czwartek, 15 czerwca 2017

262. To był maj...

Witajcie kochani. Obiecałam Wam, że będę częściej pisać - jak zwykle mi nie wyszło. Niby nie mam już szkoły, ale jak zwykle nie wiem w co ręce włożyć. Tym razem na horyzoncie pojawiła się obrona i 25-lecie małżeństwa moich rodziców. Generalnie sama sobie jestem winna tego, że nie znów nie mam na nic czasu, ponieważ wymyśliłam dla moich rodziców prezent, który wymaga zaangażowania większej liczby osób, niż przypuszczałam wcześniej. Tak więc w tym tygodniu nie biegam już za formalnościami ślubnymi, a prezentowymi. A co z obroną? Cóż zacznę się martwić za tydzień. ^^ 
Dziś, w połowie czerwca myślę, że nadszedł czas na drobny przegląd, co tam się działo w moim maju. :)

czwartek, 8 czerwca 2017

261. Będzie ślub, będzie zabawa, będzie się działo.

Witajcie kochani. Zgodnie z harmonogramem miałam zamiar napisać dla Was kolejne podsumowanie miesiąca, jednak stwierdziłam, że  to może poczekać, a ja nie chcę ani nie mogę dłużej trzymać tej  ważnej dla mnie wiadomości tylko dla siebie - zwłaszcza dlatego, że wczoraj udało mi się załatwić ostatnią z formalności, która była mi potrzebna "na już", a przez którą najadłam się chyba najwięcej stresu w życiu (pal licho maturę, prawko i obrony!). Pomyślałam więc, że to dobry moment, by powiedzieć Wam, że
4 listopada 2017 roku 
razem z moim B. bierzemy ślub. 
Pamiętam, jak śmiałam się, gdy jedna z Was przygotowywała się do własnego ślubu ponad rok przed jego datą, że jak mi przyjdzie wyjść za mąż, to pewnie udowodnię wszystkim, że dam radę ogarnąć całość z kilka miesięcy. Nie miałam wówczas pojęcia, że rzucam tym samym na siebie pewne wyzwanie, które mam okazję obecnie spełniać.

wtorek, 30 maja 2017

260. Kwietniowe denko bez dna - część druga.

Witajcie kochani, jestem po sesji - wszystko zaliczyłam, z lepszymi i gorszymi wynikami - można stwierdzić, że miałam trochę pecha podczas wyboru przedmiotów specjalizacyjnych w tym semestrze, ale co najważniejsze wybrnęłam zwycięsko i mogę spokojnie powiedzieć, że bronię się w pierwszym terminie - całe szczęście. Prawdopodobnie dokładnie za miesiąc będę już po wszystkim, ale nie jest to jeszcze na 100% pewne info.
Za racji zakończonej sukcesem sesji postanowiłam, że przez ten tydzień nie będę robić niczego mądrego. Jest to tydzień tylko dla mnie i moich przyjemności - więc możecie spodziewać się mnie tutaj w bardzo dużym natężeniu.
Dziś przygotowałam dla Was drugą część bezdennego kwietniowego denka. Wiem że nieco monotematycznie zarzucam Was kosmetyczną tematyką po raz drugi z rzędu, no ale... muszę zamknąć ten miesiąc, zanim skończy się kolejny. :)
Od nowego miesiąca obiecuję większą różnorodność, jeśli chodzi o tematy i... myślę, że będzie ciekawie, bo mam Wam kilka rzeczy do opisania. ^^
Tymczasem, zapraszam na denko. :)

sobota, 20 maja 2017

259. Kwietniowe denko bez dna - część pierwsza.

Witajcie kochani! Wiem, że ostatnio bardzo zaniedbuje bloga i niestety nie jest to wina pięknej pogody. Niestety przyczyną nie jest fakt, iż przesiaduje całe dnie na łące łapiąc cieplutkie promyczki słońca na policzkach. Niestety - przyczyna jest szara i bura - ale oczywiście ze światełkiem w tunelu. Otóż właśnie trwa ostatnia sesja w moim życiu. Tak więc staram się zacisnąć zęby i przebrnąć przez tę stertę nauki, by zaliczyć wszystko w pierwszym terminie i móc się bronić w przyszłym miesiącu. Może nie jest jakoś tragicznie ciężko, bo umówmy się - przez te pięć lat studiów nie raz byłam nauką bardziej zmęczona, niż po biegu na 10 kilometrów, jednak jakoś tak zwyczajnie mi się nie chce. Jakoś tak już przejadła mi się ta nauka i gdyby ktoś powiedział mi, że mam 3 bez pisania, to biorę w ciemno, rzucam notatki w kąt i lecę na dwór cieszyć się życiem - mimo, że umiałabym na więcej. Ale okej... Dam radę, jeszcze tydzień i będę wolna. Jeszcze tydzień i będę mogła powiedzieć Wam, że skończyłam studia (a potem z pewnością poczuję się staro xD).

Coby  Was jednak nie zanudzać za bardzo swoimi wywodami, zapraszam Was na denko bez dna, które pozwoliłam sobie podzielić na dwie części. Kwiecień zebrał bardzo obfite żniwo jeśli chodzi o kosmetyki - było ich około 20. Z własnego doświadczenia wiem jednak, że w przypadku denka rzuconego na raz - co za dużo, to nie zdrowo, bo człowiek po prostu się w tym wszystkim gubi i koniec końców sam nie wie, co chciał skomentować. :P Dlatego też dziś zapraszam Was na pierwszą część kwietniowych zbiorów.

czwartek, 4 maja 2017

258. Głównie filmowy kwiecień... z niespodzianką!

Witajcie kochani. Jak tam Wasze nastroje po majówce? A może ktoś z Was nadal ma wolne i cieszy się majówkowym lenistwem? Mi niestety nie było dane lenić się aż tyle i niestety dziś zaliczyłam już dzień w pracy. Całe szczęście minął mi on bardzo szybko, także nawet ten deszcz, który pada nieustannie od samego rana nie zdążył mi zepsuć humoru. Tak a pro po czy ktoś z Was nie odtańczył przypadkiem dzikiego tańca deszczu, podczas jednej z majówkowych imprez? Jeśli tak, to proszę migiem mi to naprawić i odtańcować taniec słońca i upału. :D
Ja tymczasem zapraszam Was na przegląd kwietniowych momentów wartych zapamiętania. ;)

sobota, 22 kwietnia 2017

257. Dlaczego ludzie nie zamykają drzwi?

Witajcie kochani. Wiosna nam uciekła, pogoda się skiepściła - ponoć gdzieś nawet spadł śnieg. Całe szczęście nie u mnie. Bądź co bądź, pochowałam już zimowe butki przymierzając się do schowania również grubszych swetrów, które w ostatnich dniach były NIESTETY o tej porze roku moim must have. Do łask powróciły również świeczki podgrzewające atmosferę i kochany kocyk, który tuli mnie każdego dnia, gdy wracam z pracy do LODOWATEGO pokoju. Mimo, że bardzo lubię te raczej jesienno-zimowe gadżety, to byłoby miło, gdyby wiosna ukazała się na dobre, a one mogłyby pójść na zasłużony wiosenno-letni urlop. :D
No a co tam u Was? Jak Wy radzicie sobie z aurą za oknami?
Na rozgrzewkę mam dla Was dziś ociekający ironią post, dzięki któremu - mam nadzieję, rozruszacie swoje mięśnie brzucha podczas śmiechu i od razu zrobi Wam się cieplej. ^^

sobota, 15 kwietnia 2017

256. Marcowe denko wielkanocne.

Witajcie kochani. Wielkanoc za pasem, a ja z przykrością stwierdzam, że w ogóle tego nie czuję. Gdyby nie to, że powyciągałam świąteczne ozdoby, które dodają nieco uroku, to chyba totalnie by mi te święta obleciały. 
Generalnie ludzie przed świętami mnie wnerwiają. Głównie na drogach. Jeżdżą jak ostatnie cioty, parkują jak jeszcze większe cioty i generalnie zachowują się jak stu procetnowe cioty - oczywiście wszystko w pogoni za magią świąt i wielkanocną szynką. Bądź co bądź - świąteczna atmosfera na drogach i w mieście przyprawia mnie o skoki ciśnienia (i weź tu człowieku idź do spowiedzi, jak się przekleństwa przez takich cisną na usta :P). Całe szczęście nie mam zamiaru już nigdzie jeździć, więc może będzie mi dane w spokoju przeżyć te święta. :D
W prezencie do zajączka na dziś przygotowałam dla Was marcowe denko, w którym znajduje się totalny misz-masz jakościowy. Zużyłam kilka na prawdę fajnych kosmetyków, niestety trafiło się też kilka pozycji, którym mówię zdecydowane NIE. Jesteście ciekawi, kto wypadł super, a z kim nie chcę mieć już do czynienia? Zapraszam do czytania. :)

czwartek, 6 kwietnia 2017

255. O marcu, który stał się początkiem.

Witajcie kochani. Ostatnio jest mnie tutaj niewiele, a wszystkiemu winna jest moja uczelnia, a konkretniej - jeden z wykładowców. Wymyślił on sobie tak totalnie odjechane w kosmos zadanie zaliczeniowe (a to dopiero jedno z trzech), że już normalnie spać po nocach przez to nie mogę, gdyż ni cholerci nie wiem jak je ugryźć. No, a jak to mawiał swego czasu jeden z moich katechetów - czas ucieka, wieczność czeka - w tym przypadku zamieniłabym słowo wieczność, na termin. Tak więc większość czasu poświęcam ostatnio na rozbrojenie tej tykającej bomby, ochrzczonej moim zadaniem, przez co musieliście poczekać nieco dłużej na nowy wpis. 
No ale jest! Udało się, w końcu, po kilku dniach sklejania zdań w całość napisałam dla Was sensownej długości post, o tematyce retrospektywnej - mianowicie, wspominamy marzec. 
Zapraszam do czytania. :)

poniedziałek, 27 marca 2017

254. LBA do dziewiątej.

Witajcie kochani! Jak Wasze nastroje po pierwszych na prawdę ciepłych dniach tej wiosny? Ja jeszcze w sobotę czułam się fatalnie z powodu przeziębienia, a dziś? Dziś rozpiera mnie jakaś niewytłumaczalna radość. :D Chyba nadmiar słońca mi się udzielił. 
Dziś przychodzę do Was z lekkim niczym dzisiejsza odzież wierzchnia tematem, czyli odpowiedzią na pytania zadane mi w ramach LBA przez pana o pseudonimie Ten w okularach. Pytania zadane na prawdę blogowe wieki temu, jednak wreszcie doczekały się swojej odpowiedzi. Zdradzę Wam, że w kolejce na odpowiedź czekają jeszcze trzy nominacje. :D Tak jak obiecałam - wszystko ogarnę, z poślizgiem, ale zawsze. ^^
A teraz zapraszam do czytania!

wtorek, 21 marca 2017

253. A6W tydzień siódmy + wielkie podsumowanie.

Witajcie kochani! Dziś przychodzę do Was z dość zakurzonym tematem, bo jak część z Was wie - szóstka Weidera już dawno za mną. Niestety ostatni post z tej serii zapodział mi się gdzieś w otchłani obowiązków i innych tematów. Odkopałam go jednak i z dumną miną prezentuję Wam zapiski myśli, które towarzyszyły mi podczas ostatniego katorżniczego tygodnia ćwiczeń. Poza tym mam dla Was oczywiście wielkie podsumowanie całego cyklu ćwiczeń - z tabeleczką oraz foteczkami. ^^
Dla osób, które nie pamiętają już o co w tym wszystkim chodziło oraz dla tych, którzy spotykają się z tematem u mnie po raz pierwszy mam przypominajkę/zapoznawajkę - KLIK.
Całą resztę zapraszam do czytania dzisiejszego wpisu. :)

wtorek, 14 marca 2017

252. Na dnie lutego.

Witajcie kochani! Co tam u Was ciekawego? Czujecie już wiosnę? Ja po dzisiejszym dniu postanowiłam definitywnie zmienić szalik na cieńszy, bo chodząc po mieście miałam wrażenie, że roztopię się w zimowej kurtce opatulona grubym szalem. Słoneczko dodaje mi powera do życia, a co najważniejsze - gdy wychodzę z pracy jest jasno! :O Aż mam wrażenie, że wychodzę za wcześnie!
Dzięki nastrajającym mnie przebłyskom wiosny postanowiłam się ogarnąć i wreszcie coś napisać. Tak więc dziś przygotowałam dla Was denko z lutego, w którym znajdziecie znane już produkty, ale pojawiło się też kilka - myślę, że ciekawych nowości. Zapraszam do czytania. :)

wtorek, 7 marca 2017

251. Luty.

Witajcie kochani. Jak działają na Was marcowe zawirowania pogodowe? Ja Wam powiem, że nawet teraz, gdy ta temperatura znów spadła, po tych kilku cieplejszych dniach jakoś łatwiej mi to znieść. :) Co do pisania, to generalnie mam wrażenie, iż próbuje mnie obezwładnić jakaś niemoc pisarska, która utrudnia mi sklejanie słów w piękne zdania - jednak jak widzicie, walczę i postaram się mimo wszystko coś sensownego dla Was stworzyć. Być może przyczyną tej niemocy jest fakt, iż wczoraj położyłam się spać chwilę przed północą, co rankiem okazało się nie być najlepszym pomysłem. Ale ja jak to ja - nie wyciągnę z tego żadnych wniosków i w najbliższej przyszłości z pewnością powtórzę ten błąd cierpiąc kolejnego ranka. :P Nie zagłębiając się jednak już w moją skłonność do powielania pewnych błędów zapraszam Was do przeczytania właściwej części notki - a temat przewodni na dziś to luty.

poniedziałek, 27 lutego 2017

250. Pierwsze denko '17

Witajcie kochani. Wiosennie nam się zrobiło - chociaż na chwilę, mam jednak nadzieję, że tak pozostanie i powoli będziemy mogli przerzucać się na cieńsze kurtki i sportowe buty. U mnie temperatura sięgała dziś 14 stopni i w zimowej kurtce dosłownie się roztapiałam, a jak było u Was? 
Dziś na podtrzymanie ciepłej atmosfery przygotowałam dla Was styczniowe denko - czyli zbiór kosmetyków, które w 2017 roku zużyłam jako pierwsze. Czy są tam jakieś noworoczne perełki? Przekonajcie się sami. :)

środa, 22 lutego 2017

249. OSTATNIA część wyzwania codziennych przyjemności.

Witajcie kochani. W ostatnim czasie trochę zamilkłam, a to za sprawą zapalenia spojówek. Na samą myśl o jasnym świetle czy monitorze od komputera moje oczy krzyczały z bólu, tak więc ostatnie dni spędziłam na leżeniu z rumiankiem na oczach i zakrapianiu ich na przemian, trzymając się dodatkowo z dala od jasnych źródeł światła. Koniec końców mam nadzieję, że najgorsze już za mną, a tłusty czwartek przywitam już zdrowym i zadowolonym spojrzeniem. ^^
Dziś mam dla Was relację z ostatniej części wyzwania codziennych przyjemności, która przez ostatnie tygodnie sprawiała mnóstwo frajdy zarówno mi, jak i Wam. ^^ Będziecie za nią tęsknić? Bo ja na pewno!

środa, 15 lutego 2017

248. Pierwszy w 2017

Witajcie kochani. Wstępem do tego posta powinno być przerażające pytanie - gdzie jest styczeń? Czas po świętach w ogóle nie zwolnił - mało tego, mam wrażenie, że biegnie on coraz szybciej. Mam wrażenie, że wczoraj przygotowałam sałatkę na sylwestra, a dziś mamy połowę lutego. Jak tak dalej pójdzie, to jutro obudzę się już po obronie, z tytułem magistra w kieszeni - o taki obrót zdarzeń w ogóle bym się nie pogniewała swoją drogą. :P Tylko może ktoś jest chętny, żeby dokończyć za mnie pracę? ^^ Tak więc po cichu marząc o czerwcu zapraszam Was na szybki przegląd stycznia. :)

niedziela, 12 lutego 2017

247. Wyzwanie codziennych przyjemności po raz PRZEDostatni.

Witajcie. Dzisiaj pierwsze co rzuciło mi się w oczy, gdy wpisałam w tytule 247, to fakt, że kiedyś - jakieś 100 lat temu był taki zespół, który zwał się 2cztery7 i nawet coś tam od nich słuchałam. :D Kolejny dowód na to, że jestem idealnym przykładem tego, iż muzyką się żyje i dosłownie do każdej sytuacji potrafię dopasować jakiś utwór. :P Ale nie o tym dziś, o muzyce napiszę innym razem, bo dziś chciałam zaserwować Wam przed ostatnią już część wyzwania codziennych przyjemności. Ależ to zleciało, co nie? Zostało mi do wylosowania już tylko 10 karteczek! Aż sama jestem ciekawa, co mi tam jeszcze zostało, póki co dzielę się jednak z Wami tymi, które wylosowałam w ciągu ostatnich dziesięciu dni. Zapraszam do czytania! :)

niedziela, 5 lutego 2017

246. Dwanaście miesięcy w dwunastu akapitach.

Witajcie kochani. Dziś przychodzę do Was z podsumowaniem 2016 roku - wreszcie. Planowałam napisać ten post jeszcze styczniu, ale przez pewne przeciwności losu moje plany nieco się rozjechały i musiałam pogodzić się z pewnymi modyfikacjami. Postanowiłam więc, że pierwszy post opublikowany w lutym będzie dotyczył właśnie podsumowania 2016 roku. :)
Jeśli jesteście ciekawi z jakimi wydarzeniami kojarzą mi się poszczególne miesiące oraz jakie postanowienia udało mi się zrealizować, to zapraszam do czytania. ;)

wtorek, 31 stycznia 2017

245. Wyzwanie codziennych przyjemności po raz piąty.

Witajcie kochani po kosmicznie długiej dla mnie przerwie. Miałam ostatnio TROCHĘ pod górkę, jeśli chodzi o bloga i dostęp do internetu, z tego względu moje wszelkie plany związane z publikacją postów wzięły w łeb. Od czwartku byłam poza domem - i chociaż inaczej niż zwykle - zabrałam ze sobą komputer, z nadzieją, że uda mi się napisać post, nie udało się, a komputera nawet nie otworzyłam. <brawo> Tak więc cztery dni poszły w las, jednak ja - nadal pełna optymizmu wierzyłam, że po powrocie - wczoraj - spokojnie sobie usiądę i napiszę dla Was śliczny pościk. No w końcu fotki miałam gotowe, wystarczyło tylko usiąść i pisać. Co więc się stało? A no po powrocie do domu okazało się. że nie mam internetu i figa mi wyjdzie z napisania. Chwała niebiosom i całemu światu - jestem dziś i piszę! Nikt ani nic mnie już od tego nie odciągnie, póki nie opublikuję tego wpisu. (mam nadzieję, że nie sprowokowałam tym zdaniem żadnych złowieszczych sił natury, które zechcą mi za chwilę udowodnić. że jednak mnie od komputera odciągną :P). 
Nie przeciągając więc dłużej zapraszam Was do czytania świeżutkiego i jeszcze gorącego postu z serii Wyzwania Codziennych Przyjemności. :)

wtorek, 24 stycznia 2017

244. Grudniowe denko.

Witajcie kochani! Za oknami zima w pełni, chociaż u mnie pozostały już tylko śladowe ilości śniegu, to temperatura każdego ranka stawia do pionu i przypomina jaką mamy porę roku. Można powiedzieć, że przetrwałam sesję, chociaż przez totalnie nielogiczny tok myślenia jednej z pań, przez pół dnia miałam wpisaną poprawkę. Koniec końców okazało się, że całość zaliczyłam na 3,5, ale pani wierzyła, że stać nas na więcej i łącznie ze mną wpisała poprawki połowie grupy, która po intensywnym zasypywaniu jej mailami doprowadziła do tego, że przestała wierzyć i wpisała nam oceny takie, jak wychodzą. xD W ogóle to co wyczyniała z przeliczaniem punktów wg. jakiś współczynników to jakiś kosmos - stwierdziliśmy, że obliczała nam średnią wzorami z astrofizyki. ^^ Koniec końców wszystko skończyło się POZYTYWNIE i jednak żadnej poprawki nie mam, a co do tej pani, mam nadzieję, że nie spotkam jej już do końca studiów.
Dziś na rozgrzanie przygotowałam dla Was dość pokaźne denko, z kosmetyków zużytych w ostatnim miesiącu 2016 roku. Zapraszam więc do czytania. :)

wtorek, 17 stycznia 2017

243. Wyzwanie codziennych przyjemności - część czwarta.

Witajcie kochani, co u Was słychać? Ja jestem po sesji, przetrwałam ją i chyba obejdzie się bez żadnej poprawki, więc z całego serca dziękuję Wam za efektywne trzymanie kciuków. :D 
Z pewnością zdałam przedmioty, których bałam się najbardziej - zawsze tak mam, bo bardziej się do nich przykładam. Z pozostałymi też powinno być dobrze, chociaż nie jestem pewna jednego, wykładanego przez nieobliczalną i nieprzewidywalną Panią, która ostatecznie dowaliła nam na kolokwium - a jakby inaczej. No, ale myślę, że powinnam zaliczyć, więc jest dobrze. Przed ostatnia sesja w moim życiu za mną. :P Tak więc ciesząc się wolnym czasem mogę powoli wracać do pisania magisterki. xD Póki co jednak, napisałam dla Was relację z czwartej części wyzwania codziennych przyjemności. ^^ Zapraszam do czytania!

wtorek, 10 stycznia 2017

242. Zamykam rok 2016.

Witajcie kochani, mamy połowę styczna, a ja dopiero biorę się za podsumowanie grudnia - co będzie z podsumowaniem roku? :D Może do końca stycznia się wyrobię, w końcu miniony roku nigdzie już nie ucieknie. ;)
Co u mnie? Co u mnie? Sesja, sesja, sesja. Powiesić za jaja (czy co tam ma) tego, kto wymyślił mi 5 egzaminów na jednym zjeździe. Powoli ogarniam wszystko po trochu, ale nie zdziwię się, jak mi się to wszystko wymiksuje i kompletnie namieszam na tych egzaminach. :D Pierwszy, no może drugi raz czuję tak poważnie wiszącą nade mną poprawkę, ale może mi się uda, może tylko dramatyzuje i wszystko będzie pięknie??? Bardzo bym chciała.
Zmieniając temat na bardziej przyjemniejszy dziś chciałam przytoczyć grudniowe chwile, które rozgrzały mi serducho, w te chłodne lecz bezśnieżne dni.

czwartek, 5 stycznia 2017

241. Wyzwanie codziennych przyjemności - część trzecia, symboliczna? ;)

Witajcie kochani! Jak Wasze nastroje przed kolejnym długim weekendem? Nie ma co, ten rok zaczyna się na prawdę dobrze. ^^ Ja postanowiłam sobie ten weekend jeszcze bardziej wydłużyć i  na dzisiejszy dzień wzięłam sobie wolne. Jutro idę na rodzinną imprezę, więc musiałam odwiedzić fryzjera - z którego roboty jeszcze chyba jeszcze bardziej zadowolona niż ostatnio, a także kupić prezent, kwiaty i telegram, więc trochę biegania miałam. Dzień minął mi jeszcze szybciej niż w pracy, jednak załatwiłam wiele rzeczy i jestem bardzo zadowolona. ;)
Przechodząc do posta, to na dziś przygotowałam dla Was trzecią część codziennych przyjemności. Zapraszam do czytania. ;)