poniedziałek, 5 września 2016

222. Sierpniowe wspomnienia.

Witajcie kochani.  Nie mogę w to uwierzyć, ale mamy już wrzesień. Czas pędzi jak szalony i ani się nie zdążymy obejrzeć, a będziemy stroić choinki na święta. 
Na początku wakacji postanowiłam sobie, że we wrześniu wrócę do pisania magistra. Ot i mamy wrzesień, więc nie ma zmiłuj. A pamiętam, jaka byłam szczęśliwa oddając pierwszy rozdział pod koniec czerwca - ta ulga, że teraz chwila przerwy i spokoju. Niestety wszystko co dobre szybko się kończy - tak też było z wakacyjnymi miesiącami. Tak więc pierwszego dnia września usiadłam przed komputerem, odpaliłam plik i... zaczęłam pisać. Co ciekawe szło mi nawet płynnie mimo, iż nie mam przy sobie żadnej książki (bo biblioteka taaaak daleko). Jednak to prawda, że na wypoczętym umyśle lepiej się pracuje. Odpoczęłam od nauki i co by nie było - jestem gotowa zacząć ten ostatni rok (tylko muszę jeszcze kupić ostatni w życiu zeszyt na studia :D). 
Dziś jednak nie będę pisać o przyszłości, a o tym co już za nami - zapraszam na wspomnienia z sierpnia. :)


instagram
Pierwszy tydzień sierpnia był dla mnie tygodniem oczekiwania na urlop. Ten wyczekany i wymarzony, zwłaszcza gdy połowa osób z firmy miała już swoje wakacje za sobą. Tydzień ten jednak nie ciągnął się jakoś tragicznie - wręcz przeciwnie. Zawsze gdy mam wziąć wolne, nagle okazuje się, że do zrobienia jest całe mnóstwo rzeczy. Także pod naporem obowiązków czas mijał mi bardzo szybko. Można powiedzieć, że błyskawicznie zbliżałam się do urlopu. :) 

Zanim jednak przyszedł czas na urlop miały miejsce urodziny mojego taty i to nie byle jakie, bo równiutko pięćdziesiąte! Mama upiekła tort, a ja zajęłam się prezentem. Postanowiliśmy zrzucić się z mamą i bratem i kupiliśmy tacie nowy telefon. :) Prezent praktyczny - takie lubię robić najbardziej. ^^

W pierwszy weekend sierpnia byłam już w górach. Pierwszy raz w życiu odwiedziłam Zakopane, a widok wysokich gór totalnie skradł moje serce, do tego stopnia, że mogłabym tam wrócić - choćby zaraz. Ten wyjazd uświadomił mi, że istnieją inne sposoby na wypoczynek, niż leżenie plackiem na plaży. Chociaż od dawna widziałam, że wysiłek fizyczny może być relaksujący i oczyszczający, nigdy nie powiedziałabym, że chodzenie (a niekiedy wspinaczka) po górach aż tak mnie zachwyci. Widoki rekompensowały zmęczenie z nawiązką. Pobyt w górach mogę z pewnością zaliczyć do najlepszych wakacyjnych wyjazdów i już dziś mówię - z pewnością jeszcze nie raz to powtórzę. 

Kolejnym wakacyjnym celem było morze - pogoda nie była zła, jednak z pewnością dziś mogę napisać, że bardziej opaliłam się podczas górskich wędrówek, niż w czasie leżenia na plaży. :D Z wypadu nad morze na pewno najbardziej zapamiętam shake, za którymi tęsknię i na samą myśl o nich cieknie mi ślinka. Nadmorski wypad urozmaiciliśmy sobie dodatkowo wieczornymi wycieczkami rowerowymi. Naoglądałam się pięknych zachodów słońca, najadłam się pyszności, należałam się na plaży i poczytałam książki, na które w ciągu roku brakuje mi czasu. Jednym słowem - wypoczęłam. 

Po powrocie z nad morza wydarzyło się również kilka małych cudów - mój B., którego jeszcze nigdy nie udało mi się wyciągnąć nad jezioro, zaczął tam ze mną jeździć! Mało tego, ostatniego sierpniowego weekendu odważył się nawet wykąpać. :D 

W ostatnim tygodniu sierpnia pogoda była tak piękna, że z racji wolnego od pracy nadrobiłam wszelkie zaległości z tytułu opalania się i leżenia na słońcu. Znalazłam też czas by wybrać się z mamą na zakupy - nie pamiętam, kiedy byłyśmy na nich razem poprzednio.

SPORT.
Oczywiście, jak co miesiąc ukazuję Wam moją sportową  statystykę. Końcem lipca obawiałam się, że nie uda mi się pobić tego rekordowego miesiąca, z racji wakacyjnych wyjazdów. Co prawda lipiec obronił się jako rekordzista pod względem liczby przebytych kilometrów, jednak sierpień znokautował go liczbą spalonych kalorii. 

Jak widzicie wycieczki górskie są świetnym sposobem na spalania kalorii - nic więc dziwnego, że po powrocie z gór wszystkie spodnie zjeżdżały mi z tyłka. Nawet te, które wcześniej był mi ciasnawe. Efekty wycieczek górskich poznałam jeszcze będąc na szlaku, gdy specjalnie kupione spodnie rano były mi idealne, a popołudniu musiałam je co chwilę podciągać. ^^
Co do roweru - jestem nawet zadowolona, generalnie nie spodziewałam się aż takiego wyniku po tym miesiącu. Co by nie było - jest dobrze. 
Bieganie -tutaj jest lepiej niż poprzednio. Zmotywowałam się do ruszenia tyłka aż dwa razy - brawo ja. xD
Liczba treningów w sierpniu - 15, czas poświęcony na trening - 30 godzin 45 minut, liczba łącznie spalonych kalorii - 10160 . ^^

Co do sportu - szykuję dla Was serię postów dotyczących a6w, której się podjęłam. Mam nadzieję, że zainteresuję Was tematem. :)

Podsumowując sierpień z pewnością był dobrym i relaksującym miesiącem. Oby było takich więcej. :)


A co dobrego sierpień przyniósł Wam?
Pozdrawiam i do następnego! :)


38 komentarzy:

  1. góry, morze i sport - wakacje kompletne, świetny zestaw :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, było wszystko co być powinno. :D

      Usuń
  2. w sumie też miałam taki zestaw na lato- góry/morze, i byłam też pośrodku kraju:)
    Jejku,ile kalorii spala taka górska wycieczka.Dwa dni marszu i mnie by nie było ;0
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Full zestaw. :)
      Hahah, to Ty lepiej się na takie wycieczki nie wybieraj. :D

      Usuń
  3. No to piękny miałaś ten sierpień. :) nawet bardzo. :)
    Wycieczki, widoczki. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Twój chyba też nie był najgorszy, co? :)

      Usuń
    2. Hehe, najgorszy nie. :D ale jedyne wyjazdy no nocne zwiedzanie okolicy. :D haha

      Usuń
    3. Brzmi ciekawie. :P Widziałam zwiedzanie mojej okolicy. :D

      Usuń
    4. A no mam czasami takie misje, hehe. :D
      Jezioro w K.. :D ?

      Usuń
    5. A no, chociaż powiem Ci, że sama byłam tam raz w życiu. :D

      Usuń
    6. Ja ze cztery będzie :D nie więcej. :D

      Usuń
    7. I tak jesteś lepsza ode mnie. :D

      Usuń
  5. ech ja chcę w góry tak bardzo bardzo... ale w tym roku to raczej średnio możliwe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Góry są dobre przez cały rok. ^^ Ale czy Ty nie byłaś tego roku w górach? Coś mi się kojarzy jedna relacja.

      Usuń
    2. Doskonale rozumiem. :D

      Usuń
    3. Oj tak, ale to chyba najlepsze z możliwych uzależnień. :D

      Usuń
    4. lepsze niż czekoladoholizm? xd

      Usuń
    5. Zdrowsze! I nie wchodzi w boczki :D

      Usuń
    6. Bo to boczki wychodza same z siebie xd

      Usuń
    7. Szkoda, że tak same z siebie sobie nie idą. xD

      Usuń
  6. Spotsmenko Ty moja! :) jestem pod wrażeniem :) a Zakopanem jest cudowne :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Góry i morze to wakacje idealne. Ja w tym roku byłam w górach, ale po wędrówce nie zauważyłam, żeby spaliła dużo kalorrii... a może za mało chodziłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe. :) Albo nadrabiałaś pysznym jedzonkiem po wędrówce :D

      Usuń
  8. czekamy na posty sportowe :)
    co do wakacji - taki ich urok, niestety czas biegnie nieubłaganie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można powiedzieć, że po troszku są w przygotowaniu. :)

      Usuń
  9. Ile się u ciebie działo w zeszłym miesiącu! Zazdroszczę i morza, i gór. Mi sierpień minął... na pracy. Z wyjątkiem pierwszego tygodnia, kiedy to jeszcze miałam końcówkę urlopu. Na którym nie wypoczęłam, ale już się do tego przyzwyczaiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do wszystkiego się można przyzwyczaić, ale czasem porządny reset się przydaje. :)

      Usuń
    2. Przydaje się, ale chyba przyzwyczaiłam się tylko do wolnych niedziel i nie umiem więcej odpoczywać :D

      Usuń
  10. Nie mogę dodać odpowiedzi, wrr. :/

    No na to wygląda, hehe. :P
    A która z nas ma tam bliżej? :D ja mam z 35 km jakoś. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam 33-34 od siebie, więc na jedno wychodzi. :D Z W. mam dyszkę. :P

      Usuń