wtorek, 7 marca 2017

251. Luty.

Witajcie kochani. Jak działają na Was marcowe zawirowania pogodowe? Ja Wam powiem, że nawet teraz, gdy ta temperatura znów spadła, po tych kilku cieplejszych dniach jakoś łatwiej mi to znieść. :) Co do pisania, to generalnie mam wrażenie, iż próbuje mnie obezwładnić jakaś niemoc pisarska, która utrudnia mi sklejanie słów w piękne zdania - jednak jak widzicie, walczę i postaram się mimo wszystko coś sensownego dla Was stworzyć. Być może przyczyną tej niemocy jest fakt, iż wczoraj położyłam się spać chwilę przed północą, co rankiem okazało się nie być najlepszym pomysłem. Ale ja jak to ja - nie wyciągnę z tego żadnych wniosków i w najbliższej przyszłości z pewnością powtórzę ten błąd cierpiąc kolejnego ranka. :P Nie zagłębiając się jednak już w moją skłonność do powielania pewnych błędów zapraszam Was do przeczytania właściwej części notki - a temat przewodni na dziś to luty.
IG

Luty przywitałam bardzo fajną, rodzinną imprezką u mnie w domu. Sporo czasu spędziłam z dziewczyną mojego kuzyna - bliźniaka. Jesteśmy prawie w tym samym wieku, mamy wspólnych znajomych, więc miałyśmy o czym (o kim xD) rozmawiać. Czas upłynął mi na prawdę szybko tego wieczoru. Nie mam pojęcia czym (% huehuehue), ale byłam tak zmęczona po tej całej imprezie, że prawie zasnęłam w sukience, gdy przyszłam i położyłam się "na sekundę", żeby za chwilę iść się ogarnąć. Koniec końców dałam radę tylko zmienić strój na piżamę i dalej zapadłam w sen. 

Dwa tygodnie później dzień po dniu następowały po sobie urodziny mojej babci oraz mojej mamy. Babcię odwiedziliśmy rodzinnie, ze słodkościami i syropem na kaszel, bo niestety babcia się przeziębiła - co nie przeszkodziło jej w przygotowaniu tony wypieków. Dla mamy natomiast przygotowałam prezent w postaci wywołanych zdjęć i bukiecika róż. Co jak co, ale uważam, że zdjęcia na papierze to najlepszy prezent. :) Potem oglądałam je razem z mamą i bratem, potem mama oglądała je jeszcze z tatą, a jeszcze później sama - jakieś trzydzieści razy. :D Także chyba się podobały.

Urodziny mojej mamy są również świętem zakochanych - tak, moja mama ma urodziny w Walentynki. Oczywiście tradycyjnie nie spędziłam ich razem z B., ponieważ udaje nam się to tylko wtedy, gdy wypadają one w weekend. Nie obyło się jednak bez podarunków. Część mojego prezentu dla B. mogliście zobaczyć na moim instagramie. Ja natomiast od B. dostałam... termofor żyrafę. :D Chciałam misia, ale skoro nie było, to uznałam, że żyrafa też jest całkiem zabawna i słodka. ^^ A jak to mam w zwyczaju mawiać - termoforów nigdy za wiele. 

W połowie lutego zakończyliśmy - wspólnie - wyzwanie codziennych przyjemności, które było świetną zabawą - jak się okazało nie tylko dla mnie, ale i dla Was, ponieważ posty te swoją popularnością przebiły nawet przodujące wcześniej denko. :D Póki co - nadal staram się wykrzesać dla siebie chociaż 30 minut każdego dnia. Poza tym mam limit w pisaniu pracy oraz robieniu rzeczy do szkoły - max do godziny 20. Potem mam wolne, co by się nie przeciążać. ^^

W lutym miałam okazję obejrzeć film, za którego niestrudzony Leonardo otrzymał nareszcie swojego wymarzonego Oscara - czyli Zjawa. Powiem Wam, że scena walki z niedźwiedziem wyszła na prawdę genialnie i mam wrażenie, że gdyby to było możliwe, to przez kilka minut nie oddychałabym z przejęcia. Generalnie cały film bardzo wciąga i trzyma w napięciu. Polecam nawet osobom, które uważają, że nie lubią takiej tematyki - bo ja sama nie porwałam się na ten film z jakimś entuzjazmem, a jednak zrobił na mnie wielkie wrażenie i zapadł mi w pamięć do tego stopnia, iż niektóre sceny przypominają mi się do dziś.

IG
Jeśli chodzi o książki, to czytam sobie powoli Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno i powiem Wam, że baaaaardzo podoba mi się ta książka. Jej lekka tematyka, pikantne sceny umiejętnie wplecione w codzienność (a nie w kajdanki i pejcze xD). Może będę miała ją zrecenzować za jakiś czas. :) Poza tym czytałam mnóstwo ustaw i publikacji dotyczących kreatywnego unikania opodatkowania, co by skończyć pracę magisterską. :) P.S. - wysłałam ją w pierwszych dniach marca i czekam na opinię promotora. Co by nie było - jestem zadowolona. :D

No i właśnie tak minął mi luty. Niby nic szczególnego się nie działo, a jednak udało mi się znaleźć momenty, które warto zapamiętać. A jaki był Was luty? :)

Pozdrawiam i do następnego! :)

32 komentarze:

  1. Luty w zasadzie będę miło wspominać:)
    Fajna okładka tej książki:) Taka, hmm, kusząca:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do zakupu bardziej mnie skusiła ostatnia strona. ^^

      Usuń
  2. Pozytywny ten Twój luty! :D A co do pogody mam tak samo, już nie narzekam nawet na ten chłodny wiatr, bo wiem, że zaraz wyjdzie słońce :D Wiosna zbliża się wielkimi krokami i to dodaje pozytywnej energii :D

    Mój luty był dobry, chociaż nic wielkiego się nie działo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak chociaż na chwilę pojawia się to słońce, to od razu jest energia do działania. ^^

      Usuń
  3. Heh... u wszystkich chyba ten początek roku taki urodzinowy. U mnie średnio co dwa dni ktoś ma urodzinki ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie takie natężenie przypada na przełom lipca i sierpnia. :D

      Usuń
    2. Takie powakacyjne ekscesy były ;P

      Usuń
    3. Hahah no w sumie. Nigdy nie patrzyłam na to z tej strony. :D

      Usuń
    4. Jak rodziłam w czerwcu, to właśnie mi powiedzieli, że wtedy jest największy boom na porody i się z robotą nie wyrabiają, bo się rodzą te (po)wakacyjne miłości.

      Usuń
    5. Haha :D To pewnie kolejny wysyp mają we wrześniu gdy rodzą się sylwestrowe przygody. :D

      Usuń
    6. A ja w zeszłym roku poczułam wiosnę i Sylwester na porodówce ;D

      Usuń
    7. Hahah czyli jeszcze wszystko przede mną. xD Jeszcze może mnie wiosna dopaść.

      Usuń
  4. Widzę, że luty minął Ci bardzo rodzinnie i sympatycznie :)
    Mnie zaś, tradycyjnie - na szlaku. W skrócie - nawet wigilię spędziłam w górach, mnie się nie da wpisać w żadne ramy określające społeczeństwo.

    Śnił mi się facet wlatujący do mnie przez okno. To tak a propos fantazji literackiej. Moja senna chyba była zbliżona do Twojej, książkowej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powiem, zazdroszczę Ci trochę. :D

      Też bym chciała żeby mi się taki przyśnił. :D

      Usuń
  5. łaaa termofor żyrafa:D ja dostałam deskę do krojenia w kształcie serduszka hahahaha;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah poniekąd słodkie. :D Teraz musisz na niej coś przyrządzić. :D

      Usuń
    2. ja też;p romantyczne krojenie cebuli;p

      Usuń
    3. Wzruszające na pewno :P

      Usuń
    4. ile łez się poleje xd :D

      Usuń
    5. To zależy od tego ile cebul straci życie :D

      Usuń
  6. Czyli luty był u Ciebie imprezowy :) ja się cieszę, że minął i uparcie wypatruję wiosny, która jak na złość się spóźnia w tym roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiosna jak zwykle robi nam na złość i w ogóle się nie spieszy. :P

      Usuń
  7. co jest nie tak w kładzeniu się spać chwilę przed północą? :D
    powodzenia z magisterką!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wstawanie przed 7. :P
      Dzięki. :D Promotor odpisał, że ocenia całość na 6+ :D

      Usuń
  8. Niezły miesiąc, miło spędzałaś czas :) U mnie było dużo stresu niestety, dopiero teraz zrobiło się spokojniej :) Powodzenia z magisterką!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to życzę Ci, żeby teraz już było tylko na spokojnie. :)
      Dziękuję!

      Usuń
  9. Powiadasz, że kładziesz się spać przed północą? Ja po pierwszej, a wstaję chwilę po 7. Ostatnio z kolegą nieźle zabalowaliśmy na tygodniu i położyliśmy się przed 4... Przemilczę to, okej? :D
    "Zjawy" nie oglądałam i nie zamierzam, ale książka mnie zaintrygowała :> Mój luty był na tyle beznadziejny, że nie chcę go wspominać, ale jak do tej pory to marzec wszystko mi wynagradza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wiem czy byłabym w stanie racjonalnie myśleć w pracy po takiej akcji - a niestety jest to konieczne. :D
      No to dobrego marca! Oby tak dalej ^^

      Usuń
  10. Czyli nie tylko ja widuję się z ukochanym głównie w weekendy? :) Z Walentynkami, jak i innymi świętami, jest u nas niestety, bardzo podobnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak widać, na szczęście już nie długo. :P

      Usuń