wtorek, 21 marca 2017

253. A6W tydzień siódmy + wielkie podsumowanie.

Witajcie kochani! Dziś przychodzę do Was z dość zakurzonym tematem, bo jak część z Was wie - szóstka Weidera już dawno za mną. Niestety ostatni post z tej serii zapodział mi się gdzieś w otchłani obowiązków i innych tematów. Odkopałam go jednak i z dumną miną prezentuję Wam zapiski myśli, które towarzyszyły mi podczas ostatniego katorżniczego tygodnia ćwiczeń. Poza tym mam dla Was oczywiście wielkie podsumowanie całego cyklu ćwiczeń - z tabeleczką oraz foteczkami. ^^
Dla osób, które nie pamiętają już o co w tym wszystkim chodziło oraz dla tych, którzy spotykają się z tematem u mnie po raz pierwszy mam przypominajkę/zapoznawajkę - KLIK.
Całą resztę zapraszam do czytania dzisiejszego wpisu. :)


Dzień drugi – aaaaaaaaaaaaaaaaa! Ostatni tydzień, czujecie to? :D Dziś nawet poszłam ćwiczyć bez owijania w bawełnę i szukania miliona rzeczy do zrobienia wcześniej. Chyba ta świadomość, że meta jest już na horyzoncie dodaje mega Powera do tego, żeby dać z siebie wszystko, a nawet jeszcze więcej. Dziś na początku naprawdę mocno poczułam, że mam mięśnie – ból inny niż zwykle, bardziej wewnętrzny i „kłujący” ? No coś takiego. :P No a tak poza tym… zmierzyłam udo – z ciekawości i jego objętość zmniejszyła się o 2 cm! :O Dodatkowo powiem Wam, że jaram się swoim odbiciem w lustrze – nie muszę napinać brzucha, żeby mięśnie były widoczne, ale jazda. ^^

Dzień trzeci – pamiętacie, jak jęczałam, że nie widzę siebie w momencie 24 powtórzeń? Ja też, ale teraz mogę to napisać: ZROBIŁAM TO! Przełamałam kolejną granicę. Dziś podczas pierwszego ćwiczenia około trzydziestego powtórzenia zaczęłam odczuwać ból brzucha, był on jednak krótkotrwały. Jednak to co zaskoczyło mnie dziś totalnie to ból ud. Dosłownie przy każdym ćwiczeniu pierwszej serii nieziemsko dawały one o sobie znać. Za to znów mogę się pochwalić wynikiem szóstego ćwiczenia – 12 powtórzeń na raz. Brawo ja. :D Generalnie po tych 24 powtórzeniach śmiać mi się chce z siebie stękającej przy 10. Genialne uczucie.

Dzień czwarty – wczoraj pisałam o bólu ud, jednak to nie koniec niespodzianek jakie mi one zafundowały tego dnia. Przed samym położeniem się spać chwycił mnie skurcz w lewym udzie! Myślałam że skonam klęcząc przed swym łóżkiem. Całe szczęście skurcz trwał kilka sekund, a ja nadal żyję. Dziś uda również dały o sobie znać. O tyle o ile do bólu brzucha jestem przyzwyczajona i nie przeszkadza mi on – elo w końcu ćwiczę mięśnie brzucha – o tyle te uda kompletnie mi tutaj nie pasują i nie mogę się do tego uczucia przyzwyczaić. Mam nadzieję, że nie będę dziś miała powtórki z rozrywki a pro po skurczu. Dziś nie udało mi się powtórzyć wyczynu z ćwiczeniem szóstym, mój max to 9 powtórzeń podczas drugiej serii.

Dzień piąty – jestem cała mokra, pewnie po wyjściu spod prysznica wyglądam podobnie. Nawet z zgięciu łokcia stoi mi pot. Generalnie nie lubię się pocić, ale teraz – gdy wiem, że ma to sens, nawet mi to zbytnio nie przeszkadza i tak za minutę będę już pod prysznicem. Jutro ostatni dzień, a ja dziś doznałam nowego bólu – odkryłam obecność kolejnych mięśni. Dziś bolał mnie brzuch zupełnie na środku, jednak patrząc pionowo. Generalnie nie miałam pojęcia, że jest tam coś co może uformować, ale skoro napinało się i bolało, to widocznie jest. :P Chyba przyzwyczaiłam się do bolących ud, ale dziś zaczęły im towarzyszyć łydki.

Dzień szósty – nogi bolały mnie dziś niemiłosiernie niczym na ostatnich metrach wyścigu, ale wreszcie mogę to powiedzieć: ZROBIŁAM TO! Pokonałam a6w! :D

Po relacji z ostatniego tygodnia - czas na WIELKIE PODSUMOWANIE, które rozpocznę tabelką. ^^

Tydzień
Waga
Biodra
Pas
0 (28.08.2016)
61,4 kg
99 cm
76,5 cm
1 (04.09.2016)
61,0 kg
98,5 cm
74,5 cm
2 (11.09.2016)
60,8 kg
98 cm
73 cm
3 (18.09.2016)
60,0 kg
97 cm
72 cm
4 (25.09.2016)
61,0 kg
97 cm
73 cm
5 (01.10.2016)
60,6 kg
96,5 cm
71,5 cm
6 (08.10.2016)
60,2 kg
96,5 cm
71 cm
7 (15.10.2016)
60,1 kg
96,5 cm
69,5 cm


Ja widzicie, w ciągu siedmiu tygodni ćwiczeń moja waga nie uległa jakiejś spektakularnej zmianie, pojechały za to centymetry. Z bioder uciekło mi 2,5 cm, z pasa aż 7!!! Do teraz zastanawiam się, gdzie ja miałam te 7 cm. :D

No i to na co chyba wszyscy czekali najbardziej - zestawienie zdjęć z siedmiu tygodni ćwiczeń. :)

W kolejności tydzień 0 => 1 => 2 => 3

Tydzień 4 => 5 => 6 => 7

Na koniec mam kilka wskazówek dla osób, które mają zamiar zaprzyjaźnić się z szóstką Weidera: 
1) Jeśli robicie przerwy pomiędzy ćwiczeniami, to ważne aby były one krótkie - dosłownie na dwa oddechy - im dłużej leżysz i odpoczywasz, tym trudniej będzie Wam wrócić do ćwiczeń; 
2) Nie liczcie ile Wam jeszcze zostało, może gdy mamy przed sobą osiem powtórzeń nie jest to takie dołujące, ale gdy na horyzoncie są 24, a Ty liczysz dwa…trzy… to naprawdę podcina skrzydełka. Po prostu oczyść umysł i licz, nie odliczaj, nie myśl do przodu. Podczas ćwiczeń liczy się tu i teraz.
3) Nie zniechęcajcie się ,gdy waga nie rusza, a centymetry nie uciekają - spójrzcie na moje wyniki, były momenty, że mogłabym zwiesić głowę i stwierdzić, że to nic nie daje, a jednak - coś mi dało. ;)

No i to by było na tyle. A6W mam już dawno za sobą, teraz minęło trochę czasu, gdy staram się podtrzymać formę innymi ćwiczeniami, jednak pisząc dla Was dziś swoje podsumowanie doszłam do wniosku, że pora do tego wrócić. Może nie do samej szóstki, ponieważ ze względu na częste rozjazdy nie byłabym w stanie utrzymać takiej regularności, ale do samych ćwiczeń i zwiększania serii. Efekty oglądane po czasie wprawiają w zachwyt nawet mnie i deklaruję Wam tu i teraz, że od dziś właśnie wracam do tych ćwiczeń, bo dają widoczne efekty. ;)

A jak Wasze wrażenia i ćwiczenia? Rzeźbicie się powoli na letnie podboje czy raczej wyznajecie zasadę najpierw masa, potem rzeźba? :D

Pozdrawiam i do następnego! 

26 komentarzy:

  1. Gratuluję wytrwałości ;) Ja to jestem kiepska ze sportu;)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Yay! Też tak chcę! Powoli zaczynam działać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo Ty! :D To ja powoli zaczynam trzymać kciuki ^^

      Usuń
    2. Brawo ja! Wczoraj miałam swoje pierwsze bieganie ;D

      Usuń
    3. No to jesteś lepsza ode mnie. :P Ja swój pierwszy raz w tym roku zaplanowałam na jutro. :D

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Trafne spostrzeżenie. ;)

      Usuń
    2. ha:D przedumałam wyniki:D

      Usuń
    3. Bądź co bądź, nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej :D

      Usuń
    4. to prawda:D ale też nie oczekujmy cudów jak po tabletkach z tasiemcem;p

      Usuń
    5. A weź w ogóle, ludzie którzy biorą się za takie coś są głupsi niż dłużsi. :P

      Usuń
  4. Taaak! :D Gratulacje i szacunek, cieszę się, ze to skończyłaś. :) Sama nie wiem, gdzie wcześniej było tych 7 cm!
    Zazdroszczę ilości sportowych legginsów i staników. :D
    Gorące pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. ^^
      Eeee to jeszcze nie wszystko. xD

      Usuń
  5. U mnie działa tylko ZWOW :-) A6W może niestety uszkodzić kręgosłup.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia co to jest. :P
      Prawię mówiąc, każde ćwiczenia wykonywane nieumiejętnie i niestarannie mogą zrobić nam krzywdę. ;) A mnie po A6W w ogóle nie bolał kręgosłup - co innego po zwykłych brzuszkach np.

      Usuń
  6. Znam to uczucie... Kiedy coś na początku wydaje się strasznie trudne, a potem okazuje się, że jesteśmy od tego wszystkiego silniejsze. Oby tak dalej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, teraz staram się być silniejsza od kataru. :D Chociaż to trudne! :P

      Usuń
  7. Gratuluję Ci wytrwałości i podziwiam, ja pod tym względem jestem strasznym leniem :D życzę dalszych sukcesów i żebyś czerpała radość z tego co robisz! :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratuluję, że dałaś radę! :)
    Ja wyznaję zasadę: najpierw masa, potem masa. XD

    OdpowiedzUsuń
  9. Podziwiam Cię za wytrwałość w A6W. Sama zabierałam się do tego parokrotnie i każdego razu przerywałam z nudów. Wolę urozmaicone ABSy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja robiłam szóstkę Weidera podczas reklam w Pierwszej Miłości xD Ciacho się ze mnie śmiał, że zdecydowanie za długie przerwy robię między seriami :) Nigdy jednak nie dotrwałam dalej niż do trzeciego tygodnia. Raz, że już mi się liczenie myliło, dwa że miałam takie zakwasy, że nie mogłam wstać z łóżka ;p Więc jesteś moim mistrzem! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, grunt że w ogóle się za to wzięłaś. :D A że reklamy na polsacie trwają wieki, to spokojnie można je spożytkować w taki sposób. :D
      Dzięki! :)

      Usuń