wtorek, 14 marca 2017

252. Na dnie lutego.

Witajcie kochani! Co tam u Was ciekawego? Czujecie już wiosnę? Ja po dzisiejszym dniu postanowiłam definitywnie zmienić szalik na cieńszy, bo chodząc po mieście miałam wrażenie, że roztopię się w zimowej kurtce opatulona grubym szalem. Słoneczko dodaje mi powera do życia, a co najważniejsze - gdy wychodzę z pracy jest jasno! :O Aż mam wrażenie, że wychodzę za wcześnie!
Dzięki nastrajającym mnie przebłyskom wiosny postanowiłam się ogarnąć i wreszcie coś napisać. Tak więc dziś przygotowałam dla Was denko z lutego, w którym znajdziecie znane już produkty, ale pojawiło się też kilka - myślę, że ciekawych nowości. Zapraszam do czytania. :)

 Numer jeden na dziś to balsam do ciała ISANA, jest to wersja klasyczna z witaminą E, woskiem pszczelim i gliceryną. Jak wiecie, póki co jest to mój ulubiony balsam. Ma świetną konsystencję - nie jest lejący się ani mocno zbity. Dla mnie idealnie gęsty (zaleciało reklamą jakiegoś jogurtu :D) dzięki czemu intensywnie nawilża skórę. Do tego dorzucam bardzo ładny zapach nie drażniący facetów (testowane na wrażliwym i wybrednym osobniku) no i kosmicznie niską cenę - na promocji chyba niecałe 8 złotych za 400 ml. Efektem takiej kumulacji jest fakt, iż tak często sięgam po ten balsam i bardzo chętnie do niego wracam. :)

Numer dwa na dziś to odżywczy żel pod prysznic Dove. Być może pamiętacie moje prysznicowe doświadczenia, gdy to raz miałam wrażenie, że myję się jogurtem, innym razem kompotem, po tym wszystkim nadszedł czas na mycie się balsamem! Tak balsamem! Takie miałam wrażenie, gdyż żel był kosmicznie gęsty i w ogóle nie pienił się na myjce. Byłam tak zdziwiona, że stojąc pod prysznicem złapałam za butelkę i czytałam czy aby na pewno jest to żel pod prysznic, a ja nie popełniłam największego przypału swojego życia, zaciągając pod prysznic butelkę balsamu. Okazało się jednak, że ze mną wszystko w porządku - tylko ten żel jest jakiś dziwny. Co prawda ładnie nawilżał skórę już pod prysznicem, była ona niesamowicie gładka i pachnąca, aczkolwiek ja wolę gdy żel się pieni. :D Także pomimo bardzo pozytywnego zaskoczenia związanego ze stanem mojej skóry, raczej po niego nie sięgnę - jednak osobom, dla których nie piana jest najważniejsza - polecam. Z pewnością przyda się tym, którzy mają bardzo przesuszoną skórę. :) Niestety nie podzielę się ceną, gdyż żel dostałam w prezencie. :)

Dzisiejsza trójeczka to fluid matujący z bielendy, odcień 2, w którym zakochałam się już jakiś czas temu i jak widać - nasza miłość kwitnie. Mało tego, zaraziłam nią też moją mamę, która od jakiegoś czasu również używa tylko tego podkładu. :) Podkład jest lekki, bardzo ładnie wyrównuje koloryt, ukrywa drobne niedoskonałości, a przede wszystkim cienie pod oczami. Dodatkowo na prawdę matuje, a efekt utrzymuje się na prawdę kilka ładnych godzin. Regularna cena to 12 złotych - czyli bardzo mało, jak za tak dobry - przynajmniej dla mnie, podkład. :)

 Czwórka to krem znany każdej mamie, czyli Sudocrem. Zapewne mamom kojarzy się on tylko ze zmianą pieluch swoim pociechom, aczkolwiek powiadam Wam - możecie go stosować również w innym celu. Ja ów kremu używam na... niedoskonałości. Krem dzięki zawartej substancji odkażającej świetnie radzi sobie z pryszczami czy innego pochodzenia krostami - np. uczuleniowymi. Mogę Wam powiedzieć z ręką na sercu, że jako gimnazjalistka nosiłam grzywkę, ponieważ miałam całe czoło w czerwonych plamach - odkąd zaczęłam stosować sudocrem na niedoskonałości moje czoło jak i cała twarz jest nieskazitelna. A gdy już coś mi na twarzy wyskoczy, to po użyciu kremu znacząco się zmniejsza i blednie. :) Dodam tylko, że kiedyś mieszkałam z dziewczyną, która uczyła się farmacji i była to pierwsza osoba, która tak samo używała tego kremu - właśnie ze względu na jego właściwości o ktrórych dowiedziała się na uczelni. :D Krem jest bardzo wydajny - jeśli używacie go tak jak ja :P Średnie opakowanie 250g to koszt około 30 złotych, jednak jest to inwestycja przynajmniej półroczna - nie wiem czy nie  starcza na dłużej.

Kolejny produkt na dziś to farba do włosów Loreal Preference kolor jasny bursztyn. Stopniowo wybieram coraz jaśniejsze farby do włosów, głównie ze względu na mojego faceta, który nie lubi, gdy mam za ciemne włosy - czasem się śmieję, że on tak po cichu próbuje ze mnie zrobić blondynkę. :D Bądź co bądź - farb preference używam już baaardzo długo i jestem mega zadowolona z  naturalnego wyglądu, trwałości koloru oraz stanu w jakim pozostawiają włosy. Coś co może dziwić to fakt, że moje włosy często po farbowaniu wyglądają lepiej niż przed. :D Są nawilżone i nieziemsko błyszczące. Jedynym minusem jest amoniak, który powoduje iż podczas aplikacji farba cuchnie - ale żeby być piękną trzeba trochę pocierpieć. :D No okej, znalazłam jeszcze jeden minus - cena. Ponad trzydzieści złotych w regularnej sprzedaży. Rossmannowe promocje obniżają jej cenę do 25 złotych, natomiast najkorzystniej jest ją kupić w superpharm podczas akcji 1+1 za grosz. Wówczas wychodzi nam około 15 złotych za sztukę. :) Ogromnym plusem jest ogromny wybór kolorów, myślę, że każda z Was znalazła by coś dla siebie.

Teraz coś z medycznej półki - zaliczyłam ostatnio coś w rodzaju zapalenia spojówek, aczkolwiek nie było to dokładnie to. Pominę fakt szarpania się z lekarzami, co by mnie ktoś z łaski swojej przyjął w ogóle (był luty, pani zaproponowała, że może mnie przyjąć na koniec marca PRYWATNIE <brawo Polska>). Z racji ogólnego odrzucenia służby zdrowia leczyłam się sama rumiankiem i wrotyczem na oczach (szczególnie polecam to drugie zioło), no i kropelkami które miałam w domu. Dicortineff są to krople z antybiotykiem, jednak jak dowiedziałam się od koleżanki - można je kupić bez recepty, jednak za wyższą cenę. Powiem Wam, że są to jedyne krople, które dawały radę i przynosiły mi ulgę podczas pieczenia i nieustającej suchości oczu. Także gdy kiedyś jakieś takie cholerstwo Was dopadnie - polecam udać się do apteki po te kropelki i... do zielarni po wrotycz, bo na prawdę działa cuda. ^^
Na przed ostatnim zdjęciu mam dla Was pozostałość po płatkach kosmetycznych BEBEAUTY z biedronki. Powiem Wam, że lekko się rozczarowałam, poprzednia marka Carea była moją ulubioną, jeśli chodzi o płatki kosmetyczne, a co do tych - mam małe zastrzeżenie. Otóż zdarzyło mi się kilkukrotnie, że co któryś płatek się rozdwoił - czego po prostu nienawidzę. Poza tym wszystko ładnie i pięknie - wchłaniają dobrze mleczko do demakijażu i radzą sobie ze zmywaniem paznokci. Mimo wszystko ich rozdwajanie się popsuło mi humor. Obecnie używam różowych tej samej firmy i powiem Wam w sekrecie, że co do nich nie mam żadnych zastrzeżeń. ;) Więc jeśli wahacie się które wybrać - polecam różowe.

Obok mamy totalną nowość w denku - zarówno jeśli chodzi o markę jak i o sam kosmetyk. Mianowicie jest to oczyszczający plaster na nos firmy Cettua. Sposób użycia niezmiernie prosty - należy oczyścić nos, przykleić plaster, a gdy plaster wyschnie - oderwać z zawartością porów. :P Producent zaleca utrzymywanie plastrów przez 15 minut, jednak powiem Wam, że po tym czasie niczego wielkiego się z nosa nie pozbyłam - za to gdy trzymałam go na nosie dłużej - nawet coś na tym plastrze pozostało. Oczywiście nie jest to taki efekt jakiego każda z nas oczekuje, ale nie oczekujmy cudów za kilka złotych. :D Plastry nie są fenomenalne, ale nie mogę powiedzieć, że nie działają, bo jak pisałam - coś tam są w stanie wyciągnąć. :) Ja swoje kupiłam na promocji w superpharm za 9 złotych. Myślę, że jak na produkt testowy cena całkiem przyjemna. W opakowaniu znajduje się 6 plastrów, więc można spokojnie przetestować ilość potrzebnego czasu do oczyszczenia nosa. :D Także ciekawskim polecam ucapić na promocji - nie mam pojęcia ile kosztują te plastry regularnie, ale w takiej sytuacji można wypróbować. Może akurat Wasze nosy będą łatwiejsze w czyszczeniu. :P

Na sam koniec znów mam dla Was kosmetyk dla Waszych butów. Tym razem jest to spray do butów skórzanych Bama, który zabezpiecza je przed wilgocią, a jednocześnie pielęgnuje je za sprawą zawartego w nim oleju. Jest to produkt używany przez mojego B. i powiem Wam, że jego buty trzymają się całkiem nieźle już kilka lat - a używa on tylko tego specyfiku. Uważa, że jest naj i nie daje sobie wcisnąć nic innego. :D Także ostatni produkt niech będzie rekomendacją od niego - jeśli macie skórzane buty (albo Wasi faceci mają :D), które wymagają szczególnej pielęgnacji, żeby przez długi czas wyglądały ładnie możecie spokojnie sięgnąć po ten produkt. ^^


No i to by było na tyle jeśli chodzi o dzisiejsze denko! Znacie któryś z produktów? A może jakiś chcecie poznać bliżej? Czekam na Wasze opinie!
Pozdrawiam i do następnego! :)

32 komentarze:

  1. o,nie wiedziałam,że Sudocrem tak działa, mam w domu,bo mama go używała zimą i tak stoi:0
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, bo niewiele osób o tym wie :D

      Usuń
  2. Balsamu z Isany jeszcze nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ma kumpela poszła się zdrzemnąć - 10 minut - w soczewkach. efekt - zapalenie spojówki i ropa ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masakra, jak mi się przez to zapalenie spojówek wzrok pogorszył - a jeszcze nie wiedziałam, że je mam, to nawet zaczęłam myśleć o soczewkach. Bo nie wyobrażam sobie noszenia okularów 24/7 :P

      Usuń
    2. ja noszę soczewki od hm 18 roku życia;)

      Usuń
    3. Mnie nie przekonuje grzebanie sobie w oku xD

      Usuń
    4. kwestia przyzwyczajenia kochana;)

      Usuń
    5. Na pewno. :) Jak ze wszystkim ^^

      Usuń
  4. Polska służba zdrowia powinna odpowiadać za takie rzeczy przed sądem :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porażka, w ogóle jak mam iść do lekarza to się robię jeszcze bardziej chora na samą myśl. :P

      Usuń
  5. Ty dobre chwytliwe masz te tytułu, "na dnie lutego", a ja takie omójzwierzu co się stało, a tu DENKO. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, staram się by nie były banalne. :D

      Usuń
  6. Miałam kiedyś żel/balsam pod prysznic Dove, ale jakoś mi nie pasował. Tak samo zapachy żeli Dove nie przypadły mi do gustu, co jest okropnie dziwne, bo kocham balsamy do ciała tej samej marki :|
    Tak samo jak ty nienawidzę, jak płatki mi się rozdwajają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie mi się wydaje, że te żele pachną identycznie jak balsamy i właśnie jakoś ten zapach nie pasuje pod prysznicem. :P

      Usuń
  7. Mam te plastry do nosa. Masz rację trzeba potrzymać je trochę dłużej. Sądzę, że świetnie wychodzi im peeling skóry ale z tymi wągrami to bym dyskutował .Mam też te do czoła i brody - efekt ten sam co przy tych do nosa. Jest ok ale mogło być lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Innych jeszcze nie używałam, bo po prostu nie natknęłam się na nie. Dziś mam zamiar przetestować czarną maskę, od której aż huczy w internecie. :D

      Usuń
  8. Twoja mama nie jest jedyną osobą, którą zaraziłaś Bielendą ;p Ja też używam teraz matującego podkładu z Bielendy ale w nowej szacie graficznej :) Wprawdzie szczęściem dostałam go za darmo od przedstawiciela Bielendy (nie mogłam go znaleźć w Rossmannie tak, jak pisałaś) to myślę, że jak się skończy to go kupię :)
    Zaskoczyło mnie, że Twój żel pod prysznic Dove się nie pienił :D Ja uwielbiam te żele i to prawda, że są gęste, ale bardzo dobrze się pienią :D Nie próbowałam na gąbce, ale na myjce się pienił xD
    Do mnie też się ostatnio uśmiecha ten kolor farby xD Ale narazie nie myślę poważnie o farbowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to bardzo się cieszę. :D Ja nowej szaty jeszcze nie widziałam, u mnie w rossmannie wszystko po staremu na razie. :D
      No właśnie... Może za mało go lałam? :P W każdym razie nie chciał współpracować.
      Ja za to poważnie myślę o farbowaniu u fryzjera :D

      Usuń
    2. Właśnie przeglądając jakiś stary magazyn Hebe zauważyłam, że w ogóle są nowe podkłady z Bielendy tam ;p
      Ja też pytałam mojej znajomej fryzjerki za ile rozjaśniłaby mi włosy, ale jak mi powiedziała kwotę od 150 do 200zł to zwątpiłam ;)

      Usuń
    3. A to w sumie normalna cena za długie włosy. :) Ja się zastanawiam nawet za trwałym prostowaniem włosów, gdzie to ceny koło 300 złotych się zatrzymują. :P Ale nie jest to mój must have, więc na razie tak sobie rozmyślam :D

      Usuń
    4. Ja nie wiem czy ta cena jest ok. Początkowo nawet tak myślałam, chociaż mnie zaskoczyła. Ale jak powiedziałam koleżankom z pracy ile mi ona powiedziała za włosy to były jeszcze bardziej zszokowane niż ja :)

      Usuń
    5. Wiesz, ja uważam, że na dobrym fryzjerze nie warto oszczędzać. Wiele razy wychodziłam zrozpaczona od tych tanich fryzjerów, a odkąd wybieram tych droższych, to w końcu jestem zadowolona. :)

      Usuń
  9. Trochę czuję, choć dziś tak zmarzłam, że sama nie wierzę w to, co mówię. Znów zapominam, jak to jest czuć słońce. Z drugiej strony byłam niezmiernie szczęśliwa, widząc pączki na drzewach :)
    Z tych tutaj próbowałam sudocremu na zmiany skórne, przyjemny krem. Aktualnie raczej nie mam w domu, a często czuć, że by się przydał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O a ja jeszcze nie szukałam pączków na drzewach. :)
      Warto kupić, nawet to mini opakowanie. ^^

      Usuń
  10. Zainteresował mnie ten fluid :) osobiście sana polecam balsam i żel pod prysznic są boskie :D wypróbowane już dawno :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio wbrew założeniom znów narobiłam sobie zapasów żeli pod prysznic i stawiam sobie kategoryczny zakaz, bo nie miałam tak robić. xD

      Usuń
  11. ja jakos nie mogę poczuć wiosny, coś nie może się ona zdecydować...dzieki za recenzję znanych kosmetyków :) lubię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dziś już też jej nie czuję. :P Szaro, buro i deszcz.

      Usuń
  12. Bardzo ładny kolor farby sobie wybrałaś! Podoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń