środa, 23 listopada 2016

234. A6W - tydzień piąty.

Witajcie kochani. Dzisiejszy dzień stanowczo nie należał do mnie. Z rana musiałam wypić kubek kawy dosłownie jednym duszkiem żeby postawić się na nogi. Totalnie nie miałam energii ani ochoty do pracy. A na sam koniec dnia mgła zalała wszystko wokół, tak że wracając do domu z pracy miałam wrażenie, że błądzę w jakimś garnku z mlekiem, a droga sama w sobie nie ma końca. Całe szczęście dotarłam do domu w jednym kawałku, a po rzuconej wiązance przekleństw mój humor stanowczo się poprawił. :D
Dziś mam dla Was na prawdę krótką relację z piątego tygodnia ćwiczeń, bo obejmuje ona tylko 3 dni - jak widać nie miałam jakoś weny na pisanie albo po prostu zabiegana byłam. Przynajmniej nie zmęczycie się tak bardzo podczas czytania i szybko przejdziecie do podsumowania. :D 

Dzień drugi – znów bolały mnie ramiona. Poza tym (chyba przez zmęczenie okresem) wysiadam kondycyjnie – nie tyle bolą mnie mięśnie, co dyszę jak parowóz. :P Ale daję radę. Od jutra 18 powtórzeń. Dziś chyba pierwszy raz pomyślałam, że nigdy więcej nie piszę się na takie wyzwanie. xD Powód? Jestem trochę znudzona tą ciągłą powtarzalnością, przez co po prostu mi się nie chce, ale spokojnie. Nie dam się lenistwu i będę ćwiczyć do końca. Przecież już bliżej niż dalej, a chyba nic nie motywuje bardziej, niż zbliżająca się meta na horyzoncie! :D

Dzień trzeci – dziś spojrzałam na harmonogram i zrobiło mi się tak jakoś miło – kurcze, już bliżej niż dalej. Dwa i pół tygodnia do końca! Generalnie w domu dziś zimno, rozgrzałam się dopiero pod koniec drugiej serii, dokładnie przy szóstym, morderczym dla mnie ćwiczeniu i dalej ćwiczyło mi się bosko. Dziś pierwszy dzień z osiemnastoma powtórzeniami i powiem Wam, że miałam więcej energii niż wczoraj. Oby tak dalej.

Dzień czwarty – już bliżej niż dalej i nawet trochę mi tego żal. Pierwszy raz zawahałam się czy rzeczywiście uda mi się osiągnąć zamierzony cel? Mięśnie rzeczywiście się rzeźbią, ale oponka nadal mi towarzyszy podczas siedzenia. Chociaż widzę, że zgubiłam boczki z bioder. :P Dziś ćwiczyło mi się całkiem nieźle, tylko nie mogłam się za te ćwiczenia zabrać. Tak mi się NIE CHCIAŁO. Najgorzej idzie ta pierwsza seria – ciągnie się w nieskończoność, jednak już na początku drugiej dostaje Power i chęć do dalszych ćwiczeń. Powiem Wam też, że teraz przy tych 16-18 powtórzeniach te dokładane 2 nie robią już różnicy. Albo coś idzie lekko, albo dyszysz już od dłuższej chwili. :P

 P.s. Właśnie podczas pisania złapał mnie skurcz w lewą stopę. xD 

Efekty! 

Tydzień
Waga
Biodra
Pas
0 (28.08.2016)
61,4 kg
99 cm
76,5 cm
1 (04.09.2016)
61,0 kg
98,5 cm
74,5 cm
2 (11.09.2016)
60,8 kg
98 cm
73 cm
3 (18.09.2016)
60,0 kg
97 cm
72 cm
4 (25.09.2016)
61,0 kg
97 cm
73 cm
5 (01.10.2016)
60,6 kg
96,5 cm
71,5 cm

Jak widać tabelka nam rośnie i brakuje już tylko dwóch tygodni do ostatecznego podsumowania całych ćwiczeń. :) Skupmy się jednak na postępach ostatniego tygodnia. Jak widać waga zleciała w dół o 0,4 kg - jak już kiedyś pisałam, nie ona jest dla mnie priorytetem, ale zawsze cieszy mnie chociażby najmniejsza cyferka w dół. :)
Jeśli chodzi o biodra - tutaj znów notujemy spadek o 0,5 cm - zawsze coś. ;)
No i pas - moje cudowne cudo <3 Miarka znów pokazuje 2,5 cm mniej i chyba nie muszę nawet pisać, że taka wartość motywuje najbardziej.

Na sam koniec tradycyjnie porównanie moich sweet foci. ^^

W tym tygodniu zawaliłam NIECO z proporcją zdjęć, ale macie chociaż mega przybliżenie brzucha. XD Ta na pocieszenie. :P


Tydzień 4 => tydzień 5
No i tym sposobem zamykamy pięty tydzień. Pozostały jeszcze dwa do końca i wielkiego podsumowania. Nie wiem jak Wy, ale ja już nie mogę się doczekać. :D A jeśli ktoś nadal nie czuje się zmotywowany, to już chyba nic go z miejsca nie ruszy. :P

Na dziś tyle, do następnego i pozdrawiam! :)

40 komentarzy:

  1. Patrząc na tabelkę z nagłówek pas jest woow :D tyle cm zeszło, łądnie ładnie. :)
    No i myślę, że jak będą zdj wszystkie obok siebie to też będzie wow i będę zbierać zęby z ziemi. :P :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, tego się sama nie spodziewałam. :D
      A skąd wiedziałaś, że mam zamiar tak zrobić w ostatnim poście? xD

      Usuń
    2. A co to będzie na koniec, wow wow wow. :D
      Kurde, nie wiem. :D a masz? :D

      Usuń
    3. No właśnie tak sobie po cichu planowałam. :D

      Usuń
    4. Kurde, a ja wygadałam! :D

      Usuń
    5. A no i na dodatek czytasz mi w myślach. xD

      Usuń
    6. Ku przepowiadaniu tego co będzie chyba mam jakieś zdolności xD
      Nawet koleżanka w pracy jakiś czas temu mi powiedziała, że chyba moją przyszłością powinno być zakupienie tarota i kuli ^^

      Usuń
    7. Haha, to musisz coś z tym zrobić! xD Dzisiaj andrzejki, to akurat byś interes zrobiła :P

      Usuń
    8. Kurde, zapomniałam :( :D

      Usuń
    9. No i przeszło koło nosa! :P

      Usuń
  2. ja dziś z racji wolnego dnia miałam 25 minut z jogą, mięśnie w nogach mi zaraz eksplodują :) Zazdroszczę wytrwałości :)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nawet nie próbowałam jogi, więc nie mam pojęcia jaki to wysiłek dla organizmu. :)

      Usuń
  3. Takie wyzwania zawsze byly fajne ale kiedyś sie koncza... Masz jakies plany co bedziesz cwiczyc za te 2,5 tygodnia? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie wyzwanie zakończyłam jakiś czas temu, tylko relację zdaję Wam z opóźnieniem. ;)
      Obecnie poszukałam sobie ćwiczenia, które wymagają wysiłku od partii brzucha, które ni wyćwiczyły się aż tak bardzo (mega trudne było znalezienie takich) no i dołożyłam ćwiczenia na modelowanie tyłeczka. :D

      Usuń
    2. Osz Ty ;p Mam nadzieję, że Codzienne Wyzwania nie będą z takim opóźnieniem ;p
      Będzie relacja z nowych ćwiczeń? :D

      Usuń
    3. Postaram się, aczkolwiek niczego nie mogę Ci obiecać. xD
      W sumie nie zastanawiałam się nad tym jeszcze. Najpierw skończę a6w i dam Wam trochę odpocząć od sportowych postów. :D

      Usuń
    4. Posty są nie tylko dla nas ale i dla Ciebie :)
      Nie szukaj wymowek :P

      Usuń
    5. Tak ale też nie chcę się stać monotematyczna. :D Jednak jeszcze kiedyś temat sportu i ćwiczeń z pewnością wróci, bo to przecież moje życie. :D
      Powinnam raczej więcej czasu poszukać, nie masz przypadkiem trochę na zbyciu? :D

      Usuń
  4. Podziwiam po raz kolejny!
    I dalej jem te ciastka, wstyd! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Widać, że dostaje największy wycisk. :D

      Usuń
    2. Odkrywam nowe znaczenie słów "zaciskać pasa" :D

      Usuń
    3. mój pas się zaciśnie dosłownie jak kupię prezenty na święta haha;p

      Usuń
    4. Hahaha, ja już zaczęłam, więc może przez to go tak ściska. xD

      Usuń
    5. My to mamy teorie. :D

      Usuń
  6. Juz sporo tygodni minęło, więc jest na prawdę blisko końca :) Widać, ze pas ucieka najszybciej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz już bliżej niż dalej, a to też motywuje. :)

      Usuń
  7. Podziwiam Twoją wytrwałość. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. *masa czy ciężar ciała
    waga to urządzenie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Proszę, piękne świadectwo wytrwałego dążenia do celu. Pas rzeczywiście ostro idzie w dół, nie mierz na "absolutnym wydechu" ;D

    Ciekaw jestem czy jak pod koniec wyzwania ułożysz nam wszystkie zdjęcia z Twojej metamorfozy po kolei, to czy zauważymy duże różnice! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mierzę na napięciu mięśni, na wydechu pewnie spadłabym poniżej 70 :P
      Też mnie to ciekawi. xD

      Usuń
  10. wow i to się nazywa motywacja :D:D !!
    Obserwujęi oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Najważniejsze to ciągle iść do przodu, nie poddając się mimo przeszkód i utrudnień. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń