czwartek, 1 grudnia 2016

235. O tym, co się dopiero zaczął, a już się skończył - o listopadzie.

Witajcie kochani. Piszę do Was o tej nietypowej porze, można by rzec, że w środku tygodnia, ponieważ... jestem chora. Walczyłam z przeziębieniem dzielnie, jednak dziś poległam i ostatecznie zostałam w domu, żeby porządnie się wyleżeć, wygrzać i wyzdrowieć. ^^
Listopad przeminął mi chyba najszybciej, z minionych miesięcy tego roku. Wydaje mi się, że zaledwie wczoraj cieszyłam się wolnego dnia z okazji święta Wszystkich Świętych, a dziś mamy już pierwszy grudnia. Przygotowania do świąt ruszają na całego, nawet w przypadku tych, którzy "czekają do końca". Bo przecież to grudzień, bo przecież za chwilę będą święta i po świętach. A potem jeszcze kilka dni i podczas sylwestrowego wieczoru będziemy żegnać stary i witać nowy rok. Nie wybiegając jednak za bardzo do przodu, proponuję się zatrzymać i zastanowić się, co warto zapamiętać z minionego miesiąca.


IG
Z pewnością pierwszy listopada dla większości z nas jest chwilą zadumy, może i smutku. Dla mnie jednak jest to też dzień rodzinny, gdzie tradycyjnie spotykamy się na cmentarzu, przy grobach tych, których z nami nie ma, a którzy byli ważni. W tym roku dzień ten był bardzo deszczowy, co w połączeniu w piaszczystym podłożem naszego cmentarza zaowocowało wszechogarniającym błotem. Zauważyłam jednak jeden plus - nie było corocznej rewii mody na cmentarzu. Wszyscy w niskich butach, ciemnych płaszczach, pod parasolami. Było skromnie i... normalnie. Nie ubiór był najważniejszy, a sama obecność. Także jeśli deszcz jest jedynym rozwiązaniem, dzięki któremu na cmentarzu ludzie będą chodzić normalnie ubrani, to poproszę tak co roku. Tą godzinę, do półtorej jestem w stanie się przemęczyć z tym parasolem. :P

Ktoś by powiedział, że listopad przywitał nas dwoma długimi weekendami. No cóż, kto miał te weekendy, ten miał. Ja osobiście oby dwa spędziłam w szkole. Jednak 11 listopada i tak był dla mnie wyjątkowy - kto by się nie cieszył z dodatkowego wolnego dnia w pracy? :) Poza tym były to imieniny mojego B. Jesteście ciekawi prezentu dla niego? Nie było to nic spektakularnego, ani wyszukanego. Jestem z reguły praktyczna - chyba, że mam doła i pocieszam się zakupami - więc dołożyłam mu stówkę, do siodełka rowerowego. Bo wiecie, tyłeczek mojego kolarza na byle siodełku się wozić nie będzie. :D 

Końcem listopada miała urodziny również moja babcia - dokładnie 82. Niestety nie mogłam jej odwiedzić, ponieważ akurat cały weekend byłam w szkole. Nie zapomniałam jednak o telefonie i krótkiej rozmowie z babcią, która później bardzo się cieszyła i opowiadała wszystkim, że dzwoniłam. Mam zamiar pojechać do niej w ten weekend i nadrobić zaległości. No i kurczę, muszę się rozejrzeć za jakimś prezentem! ^^

W listopadzie oddałam również drugi rozdział pracy magisterskiej i to miesiąc przed wymaganym terminem! W odpowiedzi otrzymałam opinię, że merytorycznie jest dobrze, a nawet bardzo dobrze. W ostatni weekend byłam również na konsultacji u promotora, ponieważ nie miałam wizji na trzeci rozdział, a on? Podsunął mi bardzo ciekawy i oryginalny pomysł, po czym powiedział, że jeśli dobrze się spiszę, to on wyśle tę pracę na konkurs prac magisterskich. :O A ja? Jedyne co sobie wówczas pomyślałam, to "aż tak wysoko, nie mierzyłam." :D

IG
No i 14 listopada minął rok, od kiedy mój B. zapytał mnie czy zostanę jego żoną. ^^ Nie obchodziliśmy jej w żaden wyrafinowany sposób. Dla mnie największym prezentem był fakt, że mój facet w poniedziałek rano zapytał mnie po prostu "wiesz jaki jest dziś dzień?". No bo wiecie - pamiętał, co jest szokujące. :D  Generalnie moja mama stwierdziła, że jestem już spóźniona, bo ona 9 miesięcy po zaręczynach ślub brała. xD No cóż, na to sobie jeszcze poczekacie. :P

Poza tym nic spektakularnego się nie wydarzyło. Zaczęłam zamawiać prezenty na święta - mam już dla chrześniaków - mojego i B., część prezentu dla B., mojego brata i całość dla mamy. Za to totalnie nie wiem co kupić tacie, bo on kompletnie wymyka się z męskich stereotypów i zestaw z kosmetykami nie zrobi na nim pożądanego wrażenia. xD

Jeśli chodzi o książki, to nadal susza. Czytam tylko te do magistra. Od początku listopada zaczęłam jednak notować sobie obejrzane filmy. :D W tym miesiącu było ich 5.
Pierwszym z nich był Mimzy: Mapa czasu. Jest to dość wiekowy film z 2007 roku. Opowiada o dwójce rodzeństwa, które odnajduje na plaży dziwne przedmioty z kosmosu i... pluszowego królika. Co wydarzyło się w życiu rodziny po przyniesieniu przedmiotów do domu? O tym musicie przekonać się sami. :) Film obejrzałam bez planu, ponieważ wciągnął mnie od pierwszej minuty, a to co mnie w nim urzekło, to ukazanie prawdziwej i szczerej miłości, jaką dzieci potrafią obdarzyć nawet zwykłego pluszaka. Sama końcówka dla mnie bardzo wzruszająca i przede wszystkim piękna. Powiedziałabym nawet - piękno w czystej, prostej formie.

Drugim filmem jest animowana komedia Hotel Transylwania. Jest to film z 2012 roku. Jejku jak uwielbiam ten film, teksty bohaterów i ich potworność. :D Film oglądałam drugi raz w życiu, a śmiałam się jak za pierwszym razem. Jedynym faktem, który może irytować jest mnogość piosenek. :P Mimo wszystko jednak polecam ten film na odmóżdżenie po ciężkim tygodniu. ^^ W tym miesiącu jest to pozycja numer trzy w rankingu. :P

Trzeci film to Czerwony pająk. Jest to polski thriller z 2015 roku. Opowiada on o seryjnym mordercy, który przez wiele lat był nieuchwytny i młodym chłopaku, który był zafascynowany jego zbrodniami do tego stopnia, że go zdemaskował. Nie poszedł z tym jednak na policję, a utrzymywał z mordercą dość dziwną dla mnie relację. Słuchał opowieści o morderstwach, oglądał przedmioty - wiedział wszystko. Do czego to doprowadziło? Cóż, tego zdradzać nie będę. Powiem jednak, że na zdrowy rozum nie potrafię zakończenia zrozumieć.  Nie potrafię odpowiedzieć sobie na pytanie DLACZEGO. Film poruszył mnie do tego stopnia, że zasługuje na drugą pozycję w rankingu.

google
Kolejny film to Strategia mistrza. Film opowiadający historię Lance Armstronga. Był bohaterem dla milionów, jednak jak się okazało, cała jego kariera zbudowana była na dopingu. Nie wiem dlaczego, ale mimo wszystko, przez cały czas oglądania filmu lubiłam głównego bohatera, nie odczułam do niego awersji przez nielegalne środki, przetaczanie krwi itp. Może dlatego, że dążył do celu - po trupach, ale dążył. Powiedział, też że będąc drugi, nigdy nie był tak bardzo przegrany. Film może szokować, opowiada również o chorobie kolarza, ale też o tym, że z tą chorobą wygrał, bo walczył - przez całe życie. Bardzo polecam Wam ten film, zasługuje on tutaj z pewnością na tytuł mojego filmu miesiąca. :)

Ostatnim filmem, który obejrzałam w listopadzie była Kraina Lodu. :D Obejrzałam i może z lekka zrozumiałam za czym szaleją te małe dziewczynki błagające o lalkę Elzę pod choinkę. :P Tutaj również przeszkadzała mi mnogość piosenek, słodkich do stopnia "rzygam tęczą" aczkolwiek uważam, że film warto obejrzeć, chociażby ze względu na Olafa - sympatycznego bałwana, który rzuca życiowymi mądrościami na prawo i lewo, a wiele z nich także my - dorośli ludzie powinniśmy wziąć sobie do serca. :)

No i to byłby koniec listopadowego podsumowania. Miało być nie za długo, wyszło jak zwykle, no cóż - taki mój urok. :D

A o czym z listopada Wy będziecie pamiętać?

Pozdrawiam i do następnego. :)

50 komentarzy:

  1. Jezuuu... ten czas tak szybko leci, że aż mnie zatkało, jak trafiłam na Twój post i się zorientowałam, że mamy już 1 grudnia. Się działo! :) Wracaj do zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem w szoku. :P
      Już mi lepiej, jednak siedzenie w domu bardzo pomaga. :)

      Usuń
    2. A pod kołdrą to już w ogóle ^^

      Usuń
    3. Oj tak, w końcu się wyspałam. :D

      Usuń
  2. Bardzo ciekawy miałaś ten listopad :) A co do "Krainy lodu"-uwielbiam Olafa, zakochałam się w nim na zabój i śmiało mogę stwierdzić, że to moja pierwsza, poważna miłość. Nie rozstaniemy się nawet, gdy będę miała już męża i dzieci^^
    Mi tez listopad zleciał dość szybko, chociaż nie na polowaniu na prezenty, bo u mnie w rodzinie nie ma takiego zwyczaju :)

    Świetny blog, będę wpadać :)
    http://blaskmroku.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, no i pięknie. :D
      A szkoda, ja właśnie lubię tę tradycję. :)

      Usuń
  3. U Ciebie z każdego miesiąca można coś wyciągnąć, a u mnie w listopadzie to nie działo się chyba kompletnie nic ciekawego. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, zupełnie nic poza 15134565 imprezami. :P :D

      Usuń
    2. Tylko na jednej byłam na początku miesiąca :D
      Dziś jadę po miesięcznej przerwie dopiero :)

      Usuń
    3. Wow, no to faktycznie miałaś przerwę! :D
      Znów do V.? :P

      Usuń
  4. Mi się listopad dziwnie ciągnął, mam wrażenie,że 1 listopad był rok temu. Ale zawsze listopad jest ciężkim miesiącem.
    Dużo zdrówka:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę, zupełnie odwrotnie. :)
      Dziękuję, już jest lepiej. ^^

      Usuń
  5. Dla mnie listopad minal tak szybko ze chyba go nie zapamietam ;)
    Rewia mody na cmentarzach chyba ogolnie juz dobiega konca bo u mnie tez juz nie bylo tak zle ;)
    Chcialabym Ci pomoc w doborze prezentu dla Twojego taty ale nie mam pojecia co on lubi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że masz rację, chociaż wszystko okaże się za rok tak na prawdę. :P
      No właśnie tutaj jest ciężki orzech do zgryzienia. :P

      Usuń
    2. Za rok i kolejne lata ;) Chociaż moda lubi wracać to kto wie czy same na starość nie będziemy się stroić na cmentarz xD
      A czym się interesuje? :)

      Usuń
    3. Hahah, jak się nie będzie gdzie stroić, to chociaż na cmentarz. xD
      To mi zadałaś pytanie. xD Hodowlą zwierzaczków różnych np. itp. Rok temu kupiłam mu książkę o berneńczykach, bo kupił nam dwa, zaczęłam w tym roku też myśleć o jakiejś książce w podobnym temacie. :P

      Usuń
    4. Otóż to ;p
      A może kup mu złotą rybkę? :D

      Usuń
    5. Mama by mnie wygoniła z tą rybką z domu. xD Kiedyś mieliśmy rybki i koniec końców obowiązek opieki nad nimi spadł właśnie na nią. :P
      Ale już wymyśliłam. :D

      Usuń
    6. Fotoksiążkę ze zdjęciami naszych psów. :D

      Usuń
  6. Mój listopad nie był najlepszy i ciągnął się tak, że miałam wrażenie, iż nigdy się nie skończy. Na szczęście mamy już grudzień. :)
    Mi akurat Kraina Lodu się nie podobała, wydała mi się wręcz nudna. Można by pomyśleć, że wyrosłam z kreskówek, ale to przecież nieprawda.
    Zdrowia życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że ja tak miałam przez ostatnie 3 dni, ale może to dlatego, że byłam już chora i chodziłam do pracy, umierając tam przez trzy dni. :P
      Mnie wkurzały te piosenki, a poza tym dało się obejrzeć. :)
      Dzięki, jest już lepiej. :)

      Usuń
  7. A kiedy nadejdzie ten wielki dzień? macie date? :)
    Mi jakoś szybko zleciał ten listopad, naprawde :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, mój B. ustalił rok 2018. :P Ja bym wolała jeszcze w 2017, ale pewnie i tak nie wyjdzie. xD

      Usuń
    2. Czekaj czekaj, a jak to były z tymi rocznikami? Parzyste czy nieparzyste były szczęśliwe?:)

      Usuń
    3. A było coś takiego? :D Pierwsze słyszę. Mi coś świta jedynie z miesiącami, które mają R. :P

      Usuń
    4. Podobno z tym R to zabobony ale ja tam wolę losu nie kusić :p

      Usuń
    5. Ja ostatecznie i tak nie mam zamiaru na to patrzeć. :D

      Usuń
  8. ja tam od Elzy wolę Olafka. uwielbiam Olafka! :D
    i masz rację, ten miesiąc zastraszająco szybko minął:)
    zdrowiej! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olafek zdecydowanie ukradł cały film i stał się postacią pierwszoplanową. :D
      Już mi lepiej, dziękuję. ^^

      Usuń
  9. ja krainą lodu się zachwycam:D te piosenki ten klimat och i ach:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam właśnie piosenek w filmach za bardzo nie lubię. :P

      Usuń
  10. Dobry miesiąc pod kontem firmowym :) Ciekawe propozycje :)
    Czerwony Pająk i Strategia Mistrza nie oglądałam, może kiedyś obejrzę :0
    W sumie to Hotel Transylwania też nie oglądałam, za to byłam na 2 w kinie rok temu, ale pierwszej części nie zdołałam nadrobić jeszcze :p
    Krainę Lodu lubię :) taka 'zdrowa' bajka w sumie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam. :)
      Ja właśnie nie natknęłam się jeszcze na drugą część. :D

      Usuń
  11. Trochę mnie nie było, więc przytulam na przywitanie :)
    I jej, nawet nie wiem, jak ten listopad minął. Ale z jednej strony ulga. Jakoś tak grudzień przynosi mi więcej nadziei. I dobrze, że mam już plany na sylwestra jako takie :P
    A co do pierwszego listopada... brr... pamiętam, że stałam i mokłam. Jak niedojda, bez parasola w dodatku xD Tak se stałam, no.
    I zdrowiej! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O witaj Asiku! :)
      Ja nie mam nic, jak zwykle. :P
      Ja też nie wzięłam parasola, kozacząc kapturem, a tu mi kurtka całkiem przemokła!
      Już ozdrowiałam. ^^

      Usuń
  12. jaki fajny miesiąc :) powiem szczerze, facet, który pamięta to faktycznie mega prezent i zaskoczenie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jest się z czego cieszyć. :D

      Usuń
  13. Nie wiem co jest z tym czasem, ale płynie w zastraszającym tempie. Dopiero był Sylwester, a tu zaraz drugi. Kiedy! Ja pytam ;)
    Nie znam tych filmów. Chyba kiepski ze mnie kinomaniak :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie, a my się dodatkowo tak powolutku starzejemy. XD
      Ja oglądam tylko co drugi weekend, ale za to seriami. :D

      Usuń
  14. ja też nie specjalnie poczułam te długie weekendy :) zdrówka życzę i oby grudzień okazał się bardziej leniwy niż listopad

    OdpowiedzUsuń
  15. Listopad minął mi tak szybko. Ledwo się odwrócimy , a tu będzie już 2017 rok ;) Przy okazji zapraszam do mnie.
    Pozdrawiam Niecoinna

    OdpowiedzUsuń
  16. Czerwony pająk mnie zainteresował. Będę musiała gdzieś poszukać w necie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, ja nawet dziś gdy sobie o nim przypomnę, zadaję ponownie pytanie DLACZEGO. :D

      Usuń
  17. eh, ja z moim facetem już trzy lata w narzeczeństwie żyjemy i jest nam tak dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tyle to nie chcę. :D Maksymalnie dwa lata w tym stanie mam zamiar być. :P

      Usuń