wtorek, 10 stycznia 2017

242. Zamykam rok 2016.

Witajcie kochani, mamy połowę styczna, a ja dopiero biorę się za podsumowanie grudnia - co będzie z podsumowaniem roku? :D Może do końca stycznia się wyrobię, w końcu miniony roku nigdzie już nie ucieknie. ;)
Co u mnie? Co u mnie? Sesja, sesja, sesja. Powiesić za jaja (czy co tam ma) tego, kto wymyślił mi 5 egzaminów na jednym zjeździe. Powoli ogarniam wszystko po trochu, ale nie zdziwię się, jak mi się to wszystko wymiksuje i kompletnie namieszam na tych egzaminach. :D Pierwszy, no może drugi raz czuję tak poważnie wiszącą nade mną poprawkę, ale może mi się uda, może tylko dramatyzuje i wszystko będzie pięknie??? Bardzo bym chciała.
Zmieniając temat na bardziej przyjemniejszy dziś chciałam przytoczyć grudniowe chwile, które rozgrzały mi serducho, w te chłodne lecz bezśnieżne dni.

Idąc chronologicznie - wraz z początkiem grudnia rozpoczęłam zabawę w Wyzwanie codziennych przyjemności. Od tego dnia codziennie losuję karteczkę i wykonuję zadanie, które ma na celu uszczęśliwienie mnie - jak na razie idzie mi całkiem nieźle. :D 

Kolejnym grudniowym wydarzeniem były imieniny mojej babci. Razem z B. kupiliśmy upominek i pojechaliśmy do niej w imieninowo-urodzinowe odwiedziny (tydzień wcześniej miała urodziny). Oczywiście babcia była jak zwykle przygotowania i gdy tylko się pojawiliśmy wyciągnęła chyba ze trzy rodzaje placków, ciasteczka, ptasie mleczko i co tam sobie jeszcze można wymarzyć. Cała babcia. ;)

Następne w kolejności były mikołajki, gdzie to miałam przyjemność, po powrocie z pracy zastać po brzegi wypchanego kozaczka - oczywiście organizatorami całej niespodzianki był mój brat i mama - brawa dla nich. ;)

Idąc dalej - urodziny mojego brata, w które niestety miałam zjazd i nie mogłam z nim świętować. Jednak ja - jak to ja, wszystko sobie zaplanowałam i zorganizowałam tak, by wszyscy byli zadowoleni. Ukryłam w mało błyskotliwym miejscu w moim pokoju prezent dla brata - w kartonowym pudełku z pepco, w którym leżą szmatki do szycia. Na wierzch przykleiłam karteczkę z napisem TO TUTAJ, którą przykryłam maskotką. Cały bałagan wyglądał naturalnie - jak to u mnie bywa. :D W dzień urodzin zadzwoniłam do brata i pokierowałam go niczym GPS do mojego pokoju, rozkazałam stanąć w progu i zlokalizować pudełko, po czym opisałam maskotkę i co pod nią jest. :D Takie małe podchody sobie urządziłam, ale brat był zadowolony i zaskoczony, ponieważ nie spodziewał się, że dostanie ode mnie prezent tego dnia. :D 

Kolejnym miłym wydarzeniem w grudniu była firmowa wigilia w hotelu, na którą każdy otrzymał spersonalizowane zaproszenie. Początkowo wahałam się trochę czy iść i w ogóle jak to będzie, ale poszłam i było na prawdę bardzo fajnie. Luźna atmosfera, dużo śmiechu - mogę powiedzieć, że było to na prawdę bardzo integracyjne spotkanie. ^^ 

Kilka dni po wigilii firmowej moja mama wyprawiła bratu urodziny - w końcu był tort i w końcu wszyscy mieli czas i mogli przyjechać. Tego wieczoru mieliśmy jeszcze dodatkowe atrakcje w postaci kilkukrotnego wyłączenia prądu z powodu silnego wiatru. Było... romantycznie przy świecach. :D 

No i w końcu przyszedł czas na wspomnienie świąt. W tym roku wigilia była bardzo spokojna, spędzona w moim domu, natomiast święta bardzo rozjeżdżone. Daliśmy radę odwiedzić ciocię B. z Bydgoszczy, pojechać do teściów i odwiedzić obie moje babcie. Oczywiście po takim maratonie byłam bardziej zmęczona tymi świętami, niż wypoczęta, ale jak to mówią - raz nie zawsze. Chociaż pojadłam u każdego i totalnie zakochałam się w łososiu z cytryną u mojej babci - już za nim tęsknię. :D 

Na ostatnie wspomnienie zasługuje oczywiście Sylwester. Jak zwykle bez zachwytów spędzony w domu. Razem z B. przygotowaliśmy sałatkę z zupek chińskich, na którą przepis dostałam zaledwie kilka godzin wcześniej od koleżanki, do tego tosty, jakieś zagryzki do drinków - więc było bardzo przyjemnie. W tegorocznej edycji sylwestra w rolę barmana wcielił się B. eksperymentując z książką o drinkach na kolanach - wszyscy przeżyli, więc nawet mu to wyszło. :D Rok zakończyliśmy bardzo pozytywnie, więc mam nadzieję, że cały 2017 też będzie bardzo udany. ;)

No i tyle jeśli chodzi o grudzień, a ja żeby nie przedłużać na podsumowanie zapraszam za jakiś czas - jeszcze w styczniu. :D
Tymczasem zmykam dalej prać sobie mózg nadmiarem informacji niezbędnych do zaliczenia sesji, a Was pozdrawiam i do następnego! ;)

P.S. - uprzejmie proszę o trzymanie za mnie kciuków przez weekend, co bym zaliczyła wszystko w pierwszym terminie i tym samym miała więcej czasu na blogowanie. :D 

44 komentarze:

  1. Mocno, mocno trzymam kciuki :)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. <3 <3 <3
      Nie dziękuję, żeby nie zapeszać. :D

      Usuń
  2. sałatka z zupek chińskich jest przepyszna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy raz ją jadłam i muszę przyznać Ci rację, genialnie smakowała. <3

      Usuń
    2. mój kumpel na każdą impreze ją robi i zawsze pierwsza schodzi:)

      Usuń
    3. U nas też zniknęła od razu. Najlepsze wzięcie. :D
      Polacy fanami chińskich zupek xD

      Usuń
    4. Chyba generalnie lubimy to co chińskie. XD

      Usuń
    5. To z pewnością jeden z argumentów. :P

      Usuń
  3. Współczuje. tyle nauki, ale potem będziesz miała z głowy :) Odpoczniesz sobie :) Mnie tez to w sumie czeka, dwa zaliczenia mam już, a jeszcze reszta i prace do napisania ;o zero motywacji :(

    Ciekawy pomysł z tym prezentem dla brata ;)

    Sylwester z najbliższymi jest zawsze miły :))
    3mam kciuki za ten weekend, powodzenia !! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już bym chciała, żeby był poniedziałek. :P No na mnie też czeka magisterka do skończenia - odłożyłam ją na ładne 1,5 miesiąca.

      ^^ :*

      Usuń
    2. To chwilę czasu jeszcze masz :)
      Dieta, dieta coś trzeba zrobić ze sobą, forma na wakacje itd. :P
      Nie no nowy rok nowa Ty - lepsze warzywa niż pizza :))

      Polecam, chociaż w praktyce to różnie bywa z tym odkładaniem kasy...

      Usuń
    3. Dosłownie chwilkę. :P
      Ja tam nie mogłabym sobie odmawiać, chociaż od czasu do czasu. :D
      Eeee, jakimś fast foodem też trzeba rok zainaugurować. :P

      Usuń
  4. Grudzień naprawdę minął Ci przyjemnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się z każdego miesiąca wyciągać mnóstwo przyjemności. ^^

      Usuń
  5. Powodzenia na sesji! Ja też teraz mam kilka okropnych tygodni, więc rozumiem twój ból... Ale raczej zaliczysz, ja zawsze jak myślę, ze będzie okropnie to zaliczam i sama jestem zdziwiona.
    Sałatka z zupek chińskich brzmi bardzo inspirująco, coś mi się wydaje, ze byłaby to potrawa nawet na moje studenckie możliwości :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tobie również życzę powodzenia! Mam nadzieję, że będziesz moją dobrą wróżką i właśnie przepowiedziałaś mi to zaliczenie. :D
      Jeśli nie przypalasz wody w czajniku, to raczej nie ma już nic więcej do zepsucia w tej sałatce. :D

      Usuń
  6. Imprezowy miałaś ten grudzień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nawet, jakaś taka kumulacja zawsze jest na koniec roku. :P

      Usuń
  7. Oj tak, mocno trzymam kciuki za egzaminy, chociaż jestem pewna, że sobie poradzisz, bo mądra z Ciebie dziewczyna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymaj, trzymaj - jeszcze kilka dni. :D
      Dziękuję za miłe słowo!

      Usuń
    2. Dobrze, nawet bardzo. Zadowolona jestem. ^^

      Usuń
    3. Teraz zasłużone ferie czy jeszcze? :)

      Usuń
    4. Mam jeszcze jeden egzamin tzw. semestralny, ale na niego już się w sumie nie muszę uczyć. :P

      Usuń
  8. Trzymam kciuki byś jak naszybciej miała sesyjne sprawy za sobą:) i nie zazdroszczę chpć czuję, że same piątaki wpadną:)
    Ja łososia ograniczam odkąd wyczytałam, że są rakotwórcze, przynajmniej te norweskie;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no to już byłby cud. :D Ale dziękuję za miłe słowa. :)
      A to o tym nie słyszałam. Ja jem zawsze raz w roku. :P

      Usuń
    2. Gdzieś czytałam, że najczęściej raz w tygodniu bądź miesiącu można więc powodów do zmartwienia nie ma;)

      Usuń
    3. Łee to bezpieczna jestem. :D
      Ale w szoku jestem jeśli chodzi o tę informację, bo ostatnio tak reklamowali tego łososia.

      Usuń
  9. Dobrze, że w połowie stycznia, a nie w połowie roku ;D Trochę się u Ciebie działo :) U mnie to była głównie nerwówka, bo ciągle siedziałam na torbach ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No też racja, zawsze mogło być gorzej. :D
      Oj domyślam się, takie "nie znasz dnia ani godziny" z pewnością jest stresujące. Ale przetrwałaś i było warto się nieco podenerwować. ^^

      Usuń
    2. Ważne, że to już za mną :)

      Usuń
    3. Teraz byle do przodu! ^^

      Usuń
  10. piękny grudzień :) dalej jestem oczarowana tym losowaniem karteczek, super zabawa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, Anelise miała genialny pomysł! ^^

      Usuń
  11. Na pewno dasz sobie radę z sesją! :* kto inny, jak nie Ty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowo i... dałam radę! :D

      Usuń
  12. Będziemy na pewno mocno trzymać kcuki. :*

    OdpowiedzUsuń
  13. I jak? Mam nadzieję, że wszystko poszło po Twojej myśli :* ja nie robiłam podsumowania 2016, bo raczej nie było czego wspominać .

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam nadzieję że wszystko poszło gładko ;))

    OdpowiedzUsuń