poniedziałek, 25 lipca 2016

216. Nie rozumiem.

Witajcie kochani. Można powiedzieć, że lato powróciło, ale żeby nie było za pięknie, to oczywiście po weekendzie. Miałam takie plany na weekend! Chciałam się opalać, jechać nad jezioro, a tu co?? A no było ciepło, nawet parno, ale słońca brak. Całe niebo zasłane pierzynką z chmur. O zgrozo. Za to wraz z poniedziałkiem wróciły upały, oczywiście w momencie, gdy trzeba siedzieć w biurze. Ale dobrze, już nie narzekam. Jak jest ciepło, to niech już tak zostanie, przynajmniej do września. 
Zanim zaczęłam pisać, zastanawiałam się jaki temat dziś poruszyć, bo fakt faktem - dawno AŻ tylu postów w jednym miesiącu dawno nie było. :D Wahałam się pomiędzy kolejnym punktem wyzwania, a napisaniem czegoś zupełnie od siebie - postawiłam na to drugie. 


Gdańsk 2013
Znacie to powiedzenie, że ktoś lub coś nad nami czuwa? Że ktoś lub coś rozdaje karty z góry i zarządza naszym losem? Znacie to uczucie, gdy cholernie Wam na czymś zależy i wznosicie wówczas prośby do Boga, losu lub jeszcze innego wytworu? 
Nie na darmo mówi się "jak trwoga to do Boga", ale co gdy ten Bóg na tę trwogę pozwala?
Jakiś czas temu w mojej okolicy zginęła kobieta. Jechała z partnerem/mężem (źródła różnie podają) motocyklem ze zlotu, skończyło się im paliwo, więc stanęli na poboczu. Chwilę później kobieta już nie żyła - została uderzona przez auto, które było prowadzone przez młodego mężczyznę. Do czego zmierzam, pytacie?
Otóż, skoro ktoś nad nami czuwa, dlaczego nie czuwał wówczas nad nimi? Dlaczego pozwolił, aby zginęła żona, matka, córka. Kobieta, która (jak podaje lokalna gazeta) jechała na urodziny córki. Kobieta, która była w tym życiu swojej nastoletniej córce cholernie potrzebna. Kobieta, która była potrzebna swojemu mężczyźnie, swoim rodzicom czy rodzeństwu. 
Jakiś czas się zastanawiałam DLACZEGO tak się stało i powiem Wam, że nic nie wymyśliłam. Możemy gdybać, że taki był jej los - po prostu. Może czekała ją straszna choroba i Bóg wybrał dla niej inne zło, a może swoją śmiercią uratowała inne, młodsze życie? Może ten mężczyzna w innym przypadku uderzył by w dziecko przebiegające przez jezdnię w pobliskiej wsi? Nie chcę być wyrocznią, nie chcę prorokować. Po prostu NIE ROZUMIEM.
A co z tym chłopakiem? Całe życie przed nim, a tego dnia - czy jego życie również się nie zakończyło? Jak żyć z myślą, że zabiło się człowieka? Jak żyć z myślą, że odebrało się komuś matkę, żonę, córkę? Dlaczego los czy Bóg pozwolił na to by i on złamał swoje życie? Nie wiem i tego również NIE ROZUMIEM. 
Idąc dalej - co z ludźmi opętanymi manią terroryzmu. Dlaczego ktoś lub coś pozwala na to, by mordowali niewinnych ludzi? Ludzi, którzy tak na prawdę nic im nie zrobili, ludzi, którzy żyją własnym życiem i nie wchodzą nikomu w drogę. Nie będę pytać, dlaczego terroryści tak postępują - bo to po prostu chorzy ludzie. Tak, chorzy, w dodatku psychicznie. Nie określę tego inaczej. Bo jak można powiedzieć o człowieku, który uważa, że jego religia jest jedynym dopuszczalnym wyznaniem, a cała reszta to niewierni, będący zagrożeniem. Niewierni, których trzeba tępić. I to nic, że Ci ludzie mają głęboko w dupie ten cały islam i nikt nie ma zamiaru bawić się w krucjaty. To nic, że giną niewinne dzieci, które nawet nie zdążyły zrozumieć czym jest wiara. To nic, że przez tyle lat, nikt nikomu nie wchodził w drogę i żyło się nam dobrze. I ostatecznie to nic, że terroryści, swoim postępowaniem zsyłają falę nienawiści, na tych, którzy wyznają Islam, ale islam rozsądny. Na ludzi, który rozumieją życie w pokoju i zgodzie z otoczeniem, ludzi, którzy teraz będą cierpieć tylko i wyłącznie za to, że są muzułmanami. Wszyscy doskonale wiemy, że po tych wszystkich zamachach już żyło im się ciężej (przykład pobitego chłopaka, w Poznaniu na deptaku - mieszka w Polsce od kilku lat, jednak sprali go za to, że jest Syryjczykiem), ale teraz - po tym jak zginęła Polka, w dodatku ciężarna (ta informacja mrozi mi krew w żyłach najmocniej - dlaczego ona?? NIE ROZUMIEM!), będąc Syryjczykiem bałabym się wychodzić na ulicę. Przemoc rodzi przemoc - jednak nie zawsze obrywają Ci, którzy zawinili. 
Tak więc tego też NIE ROZUMIEM. Generalizując - NIE ROZUMIEM zła, na które ktoś lub coś pozwala. Idąc w ścieżkę Biblii można rzecz, że ktoś chce nas ukarać, czegoś nauczyć. Jednak mimo wszystko - czy ludzie są aż tak źli? Czy nie powinno się karać tych, którzy właśnie to zło sieją? Nie wiem, jak Wy, ale ja po prostu NIE ROZUMIEM...


Pozdrawiam. 

60 komentarzy:

  1. Na samym początku chciałam przeprosić, bo przyczepię się do tytułu postu (jestem grammar nazi, wybacz :<). W tytule postu nie powinno się stawiać kropki na koniec zdania XD

    Odnośnie tematu notki. Ja juz dawno przestałam rozumieć, a może nawet nigdy nie zaczęłam. Pewne rzeczy po prostu nie mieszczą mi się w głowie. Bo w tym momencie to nawet nieważne, czy była to kobieta starsza, czy młodsza czy dziecko, czy ktokolwiek. To nadal był człowiek mający przed sobą przyszłość, ktora w jednej chwili została przekreślona. I o ile jeszcze wypadki losowe jestem jakoś może pokrętnie w stanie zaakceptować, bo tak jak mówisz - może to jej ukróciło innego cierpienia, tak tych fanatyków religijnych nie jestem w stanie ogarnąć. Nie mieści mi się to w światopoglądzie, żeby zabijać innych niewinnych ludzi bo... No właśnie nie wiem, "bo co". Bo jedna wiara lepsza od drugiej? Bo Bóg lepszy od Boga? Serio? Ile już ludzi zginęlo w tym roku w zamachach? Niemcy, Francja... Co nas jeszcze czeka? Wolę nawet o tym nie myśleć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy zauważyłaś, ale ja ZAWSZE stawiam kropkę. :P Po prostu bez jakoś tak mi się nie podoba. Wydaje mi się, że tytuł jest niedokończony, otwarty, więc SORY, ale kropka będzie! xD

      Dokładnie, niedługo będzie strach z domu wyjść po bułki...

      Usuń
    2. To już tak chyba odnośnie Światowych Dni Młodzieży. Wyniosłam się na ich czas z Krakowa jak większość moich znajomych, co jest głupie. Bo przecież papież, bo Kraków, bo na wyciągnięcie ręki ale strach po prostu paraliżuje, bo tam przy tylu ludziach to może stać się wiele. :(

      Usuń
    3. Wiesz, jeszcze z rok, dwa lata wstecz pewnie z ogromną radością zostałabyś w mieście będąc dumna, że masz miejscówkę na ten czas zapewnioną. Ale okoliczności są takie, że po prostu się boimy. Ja sama może i bym pojechała - bo przecież okazja do zobaczenia papieża na żywo i to we własnym kraju zdarza się raz na X lat. Teraz jednak nawet mi to przez myśl nie przeszło.
      Tak samo jak z wyjazdami za granicę - jak nie miałam na to kasy, to było bezpiecznie. Teraz, jak mogłabym wyjechać na wakacje, to po prostu się boję.

      Usuń
    4. Pewnie tak. Teraz strach wszystkich paraliżuje. Bo i jak mamy myśleć inaczej, jak tyle tragedii się dzieje. A szkoda, bo oglądanie papieża w telewizji to już nie to samo. Co do wakacji, to jeśli sie nie wybierze Turcjopodobnych, to wydaje mi się, że nie powinno być źle. Chorwacja czy takie tam... :)

      Usuń
    5. Póki co - wszystko jest dobrze. :) Mam nadzieję, że Bóg będzie czuwał nad pielgrzymami do samego końca.
      Ale samoloty spadają wszędzie. :P

      Usuń
    6. I czuwał. Nie jebło XD Chociaż, jak dzisiaj maszerowałam galerią handlową w samym centrum, i widziałam te tłumy ludzi, to miałam schizę że zaraz coś pierdolnie :D

      Ale to już niezależne od terrorystów :P i stosunkowo rzadko, więcej wypadków na drogach się zdarza :P

      Usuń
    7. Hahah, całe szczęście nic się nie stało. :P I oby tak dalej, bo w sobotę będę przejeżdżać przez Kraków. :P

      Wczoraj tłumaczyłam to bratu. :P Ale jakoś mimo wszystko się boję.

      Usuń
  2. Co do początku. Dlaczego ktoś nad nami nie czuwał w tym momencie?
    Nie sądzę, by Bóg tasował karty, czy zwalniał jedno istnienie dla drugiego. Wydaje mi się, że tworzy on i manipuluję większą częścią tego świata, ale nie wpływa (ostatecznie) na nasze wybory, a na ich konsekwencje. Sprawa straszliwie smutna. Dla chłopaka - trauma do końca życia. Bo prawdopodobnie popełnił w jeździe błąd, jaki większość kierowców popełnia na porządku dziennym, tyle, że splot wydarzeń sprawił, iż miał na swojej drodze coś innego, niż puste miejsce na asfalcie i nie zrobił krzywdy sobie, a innym.
    Co do drugiej części posta, to nie mam pojęcia, jak można wmówić sobie, że mordując niewiernych dostanie się zbawienie w jakimkolwiek raju. Nie rozumiem, jaki może mieć to związek z samounicestwieniem dla wiary. Tępienia, czegokolwiek również nie rozumiem, ponieważ niektórych rzeczy nie pojmiemy, gdyż nie są zależne od nas.
    Chętnie będę wpadał tu częściej. Przykry, lecz dobry post. Mimo, że na takie pytanie nie znajdziemy odpowiedzi, warto się nad nimi zastanowić. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wszystko to na prawdę ciężkie tematy i faktycznie moglibyśmy nad nimi gdybać całymi godzinami, a i tak pewnie nie doszlibyśmy do jednej słusznej wersji.
      Na prawdę szkoda tych ludzi, jak to jednak chwila zmieniła ich życia.
      Ja mam tylko nadzieję, że Ci, którzy powysadzali się w tych zamachach nieźle zdziwili się po śmierci, gdy zamiast do raju trafili do piekła...

      Usuń
  3. Ja nie rozumiem też coraz bardziej tego wszystkiego...
    Tydzień temu chłopak zaginął u mnie, 26 lat, narzeczona, dobre studia, praca itp. Wracał od kolegi, okazało się, że popili, on wysiadł na złym przystanku, prosto na wale i wpadł do rzeki, wyłowili go w weekend z wody i tak sobie myślę,że musiał mieć do pisane. Miał jechać do domu,10 przystanków, wysiadł już na 1, jakaś siła kazała mu wyjść, przeznaczenie po prostu....
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to dopiero dziwna historia. W ogóle, gdy młodzi ludzie giną, jakoś trudniej to wszystko zrozumieć. :/

      Usuń
  4. Dlatego jesli Bóg istnieje to na pewno jest okrutny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wierzysz? Czy wierzysz, ale nie do końca?

      Usuń
    2. Sama nie wiem. To skomplikowane. Napisałam o tym kiedyś cały post na blogu ;p

      Usuń
    3. A to nie widziałam akurat. :)

      Usuń
    4. Możliwe, bądź co bądź pisałam tam o tym, ze z Bogiem jestem obecnie pokłócona i ilekroć jest u mnie wszystko ok i mam potrzebę się pomodlić to się następnego dnia wszystko wali. Zdarzyło mi się to tyle razy, że boję się modlić. Było nawet tak, że mimo tego, że modliłam się gdy było źle dalej, to było coraz gorzej dopóki nie przestałam. Raz nawet wszystko mi się posypało bo czytałam książkę księdza Tischnera. Odstawiłam więc książkę - jako jedną z niewielu nie przeczytałam jej do końca i pech jak ręką odjął. Jestem opętana najwyraźniej ;)

      Usuń
    5. Aaa już pamiętam ten wpis! Rzeczywiście dziwne te "zbiegi okoliczności". Dają mocno do myślenia i nie wiem czy będąc na Twoim miejscu nie myślałabym identycznie.

      Usuń
    6. Myślę, że większość ludzi wierzących by tak pomyślało. Tylko ateiści by to zignorowali. Ja nawet w ciągu kilku ostatnich tygodni chciałam się nie raz pomodlić, bo mi się wszystko w życiu dobrze układa, ale się zwyczajnie boję.

      Usuń
    7. Całkowicie to rozumiem. Czasem nawet człowiek z ciekawości by chciał sprawdzić czy może tym razem będzie inaczej, ale po prostu szkoda psuć to co obecnie tak dobrze się układa.

      Usuń
  5. ja nie wiem, czy coś/ktoś nad nami czuwa, ale fakty są takie: mamy wojny, choroby, głód, wypadki.. jeśli faktycznie ktoś czuwa, to lubi nas ciężko doświadczać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego tak trudno to wszystko zrozumieć, jakoś logicznie wyjaśnić.

      Usuń
  6. Niby najprostsze pytanie - dlaczego?, a najtrudniej na nie odpowiedzieć. Chyba wszyscy chcielibyśmy to wiedzieć. Przecież ginie tyle niewinnych ludzi. Chyba nigdy nie będę potrafiła zrozumieć co siedzi w psychice terrorysty i dlaczego jest on tak zdeterminowany, żeby oddać swoje życie tylko po to, żeby zanim tysiące niewinnych osób. Nie wiem, nigdy tego nie pojmę. Dlatego chyba Cię rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na najprostsze pytania zazwyczaj najtrudniej się odpowiada. Właśnie - co trzeba mieć w głowie, by z taką determinacją robić z siebie żywą bombę, by kończyć swoje życie, tylko po to, by zabić jeszcze inne osoby... Jakim trzeba być idiotą, żeby wierzyć, iż takie zachowanie przyniesie zbawienie.

      Usuń
    2. Nie tylko zbawienie, ale i to że na świecie zapanuje jedna religia, jedna wiara. To jest straszne.

      Usuń
    3. W ogóle nie rozumiem, jak można liczyć na to, że za szerzenie zła otrzyma się coś dobrego.
      Ich cel jest totalnie nierealny - ale oni ślepo w niego wierzą... Brak edukacji się kłania + to, że ktoś nieźle pierze im tam mózgi.

      Usuń
  7. bardzo trudne pytania. chyba nigdy nie poznamy na nie odpowiedzi, sama nie wiem, czy chciałabym je znać...
    odniose się może do początku - też to zauważyłam z tą pogodą, że jak weekend to pogoda taka sobie, a jak tydzień to szaleństwo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jest tak jak mówisz- czasem lepiej nie wiedzieć.

      Może dziś mi się uda skorzystać z pogody. Póki co jest ładnie. :)

      Usuń
  8. Czytałam o tym wypadku na fejsie... masakra. :/
    A te ataki terrorystyczne to w ogóle jest masakra... co się nie włączy wiadomości to co chwilę coś się dzieje. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle ten tydzień przed ŚDM był tragiczny. Codziennie coś się działo.

      Usuń
    2. Dokładnie.. Jeden wielki strach.
      Ale niektórzy panikowali, ze podczas ŚDM cos się może stać
      . Co do tego byłam jakoś pewna, że nie.

      Usuń
    3. Powiem Ci, że też miałam wątpliwości. Bo takie zgromadzenie katolików w jednym miejscu to istny wabik. Ale teraz, gdy okazało się, że było bezpiecznie, to nawet trochę żałuję, że mnie tam nie było. :)

      Usuń
    4. No mnie takie `imprezy` nie ruszają, nawet przez myśl mi nie przyszło, że chciałabym tam być. ;p

      Usuń
    5. PIS i jego służby zapewniły bezpieczeństwo... :v

      Usuń
    6. Mnie niby też, ale sam fakt bliskości papieża ,to już coś. :)

      Hahah, perfekcyjnie :P

      Usuń
  9. kiedyś usłyszałam, że Pan Bóg tych złych ludzi zostawia na poprawę, a tych dobrych zabiera do siebie. Nie wiem ile w tym prawdy, ale tak przeważnie jest na przykładach z życia wzięte. Nie wiem do czego ten świat zmierza, ale jeszcze trochę będzie strach wyjść z domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jest jakiś sens, w tym co piszesz. Jednak nadal ciężko to zrozumieć - chociaż, ponoć TAM jest lepiej...
      No dokładnie, jak się nic nie poprawi, to rzeczywiście tak będzie.

      Usuń
  10. W moim mieście wydarzyły się ostatnio trzy przypadki, w których ktoś został potrącony. W jednym z nich osoba zmarła, w drugim przeżyła, bo był to kolaż, który jeździł w kasku, a w trzecim nic nie wiem. Już zaczęłam się nad tym zastanawiać dlaczego tak się dzieje, bo również tego nie rozumiem. Pomyślałam, że może to i lepiej, że jedna dziewczyna umarła, bo była w tak ciężkim stanie, że gdyby przeżyła, mogła by być sparaliżowana. Niektórych rzeczy po prostu nie rozumiem i nie wiem dlaczego stało się tak, a nie inaczej. Tłumaczę sobie, że najwyraźniej "tak miało być", ale słyszałam też opinię jednej osoby, która wierzy w to, że człowiek może umrzeć przez odrobinę nieuwagi. Ta osoba przedstawiła mi pewien kawał, a brzmiał on mniej więcej tak: pali się budynek, w którym jest pewien mężczyzna. Facet nie wie co zrobić, modli się do Boga, aby go uratował, ale nic to nie pomogło i umiera. W niebie mężczyzna spotyka Boga i mu mówi "Panie Boże, dlaczego mnie nie uratowałeś?", a na to Bóg "Ty palancie, trzy razy wysłałem straż pożarną, a ty nawet nie raczyłeś zauważyć". Może i w tym, że sytuacja wykorzystuje nieuwagę jest trochę prawdy, ale po prostu nie wiem dlaczego tak się dzieje. Może to wynika z nieuwagi, może tak miało być, a może taka śmierć chroni nas od jeszcze gorszego przypadku. Myślę, że nigdy tego się nie dowiemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak można pomyśleć w kontekście, dlaczego umarła - no cóż mogłoby jej to oszczędzić cierpienia, okej, ale nadal nie otrzymałam odpowiedzi na pytanie - dlaczego w ogóle doszło do wypadku. Tak więc faktycznie, na pewne pytania odpowiedzi raczej nikt nie znajdzie, a możemy sobie tylko gdybać w nieskończoność.

      Usuń
  11. nie słyszałam o tym... kurcze masakra... ale na próżno stawiać sobie tego typu pytania. tak się stało i się nie odstanie... pozostaje tylko rodzinom współczuć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie chłodne podejście jest chyba najbardziej racjonalnym.

      Usuń
  12. a ja mam dość dziwne podejście do tej sytuacji z wypadkiem i śmiercią tej kobiety - uważam, że nikt nad nami nie czuwa, a jeżeli juz tak jest to dokładnie wie, co robi. gdzieś tam u góry jest zapisane wszystko, każdy nas przyszły ruch wraz z datą śmierci, proste :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też poniekąd wierzę w taki los, w którym wszystko jest odgórnie ustalone. Problem w tym, że ostatnio zaczęłam dociekać dlaczego jest tak, a nie inaczej. :P

      Usuń
  13. Jest wiele rzeczy, których nie rozumiem ale mimo wszystko się zdarzają. Ale mimo wszystko są po coś.

    OdpowiedzUsuń
  14. Można to wszystko opisać jednym określeniem "wolna wolna". Niestety wielu ludzi podejmuje decyzje, którymi w konsekwencji wyniszczają własne życie, a co najgorsze to również życie innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie... Gdyby np. ci terroryści niszczyli tylko swoje życie, to nie miałabym nic przeciwko temu.

      Usuń
  15. Wiesz co mi kiedyś ksiądz powiedział? Że skoro masz wątpliwości to znaczy, że szukasz odpowiedzi i idziesz właściwą ścieżką swojej wiary :) pomogłam? :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Może nie warto męczyć się nad tymi wszystkimi pytaniami, szukać na nie odpowiedzi, tym bardziej, że jak znam życie - ilu ludzi, tyle odpowiedzi będzie ;-) Moja dewiza, to: posłuchać wiadomości (bo trzeba wiedzieć co się dzieje na świecie), ale pozwolić im przelecieć przez głowę, tak, by się tam nie zakorzeniły i żyć dalej najlepiej jak potrafimy. A-ha, należę do osób, ktore wierzą bezgranicznie w swojego Anioła Stróża i to bardzo mi pomaga zmagać się z problemami i z rzeczywistością :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też racja. :) Też wierzę, że ktoś nade mną czuwa i dzięki temu jakoś pewniej jest przejść przez pewne sytuacje. :)

      Usuń
  17. A ja myślę, że jest trochę pół na pół. Nasze życie zależy od nas, to my musimy wybrać drogę, podejmować decyzję, ale może za często lekceważymy znaki, które daje nam "ktoś-coś"?

    OdpowiedzUsuń
  18. Bóg tego dnia poprostu zapragnął duszy tych osób. Ci, którzy wierzą w Boga na pewno wiedzą sporo o niebie i życiu wiecznym. Tak po prostu miało być. Było to zaplanowane od dawna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może masz rację. Możemy gdybać w nieskończoność.

      Usuń
  19. Dlatego jestem osobą niewierzącą. Skoro ten cały Bóg jest taki miłosierny, taki dobry to dlaczego pozwala na tak wiele zła? Dlaczego zabrał komuś matkę, żonę, córkę dokładnie tak jak piszesz? A teksty typu ''Bóg wystawia nas na próbę, cierpienie uszlachetnia'' mnie nie przekonują. Moim zdaniem nikt nad nami nie czuwa, a te wszystkie zdarzenia, w których ktoś ledwo uniknął śmierci to po prostu miał trochę więcej szczęścia niż ktoś inny lub też po prostu szybko interwencja lekarzy pomogła. A te wszystkie ataki terrorystyczne tym bardziej upewniają mnie w przekonaniu, że żadnych bogów nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  20. Może Bóg to tylko Wielki Zegarmistrz, który nakręcił (Wszech)świat i teraz tylko się nam przygląda, nie chcąc ingerować w wolną wolę lub ingerując tylko w nielicznych przypadkach? NIE ROZUMIEM!

    "prośby do Boga, losu lub jeszcze innego wytworu" - to zdanie sugeruje, że Bóg to też wytwór! Proszę zmienić słowo "wytwór" na "konstrukt" #MaciekKorektor ;D

    Kultura & Fetysze (klik!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i niech Ci będzie, dociągnę do 170 obserwatorów! :P

      Usuń
    2. Przynajmniej nie jestem sama. :P
      Nie, dziękuję :D
      Och, jakiś Ty dobry. :P

      Usuń