piątek, 15 lipca 2016

214. Wroclove - ostatni przystanek.

Witajcie kochani! Jak Wasze nastroje u progu weekendu? Ja mimo zmęczenia całym tygodniem i ostatnimi ulewami, mogę stwierdzić, że jest pozytywnie, bo wreszcie wyszło słońce i zanosi się na chociaż chwilowe polepszenie pogody. Wczorajsza ulewa, która u mnie trwała bite 24 godziny przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Nie dość, że musiałam latać w tym deszczu po mieście - bez parasola, ponieważ przez wiatr zginął śmiercią tragiczną, to po powrocie do domu okazało się, że puściła mi uszczelka w oknie i cała woda, którą wiatr zacinał w północną ścianę wlewa mi się na parapet. Istny armagedon. Całe szczęście miałam w pogotowiu całe tony ręczników, a nocą przestało już padać, także nie obudziłam się w jeziorze. 
Co by odpocząć od deszczów, dziś zabiorę Was na wycieczkę do słonecznego Wrocławia. :)


W prawym dolnym rogu dikdiki - czyli maleńkie sarenki. 
Tak więc nie przedłużając - zacznę od tego, na co większość z Was czeka najbardziej, czyli od  ZOO i AFRYKANARIUM. Do odwiedzin ZOO mieliśmy dwa podejścia. Pierwszego dnia, gdy zaplanowaliśmy sobie, że tam pójdziemy (a była to niedziela) już z samego rana, przed wejściem przywitała nas... kilometrowa kolejka! I to dosłownie, nigdy nie widziałam tak długiej kolejki, NIGDZIE (aż żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia). Tłum ludzi ciągnął się wzdłuż całej ulicy i wydawało się, że nie ma on końca. Dodatkowo tego dnia (był to 1 maja) ZOO było otwarte krócej, więc nie trudno zgadnąć, że po prostu sobie odpuściliśmy i stwierdziliśmy, że wrócimy jutro. Tak też zrobiliśmy, jednak tym razem dużo wcześniej - nie zmienia to jednak faktu, że nawet o tej porze (zaraz po otwarciu) w kolejce czekało przed nami już jakieś 100 osób. Co by nie powiedzieć - ma wzięcie to ZOO. :D 
Tego dnia do wrocławskiego ZOO wybrali się również nasi znajomi, także po przekroczeniu bram udaliśmy się w pierwszej kolejności do afrykanarium, tzn. do kolejki przed wejściem. Całe szczęście tutaj z samego rana nie było aż tak tłoczno, jak w momencie gdy wychodziliśmy czy kończyliśmy zwiedzanie ZOO - wówczas kolejka ludzi "owijała się" wokół całego budynku, a uwierzcie mi - nie jest on mały. Żeby nie było, że jedyne co zapadło mi w pamięć z tego całego zwiedzania to ogromne kolejki, już przechodzę do konkretów. 
Na samym wejściu do afrykanarium witają nas wielkie akwaria, wypełnione koralowcami i przeróżnymi gatunkami ryb, które możecie zobaczyć na kolażu powyżej. Zdjęcia niestety nie oddają tego efektu, który możemy zaobserwować na żywo. Dla mnie ten wszechogarniający niebieski kolor jest mega i nie obraziłabym się na taką ścianę w pokoju. :D Ryby, płaszczki czy rekiny przepływające tusz obok naszych twarzy zapierały dech w piersiach i pozwalały spojrzeć na podwodny świat z zupełnie nowej perspektywy. Właśnie płaszczki były najbardziej chętne do podpływania do szyb i to je możemy najdokładniej obejrzeć. Niektóre z nich były na prawdę ogromne. Najbardziej wysławiony, podwodny tunel, który znajduje się chyba we wszystkich możliwych publikacjach na temat wrocławskiego oceanarium znajduje się na samym końcu zwiedzania, więc przez całą drogę rośnie ekscytacja "czy to już"? Ale jak to mówią - najlepsze na koniec i z tym się zgadam. Idąc obserwujemy płaszczki czy rekiny nie tylko po bokach, ale również nad nami - nie trudno wówczas o zawrót głowy. :D 
Jednak akwaria i ryby to nie jedyne atrakcje, które możemy zaobserwować za drzwiami wielkiego czarnego budynku. O ile mamy szczęście możemy podejrzeć pływające pod wodą hipopotamy, a także przejść się tropikalnym lasem, w którym temperatura sięga prawie 40 stopni, a wilgotność powietrza jest o wiele za duża, jak dla mnie. xD Także jeśli się tam wybieracie - zapamiętajcie, aby nie ubierać się grubo. ^^  Oprócz śmigających pod wodą hipopotamów możemy podejrzeć również... aligatory. :D Otóż te cieszyły się największą popularnością - ludzie nie mogli się nadziwić JAKIE TO JEST WIELKIE. I rzeczywiście, szkoda, że stwór nie chciał też pochwalić się swoją podwodną prędkością i wolał sobie wisieć na jakiejś kłodzie. W afrykanarium możemy pooglądać także przesłodkie foki, ogromne żółwie, a także pingwiny przylądkowe - które były bohaterami jednego z filmów (o serfujących pingwinach, kojarzycie? :D). Ciekawostką jest również najbrzydsze zwierze świata - golec, ukryty w ciemnym korytarzu oraz dikdiki (odsyłam do zdjęcia :P).
Przechodząc do ZOO właściwego, w momencie gdy mamy już głowę pełną wrażeń czas ochłonąć podczas na prawdę długiego spaceru. Całe szczęście, że na wejściu do ZOO można zakupić mapkę, bo chodzenie bez niej byłoby totalnie bez sensu - mnogość uliczek, które przeplatają się nieskończoną ilość razy powoduje, że niektórzy po prostu chodzili w kółko. :D 
Jeśli chodzi o zwierzęta - tutaj w porównaniu z poznańskim ZOO są one o wiele bliżej ludzi, a żyrafy nawet dają się pogłaskać. ^^ Poza nimi obejrzeć możemy około 10 gatunków małp, różne antylopy, sarny, kozice, żubry, wielbłądy, konie czy lamy. Drapieżne koty takie jak lwy, rysie, i tygrysy. A także leniwe nosorożce, kangury leżące brzuchami do góry, niedźwiedzie, wilki, słonie i całe mnóstwo hałaśliwych ptaków. Jeśli chodzi o słonie - wybudowana jest specjalna słoniarnia, gdzie możemy poobserwować te wielkie zwierzęta nie tylko zza płotu, ale i z góry, gdy są na wybiegu. Poza zewnętrznymi wybiegami, w różnych miejscach ZOO usytuowane są pomieszczenia z mniejszymi zwierzętami np. zwierzęta nocne, insektarium (coś dla mnie), motylarnia, w której jest oczywiście gorąco jak diabli oraz piętrowe pomieszczenie z żółwiami, które zapadło mi w pamięć dlatego, że liczba tych żółwi zdawała się nie mieć końca. Ja w ogóle nie wiedziałam, że jest ich aż tyle gatunków. :P

Szczerze to o tym ZOO mogłabym pisać i pisać, a i tak nie ujęłabym wszystkiego, co tam widziałam, więc jedyne co mi zostaje, to zachęcić Was, żebyście sami przyjechali i wychwycili to, co ja być może pominęłam. :P
Wiem, że część o zwierzętach z pewnością ukradła ten post, jednak chciałam wspomnieć o jeszcze dwóch miejscach, które również bardzo przypadły mi do gustu podczas pobytu we Wrocławiu i tym samym zamknąć tę serię. :)
Tak więc jeśli jest się we Wrocławiu powinno się odwiedzić, przynajmniej raz w życiu Panoramę Racławicką. Jest to obraz, na płótnie zawieszonym w owalnym pomieszczeniu, gdzie dół obrazu przechodzi i autentyczne otoczenie. Namalowany piasek zlewa się w tym wysypanym w rzeczywistości, drzewo przewrócone na płótnie w pewnym momencie staje się prawdziwą brzózką leżącą pod naszymi stopami. Efekt jest na prawdę genialny, w niektórych momentach na prawdę trudno dostrzec, gdzie kończy się obraz, a zaczynają rekwizyty. Dodatkowo można posłuchać opowieści na temat tego, co przedstawia obraz - gwarantuję Wam, że jest to opowieść niezwykle interesująca nawet dla tych, którzy za historią nie przepadają. 
Zdecydowanie mój ulubiony fragment obrazu - mogę się na niego gapić godzinami. *;*
Ostatnim miejscem, o którym chciałam wspomnieć jest oczywiście stadion. <3 (a jakże inaczej) Było to miejsce naszych wieczornych spacerów, głównie dlatego, że nasz hotel był na tyle blisko, iż z okien można było ów stadion zobaczyć. Stadion zachwyca swoją wielkością w dzień, jednak moje serce skradł po zmroku, gdy został podświetlony, na piękną biało czerwoną flagę. Niestety w środku jeszcze nie byłam, ale na jakiś mecz na pewno się wybiorę, co bym mogła wreszcie odhaczyć wszystkie nasze stadiony na euro. :P


No i tyle na dziś, jeśli ktoś dotrwał do końca to niezmiernie mi miło z tego powodu. A tym czasem, żegnam i do następnego! :)

Pozdrawiam! 

39 komentarzy:

  1. Matko, jak piszesz o tej kolejce to przypomniało mi się jak my tam chcieliśmy wejść! Pojechaliśmy na weekend i tak po godzinie 13 stwierdziliśmy, że pójdziemy sobie do AFRYKANARIUM, wszystko pięknie ładnie, jak dotarliśmy na miejsce to kolejka przynajmniej na 5 godzin stania, nie żartuję, to wtedy była majówka i wiadomo... na drugi dzień zamówiliśmy bilety przez neta (chcielismy się wycwanić), wszystko byłoby fajnie, ale to był nasz ostatni dzień i gdy oddawaliśmy klucze z pokoju (miała być możliwość zostawienia bagaży i wrócenia po nie przed odjazdem) dowiedzieliśmy się, że nie możemy tego zostawić... No i zrezygnowaliśmy, bilety były kupione i przepadły, bo przecież nie dalibyśmy rady zwiedzać tam z walizką i dużą torbą...

    Teraz patrząc na Twoje zdjęcia jeszcze bardziej żałuję, że tak się sprawy potoczyły i kurcze... muszę coś wykombinować żeby tym razem skutecznie pozwiedzać te miejsce!!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam się udało, bo z rana czekaliśmy na wejście 15-30 minut, czyli mega krótko. :)
      Przyjedź koniecznie, bo zdjęcia niestety nie oddają w pełni wielkości tego miejsca, także na żywo wszystko jet jeszcze piękniejsze. :) Polecam dzień powszedni z samego rana. :D

      Usuń
  2. Czekałam na tę część relacji, cudowne miejsce, i kurcze, muszę tam być:)
    https://sweetcruel.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że spełniłam w pełni Twoje oczekiwania. :D

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Fantastyczne miejsce, chętnie odwiedzałabym je częściej, niestety trochę daleko mam. :P

      Usuń
    2. oj nie ma bata muszę tam jechać:D

      Usuń
    3. To kiedy planujesz? :)

      Usuń
    4. jak będe urlop mieć w sierpniu:)

      Usuń
    5. Też będę urlopować dopiero w sierpniu - piona. :P

      Usuń
  4. To ZOO to mi się marzy już bardzo długi czas. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Namawiam A. już 2 lata na Wrocław. ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My się też tak długo wybieraliśmy. :P

      Usuń
  6. To jest nadzieja, że uda mi się go namówić. :D

    *nie mogę dać odpowiedzi, dlatego nowy komentarz. ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadzieja jest zawsze. :D

      *coś żeś popszuła! xD

      Usuń
  7. Zmieniłaś image bloga :) ale tu teraz ładnie :)
    Co do Wrocławia, to bardzo chciałabym tam kiedyś pojechać, ale narzeczonemu to miasto kojarzy się tylko z wyjazdami służbowymi, więc nie jest zbyt chętny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje. :)
      Mojemu B. Poznań kojarzył się tylko ze szkołą i wczesnym wstawaniem swego czasu, a ostatnio mu się zamarzyło tam zamieszkać, więc wszystko możliwe kochana - może i Twojemu facetowi się odmieni. :D

      Usuń
  8. Ten Wrocław to mi się już nawet śnił ostatnio!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już nawet Cię w snach prześladuje, to koniecznie musisz jechać! :P

      Usuń
  9. Słaba, ale jest. A. w ogóle ciężko namówić na cokolwiek. :/

    Nie wiem. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale jeździć lubi, więc może uda Ci się go nakierować na południe Polski. :D

      Usuń
    2. Kiedyś pewnie w końcu tak. :D na razie szykuje się tylko północ. :P

      Usuń
    3. Nie wiem czy perspektywa morza na północy nie jest obecnie bardziej kusząca. :D

      Usuń
  10. Chętnie bym poszła do takiego afrykarium! Zdecydowanie by mi się spodobało i aż jestem ciekawa jak wygląda na żywo. Panoramy Racławickiej też nigdy nie widziałam, ale może kiedyś odwiedzę Wrocław i ja zobaczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, polecam. :) Nie wiem czy jest osoba, której by się nie podobało w afrykanarium. :D

      Usuń
  11. marzy mi się wrocławskie zoo już tak dłuuugo, ale jeszcze nie miałam okazji tam pojechać :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu na pewno je odwiedzisz. :) W końcu zoo nie zając - nie ucieknie. :D

      Usuń
  12. Muszę tam kiedyś pojechać :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Koniecznie muszę odwiedzić Wrocław, bo jest jednym z kilku punktów w Polsce, które warto odwiedzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to z pewnością. Tylko kilku? Ja bym powiedziała kilkudziesięciu minimum. :P

      Usuń
  14. Wrocław kojarzy mi się z baletem i operą (bo wyprawy z gimnazjum) i z hotelem i grą miejską (konkurs też za czasów gimnazjum) i z kłódeczkami... Wybrałabym się pod koniec lipca albo sierpnia na małą wyprawę, a do zooooooo o matko, marzy mi się, w jakimkolwiek zoo byłam ostatnio za małego dzieciaka :D
    KLIK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo masz tych skojarzeń. :D Czyli mieszkasz gdzieś niedaleko. :)
      Ja rok wstecz, nie licząc tego wypadu. :D

      Usuń
  15. Oj byłam tam jeszcze niedawno i aż mi się twarz śmieje na wspomnienia wywołane przez Twoje zdjęcia! :) Czyż Zoo nie było wspaniałe? A Panorama Racławicka? We Wrocławiu byłam dwa razy i uważam, że to miasto jest niesamowite!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam tak samo. :) Z pewnością jest to miejsce warte odwiedzenia nie jeden raz. :)

      Usuń
  16. Mieszkałam we Wrocławiu przez kilka lat także jak najbardziej znane są mi te wszystkie miejsca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to trochę Ci zazdroszczę, bo pewnie świetnie znasz cały Wrocław. :)

      Usuń
  17. cebul też mnie zaskoczył! brakowało mi tej techno-miazgi to dlatego :D za to wyszła mu całkiem przyjemna nuta :)

    OdpowiedzUsuń