czwartek, 29 września 2016

226. A6W - pierwszy tydzień.

Witajcie kochani. Jesień wdziera nam się do codzienności coraz silniej i mimo iż w dzień można chodzić w krótkim rękawie, to poranki i wieczory coraz bardziej mnie przerażają. Wokół wszyscy kichają, a ja mając to za sobą mam nadzieję, że nieco się uodporniłam i limit przeziębień na ten rok mam wyczerpany. A jak Wasze zdrówko? Trzymacie się?
Poza tym dziś przychodzę do Was z relacją dotyczącą pierwszego tygodnia aerobicznej szóstki weidera oraz - co chyba najbardziej Was ciekawi - z pierwszymi efektami!
Postanowiłam, że PRAWIE każdego dnia zaraz po ćwiczeniach - czasem i przed - będę zapisywać swoje wrażenia i odczucia, żeby przekazać Wam jak najbardziej realne sprawozdanie z ćwiczeń. Tekst jest w 100% oryginalny, nieokrojony z emocji i przemyśleń, które kołaczą się w zmęczonej ćwiczeniami głowie. Tak więc nie przeciągając dłużej, zapraszam do czytania. :)

czwartek, 22 września 2016

225. LBA - ósma odsłona.

Witajcie kochani. Czy Wam też jest tak strasznie zimno?? Jak dla mnie taki gwałtowny spadek temperatury, to jakaś porażka. Rano nie mogę wyjść z łóżka, bo mi zimno, w pracy od rana też zimno - nawet herbata stygnie z prędkością światła, jedynie popołudnia są znośne, ponieważ wieczorem znów jest ZIMNO. O wiele łatwiej jest mi się przyzwyczaić do upałów, niż standardowych w naszym kraju temperatur. Może czas zmienić kontynent? :D

Nie wiem jak radzicie sobie z chłodem, jednak ja na rozgrzewkę mam dla Was kolejną serię odpowiedzi na pytania LBA. Tym razem przyszła pora na uporanie się z pytaniami zadanymi przez Anelise. :)

sobota, 17 września 2016

224. Aerobiczna szóstka Weidera.

Witajcie kochani. Na początku tygodnia dopadło mnie przeziębienie, jednak z racji tego, że w tym tygodniu nie miałam czasu na chorobę, to po trzech dniach mi przeszło. :D W poniedziałek totalnie zasmarkana musiałam iść do dentysty na kontrolę, w środę za to nastąpiło u mnie cudowne uzdrowienie za sprawą mojego fryzjera. <3 W czwartek miałam ortodontę, przez którego cierpiałam jeszcze cały piątek, jednak po chorobie został mi tylko kaszel. Poza tym nie czuję się już jak zwłoki. Więc jest dobrze. Dodam jeszcze, że cały czas dzielnie chodziłam do pracy i zarażałam resztę. xD Tyle z krótkiej relacji co u mnie, a teraz przejdźmy do tematu. 

Dziś będzie trochę o sporcie, a mianowicie o wyzwaniu, którego podjęłam się w celu walki z oponką, która pojawia się u mnie podczas siedzenia.
Jak wiadomo, najlepszym mechanizmem tworzącym oponkę, jest praca biurowa. A bo się siedzi jakoś krzywo - bo kto wytrzyma prosto 8 godzin? A to się człowiek zgarbi, przechyli, bo tak wygodnie i potem jest jak jest. A zawsze się dziwiłam dlaczego te kobiety w urzędach mają takie, a nie inne figury...
Nie mniej jednak postanowiłam walczyć z tym czego nie lubię, póki jest w początkowym stadium rozwoju - czyli jak to mówią, zdusić w zarodku. Podjęłam się więc wyzwania aerobicznej szóstki Weidera, o którym chcę Wam nieco opowiedzieć.

poniedziałek, 12 września 2016

223. Skromne sierpniowe denko.

Witajcie kochani. Piękna pogoda nas nie opuszcza, więc myślę, że i humory mamy piękne. Słoneczko świeci, temperatura genialna, ale oczywiście nie może być zbyt różowo - w niedziele obudziłam się z bólem gardła, który ten dzień zakończył w towarzystwie nieziemskiego kataru. Jakim cudem, pytacie? Sama nie mam pojęcia, ale w okolicy mnóstwo osób choruje właśnie na gardło, a winą za to wszystko obarcza się dzieciaki, które przyniosły do domów te skumulowane w pierwszych dniach września bakterie. :P Nie zamierzam jednak więcej marudzić i mam tylko nadzieję, że moja choroba minie równie szybko i niespodziewanie, jak się pojawiła. :D A teraz zapraszam Wasz na dzisiejszy post.
Dzisiejsze denko będzie dość ubogie, głównie z tego względu, iż dobrą połowę sierpnia spędziłam w rozjazdach i często używałam kosmetyków, które oferowały mi pensjonaty. Drugą sprawą może być fakt, że na poprzednich denkach miałam taki wysyp, iż wszystko co mogło mi się skończyć, po prostu skończyło się wcześniej, a obecnie otaczają mnie same nowe i pełne opakowania. ^^ 

poniedziałek, 5 września 2016

222. Sierpniowe wspomnienia.

Witajcie kochani.  Nie mogę w to uwierzyć, ale mamy już wrzesień. Czas pędzi jak szalony i ani się nie zdążymy obejrzeć, a będziemy stroić choinki na święta. 
Na początku wakacji postanowiłam sobie, że we wrześniu wrócę do pisania magistra. Ot i mamy wrzesień, więc nie ma zmiłuj. A pamiętam, jaka byłam szczęśliwa oddając pierwszy rozdział pod koniec czerwca - ta ulga, że teraz chwila przerwy i spokoju. Niestety wszystko co dobre szybko się kończy - tak też było z wakacyjnymi miesiącami. Tak więc pierwszego dnia września usiadłam przed komputerem, odpaliłam plik i... zaczęłam pisać. Co ciekawe szło mi nawet płynnie mimo, iż nie mam przy sobie żadnej książki (bo biblioteka taaaak daleko). Jednak to prawda, że na wypoczętym umyśle lepiej się pracuje. Odpoczęłam od nauki i co by nie było - jestem gotowa zacząć ten ostatni rok (tylko muszę jeszcze kupić ostatni w życiu zeszyt na studia :D). 
Dziś jednak nie będę pisać o przyszłości, a o tym co już za nami - zapraszam na wspomnienia z sierpnia. :)