wtorek, 24 stycznia 2017

244. Grudniowe denko.

Witajcie kochani! Za oknami zima w pełni, chociaż u mnie pozostały już tylko śladowe ilości śniegu, to temperatura każdego ranka stawia do pionu i przypomina jaką mamy porę roku. Można powiedzieć, że przetrwałam sesję, chociaż przez totalnie nielogiczny tok myślenia jednej z pań, przez pół dnia miałam wpisaną poprawkę. Koniec końców okazało się, że całość zaliczyłam na 3,5, ale pani wierzyła, że stać nas na więcej i łącznie ze mną wpisała poprawki połowie grupy, która po intensywnym zasypywaniu jej mailami doprowadziła do tego, że przestała wierzyć i wpisała nam oceny takie, jak wychodzą. xD W ogóle to co wyczyniała z przeliczaniem punktów wg. jakiś współczynników to jakiś kosmos - stwierdziliśmy, że obliczała nam średnią wzorami z astrofizyki. ^^ Koniec końców wszystko skończyło się POZYTYWNIE i jednak żadnej poprawki nie mam, a co do tej pani, mam nadzieję, że nie spotkam jej już do końca studiów.
Dziś na rozgrzanie przygotowałam dla Was dość pokaźne denko, z kosmetyków zużytych w ostatnim miesiącu 2016 roku. Zapraszam więc do czytania. :)

Dziś na pierwszy ogień wybrałam trzy kosmetyki w tzw. tubach. Zaczynając od lewej - żel peeling do twarzy BEBEAUTY z biedronki. Generalnie uważam, że biedronka oferuje nam mnóstwo całkiem dobrych jakościowo i tanich produktów - ten żel do twarzy z pewnością się do nich zalicza. Ma lekko gęstą konsystencję i moim zdaniem idealną ilość peelingujących drobinek - co najważniejsze, nie jest ich za mało. Drobinki przyjemnie drapią i oczyszczają twarz podczas mycia, żel nie podrażnia ani nie uczula, a dodatkowo ma delikatny i całkiem przyjemny zapach. Ostatecznym argumentem przemawiającym na jego korzyść jest cena - kosztuje mniej niż 5 złotych, a jest na prawdę bardzo wydajny. Spokojnie mogę powiedzieć, że sięgnę po niego kolejny raz - mało tego, już sięgnęłam. :D 
Numer dwa na dziś to żel do higieny intymnej iladian. Pojawił się tutaj po raz pierwszy już jakiś czas temu, a ja nadal uważam, że jest niezastąpiony. Mimo nieco wyższej ceny, niż przeciętne żele intymne, nie zamieniłabym go na nic innego. Ma idealną konsystencję, nie podrażnia ani nie uczula, ma minimalnie wyczuwalny zapach. Żel jest bardzo wydajny, ponieważ wystarcza na około pół roku codziennego użytkowania. Jedynym minusem jest dostępność jedynie w aptekach. 
Numer trzy na dziś to prawdziwa gratka, dla tych z Was, które są maniaczkami naturalności w kosmetykach - jogurtowy peeling do ciała AVON naturals o zapachu granatu, maliny i jagody. Pewnie zastanawiacie się skąd w tym kosmetyku prawdziwa eksplozja naturalności? Otóż przy pierwszym użyciu, ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, okazało się, że obok maleńkich peelingujących drobinek znajdują się... pestki! Na moje były to właśnie pestki malin. Muszę Wam powiedzieć, że cała ta jogurtowa seria wprawiła mnie z niemałe zaskoczenie - rozpoczynając od żelu pod prysznic, przez który miałam wrażenie, że myję się jogurtem, aż po prawdziwe pestki w peelingu. :D Jak dla mnie cała seria otrzymuje bardzo dobrą ocenę, za pozytywne zaskoczenie i niezapomniane wrażenia. 
Na drugiej fotce przedstawiam Wam duet balsamów do ciała. Pierwszy z lewej to arganowe mleczko do ciała ziaja. Uwielbiam jego zapach, konsystencję i działanie. Zapach przypadł do gustu nawet mojemu B., kiedy to podczas zakupów zapytałam go o akceptację - po tym jak ciągle marudził mi o masło kakaowe wolałam zapytać przed zakupem. :D Konsystencja taka jak lubię - gęsta, lekko zbita, co nie przeszkadza w tym, by balsam idealnie wtapiał się w skórę.
Po prawej - znany już Wam balsam do ciała ISANA. Tutaj również zachwycona jestem zarówno zapachem, konsystencją i działaniem. W tym przypadku zapach jest nieco delikatniejszy, mniej perfumowany, jednak w przypadku konsystencji raczej nie zauważam różnicy. Balsam również bardzo szybko się wchłania i nawilża skórę. Dla mnie oby dwa balsamy są strzałem w dziesiątkę i chętnie używam ich zamiennie, chociaż mleczko z ziaji kupuję zazwyczaj gdy jest na promocji w superpharm, zdecydowanie częściej bywam jednak w rossmannie, z tego więc względu balsam z isany pojawia się tutaj częściej. :)
 Na kolejnej fotce umiejscowiłam kosmetyki do włosów. Numer jeden to maska do włosów KALLOS KERATIN. Bardzo ją lubiłam i spisywała się na moich włosach genialnie - do czasu. Od pewnego momentu zaczęłam mieć na włosach siano i nie wiedziałam dlaczego, skoro stosuję tę maskę. Z pomocą merytoryczną przyszedł mój fryzjer, który uświadomił mnie, że zbyt częste używanie kosmetyków z keratyną jest dla włosów niekorzystne, ponieważ (uwaga, fragment jedynie dla ludzi o mocnych nerwach) keratyna odrywa się od włosów razem z łuską włosa - stąd pojawia się siano. Całe szczęście po usłyszeniu tej druzgocącej informacji, w moim pudełeczku została już tylko niewielka ilość maski, którą przełożyłam do małego pudełka, zakręciłam i postawiłam na półce - niech czeka aż jej wybaczę. :P Póki co muszę intensywnie olejować włosy, żeby przywrócić im naturalny blask. Jeśli chodzi o samą maskę, używaną w rozsądnych proporcjach - jest całkiem dobra - niech rekomendacją będzie fakt, że używałam jej przez kilka lat i byłam bardzo zadowolona. Pięknie pachnie, włosy bardzo ładnie się po niej rozczesują no i jest na prawdę bardzo wydajna. 
Obok mój ulubiony suchy szampon Dove. Ostatnio miałam (nie)przyjemność próbować innych suchych szamponów i nadal utrzymuję, iż Dove jest tym naj! Nie zostawia białych śladów, ładnie unosi włosy i nie powoduje, że są matowe. Niestety ostatnio zauważyłam, że zniknął kompletnie z rossmannowych półek. :( Więc jeśli będziecie go gdzieś widzieć, bardzo proszę - dajcie mi znać, bo wszystkie inne, których muszę ostatnio używać są totalną porażką...
Na kolejnym zdjęciu ułożyłam dla Was mydła. Zacznę może od mydła ISANA o zapachu jeżyny. O mamuniu! Brak mi słów by opisać cudowność tego zapachu. Strasznie żałuję, że nie zrobiłam zapasu tego zapachu, będącego edycją limitowaną, bo jest po prostu obłędny. No a do tego mydło miało śliczny, soczyście fioletowy kolor, który w przeźroczystym dozowniku prezentowało się równie obłędnie jak pachniało. Numer dwa, to mydło o którym kiedyś już tutaj pisałam naturalne mydło z błotem z morza martwego firmy powrótdonatury. Pamiętam, że to co Was zaskoczyło, to fakt, iż kupiłam to mydło na poczcie. :D Tak było i tym razem, drugim zaskakującym faktem jest kolor mydła - jest ono czarne (no bo jakie ma być błoto? :P). Używam mydła do mycia twarzy i nie mam praktycznie żadnych problemów z niedoskonałościami. Jeżeli już coś się pojawi - mydło genialnie takie małe paskudztwa zasusza, nie przesuszając przy tym zbyt mocno całej skóry twarzy. Dodatkowym plusem jest bardzo ładny, naturalny zapach mydła - wcale nie zaciąga błotem. ^^ 
Przed ostatnim kosmetykiem na dziś jest pasta do zębów SENSODYNE Extra Fresh. Jak wiecie należę do osób, które posiadają wrażliwe uzębienie. Mogłabym w sumie użyć czasu przeszłego i napisać, że posiadałam wrażliwe zęby, ponieważ odkąd używam tej pasty, mój problem zniknął, aczkolwiek boję się mimo wszystko sięgać po tańsze pasty do zębów, bo nie chcę żeby problem powrócił. :P Tak więc z przyzwyczajenia, zawsze sięgam po pasty sensodyne. 
Ostatnim kosmetykiem na dziś jest mleczko do demakijażu AVON, które też już wszyscy dobrze znacie, ponieważ pojawia się tutaj regularnie co jakiś czas. Nadal jest moim ulubieńcem, który radzi sobie świetnie z każdym - nawet najmocniejszym makijażem, do tego nie podrażnia mnie ani nie uczula. Nie zapycha też twarzy, pomimo dość tłustej konsystencji. Dla mnie jest to niezmiennie numer jeden, jeśli chodzi o demakijaż. :) 

No i to by było na tyle kochani. Musicie przyznać, że grudniowe denko było dość obfite - moje pudełeczko totalnie się nie domykało, a gdy zaczęły się do tego zbierać styczniowe kosmetyki, to już w ogóle nie było mowy o zamknięciu wieczka. :D 
Macie jakieś konkretne zdanie na temat tych kosmetyków? Może któreś szczególnie Was zainteresowały? 

Pozdrawiam i do następnego!

30 komentarzy:

  1. Nie znam niestety zaprezentowanych produktów.
    Intryguje mnie polecane przez Ciebie avonowskie mleko do demakijażu. Muszę dopaść jakiś katalog, a w dalszej kolejności konsultantkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, dla mnie jest niezastąpiony od kilku lat. A tych konsultantek jest teraz jak mrówek, więc raczej nie będziesz miała problemu ze znalezieniem jakiejś. :D

      Usuń
  2. powiem Ci,że ja dość lubię żele do twarzy z Biedronki, gdzieś przeczytałam,że taki żel ma tak krótki kontakt z twarzą,że nie ma co kupować super drogiego żelu, lepiej dołożyć do kremu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę, czyli moje nastawienie na kupno jak najtańszych żeli do twarzy ma logiczne wyjaśnienie. :D

      Usuń
  3. No popatrz, tą SENSODYNE Extra Fresh to bym sobie z chęcią przyjął. W czwartek coś będzie robione u dentysty. ZNOWU... :/

    Gratulacje z powodu zaliczenia semestru bez poprawek! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, współczuję. Ja mam w czwartek ortodontę, to sobie pocierpimy razem. :P

      Usuń
  4. Uwielbiam produkty Ziaji - chyba jeszcze żaden mnie nie zawiódł :) Pozdrawiam! :* xmadebymex.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się jeden zawód przytrafił kiedyś. :P

      Usuń
  5. U mnie na poczcie są inne mydła, a tego akurat nie ma, a cały czas na nie poluję :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że u mnie to też najszybciej znika! Ostatnio jak brałam, to innych było po kilka sztuk, a to wzięłam ostatnie.

      Usuń
  6. O, nie wiedziałam, że Dove ma suche szampony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no ma i są najgenialniejsze pod słońcem. :D

      Usuń
  7. Oj kochana ;p Ja przecież tyle razy przestrzegałam przed keratyną :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No akurat ten wpis musiałam pominąć. :P

      Usuń
  8. Ojej jakiś naturalny kosmetyk w Avonie? :O Zawsze myślałam, że ten cały katalog jest wypełniony parafiną. Aż chyba się skuszę na testy bo lubię naturalne kosmetyki :) Zachęciłaś mnie do zostania na dłużej!
    Pozdrawiam,
    galantyka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się w sumie nigdy nad tym nie zastanawiałam, aczkolwiek obecność czegoś naturalnego też mnie zaskoczyła. :D

      Usuń
  9. Kilku produktów używałam , ale muszę przyznać, że aż tak bardzo nimi nie jestem zachwycona. Używałam też tej pasty, ale jednak królują u mnie te ziołowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam kiedyś jakąś HERBAL i czułam po niej sam kwas w ustach. :P

      Usuń
  10. Najbardziej zaciekawił mnie kosmetyk z bebeauty i jogurtowy peeling do ciała avon. To pierwsze ze względu na cenę, poza tym wydaje mi się, że w biedronce jest dużo dobrych i tanich produktów, a ten drugi na zapach, który na prawdę musi być ładny. Używam podobnej maski do włosów, ale z bananem i musze przyznać, że ładnie pachnie. Będę uważać na tą keratynę, bo mam w planach wypróbować inne maski z tej firmy. Nie miałam pojęcia, że zbyt częste używanie keratyny ma takie skutki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uważam, że kosmetyki z biedronki nie są złe, aczkolwiek po kolorówkę jeszcze nie sięgałam.
      Ja się na bananową nigdy nie natknęłam. ;/
      No ja też nie wiedziałam i skutki odczuły moje włosy...

      Usuń
  11. Całkiem niedawno używałam maski z kallosa i miałam wrażenie, że ciążyła na moich włosach. Może dlatego, że tak jak Ty stosowałam ją często. Od jakiegoś czasu przestałam i teraz opieram się na odżywkach z ziaji bez spłukiwania, bardzo dobrze działaja na moje włosy :) cały czas zastanawiam się co do płynu iladian do higieny intymnej i chyba jednak się zdecyduję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi właśnie nie ciążą te maski, włosy całkiem nieźle sobie z nimi radzą. Ja się boję odżywek bez spłukiwania, że mi natłuszczą włosy za bardzo. :D

      Usuń
  12. Ja lubię maski z Kallos, ale bananową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele osób ją chwali, a ja na nią jeszcze nie trafiłam. ;/

      Usuń
  13. Z Kallos mam właśnie taką wielką odżywkę do włosów... i jest w sumie fajna, ale jak po niej nie nałożę na włosy maski to mam jedno siańsko na głowie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To raczej Ci nie służy i powinnaś ją odstawić. ;/

      Usuń
  14. matko, ja chciałam kupić tą maskę i jej często używać o_O jeśli faktycznie zaopatrzę się w jakiś kosmetyk z keratyną, to będę go oszczędnie dawkować. dzięki za przestrogę i życzę wszystkiego najlepszego dla Twoich włosów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, przydadzą im się te życzenia. :D

      Usuń
  15. Maska Kallos i mydełko Isana mam akurat i bardzo polecam.:-)

    OdpowiedzUsuń