niedziela, 5 lutego 2017

246. Dwanaście miesięcy w dwunastu akapitach.

Witajcie kochani. Dziś przychodzę do Was z podsumowaniem 2016 roku - wreszcie. Planowałam napisać ten post jeszcze styczniu, ale przez pewne przeciwności losu moje plany nieco się rozjechały i musiałam pogodzić się z pewnymi modyfikacjami. Postanowiłam więc, że pierwszy post opublikowany w lutym będzie dotyczył właśnie podsumowania 2016 roku. :)
Jeśli jesteście ciekawi z jakimi wydarzeniami kojarzą mi się poszczególne miesiące oraz jakie postanowienia udało mi się zrealizować, to zapraszam do czytania. ;)



Radosna twórczość z moim aparatem w tle. XD
Styczeń.
Ten miesiąc z pewnością zapadł mi w pamięć za sprawą założenia aparatu ortodontycznego, który jest ze mną już od ponad roku i... w ogóle mi nie przeszkadza. Nie czuję, że go mam i nie mam pojęcia, jak pewnego dnia będę się czuła, gdy przyjdzie nam się pożegnać. <smuteczek>

Luty. 
Zeszłoroczny luty kojarzy mi się z dość wybuchową mieszanką, jaką był egzamin i walentynki jednego dnia. Tak więc najpierw, grzecznie z rana poszliśmy z B. napisać egzaminy, aby później resztę dnia spędzić na walentynkowych przyjemnościach - nadal pamiętam czekoladową tartę popijaną gorącą czekoladą - jak wiecie czekolady nigdy za wiele. :D 

Marzec
Zeszłoroczny marzec przywitaliśmy grillowo - pomimo temperatur iście NIE wiosennych, ale w końcu chcieć to móc. Dokopałam się również do informacji poświadczających o tym, iż w marcu zeszłego roku rozpoczęłam już sezon biegowy. Może w tym roku uda mi się wystartować szybciej? ^^

Kwiecień.
Zeszłoroczny kwiecień był dla mnie pełen piłkarskich emocji, gdzie to chłopcy z naszej amatorskiej drużyny doszli najdalej w historii w pucharze polski. Co się namarzłam na tych trybunach, to mi emocje wynagrodziły z nawiązką. Naszła mnie jeszcze jedna smutna refleksja - w kwietniu jeszcze było ZIMNO!!! :O

Maj.
Jak maj to oczywiście majówka we Wrocławiu. Szukanie krasnali, bieganie po wrocławskich mostach i podziwianie zakamarków miasta. Dodatkowy atut? Hotel naprzeciw stadionu, gdzie chodziliśmy na wieczorne spacery. <3 I z tego co pamiętam - nadal było zimno! :D

instagram
Czerwiec.
Tutaj znów piłkarsko, bo jak czerwiec, to oczywiście euro2016. Mało tego - najlepsze euro w moim i myślę, że również w Waszym życiu. Tyle emocji, mnóstwo łez cisnących się do oczu i chyba pierwszy raz nie były to łzy rozczarowania czy smutku, a radości i dumy z noszenia biało-czerwonej koszulki. Coś pięknego i poproszę powtórkę na mistrzostwach świata. ^^

Lipiec.
Ten miesiąc z pewnością zasłużył na tytuł rowerowego miesiąca 2016. Prawie każdego wieczoru chodziłam na rowerowe wycieczki czy to z bratem, czy z moim B. Dodatkowo wpadliśmy również w szał łapania pokemonów po mieście - zawsze to jakiś dodatkowy ruch. :D Długie wieczory, ciepłe dni - wszystko co kocham najbardziej pod słońcem.

Sierpień.
Tutaj jedno wspomnienie bezapelacyjnie wypiera wszystkie inne - wakacje w górach. Wielogodzinne wspinaczki, ból nóg, nieziemskie zmęczenie fizyczne i totalny odpoczynek psychiczny. Pusta głowa, to obecnie najcenniejsze co może zaoferować nam świat - w górach wszystko zostaje gdzieś daleko, a jedynym problemem jest kombinowanie jak zejść na dół, żeby nie zjechać na tyłku. :D Gdy tylko o tym myślę, czuję taki wewnętrzny spokój i wiem na pewno, że chcę tam wrócić. 

Wrzesień.
Wrzesień 2016 sprawił, że polubiłam ten miesiąc, głównie przez cholernie wysokie temperatury. Było gorąco, słońce cudownie przypiekało skórę - idealnie. We wrześniu zaczęłam też ostatni rok studiów i nadal podtrzymuję, że na tym etapie kończę edukację, bo mam tego serdecznie dość. :P

Październik.
Październik pozwoliłam okrzyknąć sobie miesiącem Belfra, oglądanego przez pół Polski, namiętnie  w każdą niedzielę. Dawno nie spotkałam się z tak dobrym polskim serialem i już nie mogę się doczekać drugiej części. Mam nadzieję, że reżyser nie zachłysnął się sukcesem i przygotował nam coś na tak samo dobrym, a może i lepszym poziomie. ^^

instagram
Listopad.
No i tutaj stuknął mi roczek odkąd jestem zaręczona. :D Błagam, wstrzymajcie się z pytaniami o datę ślubu, bo sama jej nadal nie znam. :P Czymś co jeszcze mnie ucieszyło w listopadzie, było oddanie drugiego rozdziału pracy - ta radość, że zdążyłam miesiąc przed terminem. No i w końcu już bliżej niż dalej do oddania całości. 

Grudzień.
Ten miesiąc postanowiłam nazwać miesiącem wyzwania codziennych przyjemności, ponieważ od pierwszego jego dnia rozpoczęłam losowanie karteczek. Na dzień dzisiejszy zostały już tylko dwa posty do końca tej świetnej zabawy, w którą myślę, że każdy się wciągnął. ;)

Jeśli chodzi o zeszłoroczne postanowienia, to udało mi się zrealizować cztery z nich:
1. Założyłam aparat.
2. Zaliczyłam obie sesje
3. Zaczęłam pisać magisterkę
4. Nadal piszę i jestem z Wami.

Na rok obecny postanowiłam przepisać nieudane postanowienia z zeszłego roku:
1. Zrobić tatuaż.
2. Ustalić datę ślubu

A jako nowości dodać:
3. Zamieszkać z B. 
4.Obronić się na 5. :D
5. Poprawić sportowe rekordy z zeszłego roku. ^^
6. Oczywiście nadal prowadzić bloga. :)

A o reszcie postanowień postanowiłam po prostu zapomnieć, gdyż zmieniły mi się nieco priorytety i to o czym marzyłam rok wcześniej, dziś jest już nieaktualne. :P

Pozwolicie również, że skoro taka ze mnie sportowa duszyczka, pochwalę się swoim sportowym podsumowaniem roku, w formie bardzo fajnej infografiki - może możliwość wygenerowania Waszej własnej będzie dla Was motywacją do ruchu? :D 
Tak więc w 2016 roku przemierzyłam łącznie - biegając i jeżdżąc rowerem 657 km, co równa się dystansowi z Poznania do Wilna. :D 
Łączna pokonana przeze mnie wysokość pozwoliłaby wspiąć mi się na 0,8 Mount Everestu. ^^
W 2016 roku odnotowałam TYLKO 52 aktywne dni - na prawdę mogło być tego więcej. 
Mój najdłuższy rowerowy dystans wyniósł 50 km, a biegowy 6 km - niestety odkryłam, iż po około 5,5 km zaczyna mnie boleć śródstopie - nie mam pojęcia czy to wina obuwia czy jakiś innych czynników? Jeśli ktoś zechce się podzielić fachową opinią, to jestem otwarta. :)
Jeżeli ktoś poczuł się zmotywowany infografiką, to służę pomocą, z jakich aplikacji należy skorzystać, by za rok móc pochwalić się swoją własną. :)

No i tyle, jeśli chodzi o 2016 rok. W sumie mam jeszcze w głowie jedno podsumowanie - tym razem pod względem muzycznym, ale myślę że jeśli chodzi zeszłoroczne wydarzenia, to mogę oficjalnie powiedzieć, iż ten rok uważam za zamknięty. ^^
A jak tam Wasz 2016 rok? Pamiętacie go jeszcze czy już od dawna żyjecie nowym, 2017 rokiem? ;)

Pozdrawiam i do następnego! :)

32 komentarze:

  1. o jejku, jaki dystans, zazdroszczę ;) Ja na rowerze przejechałam pół metra, w piwnicy, sprawdzałam czy jeździ;)
    to życzę realizacji wszystkich planów;)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się o tak wydaje mało. XD
      Dzięki. ^^

      Usuń
  2. ach ciekawe kiedy ja się zaręczę lol;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze to Ty możesz się oświadczyć. xD

      Usuń
    2. A ktoś kiedyś nazywał nas "drugą Irandią". :PPP

      Usuń
    3. hahahaha :D no popatrz dobre:D

      Usuń
    4. Ma się ten dar do szybkiego łączenia faktów. :D

      Usuń
  3. Faktycznie, zapomniałam, że Wy się jeszcze przed nami zaręczyliście :D Dobra, nie zapytam o datę, ale jak już ustalicie to daj mi znać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ustalę, to taaaaakimi wielkimi literami o tym napiszę. xD

      Usuń
  4. fajne podsumowanie, aż sama nabrałam ochoty na spisywanie tego, jak wygląda mój 2017 ;)
    życzę Ci, aby ten rok był jeszcze bardziej udany niż poprzedni :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cud, że pamiętasz co się działo w którym miesiącu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pamiętam. :P Wspomagałam się comiesięcznymi podsumowaniami. :D

      Usuń
  6. Wow. Świetny miałaś rok. Lubię takie podsumowania ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajna aplikacja, ja podobne dane mam w Pokemonach, bo jak jeszcze jesienią, czy tam wczesną zimą biegałam, to włączałam właśnie Pokemony do mierzenia kilometrów i żeby mi się coś z jajka wykluło :D
    Też nie mogę doczekać się już lepszej pogody, bo chciałabym wrócić do biegania. A nie pociesza mnie to, że w tamtym roku jeszcze w kwietniu było zimno :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, właśnie mi przypomniałaś, że gdzieś na telefonie mam jeszcze niewyklute jajka. :D Niestety ta aplikacja "gryzła się" z pokemonami i nie mogłam mieć ich włączonych razem. :P
      Teraz niestety też nie zapowiadają szybkiego ocieplenia. ;/

      Usuń
    2. Ale ja mówię o tych jajkach w Pokemonach właśnie nie jako o osobnej aplikacji ;p Bądź co bądź mi najnowsza wersja pokemonów też już nie chce śmigać w moim półrocznym telefonie, więc jak widać - chyba nie nadążam za duchem czasu ;)

      Usuń
    3. Zrozumiałam Cię za pierwszym razem. ;)
      Pisałam o sobie, że chciałam mieć je obie włączone, ale się nie dało, więc olałam pokemony. :)

      Usuń
  8. Bardzo fajny sposób podsumowania roku. No i oczywiście, mimo że już luty, życzę osiągnięcia wszystkich celów! :) Szczególnie tego wspólnego zamieszkania! :)

    Pozdrawiam i zapraszam :)!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale masz zapłon :D ale lepiej późno niż wcale a na wspominanie dobrych momentów w życiu zawsze jest dobry czas :) Powodzenia w realizacji postanowień w 2017 :) i napisz skąd masz taką infografikę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co będę miała MAŁY poślizg. :P
      Dzięki. ;)
      Musisz pobrać aplikację strava. :) a na koniec roku wygenerować infografikę dzięki stronie veloviewer. ^^

      Usuń
  10. Ale fajny rok, super tak sobie przypomnieć wszystko :)
    I jak zwykle ostatnio, bardzo mnie zmotywowałaś <3

    OdpowiedzUsuń