wtorek, 17 października 2017

278. Wrześniowe denkowe love.

Witajcie kochani. Dziś przyszedł czas na post, który oderwie Was - a przede wszystkim mnie, od ślubnych przygotowań. Jestem jednym wielkim kłębkiem nerwów i wszystko mnie wkurza - głównie ludzie. :D Prawdopodobnie skumulował mi się stres przedślubny z PMS, więc jestem jedną wielką tykającą bombą. xD Ale spokojnie, za tydzień już będę grzeczna - albo będę ryczeć z byle powodu (hormony - kocham Was!). Póki co postanowiłam się odstresować nurkując we wrześniowym denku, dołączycie do mnie? ;)

środa, 11 października 2017

277. Ślub w sześć miesięcy, część czwarta - suknia, dodatki i samochód.

Witajcie kochani. Co tam u Was? Jak radzicie sobie z tymi deszczowymi dniami? Ja kompletnie straciłam zapał do pracy i sama nie wiem czy nie chce mi się rano wstawać, bo jest jeszcze ciemno, bo jestem zmęczona pogodą, czy po prostu nie mogę się ślubu doczekać i przez to w pracy jest mi tak ciężko wysiedzieć. :P
Generalnie zostało nam nieco ponad trzy tygodnie. Chyba pojawia się pierwszy, większy stres, nad którym wcale nie jest tak łatwo zapanować.
W poniedziałek byliśmy na sali ustalić szczegóły wesela typu - wydawka, kiedy będzie tort, podziękowania, kolor dekoracji itp. Wczoraj zaliczyliśmy formalności w USC, dziś podałam kierownikowi sali ostateczną liczbę gości, później chcemy jeszcze zamówić napoje i alkohol. Jak widzicie - codziennie coś. Za chwilkę idę tańczyć z moim B., a Was zostawiam z kolejną częścią ślubnego szaleństwa, w nieco bardziej szczegółowej odsłonie. ;>

środa, 4 października 2017

276. Roztańczony wrzesień.

Witajcie kochani. Wrzesień minął, a razem z nim nadzieja na jakiekolwiek ciepełko tego roku. Jedyne co do tej pory podoba mi się w październiku to fakt, iż liście na drzewach i krzaczkach zaczęły na dobre przybierać piękne żółto czerwone barwy. Póki nie pada można chociaż nacieszyć oczyska radosnymi barwami. A! Jeszcze jedno! Świeże orzechy włoskie. <3 Właśnie takie na świeżo lubię najbardziej, a Wy? ;>
Tyle tytułem wstępu, teraz zapraszam na krótkie wrześniowe wspominki. ^^


czwartek, 28 września 2017

275. Sierpniowe denko bez dna - część druga.

Witajcie kochani. Jak mijają Wam pierwsze dni kalendarzowej jesieni? Mi dość chłodno, bo od prawie dwóch tygodni nie działa mi w domu piec (okazuje się, że sam wybór pieca jest trudny, a co dopiero dorwanie fachowca, który już zakupiony piec nam zechce zamontować). Ale spokojnie, nie zamarzam, dogrzewam się elektrycznymi urządzeniami i świeczkami zapachowymi. Mam mimo wszystko nadzieję, że Wy przynajmniej w domach macie cieplej. :D
Dziś przychodzę do Was z luźnym denkowym postem, będącym kontynuacją pierwszej części sierpniowych zużyć, co by nie myśleć ciągle o tym ślubie i weselu. :)
Zapraszam do czytania.

niedziela, 24 września 2017

274. Ślub w sześć miesięcy, część trzecia - tort, ciasta i obrączki.

Witajcie kochani. W sumie nie wiem jak mam zacząć ten wstęp, więc napiszę tylko, że jestem już raczej zdrowa, jednak kaszel nadal nie chce mnie zostawić w spokoju. Teraz tylko muszę mocno się uodpornić, byleby tylko przetrwać do początku listopada. Chociaż w moim przypadku, corocznie jestem chora dwa razy w ciągu roku - w styczniu i we wrześniu. Mam nadzieję, że nie będę miała już w tym roku żadnych anomalii i przynajmniej do stycznia mam już spokój z chorowaniem. :P Kończąc tematy nudne przechodzę do dzisiejszego posta. A dziś mam dla Was kolejną porcję przedślubnych przygotowań. :)

wtorek, 19 września 2017

273. Sierpniowe denko bez dna - część pierwsza.

Witajcie kochani! Co tam u Was? Wszyscy zdrowi? ^^ Ja prawie tydzień męczyłam się z przeziębieniem, aż w końcu wylądowałam na zwolnieniu powalona kaszlem i zdartym gardłem. Pomijając fakt, iż antybiotyk bardziej mi zaszkodził niż pomógł, to jakoś doszłam do siebie i czuję się całkiem nieźle, chociaż zdarzy mi się zakaszleć od czasu do czasu. 
W weekend, mimo, iż dopiero co podnosiłam się z objęć choroby, udało się nam z B. rozwieźć większość zaproszeń dla rodziny. Reszta poszła pocztą, czekam jeszcze na kilka adresów by wysłać zawiadomienia do znajomych. Także nawet w chorobie się nie poddałam i cały czas robiłam coś w kierunku naszego wesela. ^^
Teraz jednak zapraszam Was na przegląd sierpniowych denek, które ze względu na ilość podzieliłam na dwie części - co byście mi nie zasnęli nad nimi. ;)

niedziela, 10 września 2017

272. Ślub w sześć miesięcy, część druga - kościół.

Witajcie kochani. Znów miałam zamiar napisać do Was wcześniej, jednak mam ostatnio tyle rzeczy na głowie, że najzwyczajniej w świecie się nie wyrobiłam. Dodatkowo złapało mnie przeziębienie, więc od środy nie myślałam o niczym innym jak tylko moje cieplutkie łóżeczko. Dziś jednak po ogarnięciu lekcji tańca, zaproszeń, wizycie u ortodonty, zakupach ślubno-codziennych i skręceniu szafy z IKEI znalazłam w końcu czas by napisać. :)
Dziś mam dla Was drugą część moich ślubnych przygotowań - tym razem na tapetę idzie kościół. ^^

niedziela, 3 września 2017

271. O sierpniu, który zaprowadził mnie na dwa krańce... Polski.

Witajcie kochani. Mamy wrzesień, dzieciaki i młodzież w wieku szkolnym rozpaczają, studenci cwaniakują i cieszą się, że mają jeszcze miesiąc, a mi pierwszy raz w życiu jest wszystko jedno. Skończyłam studia, nie mam zamiaru rozpoczynać kolejnych, co równa się wolnym weekendom do końca życia. <3 Wczoraj sprzątnęłam nawet notatki, które magazynowałam przez 5 lat - nie wiadomo po co. 
Dziś mam dla Was podsumowanie sierpnia - nie pamiętam kiedy ostatnio podsumowanie minionego miesiąca ukazało się tak szybko. :D Czyżby to dobra blogowa wróżba na wrzesień? Mam nadzieję, że tak. :)

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

270. Lipcowe denko

Witajcie kochani. Wróciłam z nad morza i niestety mój urlop - jak wszystko co dobre, dobiegł końca. Dziś dzielnie przebrnęłam przez pierwszy dzień w pracy i wcale nie było aż tak tragicznie. Jednak z decydowanie wolę wolne dni. :P
Miniony urlop był na prawdę genialny, pozwolił mi chociaż na chwilę oderwać się dosłownie od wszystkiego co zaprząta mi głowę.
Co do ślubu - ogarniamy resztki drobnych spraw, a mnie na bieżąco dopadają ataki paniki czy aby na pewno wszystko ogarniemy. W końcu zostały nieco ponad 2 miesiące... Chociaż wewnętrznie wiem, że nawet jeśli mielibyśmy stać na głowie, to sobie poradzimy, to jakoś ten stres nie daje za wygraną.
Tak więc żeby oderwać się od tego ślubnego zamieszania, zapraszam Was na rozluźniające, lipcowe denko - bo cóż może nas bardziej odprężyć niż spora dawka kosmetyków? ^^

sobota, 19 sierpnia 2017

269. Ślub w 6 miesięcy, część pierwsza - sala, kamerzysta, fotograf i zespół.

Witajcie kochani! Wróciłam z naszych pięknych Tatr w jednym kawałku, więc możecie być ze mnie dumni. :D Tym razem zdobyłam Giewont, który tak bardzo mnie przerażał - generalnie najbardziej bałam się słowa ŁAŃCUCHY, jednak jak się okazało, nie taki diabeł straszny. Aż dostałam chętkę na małą powtórkę. ^^ Kolejnym szczytem była Kopa Kondracka, która jest jak na razie moim najwyższym szczytem  - 2005 m. n.p.m., kolejny raz wdrapałam się również na Kasprowy. Po drodze podziwiałam widoki, które z pewnością bardzo długo zostaną w mojej pamięci. Są one najpiękniejszą nagrodą za cały ten wysiłek i litry potu wylane podczas chodzenia po górach. To taki telegraficzny skrót na temat tego, co robiłam podczas pierwszej części mojego urlopu. :)
Jednak nie o górach miałam dziś pisać. Z pewnością bardziej w tym temacie rozpiszę się podczas podsumowania miesiąca - chyba że będziecie chcieli na ten temat osobny wpis, dajcie po prostu znać w komentarzach, a z pewnością coś da się zrobić. :) Na dziś obiecałam Wam w końcu jakiś wpis w kontekście mojego ślubu i tych całych przygotowań. Postanowiłam więc zacząć od początku - brawo ja i tą ścieżką pokazywać Wam, co załatwiałam po kolei. Zapraszam więc Was do lektury, co w moim przypadku poszło na pierwszy ogień. :)

środa, 9 sierpnia 2017

268. Nadmorski lipiec.

Witajcie kochani! Jejku! Prawię się doczekałam! Jeszcze dwa dni i rozpoczynam urlop, jeszcze cztery i wyjeżdżam w góry. Mimo ogromnego zmęczenia, które ogarnia mnie już od dłuższego czasu na samą myśl o górach, o tym zmęczeniu wędrówkami odczuwam ekscytację i jakiś niewytłumaczalny przypływ energii. Wreszcie zostawię za sobą i to na całe dwa tygodnie te wszystkie papiery, telefony, maile. Wreszcie moim jedynym problemem będzie "jak zejść z tej skały, a jak się na tą wdrapać?". Coś wspaniałego! Byleby tylko nie padało przez cały tydzień, chociaż co by nie było, już teraz wiem, że na pewno wypocznę. :)
Tymczasem zastanawiałam się z jakim postem wyjść do Was tym razem. Wahałam się pomiędzy pierwszą częścią ślubnych przygotowań - co wiem, że z pewnością by Was zaciekawiło, a lipcowymi wspominkami. Uznałam że podstawię na drugą opcję, ponieważ, gdy jestem zmęczona, nie chce mi się nawet myśleć o tych wszystkich formalnościach, a tak byle jak nie chciałabym o tym pisać. Dziś więc coś lekkiego dla mnie - a Wam obiecuję, że już w kolejnym poście napiszę coś więcej o ślubie i całym tym zamieszaniu. :)

poniedziałek, 31 lipca 2017

267. Denny, czerwcowy kwartet.

Witajcie kochani! Mały kroczkami staram się powracać do Was częściej, jednak ciągle coś skutecznie odciąga nie nie tyle co od samego bloga, ale całkowicie od komputera.
W piątek nareszcie wróciłam do domu i zabrałam się za wielkie porządki. Ogarnęłam wszystko - cały ten burdellos, który sukcesywnie powstawał w moich pokojach przez wszystkie miesiące kiedy to nie miałam czasu sprzątać, bo musiałam się uczyć. Całe szczęście te czasy już za mną i nie mam odpowiedniej wymówki by w moich pokojach panował bałagan.
W sobotę miałam urodziny i od samego rana zaszczycali mnie swoją obecnością goście (którzy byli punktem zapalnym w podjęciu decyzji, że jednak wypada posprzątać) - znów nie było mowy o pisaniu.
Niedziela obdarowała mnie pięknym słońcem, którego znów nie mogłam nie wykorzystać i tak cały dzień spędziłam naprzemiennie na kocu i w basenie. ^^
Tak więc jestem dziś, jestem teraz - bo słońce się schowało i nareszcie publikuję ten wpis. Na dziś przygotowałam dla Was denko, które po na prawdę obfitym kwietniu i myślę, że całkiem niezłym maju, podobnie jak rok wcześniej świeci pustkami. :P Przynajmniej nie zaśniecie nad przydługawą lekturą, bo w dzisiejszym poście jedynie cztery kosmetyki. ;)
Zapraszam do czytania. 

czwartek, 20 lipca 2017

266. Relacja z Warszawy wpleciona w czerwcową masę pozytywnych wspomnień.

Witajcie kochani. Miałam pisać częściej, chciałam pisać częściej, ale jak zwykle los rzuca mi kłody pod nogi i niestety nie wszystko idzie po mojej myśli. Przez ostatni miesiąc mieszkałam u mojego B. z powodu braku samochodu i zerowej komunikacji publicznej łączącej moje miejsce zamieszkania z miejscem pracy - żenada. Z tego powodu też bardzo mało pisałam, bo brakowało mi w tym jego małym domku odpowiedniej ilości prywatności. Dużym plusem jest jednam fakt, że codziennie mogłam chodzić na rolki. ^^ (może chociaż schudłam przez ten czas? :P)
Mam ogromną nadzieję, że po weekendzie będę mogła powrócić już do domu - czyli, że samochód wróci wreszcie z warsztatu (błagam trzymajcie za to kciuki razem ze mną, bo mam dość tego życia na walizkach :P), a tym samym będę miał więcej czasu dla siebie i bloga.
Poza tym jutro znów wybywamy nad morze, (tak nam się spodobało ostatnio) żeby umilić sobie czas oczekiwania na ten "prawdziwy" urlop. Później już do połowy sierpnia będziemy grzecznie siedzieć w domu i zajmować się znów weselnymi sprawami, o których nawet mi się myśleć nie chce. :D
Dziś przygotowałam dla Was WRESZCIE podsumowanie czerwca, więc zapraszam do czytania, bo nieco przydługawe mi wyszło...

wtorek, 11 lipca 2017

265. Nie polubię Cię - jak powiedzieć prościej?

Witajcie kochani. Wróciłam z nad morza - pogoda była znośna, nie padało i było nawet ciepło (gdy nie docierał do nas lodowaty wiatr), mogę nawet dodać, że co nieco się opaliłam, więc wyjazd udany i za dwa tygodnie robimy sobie z B. powtórkę z rozrywki. ^^ Obecnie przebywam na emigracji u swojej przyszłej teściowej, gdzie zapomniałam zabrać swojego kalendarza, co jest powodem tego, iż pewnie podsumowanie czerwca zamieszczę tutaj pod koniec lipca. :D Drugą opcją było denko, ale totalnie nie przyszło mi do głowy, żeby pofocić denne pudełeczka przed wyjazdem - bo przecież miałam zabrać swój kalendarz... Także bądź co bądź, muszę zaprząc swoją wenę do roboty i napisać jakiś bardziej sensowny post. 
Porozmawiajmy więc o NIELUBIENIU. 

wtorek, 4 lipca 2017

264. LBA raz dziesiąty.

Witajcie kochani, pisze do Was Pani magister oironio. :D Tak, udało mi się, mam to za sobą. Powiem Wam, że cała obrona była jak marzenie. W moim przypadku trwała może 3 minuty i opierała się na luźnej rozmowie. Wybrałam sobie super promotora, trafiłam na genialnego przewodniczącego, a recenzent - był tak genialny, że aż nie zauważałam jego obecności. ;) Z sali wyszłam z piątką za obronę i drugą piątką na dyplomie. ^^ Możecie być ze mnie dumni. :D
Dziś z racji koszmarnego początku dnia, o którym wolę już nie myśleć i najchętniej wymazałabym go z pamięci pstryknięciem palców, przygotowałam dla Was post lekki łatwy i przyjemny, na poprawę humoru - także swojego. Postanowiłam odkopać stare nominacje, które grzecznie czekają na swoją kolej. Dziś przyszedł czas na to, bym odpowiedziała na pytania zadane sto lat temu, w ramach LBA przez Anelise. :D
Zapraszam!

czwartek, 29 czerwca 2017

263. Majowe denko pełne hitów.

Witajcie kochani! Ostatnio było mnie tutaj na prawdę mało, a wszystko przez imprezę rocznicową rodziców i moją obronę, za którą na poważnie wzięłam się dopiero tydzień temu. Niemniej jednak czuję się przygotowana i myślę, że JUTRO będzie dobrze (tak, tak jutro się bronię!). Mimo wszystko proszę Was o trzymanie kciuków, ponieważ Wasze wsparcie zawsze dodaje mi mnóstwo otuchy!

Dziś - późno bo późno, po prawie tygodniu ratalnego pisania notki, udało mi się przygotować dla Was przegląd kosmetyków, które dosięgnęły dna w zeszłym miesiącu. A wśród nich prawie sami moi ulubieńcy! Zapraszam do czytania! (i pamiętajcie o trzymaniu za mnie kciuków! :D)

czwartek, 15 czerwca 2017

262. To był maj...

Witajcie kochani. Obiecałam Wam, że będę częściej pisać - jak zwykle mi nie wyszło. Niby nie mam już szkoły, ale jak zwykle nie wiem w co ręce włożyć. Tym razem na horyzoncie pojawiła się obrona i 25-lecie małżeństwa moich rodziców. Generalnie sama sobie jestem winna tego, że nie znów nie mam na nic czasu, ponieważ wymyśliłam dla moich rodziców prezent, który wymaga zaangażowania większej liczby osób, niż przypuszczałam wcześniej. Tak więc w tym tygodniu nie biegam już za formalnościami ślubnymi, a prezentowymi. A co z obroną? Cóż zacznę się martwić za tydzień. ^^ 
Dziś, w połowie czerwca myślę, że nadszedł czas na drobny przegląd, co tam się działo w moim maju. :)

czwartek, 8 czerwca 2017

261. Będzie ślub, będzie zabawa, będzie się działo.

Witajcie kochani. Zgodnie z harmonogramem miałam zamiar napisać dla Was kolejne podsumowanie miesiąca, jednak stwierdziłam, że  to może poczekać, a ja nie chcę ani nie mogę dłużej trzymać tej  ważnej dla mnie wiadomości tylko dla siebie - zwłaszcza dlatego, że wczoraj udało mi się załatwić ostatnią z formalności, która była mi potrzebna "na już", a przez którą najadłam się chyba najwięcej stresu w życiu (pal licho maturę, prawko i obrony!). Pomyślałam więc, że to dobry moment, by powiedzieć Wam, że
4 listopada 2017 roku 
razem z moim B. bierzemy ślub. 
Pamiętam, jak śmiałam się, gdy jedna z Was przygotowywała się do własnego ślubu ponad rok przed jego datą, że jak mi przyjdzie wyjść za mąż, to pewnie udowodnię wszystkim, że dam radę ogarnąć całość z kilka miesięcy. Nie miałam wówczas pojęcia, że rzucam tym samym na siebie pewne wyzwanie, które mam okazję obecnie spełniać.

wtorek, 30 maja 2017

260. Kwietniowe denko bez dna - część druga.

Witajcie kochani, jestem po sesji - wszystko zaliczyłam, z lepszymi i gorszymi wynikami - można stwierdzić, że miałam trochę pecha podczas wyboru przedmiotów specjalizacyjnych w tym semestrze, ale co najważniejsze wybrnęłam zwycięsko i mogę spokojnie powiedzieć, że bronię się w pierwszym terminie - całe szczęście. Prawdopodobnie dokładnie za miesiąc będę już po wszystkim, ale nie jest to jeszcze na 100% pewne info.
Za racji zakończonej sukcesem sesji postanowiłam, że przez ten tydzień nie będę robić niczego mądrego. Jest to tydzień tylko dla mnie i moich przyjemności - więc możecie spodziewać się mnie tutaj w bardzo dużym natężeniu.
Dziś przygotowałam dla Was drugą część bezdennego kwietniowego denka. Wiem że nieco monotematycznie zarzucam Was kosmetyczną tematyką po raz drugi z rzędu, no ale... muszę zamknąć ten miesiąc, zanim skończy się kolejny. :)
Od nowego miesiąca obiecuję większą różnorodność, jeśli chodzi o tematy i... myślę, że będzie ciekawie, bo mam Wam kilka rzeczy do opisania. ^^
Tymczasem, zapraszam na denko. :)

sobota, 20 maja 2017

259. Kwietniowe denko bez dna - część pierwsza.

Witajcie kochani! Wiem, że ostatnio bardzo zaniedbuje bloga i niestety nie jest to wina pięknej pogody. Niestety przyczyną nie jest fakt, iż przesiaduje całe dnie na łące łapiąc cieplutkie promyczki słońca na policzkach. Niestety - przyczyna jest szara i bura - ale oczywiście ze światełkiem w tunelu. Otóż właśnie trwa ostatnia sesja w moim życiu. Tak więc staram się zacisnąć zęby i przebrnąć przez tę stertę nauki, by zaliczyć wszystko w pierwszym terminie i móc się bronić w przyszłym miesiącu. Może nie jest jakoś tragicznie ciężko, bo umówmy się - przez te pięć lat studiów nie raz byłam nauką bardziej zmęczona, niż po biegu na 10 kilometrów, jednak jakoś tak zwyczajnie mi się nie chce. Jakoś tak już przejadła mi się ta nauka i gdyby ktoś powiedział mi, że mam 3 bez pisania, to biorę w ciemno, rzucam notatki w kąt i lecę na dwór cieszyć się życiem - mimo, że umiałabym na więcej. Ale okej... Dam radę, jeszcze tydzień i będę wolna. Jeszcze tydzień i będę mogła powiedzieć Wam, że skończyłam studia (a potem z pewnością poczuję się staro xD).

Coby  Was jednak nie zanudzać za bardzo swoimi wywodami, zapraszam Was na denko bez dna, które pozwoliłam sobie podzielić na dwie części. Kwiecień zebrał bardzo obfite żniwo jeśli chodzi o kosmetyki - było ich około 20. Z własnego doświadczenia wiem jednak, że w przypadku denka rzuconego na raz - co za dużo, to nie zdrowo, bo człowiek po prostu się w tym wszystkim gubi i koniec końców sam nie wie, co chciał skomentować. :P Dlatego też dziś zapraszam Was na pierwszą część kwietniowych zbiorów.

czwartek, 4 maja 2017

258. Głównie filmowy kwiecień... z niespodzianką!

Witajcie kochani. Jak tam Wasze nastroje po majówce? A może ktoś z Was nadal ma wolne i cieszy się majówkowym lenistwem? Mi niestety nie było dane lenić się aż tyle i niestety dziś zaliczyłam już dzień w pracy. Całe szczęście minął mi on bardzo szybko, także nawet ten deszcz, który pada nieustannie od samego rana nie zdążył mi zepsuć humoru. Tak a pro po czy ktoś z Was nie odtańczył przypadkiem dzikiego tańca deszczu, podczas jednej z majówkowych imprez? Jeśli tak, to proszę migiem mi to naprawić i odtańcować taniec słońca i upału. :D
Ja tymczasem zapraszam Was na przegląd kwietniowych momentów wartych zapamiętania. ;)

sobota, 22 kwietnia 2017

257. Dlaczego ludzie nie zamykają drzwi?

Witajcie kochani. Wiosna nam uciekła, pogoda się skiepściła - ponoć gdzieś nawet spadł śnieg. Całe szczęście nie u mnie. Bądź co bądź, pochowałam już zimowe butki przymierzając się do schowania również grubszych swetrów, które w ostatnich dniach były NIESTETY o tej porze roku moim must have. Do łask powróciły również świeczki podgrzewające atmosferę i kochany kocyk, który tuli mnie każdego dnia, gdy wracam z pracy do LODOWATEGO pokoju. Mimo, że bardzo lubię te raczej jesienno-zimowe gadżety, to byłoby miło, gdyby wiosna ukazała się na dobre, a one mogłyby pójść na zasłużony wiosenno-letni urlop. :D
No a co tam u Was? Jak Wy radzicie sobie z aurą za oknami?
Na rozgrzewkę mam dla Was dziś ociekający ironią post, dzięki któremu - mam nadzieję, rozruszacie swoje mięśnie brzucha podczas śmiechu i od razu zrobi Wam się cieplej. ^^

sobota, 15 kwietnia 2017

256. Marcowe denko wielkanocne.

Witajcie kochani. Wielkanoc za pasem, a ja z przykrością stwierdzam, że w ogóle tego nie czuję. Gdyby nie to, że powyciągałam świąteczne ozdoby, które dodają nieco uroku, to chyba totalnie by mi te święta obleciały. 
Generalnie ludzie przed świętami mnie wnerwiają. Głównie na drogach. Jeżdżą jak ostatnie cioty, parkują jak jeszcze większe cioty i generalnie zachowują się jak stu procetnowe cioty - oczywiście wszystko w pogoni za magią świąt i wielkanocną szynką. Bądź co bądź - świąteczna atmosfera na drogach i w mieście przyprawia mnie o skoki ciśnienia (i weź tu człowieku idź do spowiedzi, jak się przekleństwa przez takich cisną na usta :P). Całe szczęście nie mam zamiaru już nigdzie jeździć, więc może będzie mi dane w spokoju przeżyć te święta. :D
W prezencie do zajączka na dziś przygotowałam dla Was marcowe denko, w którym znajduje się totalny misz-masz jakościowy. Zużyłam kilka na prawdę fajnych kosmetyków, niestety trafiło się też kilka pozycji, którym mówię zdecydowane NIE. Jesteście ciekawi, kto wypadł super, a z kim nie chcę mieć już do czynienia? Zapraszam do czytania. :)

czwartek, 6 kwietnia 2017

255. O marcu, który stał się początkiem.

Witajcie kochani. Ostatnio jest mnie tutaj niewiele, a wszystkiemu winna jest moja uczelnia, a konkretniej - jeden z wykładowców. Wymyślił on sobie tak totalnie odjechane w kosmos zadanie zaliczeniowe (a to dopiero jedno z trzech), że już normalnie spać po nocach przez to nie mogę, gdyż ni cholerci nie wiem jak je ugryźć. No, a jak to mawiał swego czasu jeden z moich katechetów - czas ucieka, wieczność czeka - w tym przypadku zamieniłabym słowo wieczność, na termin. Tak więc większość czasu poświęcam ostatnio na rozbrojenie tej tykającej bomby, ochrzczonej moim zadaniem, przez co musieliście poczekać nieco dłużej na nowy wpis. 
No ale jest! Udało się, w końcu, po kilku dniach sklejania zdań w całość napisałam dla Was sensownej długości post, o tematyce retrospektywnej - mianowicie, wspominamy marzec. 
Zapraszam do czytania. :)

poniedziałek, 27 marca 2017

254. LBA do dziewiątej.

Witajcie kochani! Jak Wasze nastroje po pierwszych na prawdę ciepłych dniach tej wiosny? Ja jeszcze w sobotę czułam się fatalnie z powodu przeziębienia, a dziś? Dziś rozpiera mnie jakaś niewytłumaczalna radość. :D Chyba nadmiar słońca mi się udzielił. 
Dziś przychodzę do Was z lekkim niczym dzisiejsza odzież wierzchnia tematem, czyli odpowiedzią na pytania zadane mi w ramach LBA przez pana o pseudonimie Ten w okularach. Pytania zadane na prawdę blogowe wieki temu, jednak wreszcie doczekały się swojej odpowiedzi. Zdradzę Wam, że w kolejce na odpowiedź czekają jeszcze trzy nominacje. :D Tak jak obiecałam - wszystko ogarnę, z poślizgiem, ale zawsze. ^^
A teraz zapraszam do czytania!

wtorek, 21 marca 2017

253. A6W tydzień siódmy + wielkie podsumowanie.

Witajcie kochani! Dziś przychodzę do Was z dość zakurzonym tematem, bo jak część z Was wie - szóstka Weidera już dawno za mną. Niestety ostatni post z tej serii zapodział mi się gdzieś w otchłani obowiązków i innych tematów. Odkopałam go jednak i z dumną miną prezentuję Wam zapiski myśli, które towarzyszyły mi podczas ostatniego katorżniczego tygodnia ćwiczeń. Poza tym mam dla Was oczywiście wielkie podsumowanie całego cyklu ćwiczeń - z tabeleczką oraz foteczkami. ^^
Dla osób, które nie pamiętają już o co w tym wszystkim chodziło oraz dla tych, którzy spotykają się z tematem u mnie po raz pierwszy mam przypominajkę/zapoznawajkę - KLIK.
Całą resztę zapraszam do czytania dzisiejszego wpisu. :)

wtorek, 14 marca 2017

252. Na dnie lutego.

Witajcie kochani! Co tam u Was ciekawego? Czujecie już wiosnę? Ja po dzisiejszym dniu postanowiłam definitywnie zmienić szalik na cieńszy, bo chodząc po mieście miałam wrażenie, że roztopię się w zimowej kurtce opatulona grubym szalem. Słoneczko dodaje mi powera do życia, a co najważniejsze - gdy wychodzę z pracy jest jasno! :O Aż mam wrażenie, że wychodzę za wcześnie!
Dzięki nastrajającym mnie przebłyskom wiosny postanowiłam się ogarnąć i wreszcie coś napisać. Tak więc dziś przygotowałam dla Was denko z lutego, w którym znajdziecie znane już produkty, ale pojawiło się też kilka - myślę, że ciekawych nowości. Zapraszam do czytania. :)

wtorek, 7 marca 2017

251. Luty.

Witajcie kochani. Jak działają na Was marcowe zawirowania pogodowe? Ja Wam powiem, że nawet teraz, gdy ta temperatura znów spadła, po tych kilku cieplejszych dniach jakoś łatwiej mi to znieść. :) Co do pisania, to generalnie mam wrażenie, iż próbuje mnie obezwładnić jakaś niemoc pisarska, która utrudnia mi sklejanie słów w piękne zdania - jednak jak widzicie, walczę i postaram się mimo wszystko coś sensownego dla Was stworzyć. Być może przyczyną tej niemocy jest fakt, iż wczoraj położyłam się spać chwilę przed północą, co rankiem okazało się nie być najlepszym pomysłem. Ale ja jak to ja - nie wyciągnę z tego żadnych wniosków i w najbliższej przyszłości z pewnością powtórzę ten błąd cierpiąc kolejnego ranka. :P Nie zagłębiając się jednak już w moją skłonność do powielania pewnych błędów zapraszam Was do przeczytania właściwej części notki - a temat przewodni na dziś to luty.

poniedziałek, 27 lutego 2017

250. Pierwsze denko '17

Witajcie kochani. Wiosennie nam się zrobiło - chociaż na chwilę, mam jednak nadzieję, że tak pozostanie i powoli będziemy mogli przerzucać się na cieńsze kurtki i sportowe buty. U mnie temperatura sięgała dziś 14 stopni i w zimowej kurtce dosłownie się roztapiałam, a jak było u Was? 
Dziś na podtrzymanie ciepłej atmosfery przygotowałam dla Was styczniowe denko - czyli zbiór kosmetyków, które w 2017 roku zużyłam jako pierwsze. Czy są tam jakieś noworoczne perełki? Przekonajcie się sami. :)

środa, 22 lutego 2017

249. OSTATNIA część wyzwania codziennych przyjemności.

Witajcie kochani. W ostatnim czasie trochę zamilkłam, a to za sprawą zapalenia spojówek. Na samą myśl o jasnym świetle czy monitorze od komputera moje oczy krzyczały z bólu, tak więc ostatnie dni spędziłam na leżeniu z rumiankiem na oczach i zakrapianiu ich na przemian, trzymając się dodatkowo z dala od jasnych źródeł światła. Koniec końców mam nadzieję, że najgorsze już za mną, a tłusty czwartek przywitam już zdrowym i zadowolonym spojrzeniem. ^^
Dziś mam dla Was relację z ostatniej części wyzwania codziennych przyjemności, która przez ostatnie tygodnie sprawiała mnóstwo frajdy zarówno mi, jak i Wam. ^^ Będziecie za nią tęsknić? Bo ja na pewno!

środa, 15 lutego 2017

248. Pierwszy w 2017

Witajcie kochani. Wstępem do tego posta powinno być przerażające pytanie - gdzie jest styczeń? Czas po świętach w ogóle nie zwolnił - mało tego, mam wrażenie, że biegnie on coraz szybciej. Mam wrażenie, że wczoraj przygotowałam sałatkę na sylwestra, a dziś mamy połowę lutego. Jak tak dalej pójdzie, to jutro obudzę się już po obronie, z tytułem magistra w kieszeni - o taki obrót zdarzeń w ogóle bym się nie pogniewała swoją drogą. :P Tylko może ktoś jest chętny, żeby dokończyć za mnie pracę? ^^ Tak więc po cichu marząc o czerwcu zapraszam Was na szybki przegląd stycznia. :)

niedziela, 12 lutego 2017

247. Wyzwanie codziennych przyjemności po raz PRZEDostatni.

Witajcie. Dzisiaj pierwsze co rzuciło mi się w oczy, gdy wpisałam w tytule 247, to fakt, że kiedyś - jakieś 100 lat temu był taki zespół, który zwał się 2cztery7 i nawet coś tam od nich słuchałam. :D Kolejny dowód na to, że jestem idealnym przykładem tego, iż muzyką się żyje i dosłownie do każdej sytuacji potrafię dopasować jakiś utwór. :P Ale nie o tym dziś, o muzyce napiszę innym razem, bo dziś chciałam zaserwować Wam przed ostatnią już część wyzwania codziennych przyjemności. Ależ to zleciało, co nie? Zostało mi do wylosowania już tylko 10 karteczek! Aż sama jestem ciekawa, co mi tam jeszcze zostało, póki co dzielę się jednak z Wami tymi, które wylosowałam w ciągu ostatnich dziesięciu dni. Zapraszam do czytania! :)

niedziela, 5 lutego 2017

246. Dwanaście miesięcy w dwunastu akapitach.

Witajcie kochani. Dziś przychodzę do Was z podsumowaniem 2016 roku - wreszcie. Planowałam napisać ten post jeszcze styczniu, ale przez pewne przeciwności losu moje plany nieco się rozjechały i musiałam pogodzić się z pewnymi modyfikacjami. Postanowiłam więc, że pierwszy post opublikowany w lutym będzie dotyczył właśnie podsumowania 2016 roku. :)
Jeśli jesteście ciekawi z jakimi wydarzeniami kojarzą mi się poszczególne miesiące oraz jakie postanowienia udało mi się zrealizować, to zapraszam do czytania. ;)

wtorek, 31 stycznia 2017

245. Wyzwanie codziennych przyjemności po raz piąty.

Witajcie kochani po kosmicznie długiej dla mnie przerwie. Miałam ostatnio TROCHĘ pod górkę, jeśli chodzi o bloga i dostęp do internetu, z tego względu moje wszelkie plany związane z publikacją postów wzięły w łeb. Od czwartku byłam poza domem - i chociaż inaczej niż zwykle - zabrałam ze sobą komputer, z nadzieją, że uda mi się napisać post, nie udało się, a komputera nawet nie otworzyłam. <brawo> Tak więc cztery dni poszły w las, jednak ja - nadal pełna optymizmu wierzyłam, że po powrocie - wczoraj - spokojnie sobie usiądę i napiszę dla Was śliczny pościk. No w końcu fotki miałam gotowe, wystarczyło tylko usiąść i pisać. Co więc się stało? A no po powrocie do domu okazało się. że nie mam internetu i figa mi wyjdzie z napisania. Chwała niebiosom i całemu światu - jestem dziś i piszę! Nikt ani nic mnie już od tego nie odciągnie, póki nie opublikuję tego wpisu. (mam nadzieję, że nie sprowokowałam tym zdaniem żadnych złowieszczych sił natury, które zechcą mi za chwilę udowodnić. że jednak mnie od komputera odciągną :P). 
Nie przeciągając więc dłużej zapraszam Was do czytania świeżutkiego i jeszcze gorącego postu z serii Wyzwania Codziennych Przyjemności. :)

wtorek, 24 stycznia 2017

244. Grudniowe denko.

Witajcie kochani! Za oknami zima w pełni, chociaż u mnie pozostały już tylko śladowe ilości śniegu, to temperatura każdego ranka stawia do pionu i przypomina jaką mamy porę roku. Można powiedzieć, że przetrwałam sesję, chociaż przez totalnie nielogiczny tok myślenia jednej z pań, przez pół dnia miałam wpisaną poprawkę. Koniec końców okazało się, że całość zaliczyłam na 3,5, ale pani wierzyła, że stać nas na więcej i łącznie ze mną wpisała poprawki połowie grupy, która po intensywnym zasypywaniu jej mailami doprowadziła do tego, że przestała wierzyć i wpisała nam oceny takie, jak wychodzą. xD W ogóle to co wyczyniała z przeliczaniem punktów wg. jakiś współczynników to jakiś kosmos - stwierdziliśmy, że obliczała nam średnią wzorami z astrofizyki. ^^ Koniec końców wszystko skończyło się POZYTYWNIE i jednak żadnej poprawki nie mam, a co do tej pani, mam nadzieję, że nie spotkam jej już do końca studiów.
Dziś na rozgrzanie przygotowałam dla Was dość pokaźne denko, z kosmetyków zużytych w ostatnim miesiącu 2016 roku. Zapraszam więc do czytania. :)

wtorek, 17 stycznia 2017

243. Wyzwanie codziennych przyjemności - część czwarta.

Witajcie kochani, co u Was słychać? Ja jestem po sesji, przetrwałam ją i chyba obejdzie się bez żadnej poprawki, więc z całego serca dziękuję Wam za efektywne trzymanie kciuków. :D 
Z pewnością zdałam przedmioty, których bałam się najbardziej - zawsze tak mam, bo bardziej się do nich przykładam. Z pozostałymi też powinno być dobrze, chociaż nie jestem pewna jednego, wykładanego przez nieobliczalną i nieprzewidywalną Panią, która ostatecznie dowaliła nam na kolokwium - a jakby inaczej. No, ale myślę, że powinnam zaliczyć, więc jest dobrze. Przed ostatnia sesja w moim życiu za mną. :P Tak więc ciesząc się wolnym czasem mogę powoli wracać do pisania magisterki. xD Póki co jednak, napisałam dla Was relację z czwartej części wyzwania codziennych przyjemności. ^^ Zapraszam do czytania!

wtorek, 10 stycznia 2017

242. Zamykam rok 2016.

Witajcie kochani, mamy połowę styczna, a ja dopiero biorę się za podsumowanie grudnia - co będzie z podsumowaniem roku? :D Może do końca stycznia się wyrobię, w końcu miniony roku nigdzie już nie ucieknie. ;)
Co u mnie? Co u mnie? Sesja, sesja, sesja. Powiesić za jaja (czy co tam ma) tego, kto wymyślił mi 5 egzaminów na jednym zjeździe. Powoli ogarniam wszystko po trochu, ale nie zdziwię się, jak mi się to wszystko wymiksuje i kompletnie namieszam na tych egzaminach. :D Pierwszy, no może drugi raz czuję tak poważnie wiszącą nade mną poprawkę, ale może mi się uda, może tylko dramatyzuje i wszystko będzie pięknie??? Bardzo bym chciała.
Zmieniając temat na bardziej przyjemniejszy dziś chciałam przytoczyć grudniowe chwile, które rozgrzały mi serducho, w te chłodne lecz bezśnieżne dni.

czwartek, 5 stycznia 2017

241. Wyzwanie codziennych przyjemności - część trzecia, symboliczna? ;)

Witajcie kochani! Jak Wasze nastroje przed kolejnym długim weekendem? Nie ma co, ten rok zaczyna się na prawdę dobrze. ^^ Ja postanowiłam sobie ten weekend jeszcze bardziej wydłużyć i  na dzisiejszy dzień wzięłam sobie wolne. Jutro idę na rodzinną imprezę, więc musiałam odwiedzić fryzjera - z którego roboty jeszcze chyba jeszcze bardziej zadowolona niż ostatnio, a także kupić prezent, kwiaty i telegram, więc trochę biegania miałam. Dzień minął mi jeszcze szybciej niż w pracy, jednak załatwiłam wiele rzeczy i jestem bardzo zadowolona. ;)
Przechodząc do posta, to na dziś przygotowałam dla Was trzecią część codziennych przyjemności. Zapraszam do czytania. ;)