piątek, 26 sierpnia 2016

220. Darłówko.

Witajcie kochani. Wróciłam z ostatniej wakacyjnej podróży tegorocznego lata <smuteczek>. Co nie oznacza, że skończyłam z leniuchowaniem, bo przecież przede mną jeszcze cały weekend - i to jaki! Temperatura praktycznie od wczoraj daje się mocno we znaki do tego stopnia, że już wczoraj zdążyłam sobie zjarać dekolt. xD Co by nie pozostać opaloną tylko z jednej strony, dziś podczas pisania posta, na słońce wystawiam swe plecy. ^^ 
Póki pamiętam, chciałam jeszcze podziękować za nominacje do LBA. Z moich informacji wynika, że zostałam nominowana przez trzy osoby (wow!), za co dziękuję! Nominowali mnie Creatorka, Anelise oraz Ten w okularach. Jeśli zdarzyłoby się, że otrzymałam nominację od kogoś jeszcze, proszę o info, ponieważ po moich wakacjach dopiero powoli ogarniam Wasze blogi i pewnie kilka dni mi zejdzie, zanim będę ze wszystkim na bieżąco. A na każdą nominację chętnie odpowiem. :)
Dziś jednak zabieram Was nad morze, za sprawą krótkiej relacji z mojego wypadu do Darłówka. 



Nasza podróż rozpoczęła się w sobotę rano, gdzie po godzinie ósmej rano wyruszaliśmy z mojego domu. Tym razem nie zabraliśmy ze sobą jedynie standardowego bagażu - na tegorocznym wypadzie nad morze towarzyszyły nam nasze dwukołowe bestie - rowery. :)
instagram
Na miejsce dotarliśmy chwilę przed trzynastą. Pogoda była bardzo ładna, świeciło słońce, temperatura również dość przyjemna. Ten dzień przeznaczyliśmy na rozeznanie po okolicy. Gdy nasze rzeczy znalazły się w pokoju, postanowiliśmy wyruszyć na obiad. Mój B. tego dnia kompletnie uparł się na kebab, więc okej - uległam mu, jednak nie był to dobry pomysł. Tutaj zrobię małą antyreklamę - otóż tego dnia, w miejscu obsługiwanym przez dwie DUŻE panie i jednego pana jadłam najokropniejszą tortille na świecie. Mój B. również nie był zachwycony z jakości kebaba. Do dziś, gdy pomyślę sobie o takim jedzeniu, mój żołądek wywraca się na drugą stronę. Myślę, że przez najbliższy rok nikt nie namówi mnie na tego typu fast food'a. Taki plus, że będzie to jakaś dieta. xD
Po okropnym obiedzie, którego oczywiście nie dokończyliśmy wybraliśmy się na najlepszy deser świata, którego foty mogliście zaobserwować na instagramie - ukazuję Wam go również obok. :D Zakochałam się, przepadłam i już całą sobą tęsknię za borówkowym happy shake. <3 Z pysznościami w dłoniach wybraliśmy się na plażę i tam spędziliśmy resztę dnia, aż po wieczór. 
Niedziela przywitała nas deszczem. Wydawało się, że tego dnia, nie ma już szans na słońce, postanowiliśmy więc wybrać się na wycieczkę rowerową, ponieważ poważnie padało tylko z rana. W momencie, gdy zwarci i gotowi chcieliśmy wyruszyć okazało się, że czeka na nas niemiła niespodzianka. Okazało się, że w oponie B. nie ma powietrza. Po wnikliwej diagnozie ustaliliśmy, że dętka pękła na zgrzewaniu, w miejscu wybijania różnych parametrów. Nie poddaliśmy się jednak, odnaleźliśmy Brico, gdzie udało nam się kupić łatki i już kilka godzin później jechaliśmy brzegiem morza w stronę Jarosławca. Żeby naprostować - nie jechaliśmy plażą, kilka metrów  za nią, ciągnie się bardzo ładna betonowa ścieżka prowadząca z Darłówka prawie do samych Wici. :) Niestety do Jarosławca nie udało nam się dotrzeć. Po nocnej ulewie droga prowadząca przez las z Wici do Jarosławca była totalnie zalana - pierwszy raz widziałam tak gigantyczne kałuże, na szerokość całej jezdni. W dodatku były to kałuże tak głębokie, że po przemierzeniu dwóch sprezentowałam sobie mokre skarpetki. Postanowiliśmy się więc wycofać. Mimo wszystko jestem zadowolona z tej wycieczki, szczególnie z widoków na dzikiej plaży oraz części trasy prowadzącej pomiędzy morzem, a jeziorem. Widzieć wodę z obu stron drogi - wyjątkowe przeżycie. 
Droga pomiędzy jeziorem, a morzem.
Kolejne dni wyglądały już identycznie - pogoda pozwalała na wylegiwanie się na plaży, więc tak spędzaliśmy czas. Po śniadaniu szliśmy na plażę, pod wieczór na obiado-kolację oczywiście z deserem. :D A wieczorami jeździliśmy rowerami po okolicach Darłowa - zwiedziliśmy rynek z fontanną, liczne zatoczki portowe, a naszym cowieczornym rytuałem był podjazd koło latarni morskiej, gdzie siadaliśmy i wpatrywaliśmy się w zachód słońca. Z moich obliczeń wynika, że podczas samego pobytu nad morzem zrobiliśmy około 65 km, więc z pewnością nie można powiedzieć, że były to leniwe wakacje. :)

Po więcej zdjęć tradycyjnie zapraszam na instagram. :)

A jak Wam minął ten tydzień? Był ktoś z Was w Darłówku? ;)

Pozdrawiam i do następnego. 

28 komentarzy:

  1. Byłam kiedyś,ale ja jestem przyzwyczajona do mojej Zatoki i cieplejszej aury, taka wygodnicka ze mnie:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako nastolatka miałam w zwyczaju dość często podczas wakacji wpadać do Gdańska/Sopotu. :P

      Usuń
  2. Obserwując Twoje posty na Instagramie tak strasznie Ci zazdrościłam, a jak to przeczytałam, to zazdroszczę Ci jeszcze bardziej. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi. :)
      To były na prawdę udane wakacje.

      Usuń
  3. To jest właśnie fajne w urlopach - słodkie lenistwo, brak pospiechu, delektowanie się chwilą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, nadal nie mogę się przestawić na tryb "praca" :D

      Usuń
  4. Boże jakbym wszamał taki deser, aż koleżance wysłałem *_* Nad morze miałem jechać, ale bez szans. Nikt się poza mną nie zdecydował i nikt nie był na konkretną chwilę gotowy. Zazdroszczę wzięcia rowerów, nie wpadłbym na to, choć wydaje się oczywiste.
    Cieszę się, że odpowiesz na nominacje.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też koszmarnie za nim tęsknię! <3
      Szkoda, że nie wyszło, ale z pewnością spędziliście ciekawie czas w inny sposób. :)

      Usuń
  5. omomom desera tego bym żarła omomomo

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety nigdy tam nie byłam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurczę, zazdroszczę Ci tych wszystkich wyjazdów! Cudownie spędzacie czas i też bym tak chciała kurcze blaszka! Ja tydzień spędziłam głównie w pracy także szału nie ma :< Teraz od czwartku mam tydzień urlopu i mam nadzieję, że coś się zacznie w końcu dziać i gdzieś pojedziemy choćby na jeden dzień :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Moi rodzice byli w Darłówku i im się podobało, ale dla nich najważniejsze, że po prostu mogą odpocząć od pracy, poleżeć na plaży, a wieczorem posiedzieć z przyjaciółmi (z którymi jeżdżą do roku nad morze) pod domkiem, więc nie mają zbyt wielkich wymagań :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja też nie mam zbyt dużych. Byle pokój był ładny. :D No i pogoda odpowiednia. :P

      Usuń
  9. Byłam raz w Darłówku. Całkiem fajne miasto, ale było to tyle lat temu, że nie pamiętam wszystkiego co tam było. Fajnie, że udało wam się pojechać na kolejny wyjazd. Pewnie zobaczenie z obu stron drogi wody, bardzo ciekawie sie prezentowało, a co do kebabów...ja staram się ich unikać, ale z zupełnie innych powodów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, świetnie udało nam się rozplanować wakacje, mimo pracy. :)
      Kalorie? Czy może boisz się, że są z kotów zdrapanych z jezdni? xD

      Usuń
  10. Byłam tam w tym roku :D Bardzo ładne miejsce, chociaż zabite dechami. Niemniej wyjazd mi się podobał!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czego chcieć więcej na wakacjach? Jak by mi zależało na wakacjach w dużym mieście, to pewnie wybrałabym Warszawę :D

      Usuń
  11. Kiedyś muszę tam pojechać. Zrobie sobie tour po nadmorskich miejscowościach :D Spotkaliście na plaży parawaniarzy? Bo tam ich podobno tylu, że już w telewizji o tym mówili..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było tak źle, ale informacje w telewizji też widziałam. :)
      Mi osobiście parawany nie przeszkadzają, fajnie chronią przed wiatrem. :P

      Usuń
  12. Mi na pewno będzie brakowało roweru nad morzem, ale niestety przy aucie Ciacha nie ma jak ich zamontować. Nawiasem mówiąc moja mama była właśnie w Darłówku już nie po raz pierwszy ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My specjalnie kupiliśmy bagażnik. :)

      Usuń
  13. Zazdroszczę! Chyba sama musze się tam kiedyś wybrać :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Nigdy jeszcze nie byłam w Darłówku :( muszę koniecznie odwiedzić to miejsce ! :)

    OdpowiedzUsuń