, że wchodzi do pomieszczenia jeszcze długo po nich. Przypomniał mi się właśnie jeszcze jeden tekst, którym rzucało się wspomniane już przeze mnie sto lat temu, gdy ktoś drzwi za sobą nie zamknął: "ogon już wciągnąłeś?". Wracając do samego ego - no oczywiście hrabiostwo za sobą samo drzwi nie zamyka - wystarczającym wysiłkiem i zniewagą był już sam fakt ich osobistego otwarcia, więc w celu zaoszczędzenia sobie powtórnego upokorzenia per hrabina lub hrabia pozostawiają drzwi otwarte - w końcu skoro weszli, to kiedyś i wyjdą no nie? (oczywiście nie zamykając drzwi za sobą)

4) Chcą mnie wkurwić. Od czasu do czasu każdemu zdarza się sukowaty dzień, kiedy to permanentną przyjemność sprawia nadepnięcie na odcisk komuś innemu. Tak też w ten pechowy DLA MNIE dzień, który zdarza się prawie że codziennie - oczywiście dla różnych ludzi, bo stety niestety sporo nas na świecie, padam ofiarą celowego niedomknięcia czy też pozostawienia na oścież otwartych drzwi (sama nie wiem co bardziej mnie denerwuje) mającego wyprowadzić mnie w równowagi. Są chwile, że mam ochotę wydrukować kartkę z tekstem INTELIGENTNI LUDZIE ZAMYKAJĄ DRZWI i przykleić ją obok drzwi (chyba w swoim własnym mieszkaniu tak uczynię), a tak żeby się odgryźć nieco. Ostatnio jednak stwierdziłam, że to za mało i postanowiłam napisać o tym właśnie ten post, będący niekoniecznie delikatnym pociskiem w stronę wszystkich tych, którzy nie szanują idei powstania tak - jakby się mogło wydawać, nieskomplikowanego wynalazku jakim są ZWYKŁE DRZWI. Bądź co bądź oni pewnie i tak się o tym nie dowiedzą, ale mi w pewnym stopniu ulżyło i co się wyżyłam pisarsko - to moje!

Dziękuję za wytrwałość podczas czytania moich ociekających ironią narzekań. Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego tekstu nikt już nie odważy się przy mnie pozostawić otwartych drzwi, dzięki czemu będziemy mogli żyć razem w wiecznej przyjaźni. :D
A Wy po której stronie drzwi stoicie? ;>

Pozdrawiam i do następnego!

38 komentarzy:

  1. Ja to w sumie nie zwracam nigdy na to uwagi ;) U nas w domu raczej zamyka się za sobą drzwi, jak były zamknięte przed naszym wejściem, wtedy też się puka ;) Złoszczę się za to jak mi w pracy zapominają klienci zamknąć za sobą drzwi i mi wieje ;)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj mnie właśnie w pracy to denerwuje najbardziej, również przez to, że mi zimno leci z korytarza. :P

      Usuń
  2. To u mnie w pracy byś chyba przez jeden dzień wyrwała sobie wszystkie włosy z głowy jakbyś popatrzyła jak ludzie wchodzą i wychodzą zupełnie nie zwracając uwagi na drzwi. A dodam, że u mnie przez kilka dni miałam powtórkę ze stycznia tylko było o wiele więcej śniegu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, to Tobie też by się przydała karteczka nad drzwiami. :D
      To mogłaś sobie chociaż bałwana ulepić. :P A u mnie zimno i nic z tego nie ma - totalnie bez sensu :D

      Usuń
    2. Wyobraź sobie, że nawet ją raz napisałam i powiesiłam tak, że nie sposób jej było nie zauważyć a i tak były osoby, które drzwi nie zamykały.
      Czekam na wieści dotyczące daty :) Udało się zaklepać salę? :)

      Usuń
    3. Czytanie to na prawdę trudna umiejętność, a jeszcze ze zrozumieniem! OLABOGA! :D
      Tak, chociaż jeszcze nie podpisaliśmy umowy. :)

      Usuń
  3. Mam podobnie. Sa takie jedne drzwi na przedpokoj ktore musza byc zamkniete. Mogloby sie walic i palic ale musza i koniec. I jezeli yo sie liczy to moj narzeczony od zawsze otwiera jedna z szafek w kuchni a ja w obledzie zamykam.. Takze pozdrawiam z paranoi 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, to u mnie drzwi od szafy nie wchodzą w grę i tutaj nawet ja pozostawiam je czasem otwarte. :D

      Usuń
  4. Dziękuję za poprawę humoru :D Mnie również strasznie denerwuje, kiedy ktoś nie zamyka za sobą drzwi albo jak udaje, że nie słyszy jak wręcz wrzeszczę, żeby je za sobą zamknął. Ja na szczęście zawsze je za sobą zamykam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ proszę bardzo i polecam się na przyszłość. :D

      Usuń
  5. A weź mi nawet nic nie mów o tych strasznościach za oknem :( Było już tak fajnie, nawet uprałam sobie swój płaszcz, aby schować go do szafy, a tu taka niespodzianka, że musiałam go znowu z niej wyjąć. Tyle dobrego, że u mnie też nie padał śnieg ;P No, ale tak brzydko ma być do końca kwietnia (a to jeszcze tyyyle czasu!).

    Jezuuu. Też nie cierpię, kiedy ludzie nie zamykają drzwi. Normalnie do szału mnie to doprowadza. Jakby ludzie nie żyli w cywilizowanym domu, tylko w jakieś jaskini. A teraz drę się o to tym bardziej, że blisko drzwi mam schody i jak mi dziecko wyjdzie i spadnie, to chyba zamorduję osobę, która te drzwi zostawiła otwarte. A dodam, że już parę razy było blisko, bo moja mamuśka kompletnie o tym nie myśli ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja swój też już schowałam wyprany, a w święta musiałam go znów wyciągnąć!
      O matko, gdyby u mnie też o dzieci chodziło, to bym chyba z miejsca przekładała przez kolano tych co drzwi nie zamykają. :P W ogóle Ci się nie dziwię, że tak reagujesz.

      Usuń
    2. No i teraz od tego mojego darcia się dziecko jest tak nauczone, że jak ją prowadzę do łazienki na tej klatce, to idzie przy samej ścianie jak najdalej od schodów ;D Ledwo się z tą ścianą nie scali ;D

      Usuń
    3. Hahah, no to musisz być bardzo przekonująca. :D

      Usuń
    4. Na ogół jestem cicha i spokojna, ale jak się wkurzę, to nie ma przebacz ;P

      Usuń
    5. I poprawnie! Nie można sobie dać włazić na głowę. :D

      Usuń
    6. Oszalałabym, gdybym była taka pobłażliwa ;P

      Usuń
  6. U mnie to zależy. Jak drzwi były zamknięte, to niech takie ktoś zostawi, przechodząc/wychodząc itp. Jeśli były otwarte, to niech będą otwarte. Ja też tak zawsze robię.

    Ja miastowa, więc dla mnie "baloty" to zawsze były po prostU snopki albo beczki ^^ Ale miło poznać nowe słówko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zazwyczaj zamykam za sobą drzwi i jak gdzieś jestem, to niestety są już one zamknięte :D
      No tak coś czułam, że to takie nasze, wiejskie określenie, więc postanowiłam przybliżyć. :D

      Usuń
  7. Ja właśnie leżę pod kołdrą i mam dość bezsenności. Też chcę ciepło. A ostatnio u mnie nienajlepiej.
    Ironiczny? Sarkastyczna blogerka melduje swoją gotowość. :D
    Drzwi? Jedne (a raczej ich brak) zastawiłam meblami - od razu lepiej. Podobnie jak Ciebie, wkurza mnie nie zamykanie ich przez rodzinę albo głośne trzaskanie.
    Takie posty to ja lubię i w pełni rozumiem.
    Btw. Pamiętasz mnie jeszcze? Dawno mnie tu nie było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest coś jeszcze gorszego z tym drzwiami - jak jest przeciąg w domu i ktoś ich nie domknie, tylko zostawi przymknięte i ten hulający wiatr co chwilę stuka nimi. :P
      Jak zajrzę na bloga, to na pewno sobie przypomnę. :D

      Usuń
  8. haha...ja muszę spać z zamkniętymi drzwiami, ale w ciągu dnia mi to nie przeszkadza ;) bardzo ciekawy post i równie interesujące komentarze :) to się nazywa zrobić z "niczego" coś :) w pozytywnym słowa tego znaczeniu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A właśnie moja mama musi mieć drzwi otwarte jak śpi. :D Inaczej mówi, że się dusi. :P Ja też bym chyba nie zasnęła przy otwartych drzwiach.

      Usuń
  9. Świetny wpis,ja też raczej muszę mieć pozamykane drzwi i przywiązuję do tego dużą wagę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nie jestem z tym sama. :D

      Usuń
  10. Pogoda okropna w kwietniu.
    A co do drzwi - ja również na to nie zwracam uwagi. Tu gdzie mieszkam, mam tylko drzwi z łazienki, wejściowe i od jednego pokoju. Kiedy te do pokoju są zamknięte, czuję się jakoś dziwnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i niestety początkiem maja nie lepsza. ;/
      Inny punkt widzenia masz :D

      Usuń
  11. Ja też tego nie znoszę! Tyle razy siedziałam w pubie, ktoś wchodził/wychodził i zostawiał otwarte drzwi, żeby zimne powietrze mogło pohulać nam po nerkach. :p
    Ci ludzie po prostu nie myślą. Mi by serio nawet nie przyszło do głowy nie zamknąć za sobą drzwi - nawet, jak są otwarte, to mam tendencję je zostawić zamknięte...
    Z drugiej strony, nawet mój tata pukał czasem do mnie do pokoju, otwierał, rozmawiał ze mną 2 minuty z progu, odchodził i zostawiał wrota na oścież. :p A jest inteligentnym i mądrym facetem! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie jak leci zimno z korytarza, to te drzwi denerwują mnie najbardziej.
      Ja też tak mam! :D
      Mój brat tak robił! Ale jak się na niego darłam, że ma je zamknąć, to się wracał i zamykał. xD

      Usuń
  12. A u mnie problemy są dwa. Jeden, w domu - moje czworonożne dziecko nie potrafi drzwi ani otworzyć ani zamknąć, więc zostają one uchylone. O ile w poprzednim mieszkaniu (przez układ pomieszczeń i umiejscowienie tych drzwi do sypialni) to mi nie przeszkadzało tak bardzo, tak od roku denerwuje mnie to niemiłosiernie, zwłaszcza że otwarte z za dużym rozmachem nie przymkną się same. A drugi problem mam w pracy, w której jak wszystkie drzwi są zazwyczaj zamknięte (o ile w budynku nie ma 50* i jest czym oddychać) tak nasze, jako jedyne, są zawsze otwarte, czego zrozumieć nie potrafię, ale (i tu naprawdę kłania się ta skrajna klaustrofobia, mojej koleżanki) "to daje poczucie otwartej przestrzeni". Co nie zmienia postaci rzeczy, że mnie jednak szlag jasny trafia...
    Druga rzecz, abstrahując od moich problemów już, to ludzie faktycznie mają tendencję to tego swego rodzaju braku szacunku do człowieka, do którego wchodzą (czy to dom, czy biuro, czy cokolwiek) i, cholera jasna, niech zostawiają wszystko w takim stanie, w jakim było przed ich wtargnięciem. Czy to jest teczka, czy drzwi, czy (o losie!) krzesło ustawione w drugą stronę. (chyba jestem zbyt nerwowa?) Albo ich wszystkich powybijajmy, o! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziecku trzeba wybaczyć. :D
      A koleżanka sobie okna otworzyć nie może, dla poczucia przestrzeni? :D
      Co do tych teczek stwierdziłam, że niektórzy - zwłaszcza starsi nie ogarniają już alfabetu! I to serio - ostatnio babka nazwisko na P próbowała wcisnąć za T, ale że nie było miejsca (szok!) więc położyła na samym końcu - za Z. ...

      Usuń
  13. Mnie też denerwuje coś takiego. Jeżeli wchodzisz do pomieszczenia i drzwi były otwarte, okej, nie zamykasz. Ale jeśli były zamknięte, to pewnie z jakiegoś konkretnego powodu i osoba w pomieszczeniu życzy sobie, żeby zamknięte pozostały... Ale widać to przekracza możliwości intelektualne wielu osób. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie! Nie wiem jak można tego nie ogarniać! :P

      Usuń
  14. Pamiętam, że u mnie używało się " W Afryce mieszkasz?" i " Koraliki w domu?". Też nienawidzę, jak się za sobą drzwi nie zamyka, ale niestety do niektórych nie dociera przekaz wyrażony w uprzejmy sposób. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tego nie słyszałam jeszcze. :D
      No czasem trzeba burknąć, żeby ktoś zrozumiał.

      Usuń
  15. A u mnie się mówi "Ogon masz?" :D A ja jestem z tych co zamykają drzwi, baa nawet wejściowe zamykam na klucz w środku dnia. Ostrożności nigdy za wiele :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mieszkałam w Poznaniu to się zakluczałam zaraz po wejściu do mieszkania, ale tutaj na wsi nie mam takiego nawyku. :D

      Usuń