poniedziałek, 31 października 2016

230. A6W - trzeci tydzień.

Witajcie kochani. Macie jakieś plany na dzisiejszy wieczór? Czy może jesteście już po halloweenowej imprezie? Ja mam zamiar oglądać horrory, aż nie padnę ze zmęczenia. :D  Póki co jednak cieszę się wolnym dniem, ponieważ nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam wolne bez konkretnego powodu, wyjazdu itp. Po prostu wolne tylko dla siebie i  to w dodatku w poniedziałek. <3 Nie mam zamiaru jednak obijać się bezproduktywnie - będę kończyć drugi rozdział pracy magisterskiej i przy odrobinie szczęścia i silnej woli mogę ujrzeć dzisiaj linię mety. :P 

Teraz jednak zapraszam na odrobinę motywacji do ćwiczeń, popartą niemałymi efektami. :)


Dzień drugi – od wczoraj jestem chora. To znaczy towarzyszy mi katar i ból gardła. Całe szczęście ten drugi chyba sobie odpuścił i postanowił zostawić mnie w spokoju. Pomimo osłabienia nie zrezygnowałam z ćwiczeń – przecież oznaczałoby to, że całe dwa tygodnie poszły na marne i musiałabym zaczynać od nowa. Tak więc zacisnęłam zęby i kichając dałam radę. Powiem więcej – podczas ćwiczeń zaczęłam się lepiej czuć. Chyba zapomniałam o swoim przeziębieniu, a mój organizm nieźle się rozgrzał. Dzisiejsza seria nie była jednak tak intensywna jak zawsze – pozwoliłam sobie na kilka dłuższych przerw pomiędzy ćwiczeniami . Dla mojego organizmu, po wczorajszej nieprzespanej nocy i dzisiejszym dniu, kiedy to postanowiłam mimo wszystko iść do pracy, to i tak duży wysiłek. Mam nadzieję, że z każdym dniem będę się czuć coraz lepiej – zwłaszcza, że od jutra liczba powtórzeń zwiększa się o kolejne dwa. 

Dzień trzeci – dziś kolejny wzrost liczby powtórzeń do 12.  Zapomniałam wczoraj dodać, że w końcu ogarnęłam ćwiczenie numer sześć. Daje wycisk dopiero przy ostatnich powtórzeniach, nie zmienia to jednak faktu, że jest ono najbardziej wyczerpujące – przynajmniej dla mnie. Coraz łatwiej jest też zrozumieć rosnącą liczbę powtórzeń – dziś dopiero przy 9-10 było ciężko, a jeszcze wczoraj był to przecież mój maks. Dziś rano bolały mnie wszystkie mięśnie, sama nie wiedziałam czy to przez chorobę, czy ćwiczenia. Dodatkowo zaczął mnie męczyć kaszel, nie mam gorączki, więc nie zamierzam odpuszczać ćwiczeń. Ponownie zauważam, że przy rozgrzanym podczas ćwiczeń ciele nie odczuwam żadnych objawów choroby – nie mam kataru ani nie dusi mnie kaszel. Ból gardła całe szczęście zwalczyłam już wczoraj.

Dzień piąty – byłam dziś u ortodonty i koszmarnie napieprzają mnie zęby. Z ćwiczeniami też nie było dziś lekko, od samego początku czułam, że mięśnie pracują pełną parą. Czułam ból, ale raczej z rodzaju tego dobrego bólu, gdy czuć że coś się dzieje. Może to za sprawą całego dnia w podróży – czuję się nieco zmęczona, a może narzuciłam sobie zbyt duże tempo? 27 minut na całe trzy serie to dość niezły wynik, no ale… spieszyłam się na serial. :P A tak w ogóle to dziś wycisk mi się należał, bo… OJCZE ZGRZESZYŁAM, KFC ODWIEDZIŁAM. :P Kalorie spalone - grzeszki odpuszczone. ^^

Dzień szósty – dziś chyba pierwszy raz tak naprawdę mi się nie chciało. Po chorobie i całym męczącym tygodniu miałam ochotę na leniwy piątkowy wieczór, ale spokojnie – ćwiczyłam. Dałam radę się ogarnąć i nadal jestem w grze. 

No i pora na to, na co czekacie pewnie najbardziej - tabelka. :D 

Tydzień
Waga
Biodra
Pas
0 (28.08.2016)
61,4 kg
99 cm
76,5 cm
1 (04.09.2016)
61,0 kg
98,5 cm
74,5 cm
2 (11.09.2016)
60,8 kg
98 cm
73 cm
3 (18.09.2016)
60,0 kg
97 cm
72 cm

Jak widać waga dość mocno poszła w dół, jednak przypisuję to nie tylko ćwiczeniom, a również chorobie, która jak wiadomo, dość mocno osłabia organizm powodując spadek wagi. Z bioder ubył mi kolejny centymetr - brawo ja. :D Sytuacja w pasie, tak jak w przypadku bioder - minus jeden centymetr. ^^

Cyferki motywują nas jak nic innego, jednak na sam koniec czas na wizualne efekty, które również popychają do działania. :)

Tydzień drugi => tydzień trzeci

No i tyle na dziś. Życzę Wam rosnącej motywacji do ćwiczeń i ruszania się, a poza tym na dziś miłego wieczoru, a na jutro bezpiecznych podróży i wspaniałych wspomnień o najbliższych :) 
Pozdrawiam. :)

46 komentarzy:

  1. Hah, ja dzisiaj wieczór mam w pracy, cała wesoła noc duchów XD
    KFC o mamo, znam ja te słabości, znam...ale ty chociaż pokutujesz z dobrym efektem XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah.
      Staram się, chociaż nie zawszę pokutuję. xD

      Usuń
  2. Gratuluję motywacji i efektów ;)
    Ja dziś mam wolne, wciąż zwolnieniowe. Czuję się taka sflaczała, wyszłam na dwór na małe zakupy, a czuję się jakbym na Śnieżkę weszła idąc do tyłu i pod wiatr. Zero energii, oby jutro wróciła na dzień pełen chodzenia.
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :)
      Oj Ty, no nie mów, że znów?? Mega osłabiona musisz być, spróbuj nie wychylać nosa z łóżka przez cały dzień, to może nabierzesz energii. :)

      Usuń
  3. Ładnie już widać zarysy mięśni ;p U mnie wciąż jedna wielka oponka ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja oponka przy siadaniu nadal jest obecna. :P Tylko jak stoję jest ładnie. :D

      Usuń
    2. Mi nic nie pomaga :d nawet lezenie :D

      Usuń
    3. Hahaha no już nie przesadzaj. :D

      Usuń
  4. Ale ładnie Ci się brzuch modeluje :)
    Ja muszę się wreszcie wziąć w garść i zacząć ćwiczyć , bo jakoś w wakacje miałam lepsza motywacje , a teraz kompletne zero.
    Wow podziwiam Cię, ja ostatnio przeszłam 4 dniowe przeziębienie głównie duży katar i nie miałam ochoty na nic , tylko leżałam w łóżku jak przychodziłam z pracy albo z collegu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Im zimniej za oknem, tym ciężej się ruszyć - w pełni to rozumiem. :) Potrzeba wówczas więcej silnej woli.
      Ja nie miałam czasu chorować, więc chodziłam do pracy, potem pisałam magisterkę, a wieczorem ćwiczyłam. xD

      Usuń
  5. No, efekty robią się coraz bardziej uchwytne empirycznie! :D Powodzenia, POZOSTAŃ W GRZE! ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, takie mądro-brzmiące stwierdzenie, że aż nie wiem co powiedzieć. :D Dzięki!

      Usuń
  6. Aghh.. Widzę jak każdy coś ze sobą robi a mi się tak bardzo nie chce ruszyć z kanapy. I powtarzam sobie że na pewno zacznę się odchudzać już od przyszłego tygodnia. Ale coś mi nie wychodzi. A dupa rośnie. Trzeba się w końcu wziąć za siebie. :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja rada: Nie zaczynaj od przyszłego tygodnia, tylko od teraz. :D

      Usuń
  7. Gratuluję wyników :) Motywujesz i to strasznie.
    A H. nie obchodzę, nie lubię się bać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :)
      Ja jestem fanką horrorów. ^^

      Usuń
  8. Kurczę chyba też zacznę A6W :) Piękne efekty kochana oby tak dalej! <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Przy horrorach nie da się paść ze zmęczenia :) przynajmniej ja nie potrafię, za bardzo się boję :)
    A brzuch jest mega!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mojemu facetowi nic nie przeszkadza, żeby zasnąć na filmie. :P

      Usuń
    2. A ja się na początku wkurzałam, ale teraz to już mi wszystko jedno. xD

      Usuń
  10. Po cyferkach zawsze to najlepiej widać. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ponoć matmy nie lubisz :P

      Usuń
    2. Baardzo nie lubię, ale liczyć coś tam umiem, haha. :D

      Usuń
    3. Wykorzystujesz niezbędne umiejętności matematyczne do życia, brawo :D

      Usuń
    4. Hahaha :D
      Ale w sumie te wzory niektóre matematyczne to do dziś sie zastanawiam kiedy w końcu przydadzą mi sie w życiu xD

      Usuń
    5. To chyba nie tylko Ty się nad tym zastanawiasz. xD

      Usuń
  11. Gdzieś juz czytałam, że chorobe lepiej rozruszać niż wylezeć, chociaż bywa, że siły naprawdę zawodzą. Moim zdaniem organizm sam czuje i podpowiada co dla niego dobre. Nie padłas tzn. ruch nie zaszkodził ;-) Mnie coraz mniejsze cyferki najbardziej motywują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę, a ja się z tym nie spotkałam i byłam zdziwiona, że po wysiłku mi lepiej. :)

      Usuń
  12. Ja nie potrafię zmotywować się do ćwiczeń w domu. Dzisiaj jednak kumpela wyciągnęła mnie na zajęcia na trampolinach.. i było mega! :D Nie widziałam, że to jest takie super :D Oczywiście jestem tak padnięta, że ledwo co ruszam rękoma i nogami, a jutro będę miała straszne zakwasy.. ale wiem, że warto było i na pewno będę pojawiać się częściej :D

    A Tobie gratuluje efektów! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę, zawsze coś, a te trampoliny na prawdę są super. :D Ciekawa jestem jak dziś żyjesz i czy faktycznie wszechobecne są zakwasy :P

      Dziękuję :)

      Usuń
  13. Hej, ale super! Chciałabym schudnąć z pasa, to moja największa bolączka. Czy w jakiś sposób zmieniłaś dietę? Opisywałaś to jakoś dokładniej w innych postach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zmieniałam żadnej diety, a swego rodzaju wprowadzenie opisałam w pierwszym poście z tej serii. :)

      https://ajnidju.blogspot.com/2016/09/224-aerobiczna-szostka-weidera.html

      Usuń
    2. Och! Myślałam, że szóstka Weidera to bardziej ćwiczenie na mięśnie niż gubienie centymetrów :O

      Usuń
    3. Jak widać jedno nie wyklucza drugiego. :)

      Usuń