czwartek, 10 listopada 2016

232. A6W tydzień czwarty.

Witajcie kochani! Przed nami kolejny długi listopadowy weekend - coś ten listopad aż za nadto nas rozpieszcza czyż nie? Chociaż w sumie powinnam napisać, że to Was rozpieszcza - bo ja oby dwa dłuższe weekendy spędziłam i spędzam w szkole. Niestety. Aczkolwiek dodatkowy wolny dzień w tygodniu zawsze jest przeze mnie pozytywnie obierany. :) A Wy macie może jakieś ciekawsze plany na najbliższe dni?
Dziś przygotowałam dla Was kolejny wpis z serii a6w - czas na tydzień numer cztery. Za nami już ponad połowa wyzwania - meta coraz bliżej na horyzoncie i teraz już na pewno nie wypada się poddawać. Tak więc zapraszam na relację. :)


Dzień drugi – tak jak wczoraj umierałam przy 14 powtórzeniach, tak dzisiaj nie zrobiły one na mnie aż takiego wrażenia. Wydaje mi się, że ten dzień przerwy bardziej szkodzi niż pomaga, bo zawsze najciężej znoszę pierwszy dzień każdego tygodnia, później idzie już z górki. ^^

Dzień trzeci – w domu dziś zimno, więc rozgrzałam się ćwiczeniami. Brzuch czułam od samego początku ćwiczeń, ale to jak zwykle jest TEN DOBRY ból. J Uwaga, uwaga, spotkało mnie dziś jeszcze coś, czego wcześniej nie było! Pod koniec trzeciej serii złapała mnie kolka! Całe szczęście pod koniec piątego ćwiczenia, więc szóste jakoś dałam radę wykonać.

Dzień czwarty – początek ćwiczeń był wręcz katorżniczy, w ogóle mi nie szło. Później, gdy mięśnie się rozgrzały szło już lepiej. Jeśli chodzi o ból, bez którego na tym etapie raczej nie da się ćwiczyć, to dosięgał on dziś głównie górnej partii brzucha. Mam wrażenie, że przez wszystkie tygodnie to właśnie te mięśnie pracują najbardziej. Zaczęły mnie dziś boleć też ramiona, zupełnie jakbym wyciskała sztangę bez sztangi. :D

Dzień piąty – miałam wrażenie, że dziś mój brzuch, już przy pierwszym ćwiczeniu, podczas powtórzeń 15 i 16 oburzył się i chciał mi wykrzyczeć „ ALE JAK TO?! DOPIERO CO OGARNĄŁEM 14!”. Generalnie czuję się jakoś słabsza kondycyjnie. Podejrzewam, że powodem może być zbliżający się okres. Z tego względu też nie liczę na wielkie rezultaty z miarą i wagą na koniec tygodnia, ponieważ przed okresem zawsze puchnę w brzuchu i robię się ciężka. :PP Ale może… może się uda czknąć chociaż kilka milimetrów i gram. J Nie poddaję się i ćwiczę dalej. ^^

No i czas na cyferki, które tym razem nie są tak motywujące jak poprzednio - jednak nie zatajam przed Wami niczego - 100% realnej relacji. :)

Tydzień
Waga
Biodra
Pas
0 (28.08.2016)
61,4 kg
99 cm
76,5 cm
1 (04.09.2016)
61,0 kg
98,5 cm
74,5 cm
2 (11.09.2016)
60,8 kg
98 cm
73 cm
3 (18.09.2016)
60,0 kg
97 cm
72 cm
4 (25.09.2016)
61,0 kg
97 cm
73 cm

Tak jak pisałam wyżej - przed okresem jestem cięższa - taka fizjologia i nie jestem w stanie tego przeskoczyć. Generalnie też mam wrażenie że puchnę, stąd też dodatkowy centymetr w pasie i brak różnicy w biodrach. Mogę jednak powiedzieć, że wszystko to sprawia, że wyniki kolejnego tygodnia wydadzą się być jeszcze bardziej efektowne. :D 

No i na koniec fotka, po której mimo dodatkowego centymetra, chyba nie widać większej, napuchniętej różnicy - chociaż mięśnie troszkę się ukryły. :P Ale za to pochwalę się czymś innym na drugiej fotce - moje ślicznie błyszczące włosy, po wizycie u fryzjera. :D 

Tydzień 3 => Tydzień 4
Bądź co bądź - cieszę się, że właśnie tak wyglądam jak jestem "napuchnięta" i że nie jest mnie więcej. :D Także mimo wszystko ćwiczenia coś dają i w pewien sposób widać to nawet w takie dni. :) 

To wszystko na dziś kochani. Przede mną pierwszy hardcorowy weekend na uczelni - spędzę tam cały weekend od rana nawet do 19-20, więc raczej przez całą sobotę i niedzielę nie będę w stanie się tutaj pojawić, nawet jeśli chodzi o komentarze, także do napisania w poniedziałek. :) I trzymajcie kciuki, żebym kondycyjnie wytrwała taki maraton. :P

Pozdrawiam! 

59 komentarzy:

  1. Napuchnięta? Nie widzę nic takiego :) To miłego piątku życzę:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. :P
      Póki co jest miło i leniwie. :D

      Usuń
  2. Jak przeczytałam zdanie, że cieszysz się z tego jak wyglądasz to przypomniał mi się demotywator, który mnie w szczególności dotyczy: Chciałabym być tak szczupła jak wtedy co myślałam, że jestem gruba xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, dobry tekst. :D Gdybym się cofnęła wspomnieniami do czasów szkoły średniej to również mogłabym go użyć. :P Bo jednak kilka kilogramów mi przybyło od tamtej pory.

      Usuń
    2. Ty to szczuplutka jesteś cały czas ;) A kilka kilogramów musiało nam przecież przybyć jak się z dziewczynek zrobiłyśmy kobietami :)

      Usuń
    3. Takie geny. xD
      Też racja, poza tym kiedyś mi mówiono, że za chuda jestem, a teraz, że w sam raz. :P

      Usuń
    4. A mi zawsze, że w sam raz ;p I zawsze to odbierałam w tym sensie, że jestem gruba :D

      Usuń
    5. Hahah, to jakoś negatywnie nastawiona jesteś. :P

      Usuń
    6. Jak byś mi zadała pytanie czy szklanka jest w połowie pełna czy pusta to znasz odpowiedź xD

      Usuń
    7. No tak, nie jesteś najbardziej optymistyczną osobą jaką znam. XD

      Usuń
  3. normalnie wyglądasz ziomuś:D coraz bardziej fit:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe czy mi się uda utrzymać ten stan całą zimę. xD

      Usuń
    2. w zimę niestety człekowi chce się więcej jeść;p

      Usuń
    3. Ja jestem raczej bardziej leniwa, a jem chyba tyle samo. :P Tak mi się wydaje. xD

      Usuń
    4. O tak, czasem myślę, że mam coś z niedźwiedzia, bo najchętniej zapadłabym w zimowy sen i wstała na wiosnę. :D

      Usuń
    5. myślę że moje geny też są w takim razie niedźwiedziowate;p

      Usuń
    6. Hahah, bośmy wszyscy jedna wielka rodzina. :P

      Usuń
    7. oooo tak:D jesteś moją pociotką :D

      Usuń
    8. Hahah, nie znam takiego określenia. xD

      Usuń
  4. Będę okropnie leniwa i napiszę "pokaż włosy" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, teraz to już za bardzo nie mam czego pokazywać. :P

      Usuń
    2. Ale postępów na serio zazdroszczę :) ja się dzisiaj tylko rozciągałam ale od jutra już na poważnie się biorę za ćwiczenia :)

      Usuń
    3. Ja nadal ćwiczę, co prawda nie tak intensywnie i często, aczkolwiek te trzy razy w tygodniu staram dać sobie wycisk. :P

      Usuń
    4. A reszta dni? Wcinasz ciastka? :P

      Usuń
    5. Resztę dni spędzam z narzeczonym. :P
      Nie ciągnie mnie jakoś do słodyczy. :D I nie pamiętam kiedy jakieś ciastka jadłam. :D

      Usuń
  5. Gratuluje wytrwałości :) włoski słabo widoczne, ale błyszczące :)

    zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) No tak, bo nie były głównym tematem zdjęcia. :D

      Usuń
  6. buziaczki wracam na stare śmiecie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale z Ciebie laska. :D
    Współczuję hardcorowego weekendu. Mnie czeka taki za tydzień. Powodzenia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :D
      Dziś w pracy czułam się jak zombie. :P Także również powodzenia. :D

      Usuń
  8. E tam nie wyglądasz jak napuchnięta no i widać, że ćwiczenia cos dają. Współczuję takiego ciężkiego weekendu, chociaż...mnie czeka podobny poniedziałek i wtorek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. :) Mam nadzieję, że dajesz radę. :)

      Usuń
  9. Coraz ładniejszy masz ten brzuch :) Ty uważaj, bo ja przez Ciebie zmienię orientację na bi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, ciekawe co na to Twój przyszły mąż. xD

      Usuń
  10. Ty wyglądasz coraz lepiej, a ja coraz bardziej się turlam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale musisz przyznać, że takie turlanie się bywa urocze. :D

      Usuń
    2. Tjaaa... szczególnie jak gdzies po drodze rozwiąże mi się but i nie mam gdzie cupnąć, żeby go koślawo zawiązać ;D

      Usuń
    3. No tak, o butach to słyszałam tyle historii od koleżanki, że chyba najkorzystniej byłoby w tym czasie chodzić bosko. XD

      Usuń
    4. W obecnej ciąży to ja już bym wolała w ogóle nie chodzić. Tak mnie wszystko boli, że masakra :(

      Usuń
    5. Aj, no domyślam się. Pewnie maluszek będzie spory. ;)
      Moja koleżanka to był jakiś hardcore, bo ona chodziła do pracy do ósmego miesiąca. :P

      Usuń
  11. Podziwiam zapał. Jedząc ciastko :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co dzień sobie mówię, że to już koniec i co dzień przeżywam zawód :D

      Usuń
    2. Haha, ja nigdy nie potrafiłam odmówić sobie słodkości. :D

      Usuń
    3. Ja ich długo nie lubiłam! Kiedy to było :<

      Usuń
    4. Tak? Ja zawsze słodkie lubiłam, aczkolwiek teraz, od jakiegoś czasu kompletnie mnie nie ciągnie do słodyczy i mogłabym ich nie jeść przez tydzień albo i dłużej. :P

      Usuń
  12. Ładnie ładnie, chociaż z tego co wiem,powinno się bardzo ostrożnie podchodzić do a6w - ma nienajlepsze skutki dla kręgosłupa :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już kiedyś ktoś mnie przed tym ostrzegał, ale ja powiem tyle - każde ćwiczenie robione w sposób niedokładny i nieprawidłowy może nam zrobić krzywdę. Do ćwiczeń należy się przykładać. :) A mnie osobiście kręgosłup przy tych ćwiczeniach nie bolał. Gorzej z nim było przy brzuszkach np. :P

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. Hahah, no nie przesadzaj. :D

      Usuń
    2. Serio :D zmniejszasz się :D

      Usuń
    3. To mam nadzieję, że całkiem nie zniknę :P

      Usuń
  14. jaka napuchnięta? co Ty piszesz. wyglądasz świetnie i jestem pod wielkim wrażeniem, no teraz to na pewno się nie poddasz. nie ma szans

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie, jednak wiem że mogę wyglądać lepiej. :P

      Usuń
  15. ostatnio byłam tu po pierwszym tygodniu, super postępy! gratuluję wytrwałości, oby tak dalej :)
    nie jesteś napuchnięta :D zresztą mięśnie puchną od ćwiczeń :D

    OdpowiedzUsuń