niedziela, 12 lutego 2017

247. Wyzwanie codziennych przyjemności po raz PRZEDostatni.

Witajcie. Dzisiaj pierwsze co rzuciło mi się w oczy, gdy wpisałam w tytule 247, to fakt, że kiedyś - jakieś 100 lat temu był taki zespół, który zwał się 2cztery7 i nawet coś tam od nich słuchałam. :D Kolejny dowód na to, że jestem idealnym przykładem tego, iż muzyką się żyje i dosłownie do każdej sytuacji potrafię dopasować jakiś utwór. :P Ale nie o tym dziś, o muzyce napiszę innym razem, bo dziś chciałam zaserwować Wam przed ostatnią już część wyzwania codziennych przyjemności. Ależ to zleciało, co nie? Zostało mi do wylosowania już tylko 10 karteczek! Aż sama jestem ciekawa, co mi tam jeszcze zostało, póki co dzielę się jednak z Wami tymi, które wylosowałam w ciągu ostatnich dziesięciu dni. Zapraszam do czytania! :)

 31.01.2017 - Zjeść pizzę. Powiem Wam, że jak dziś patrzę na tę fotę obok, to robię się mega głodna. :D Tego dnia postanowiliśmy z B. wypróbować nowy smak pizzy - który ja swoją drogą jadłam już kiedyś w pracy i uznałam, że jest niesamowita. Tak więc prostując - postanowiłam udowodnić B., że pizza o nazwie INDYJSKA jest mega smaczna i powiem Wam, że mi się udało. Pizza zniknęła w całości i pozostała mi po niej już tylko tęsknota. :P Dżizas, ale mam ochotę na pizze...
01.01.2017 - Zrobić 100 brzuszków. Była pizza, to muszą być brzuszki. :D Możecie się łapać za głowę, ale to 100 brzuszków, to dla mnie i tak mało. Nie zmęczyłam się tak, jak bym chciała - nie wspominając o jakimś bólu czy coś. Muszę pamiętać, żeby następnym razem wypisać minimum 200. :P Chyba bardziej namęczyłam się przy robieniu idealnego zdjęcia, niż podczas samych ćwiczeń. :D  
 02.02.2017 - Umówić się z kimś. Jestem towarzyskim noł lajfem i z nikim się nie umówiłam, chociaż jakiś czas temu padały niezobowiązujące terminy dotyczące spotkania z moją A. Ona jest jednak w stanie błogosławionym, a ja - w stanie kaszlącym, więc postanowiłam trzymać się od niej z daleka, póki mi nie przejdzie. Poza tym jest zimno, nie mam ochoty nigdzie wychodzić i tyle. :P Także tutaj - klapa. 
03.02.2017 - Wypić pyszną herbatkę. A więc zrobiłam sobie czerwoną, malinowo-żurawinową herbatkę, na rozgrzanie i wzmocnienie odporności po całym dniu. ^^ P.S. Pamiętacie kubeczek, który wygrałam dobre dwa lata temu w promocji Wedla? :D 
 04.02.2017 - Powiedz komuś, że go kochasz. Kto się nawinął i komu się oberwało? No oczywiście mojemu B. ^^
05.02.2017 - Zjeść fast fooda. Znowu jedzenie i powiem Wam, że nie ostatnie w tym poście. Tym razem zjadłam zapiekankę. Musicie mi jednak uwierzyć na słowo, ponieważ byłam tak głodna, że o zrobieniu pamiątkowego zdjęcia przypomniałam sobie dopiero w połowie jedzenia. A że nie chciałam wyglądać dziwnie, przerywając jedzenie w celu zrobienia foty,  niczym jakiś uzależniony od instagrama nastolatek, postanowiłam, że w spokoju zjem do końca. :P 




06.02.2017 - Wywołać kolejną partię zdjęć. Nie wiem jak sprawa wygląda u Was, ale ja - odkąd w domu pojawił się aparat cyfrowy, przez wiele lat nie wywoływałam zdjęć, kolekcjonując je jedynie na dysku. Jakoś rok temu jednak stwierdziłam, że nie ma to jak zdjęcia w wersji papierowej. Nic nie łapie mnie za serce, jak przeglądanie starych zdjęć w pięknych albumach. Tak więc od pewnego czasu, gdy mam wolną chwilę, przeglądam zdjęcia z dysku i wybieram te, które nadają się do wywołania. Później wywołuje je po 200 sztuk co jakiś czas. Dodatkowo mogę Wam polecić firmę, która tanio, a przede wszystkim szybko realizuje zamówienia - fotolab.pl . Zdjęcia załadowałam wieczorem, na drugi dzień rano otrzymałam informację, że zdjęcia zostały spakowane do wysyłki, a trzeciego dnia trzymałam jej już w dłoniach. ^^ I to nie jest sytuacja jednorazowa - firma ta za każdym razem spisuje się w ten sam, niezawodny sposób. :)

07.02.2017 - Poćwiczyć z hantlami. Powiem Wam, że pierwszy raz znalazłam ćwiczenia z instruktorką, które szczerze mi się podobały. Poszukałam sobie ćwiczenia ramion dla kobiet - KLIK. Pani prowadząca mówiła spokojnym głosem, nie darła mordy rzucając tekstami typu DOBRZE! DAJESZ RADĘ! JESZCZE 4643 POWTÓRZEŃ I KOŃCZYMY! - bo mnie szlag jasny trafia na samą myśl o czymś takim. Nie lubię jak ktoś na mnie krzyczy - nawet podczas ćwiczeń - a jak już mam hantle w dłoniach to w ogóle, mogę zabić. :P Tak więc co jeszcze mi się podobało? Na pewno rytm ćwiczeń - nie robiła ćwiczeń za szybko, a w idealnym tempie, tak że nie trzeba było jej gonić. No i pani rzeczywiście ze mną ćwiczyła, na bieżąco, było widać i słychać po jej głosie, że jest coraz bardziej zmęczona po każdym kolejnym ćwiczeniu. Powiem Wam, że te ćwiczenia są świetną alternatywą podczas TYCH dni, ponieważ w ogóle nie angażujemy w nie brzucha, a mimo wszystko nie siedzimy cały dzień na kanapie i chociaż w małym stopniu się ruszamy. ^^

08.02.2017 - Ogarnij szufladę ze skarpetkami. Gdybyście zapytali mnie jakich ubrań tudzież części garderoby mam najwięcej, to bez wahania powiedziałabym, że SKARPETEK. Skarpetki są takim moim małym i tanim - trzeba przyznać, uzależnieniem. Szczerze - oczy otworzyły mi się na ich ilość dopiero po ich ułożeniu. Ale po kolei. Postanowiłam podzielić całą szufladę na trzy części - do skarpetek krótkich i stopek - na sezon wiosna/lato/wczesna jesień; do skarpetek długich i grubszych - na sezon zimowy oraz dla rajstop i pończoch. Przekładki zrobiłam z kartoników po cotton balls z biedronki. ^^ Jak się okazało, miały one idealną wysokość, wystarczyło je jedynie porozcinać, pozostawiając kształt litery L, aby przekładki się nie przewracały. Po zakończeniu zabawy z DIY wzięłam się za sortowanie i ... złapałam się za głowę. Nie miałam pojęcia, że mam ich AŻ tyle. Zawsze gdzieś wymieszane leżały na całej szerokości szuflady i gdy szukałam krótkich i nie mogłam ich znaleźć - bo prawdopodobnie były zakopane pod długimi, to po prostu kupowałam nowe i to samo jeśli chodzi o długie. :D A teraz? Teraz mogę Wam obiecać, że w najbliższym czasie z pewnością nie kupię sobie ŻADNYCH skarpetek. :P 

09.02.2017 - Zjeść loda. Nie wiem co zaćmiło mi umysł, gdy pisałam ZJEŚĆ LÓD, aczkolwiek stwierdziłam, że nie mam ochoty pochłaniać zamrożonej wody i zmieniłam ręcznie lód na loda. :D Zimą w moim domu nie znalazłabym tradycyjnego loda na patyku czy w kubeczku, ale wiem, że mama zawsze z zamrażalce ma roladę lodową. :D Poczęstowałam się więc kawałkiem rolady lodowej o smaku wuzetki. ^^










No i tyle na dziś, czeka nas jeszcze jeden, już ostatni post w tej edycji wyzwania. :)
A jak tam Wasze codzienne przyjemności? Co ostatnio miłego zrobiliście sami dla siebie? :)

Pozdrawiam i do następnego!

22 komentarze:

  1. pizza, deser, zapiekanka-smacznie było:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smacznie i kalorycznie przede wszystkim. :D

      Usuń
  2. Też mam zawsze tragedię ze skarpetkami :D Ale odwrotną - jestem szalenie wybredna jeżeli chodzi o wzór i wygląd skarpetek więc rzadko trafiam na te naprawdę idealne.
    Też od pewnego czasu wywołuję zdjęcia - w o wiele mniejszych ilościach, bo ogólnie nie lubię robić zdjęć - od czegoś się ma pamięć fotograficzną - a jeszcze bardziej nie lubię zawalać się sentymentalnymi rzeczami. Czasami jednak lecę do fotografa - nie wyobrażam sobie robić tego przez internet, a gdzie obowiązkowe wdychanie zapachu farby i rozmowa z fotografem? Nie kosztuje to przecież dużo, a fajnie mieć namacalne, uhonorowane zdjęcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To aż jestem ciekawa, jak według Ciebie wyglądają idealna skarpetki. :D
      Nie dysponuję nadmiarem wolnego czasu, żeby oddawać go jeszcze fotografowi, a w ogóle oni zdzierają kasę. :D

      Usuń
  3. Ale super...:)
    Pizzy nie lubię. Nie wiem dlaczego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :O A myślałam, że mój brat jest jedyną osobą na świecie, która nie lubi pizzy - a tu proszę, jest Was dwójka. :D

      Usuń
  4. ale smakowity miałaś ten tydzień! :D na tę pizzę też bym się skusiła, mimo że nazwa w żaden sposób mnie nie zachęciła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja najpierw ją jadłam, a potem się dowiedziałam jak się nazywa. :D

      Usuń
  5. nie ma opcji zabieram chłopa na pizzę jutro xd

    OdpowiedzUsuń
  6. Mniam zjadlabym pizze i fast fooda :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Indyjska pizza? Trochę bym się jej bała :D Ja ostatnio zagadam się w pizzy z brokułami i fetą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego? :D Jedyne co było w niej indyjskie to curry. :D

      Usuń
  8. Pizza <3 chodzi za mną już dłuższy czas, ale jem zamiast niej kebaba haha :D
    Zdjęci na papierze to naprawdę genialna pamiątka :) Ja wolę taką wersję niż tą na kompie, sama wywołałam kilka i mam w albumie, chyba musze zgrać inne i wywołać w końcu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra alternatywa. :D P.S. dziś znów jadłam pizze! :O
      Ja już zapełniam swój drugi album. ^^ A część dałam dziś mamie na urodziny - bardzo się ucieszyła. :)

      Usuń
    2. Dobry prezent :)
      Rożnie to bywa, ale udało mi się - dziś idę do kina :)
      Do końca lutego pracuje a potem na tydzień wybywam sobie :D

      Usuń
    3. No proszę super, a na co? :)
      Zazdroszczę!

      Usuń
  9. Powiedzieć komuś, że go kochasz to bardzo pasuje do dzisiejszego dnia :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ha, dlaczego nie, zjeść lód to by było coś :D
    Dużo jedzenia, lubię to ;) znakomicie zrównoważone przez sport!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw chyba musiałabym go sobie skuć z zamrażalnika chyba. xD

      Usuń