sobota, 22 kwietnia 2017

257. Dlaczego ludzie nie zamykają drzwi?

Witajcie kochani. Wiosna nam uciekła, pogoda się skiepściła - ponoć gdzieś nawet spadł śnieg. Całe szczęście nie u mnie. Bądź co bądź, pochowałam już zimowe butki przymierzając się do schowania również grubszych swetrów, które w ostatnich dniach były NIESTETY o tej porze roku moim must have. Do łask powróciły również świeczki podgrzewające atmosferę i kochany kocyk, który tuli mnie każdego dnia, gdy wracam z pracy do LODOWATEGO pokoju. Mimo, że bardzo lubię te raczej jesienno-zimowe gadżety, to byłoby miło, gdyby wiosna ukazała się na dobre, a one mogłyby pójść na zasłużony wiosenno-letni urlop. :D
No a co tam u Was? Jak Wy radzicie sobie z aurą za oknami?
Na rozgrzewkę mam dla Was dziś ociekający ironią post, dzięki któremu - mam nadzieję, rozruszacie swoje mięśnie brzucha podczas śmiechu i od razu zrobi Wam się cieplej. ^^

sobota, 15 kwietnia 2017

256. Marcowe denko wielkanocne.

Witajcie kochani. Wielkanoc za pasem, a ja z przykrością stwierdzam, że w ogóle tego nie czuję. Gdyby nie to, że powyciągałam świąteczne ozdoby, które dodają nieco uroku, to chyba totalnie by mi te święta obleciały. 
Generalnie ludzie przed świętami mnie wnerwiają. Głównie na drogach. Jeżdżą jak ostatnie cioty, parkują jak jeszcze większe cioty i generalnie zachowują się jak stu procetnowe cioty - oczywiście wszystko w pogoni za magią świąt i wielkanocną szynką. Bądź co bądź - świąteczna atmosfera na drogach i w mieście przyprawia mnie o skoki ciśnienia (i weź tu człowieku idź do spowiedzi, jak się przekleństwa przez takich cisną na usta :P). Całe szczęście nie mam zamiaru już nigdzie jeździć, więc może będzie mi dane w spokoju przeżyć te święta. :D
W prezencie do zajączka na dziś przygotowałam dla Was marcowe denko, w którym znajduje się totalny misz-masz jakościowy. Zużyłam kilka na prawdę fajnych kosmetyków, niestety trafiło się też kilka pozycji, którym mówię zdecydowane NIE. Jesteście ciekawi, kto wypadł super, a z kim nie chcę mieć już do czynienia? Zapraszam do czytania. :)

czwartek, 6 kwietnia 2017

255. O marcu, który stał się początkiem.

Witajcie kochani. Ostatnio jest mnie tutaj niewiele, a wszystkiemu winna jest moja uczelnia, a konkretniej - jeden z wykładowców. Wymyślił on sobie tak totalnie odjechane w kosmos zadanie zaliczeniowe (a to dopiero jedno z trzech), że już normalnie spać po nocach przez to nie mogę, gdyż ni cholerci nie wiem jak je ugryźć. No, a jak to mawiał swego czasu jeden z moich katechetów - czas ucieka, wieczność czeka - w tym przypadku zamieniłabym słowo wieczność, na termin. Tak więc większość czasu poświęcam ostatnio na rozbrojenie tej tykającej bomby, ochrzczonej moim zadaniem, przez co musieliście poczekać nieco dłużej na nowy wpis. 
No ale jest! Udało się, w końcu, po kilku dniach sklejania zdań w całość napisałam dla Was sensownej długości post, o tematyce retrospektywnej - mianowicie, wspominamy marzec. 
Zapraszam do czytania. :)