poniedziałek, 12 września 2016

223. Skromne sierpniowe denko.

Witajcie kochani. Piękna pogoda nas nie opuszcza, więc myślę, że i humory mamy piękne. Słoneczko świeci, temperatura genialna, ale oczywiście nie może być zbyt różowo - w niedziele obudziłam się z bólem gardła, który ten dzień zakończył w towarzystwie nieziemskiego kataru. Jakim cudem, pytacie? Sama nie mam pojęcia, ale w okolicy mnóstwo osób choruje właśnie na gardło, a winą za to wszystko obarcza się dzieciaki, które przyniosły do domów te skumulowane w pierwszych dniach września bakterie. :P Nie zamierzam jednak więcej marudzić i mam tylko nadzieję, że moja choroba minie równie szybko i niespodziewanie, jak się pojawiła. :D A teraz zapraszam Wasz na dzisiejszy post.
Dzisiejsze denko będzie dość ubogie, głównie z tego względu, iż dobrą połowę sierpnia spędziłam w rozjazdach i często używałam kosmetyków, które oferowały mi pensjonaty. Drugą sprawą może być fakt, że na poprzednich denkach miałam taki wysyp, iż wszystko co mogło mi się skończyć, po prostu skończyło się wcześniej, a obecnie otaczają mnie same nowe i pełne opakowania. ^^ 

 Dzisiejszą skromną szóstkę otwiera prezentowane już przeze mnie wcześniej mleczko do demakijażu AVON (czy ja ostatnio nie wspominałam o tym, że co by się nie działo produkt AVON zawsze będzie gościł w denku? xD). Jako, że swoje wszelkie och i achy opisywałam na jego temat TUTAJ nie będę się powtarzać. Dodam jedynie, że używam go niezmiennie od kilku lat i jestem zadowolona na tyle, iż żadnej zmiany nie przewiduję. Jedyne o czym wcześniej nie wspominałam, to wydajność. Poprzednio mleczko pojawiło się w "kwietniowym denku", więc jak dobrze liczę buteleczka mieszcząca 150 ml produktu wystarczyła mi na cztery miesiące prawie codziennego stosowania. Całkiem niezły wynik, co nie? ;)
Numer dwa dziś to mgiełka do ciała AVON naturals o zapachu różowej stokrotki i sycylijskiej cytryny. Generalnie uwielbiam mgiełki, głównie za to, że są dużo lżejsze od perfum i jak dla mnie idealnie nadają się do codziennego stosowania. Ciężko mi samej określić jak długo utrzymuje się zapach, ponieważ wyczuwam go tylko na początku, zanim mój nos się do niego przyzwyczai. Nieraz jednak słyszałam, że ładnie pachnę i co to za zapach, więc jakąś zadowalającą trwałość musi mieć. Zapach stokrotki w połączeniu z cytryną jak dla mnie był idealny na lato, rześki, delikatnie owocowy i do tego niezbyt słodkawy - po prostu w sam raz. Jeśli chodzi o wydajność, to z pewnością używałam go przez całe wakacje, jeśli nie dłużej - nie jestem pewna czy nie wyciągnęłam go z szafki już wcześniej.
Na kolejnym zdjęciu, zaczynając od lewej - najwspanialszy eyeliner pod słońcem, czyli eyeliner EVELINE Celebrites, kolor czarny, z cienkim pędzelkiem. Poznałam go dobrych kilka lat temu i mogę spokojnie powiedzieć, iż lepszego nie używałam, mimo że trochę się ich przewinęło. Eyeliner ten bardzo często gości również w denkach innych blogerek i w żadnym przypadku nie spotkałam się z negatywną opinią. Sama też z chęcią dołożę nieco pochwał w jego kierunku. Robienie nim idealnej kreski, to żaden problem, a kolor jaki uzyskujemy jest głęboki i utrzymuje się bez problemu przez cały dzień. Myślę, ze pigmentacja jest tak dobra za sprawą kuleczek, które znajdują się w środku - podczas potrząśnięcia buteleczką rozbijają pigment przez co rozprowadza się go równomiernie na powiece. Kreska nie rozciera się, nawet jeśli przetrzemy powiekę palcami. To samo jeśli chodzi o deszcz czy śnieg. Bez obaw możemy się pomalować i być pewne, że nie wrócimy do domu, jako miś panda. Jeśli chodzi o wydajność - mini buteleczka 4 ml wystarcza mi z pewnością na więcej niż 5 miesięcy, ponieważ jeszcze w żadnym denku u mnie się nie pojawił. :D Co do dokładnej wydajności - dowiemy się gdy skończę kolejną buteleczkę, tak za około 6 miesięcy.
Obok tusz do rzęs AVON Super Shock. On również pojawił się już wcześniej w serii dennych postów TUTAJ. Sama nie wiem czy lepszy jest ten, czy jego bliski krewny z dopiskiem MAX. Tak czy inaczej jestem z niego zadowolona i chętnie sięgam kolejne razy. Ma bardzo dużą, silikonową szczoteczkę, którą genialnie się maluje i przy tym nie brudzi powiek - generalnie nie miałam pojęcia, że podczas malowania rzęs można się pobrudzić, dopóki nie sięgnęłam po mój obecny tusz, ale spokojnie, zhejtuję go przy okazji, gdy pojawi się w denku. :P Skoro o jego zaletach już było, wspomnę może o wydajności. Buteleczka tuszu o pojemności 10 ml wystarcza mi na około cztery miesiące raczej codziennego stosowania.
Ostatnie denkowe produkty, to próbki. Widzicie, nie dość że zużyłam na prawdę mało kosmetyków, to w tym mamy jeszcze dwie próbki. Biedny miesiąc, na prawdę. :D
Tak więc od lewej, mamy szampon heas&shoulders sport fresh. Może męski, może nie. Zdarzyło mi się go użyć na wakacjach, ponieważ z racji iż mam w domu całe pudełeczko pełne próbek przeróżnych postanowiłam, zamiast ciężkich pełnowymiarowych produktów zabrać na wakacje właśnie próbki. Powiem Wam, że zawsze miałam uraz do szamponów tej firmy, ponieważ wysuszały mi skórę głowy, co skutkowała pojawieniem się łupieżu. Tym razem było jednak inaczej. Szampon lekko chłodzi (czego się obawiałam, bo nie lubię mieć zimnej głowy :P), jednak uczucie to jest tylko chwilowe - całe szczęście. Na wielki plus działa jednak efekt  na drugi dzień po użyciu - włosy są miękkie, delikatne i bardzo sypkie. Tym razem więc miło się zaskoczyłam, łupież również się nie pojawił. Myślę, że właśnie dla tej sypkości i lekkości włosów warto po niego sięgnąć. Szampon ten z pewnością odmienił moje spojrzenie na produkty head&schoulders.
Druga próbka, to fluid matujący bielenda MATT. Jest to próbka, po której użyciu przepadłam, zakochałam się i zdecydowałam porzucić swój wieloletni fluid. Zacznę może od tego, że zdecydowałam się przetestować próbkę w warunkach skrajnych - nałożyłam sobie ją na twarz, zanim poszłam na rower. Po powrocie, spoglądając w lustro prawie padłam z zachwytu. Mimo, że wróciłam zgrzana, pewnie lekko spocona i zmęczona, moja cera wyglądała tak, jakbym minutę temu nałożyła na nią fluid. Żadnych przebarwień, żadnego świecenia - wszystko na swoim miejscu, zupełnie jakbym ten czas spędziła leżąc nieruchomo i gapiąc się w sufit. Muszę jeszcze dodać, że nie używałam na fluid żadnego pudru matującego. Sam fluid i taki efekt! Myślę, więc że już rozumiecie mój zachwyt. Na drugi dzień pobiegłam oczywiście do rossmanna i zaopatrzyłam się w pełnowymiarową wersję produktu. ^^ Jestem po prostu zachwycona i gorąco polecam ten produkt wszystkim walczącym ze świeceniem się cery w ciągu dnia.

No i to by było na tyle. Nie za długo, nie za krótko lecz w sam raz (mam nadzieję). :D
Znacie któryś z tych produktów?

Pozdrawiam i do następnego. ^^

46 komentarzy:

  1. Nie znam ale chętnie poznam ten eyeliner :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O kurcze, ten fluid bardzo mnie zachęcił. Niestety, jestem alergikiem więc mam bardzo ograniczoną gamę produktów. Najgorzej z kosmetykami do oczu - czytam taka fajną recenzję, ale nie dla psa kiełbasa, ja bym po czymś takim nie mogła oczu otworzyć, a już w ogóle nie ma co mówić o codziennym stosowaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, współczuję, Nie ma co ryzykować. ;/

      Usuń
  3. To mleczko jest moim numerem 1 wśród produktów do demakijażu. Jest niezastąpione. :)
    Ten eyeliner też bardzo lubię. Najlepiej mi się go używa. :)
    A szampon lubię i tylko tego używam. Różne wersje, oprócz jabłkowej i uwielbiam również.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie kiedyś nabawiłam się przez niego łupieżu i potem przez ładnych kilka lat trzymałam się od niego z daleka, jak widać niepotrzebnie. :P

      Usuń
    2. Ja mam po jabłkowym łupież. ;/ ale reszta jest dla mnie ok. :)

      Usuń
    3. Chyba kiedyś używałam też jabłkowego albo B. używał. Kojarzy mi się jego zapach. :D

      Usuń
    4. Zapach ma nawet spoko. :D

      Usuń
    5. Ogólnie kosmetyki jabłkowe ładnie pachną. :)

      Usuń
    6. Nigdy o tym nie myślałam, ale w sumie masz rację. :D

      Usuń
    7. Obecnie używam jabłkową mgiełkę i tak jakoś mi się skojarzyło. :D

      Usuń
    8. Hehe. :D też jakąś jabłkową kiedyś miałam. :P ale zapachu nie pamiętam. :P

      Usuń
  4. dobrze wspominam ten tusz,może do niego wrócę?:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z pewnością wrócę z nieskrywanym uwielbieniem, zwłaszcza po tym co przeżywam z obecnym tuszem. :P

      Usuń
  5. Póki co stosuję inne mleczko, ale jak mi sie skończy chętnie sięgnę po to z Avonu, tym bardziej jeśli ma taką dobrą opinię. Jestem ciekawa jak sie u mnie sprawdzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem ciekawa, co będziesz o nim myśleć. :)

      Usuń
  6. eyeliner evelinie miałam. wieki go używałam nie ma dna;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, zgadzam się w pełni. Używa się go w nieskończoność. :D

      Usuń
    2. Mi to pasuje. :D Nie lubię za często chodzić na zakupy. :P

      Usuń
    3. ja niestety mam problem że lubię:D

      Usuń
    4. Hahah, jak jest za co kupować, to nie problem. xD

      Usuń
    5. powinno się oszczędzać bo czasy niepewne:)

      Usuń
    6. A tam, a kiedy były pewne? :P

      Usuń
    7. No właśnie, więc nie ma co sobie przyjemności odmawiać. :D

      Usuń
  7. Znam niemal wszystkie te produkty ;p Zacznę od mleczka z Avonu - bardzo skuteczne, ale nie lubię gdy wchodzi mi do oczu - potem nic nie widzę. A wchodził za każdym razem.
    Również czytałam wiele pozytywnych opinii o tym eyelnerze z Eveline i się na niego skuszę jak tylko wykorzystam te, co mam.
    Zaciekawiłaś mnie tym fluidem z bielendy. Ile kosztował? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę. :)
      Ja go kupiłam za niecałe 12 złotych. Ale nie wiem czy to nie było wtedy, gdy miała miejsce promocja -49% w rossmannie. Nie jestem pewna.

      Usuń
    2. Oj no to muszę zczaić ;p W sumie kwota koło 30 zł nie jest jeszcze aż tak bolesna jeśli faktycznie jest dobry :) A to podkład czy krem BB?
      Byłam też wieloletnią fanką tego tuszu z Avon. Gdy jednak porównałam go do Loreala widziałam już różnicę ;p

      Usuń
    3. Sprawdziłam na stronie rossmanna i on jest regularnie po 12 zł. :) To podkład, kryjący.
      Muszę go kupić, jak gdzieś trafię i sama sprawdzić. :)

      Usuń
    4. Jeszcze kryjący? To ideał ;p Ja wprawdzie nie potrzebuję dużego krycia, ale to plus ;p A ciężki jest?

      Usuń
    5. Właśnie nie. Wiesz, ja używam go na prawdę niewiele - długi czas nie mogłam się przyzwyczaić, że tak mało mi go wystarcza i ciągle wyciskałam za dużo - i głównie po to, żeby wyrównać koloryt. Bardzo ładnie się stapia z cerą i generalnie jest niewidoczny, daje bardzo naturalny efekt. Może gdyby go używać grubszą warstwą :P Ale raczej nie ma takiej potrzeby. ^^

      Usuń
    6. Przekonałaś mnie ;p Muszę go mieć :D

      Usuń
    7. Koniecznie wypróbuj. :) No i zdaj relację. :D

      Usuń
  8. Od 3 miesięcy wybieram mgiełkę ale jakoś nie mogę jej kupić :)
    Też miałam taką próbkę szamponu ale oddałam chłopakowi bo myślałam, że jest męska :D a jest w końcu męska? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybierz którąkolwiek, wszystkie są mega :D
      Powiem Ci, że nie ma typowo męskiego zapachu. Nigdzie też nie pisze, że jest dla mężczyzn. Nie wiem, może ta piłka ma to sugerować? :P Stwierdziłam, że skoro nie pachnę po nim jak facet, to mogę go używać. xD

      Usuń
    2. Kiedyś przez przypadek kupiłam facet dla facetów, nie pytaj jak - odpowiem, że na szybko :P ale używałam bo żadnego faceta nie miałam wtedy w domu :p

      Usuń
    3. Haha, no zdarza się i tak. Ja tylko w pośpiechu zamiast balsamu kupiłam kiedyś... ŻEL pod prysznic. xD

      Usuń
  9. Też lubię te mgiełki zapachowe z Avon i również jak się nimi psikam to często słyszę, że ładnie pachnę ;) Mają dosyć przyjemne te zapachy. Takie lekkie. A co do tej próbki fluidu - właśnie przypomniałaś mi o niej! :) Ostatnio właśnie dostałam tą próbkę, muszę ją poszukać i przetestować, skoro taka zajebista :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam mgiełki z AVON'u! a te mleczko do demakijażu nie zdało u mnie egzaminu, nie wiedzieć dlaczego moja skóra była bardzo sucha i robiły mi się dziwne czerwone plamki :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj, pewnie masz alergię na jakiś składnik. ;/

      Usuń
  11. nie znam produktów, a denko rzeczywiście skromne ;)

    OdpowiedzUsuń