wtorek, 12 lipca 2016

213. Czerwcowe denko.

Witajcie kochani! Lato powróciło (chociaż na chwilę), a wraz z nim chęci do życia i mnóstwo energii - mimo, iż jestem wiecznie niewyspana. Mam nadzieję, że taka pogoda będzie już przeważać do samego końca wakacji i jadąc na urlop będę narzekać na upały, a nie na deszcz.
Właśnie pro po urlopu - ogarnęliśmy się z B. życiowo i zdecydowaliśmy, że najpierw jedziemy w góry, a potem nad morze. Także z początkiem sierpnia odwiedzimy Zakopane - gdzie jeszcze w życiu mnie nie było, a końcem sierpnia zabalujemy tradycyjnie nad polskim morzem. Mam nadzieję, że aura będzie sprzyjać razy dwa. ^^
Nie przeciągając dłużej przedstawiam Wam bohaterów dzisiejszego denka. ^^


Dziś zacznę może nieco nietypowo, bo na pierwszy ogień pójdzie kosmetyk, który uważam za najgorszy w całym zestawieniu. Także później będzie już tylko lepiej. Mianowicie mam na myśli balsam do ciała BIAŁY JELEŃ - hipoalergiczny. Zacznę od tego, że kupiłam go ze względu na promocję w superpharm (teraz już wiem dlaczego był na promocji). Nie wiem dlaczego, ale nie powąchałam go przed zakupem i to był największy z moich kosmetycznych błędów. Jego zapach jest... jakby to delikatnie ująć - taki jaki wyobrażam sobie w przypadku hipoalergicznych kosmetyków - bezpłciowy. Zapach, którego nie potrafię do niczego przyrównać - może lekko do apteki, wywoływał we mnie bardzo negatywne uczucia. Po wyciśnięciu z tuby był totalnie nie do zniesienia, całe szczęście w kontakcie z ciepłem skóry sam zapach stawał się jakby mniej medyczny i bardziej znośny. Plusem jest też fakt, że nie utrzymuje się on długo na skórze, bo chyba bym oszalała. Poza tym nie jest on też super nawilżający, a nawet jeżeli by był, to ten wkurwiający zapach by to przyćmił i pewnie bym nie zauważyła. Jedyne co mi się w nim podobało to konsystencja - fajna, gęsta, zbliżona do maseł do ciała. Bądź co bądź - więcej po ten kosmetyk nie sięgnę i będę się trzymać od niego z daleka, co by jego woń do mnie nie doleciała.
Numer dwa na dzisiejszej liście to krem na dzień firmy ziaja z serii liście manuka. Słyszałam mieszane opinie na temat tej serii - niektórych kosmicznie uczula, inni są nią zachwyceni. Ja przypisuję się do tych drugich, w przypadku tego kremu. Nie używałam całej serii, kiedyś pokusiłam się o tonik, ale ten właśnie kompletnie podrażnił mi skórę i na czole miałam istne pobojowisko, które  zniknęło zaraz po jego odstawieniu. Także o dziwo - krem jak najbardziej tak, tonik - zdecydowanie nie. Co mogę powiedzieć o kremie? Ma delikatną konsystencje, bardzo szybko się wchłania i nawilża. Tutaj słowo klucz - nawilża, nie natłuszcza. Jest to lekki krem, który świetnie sprawdza się u mnie w przypadku cery mieszanej. Dobrze nawilża suche policzki, ale też nie przetłuszcza czoła czy nosa. Krem wzbogacony jest również o filtr przeciwsłoneczny 10 - niski bo niski, ale jak to mówią -lepszy taki niż żaden. Kremu używam od ponad roku i z pewnością sięgnę po niego jeszcze nie raz.
Numer trzy, to dzisiaj żel do twarzy Clean&Clear. Zakupiłam go jakiś czas temu na promocji w rossmannie i nie zawiodłam się. Ów żel po wyciśnięciu z tubki jest biały, gęsty i zawiera w sobie małe niebieskie drobinki, które niestety, ku mojemu niezadowoleniu nie rozpuszczają się (możecie się szorować tydzień - ni cholerci nie chcą się rozpuścić). Żel bardzo fajnie oczyszcza skórę, a drobinki delikatnie ją masują i przyjemnie drapią (mrrr jak ja to lubię!). Plusem jak dla mnie jest też opakowanie, przez które widać, ile produktu jeszcze pozostało. Jeśli chodzi o wydajność, to używałam go chyba od lutego - analizując poprzednie denka, których publikacja rozpoczęła się od marcowych resztek - przez cały ten czas nie pojawił się ani jeden żel do twarzy. Także z pewnością wystarczył mi na 4 miesiące, codziennego stosowania rano i wieczorem - myślę, że całkiem przyzwoicie. 
Teraz kolej na szampony do włosów. Pierwszy z nich, w czerwonej butelce, to Elseve Color-vive - szampon do włosów farbowanych. Swego czasu nie rozstawałam się z szamponami i odżywkami z tej serii, teraz jednak jakoś moje uwielbienie się skończyło i zaczęłam szukać tańszych i równie dobrych szamponów chroniących kolor. Generalnie, jak już kiedyś wspominałam - produkty elseve moim włosom krzywdy nigdy nie zrobiły. Szampon ładnie się pieni, włosy po nim lśnią i wyglądają na zdrowe, do tego ładnie pachną. Kiedyś spotkałam się z opinią, że obciąża on włosy, jednak nie mogę potwierdzić, bo ja niczego takiego nie zauważyłam. Jedynym aspektem do zmiany szamponu jest więc w moim przypadku cena, no i może fakt, że stosowanie przez kilka lat tego samego szamponu po prostu mi się znudziło. :D 
Drugi z szamponów to totalny eksperyment - Pantene aqua light. Szampon do włosów przetłuszczających. Producent zapewnia, że nie obciąża on włosów i tutaj się zgadzam. Nie obciąża, bo nie ma czym. Szampon ma niezwykle delikatną konsystencję - powiedziałabym, że wręcz wodnitą i trzeba uważać, żeby nie spłynął przez palce. Już niewielka ilość bardzo ładnie się pieni, a włosy są lekkie i nie mają żadnych powodów do przetłuszczania się. Kupiłam go chyba w zeszłe  wakacje szukając właśnie sposobu na przetłuszczające się włosy, które musiałam myć codziennie. Wiem, że czekacie na potwierdzenie, iże ten szampon okazał się być złotym środkiem, ale nie - nie uleczył mnie. Poza tym, że całkiem przyjemnie się go stosowało i krzywdy mi nie zrobił, moje włosy nadal nie chciały dać za wygraną. Sposobem okazało się ograniczenie mycia. Miałam wakacje, nie chodziłam do pracy, więc mogłam sobie pozwolić na porządne przetłuszczenie włosów, które po jakimś czasie dało zamierzony efekt. Od tego czasu do dziś myję włosy 2-3 razy w tygodniu, bo nie przetłuszczają się tak szaleńczo jak kiedyś.
No i kolejna fota, a na niej aż cztery produkty. Od lewej, w czarnym pojemniku z pompką - fluid, który na chwilę obecną może zostać nazwany NO NAME. Niemniej jednak jest to fluid firmy INGRID (niestety nic więcej z nazwy nie pamiętam - a jak widzicie, wszelakie napisy z butelki po prostu się zmazały), z którym zaprzyjaźniłam się już całe wieki temu. Przypadł  mi do gustu głównie dlatego, że jest to fluid silikonowy, dzięki czemu ładnie stapia się z cerą i długo się na niej utrzymuje. Jest praktycznie niewidoczny  i o to głównie chodzi. Odcienie jakich używałam to 15 lub 16, w zależności od pory roku czy dostępności - bo z tym ostatnio dość ciężko w mojej drogerii i generalnie WSZĘDZIE. Właśnie spora paleta odcieni jest dużym plusem dla tego podkładu - dzieli się ona na odcienie zimne i ciepłe, z czego w każdym rodzaju znajdziemy około 6 różnych kolorów. Nie sposób nie znaleźć czegoś dla siebie. Plusem jest też cena - za buteleczkę ok. 150 ml zapłacimy nieco ponad 14 złotych. Niestety puder ma też jeden minus - nie matuje, a moje czoło niestety tego wymaga. Dlatego też nasza wieloletnia przyjaźń zakończyła się w czerwcu, ponieważ na mojej drodze stanął nowy produkt, który zaoferował mi to co poprzednik + długotrwałe matowienie cery. ^^
Tuż obok w butelce z malinami produkt AVON (a jakże by inaczej) - spray do włosów malina i hibiskus. Spray wg. producenta ma nadawać włosom świeży wygląd. Ja generalnie lubię mieć takie spraye w zapasie i używam ich głównie w sytuacjach, gdy przed samym wyjściem uznam, że np. moje końcówki są przesuszone czy włosy ogólnie potrzebują blasku. Produkt ten sprawdzał się u mnie właśnie w takich sytuacjach. Nie używałam go codziennie, ba! Nawet nie używałam go regularnie, a od czasu do czasu jako koło ratunkowe, które rzeczywiście poprawiało wygląd, a dodatkowo pięknie pachniało.
Pro po zapachu, tuż obok stoi buteleczka po perfumie - również firmy AVON SCENTINI. Był to perfum o ładnym kwiatowym i słodkim zapachu. Kupiony głównie z chęci posiadania takiego kosmetycznego gadżetu - ponieważ był to perfum dwufazowy - u góry unosiła się kolorowa część perfum, a na dole przezroczysta. Przed spryskaniem należało taką buteleczką potrząsnąć, by warstwy się zmieszały. Nie mam pojęcia czy są one jeszcze w sprzedaży, kto nie pamięta lub jest ciekaw jak to wyglądało odsyłam do grafiki goole >KLIK<. ^^
Na dole zdjęcia prezentuje się również mała buteleczka firmy BIOSILK. Tym razem jest to olejek macadamia. Na opakowaniu producent obiecuje intensywne nawilżenie i odżywienie włosów, a jak jest na prawdę? Powiem Wam, że czegoś takiego się nie spodziewałam. Ten olejek to totalny hit. Pierwszy raz użyłam go na przesuszone końcówki, celem eksperymentu czy rzeczywiście jest tak rewelacyjny i cóż mogę powiedzieć? Po prostu jest. Sianko, które miałam na końcach zniknęło, a włosy wglądały jak zupełnie nie moje. W ogóle nie spodziewałam się aż takiego efektu i spokojnie mogę powiedzieć, że jest to najlepszy olejek jakiego używałam do tej pory - przykro mi ale jedwab czy olejek arganowy mogą się schować. To maleńkie cudo kupiłam w biedronce, więc jest dostępne praktycznie dla każdego. :)
I już na sam koniec - mydło z Lidla. :D Ogromne opakowanie za cenę nie przekraczającą 5 złotych. Oczywiście różowe - bo lubię. :D Mydła używałam tylko do mycia rąk i mogę stwierdzić, że nie wysusza ani nie podrażnia. Ładnie pachnie i wystarcza na bardzo długo (standardowy pojemnik z pompką napełniałam 3 razy!). Nadaje się również do szybkiego przeprania ubrań w sytuacjach awaryjnych takich jak plama z wiśni itp. :P Gdybym miała do Lidla bardziej po drodze i gdyby droga do niego nie była aktualnie rozkopana, to pewnie sięgałabym po nie częściej. :)
No i to na tyle, wreszcie napisałam, wreszcie skończyłam i wreszcie opublikowałam. Miałyście coś z tych produktów? A może któryś Was szczególnie zainteresował lub chcecie jakiś publicznie zhejtować? :D Nie krępujcie się, czekam na Wasze opinie. ^^

Pozdrawiam i do następnego! 

30 komentarzy:

  1. Muszę kupić krem Ziaji na noc, miałam go dwa razy i byłam zadowolona. Na dzień nie próbowałam,ale jeszcze mam świeżo otwarty słoiczek, to trochę poczekam na testy:) Lubię mydła z Lidla, za te wielkie opakowania. Ale teraz zakochałam się w jeżynowym z Rossmanna:)

    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na noc obecnie mam z AVONu. :)
      Coś czuję, że zapach tego mydła i mi przypadłby do gustu. :D

      Usuń
  2. Co tam rozkopana droga do Lidla, weź wyjedź Kauflandu XD albo co netto :D
    Z powyższych znam tylko biosilk i miałam go nieskończoną ilość razy, ale od dwóch lat chyba w ogóle. :) muszę kiedyś w biedronce kupić. :P
    Ale tym produktem przeciw wągrom mnie zainteresowałaś. Gdyby nie to, że zamówiłam teraz coś takiego z avonu to chyba bym się skusiła. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez ten remont nie byłam w Kauflandzie chyba z pół roku. :P A do netto nie chodzę, więc mi nie żal. XD
      Ja właśnie zawsze jedwab kupowałam, a ten macadamia trafiłam pierwszy raz.
      W Avonie mają fajną maseczkę na nos. Taką niebieską do zrywania. :D

      Usuń
    2. Do netto tez akurat nie chodzę. :P ale Kaufland to praktycznie za każdym razem. :P
      A to nie widziałam. ;D ja jakąś maseczke zamowilam, ale co i jak z nią to jeszcze nie wiem. :)

      Usuń
    3. Ja przed świętami chyba byłam ostatnio... bożonarodzeniowymi. :P Teraz biedronka na wylocie mi zostaje. xD
      Ta o której piszę, jest w takiej małej szarej tubce. :)

      Usuń
    4. A to wiem któa. :P
      A to chyba nie to. :) ta była w białej... i nie wiem czy mi się nie wydaje, ale chyba z niebieską nakrętką.

      Usuń
    5. Tyle tam tego jest. :D Ja mam jeszcze taką w czarnej tubie i ją też się ściąga na sucho. :)

      Usuń
    6. Ja ostatnio znalazłam mix na fajna domowa maseczke na wągry. :P ii działa xD

      Usuń
    7. Ja takie rzeczy tylko czytam, a na testowanie nie mam czasu. xD Tak samo jak na domowe peelingi czy maski do włosów. :P

      Usuń
    8. Ja tez nie lubię domowych takich. :P nie chce mi się w tym grzebać.
      Ale tu tylko dwa składniki, zagotować i nałożyć, więc nie tak źle. ^^

      Usuń
    9. Zagotowanie dla mnie to i tak dużo. xD Z czego ta maseczka?

      Usuń
  3. Fajnie, że napisałaś o Pantene, bo właśnie planuję go kupić jak skończą mi się te szampony które mam, albo chociaż dwa z nich xD
    Ciekawa też byłam tego kremu z Ziaji i szkoda, że ma tak niski filtr, ale wiem że Bielenda i Nivea mają w ofercie matujący krem z filtrem 50, nie wiem tylko jeszcze gdzie je można dostać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wreszcie zużyłam te pootwierane i został mi tylko jeden nieruszony w zapasie. :D
      O, a to ciekawe, nie słyszałam o nich. :) Ja jednak nie będę zmieniać, bo z kremami wolę nie eksperymentować. :D

      Usuń
  4. Mi ostatnio jak na złość też wszystkie się kończy i wszystko na raz :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest zawsze. :D A potem trzeba iść do rosmmanna i zostawić fortunę. :D

      Usuń
  5. miałam biosilka. zrobił mi sianko z kudełkami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a moje włosy właśnie z sianka przemienił w ładne. :D

      Usuń
  6. Ja kocham liście manuka i zawsze polecam każdemu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A całą serię czy konkretny produkt?

      Usuń
  7. tak z dupy tematu zacznę: weszłam i patrzę czy to blog Twój czy nie Twój xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój, mój - oczywiście jeśli masz na myśli mnie. xD

      Usuń
  8. Na pewno w górach Ci się spodoba :) i potem już nad morze w ogóle jeździć nie będziesz, bo się zakochasz w Tatrach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam już podobne opinie, więc robię się coraz bardziej ciekawa tego wyjazdu. :D

      Usuń
  9. a kogoż bym miała na myśli innego?:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pojęcia nie mam, sporo nas tutaj. :D

      Usuń
  10. Też chciałam kupić ten balsam z Jelenia Białego, ale nie byłam przekonana... Ogólnie uwielbiam naturalne kosmetyki, ale w tym było coś co mnie odpychało :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze zrobiłaś, że jednak nie kupiłaś. :P

      Usuń
  11. Jak dla mnie Pantene Aqua to najlepsze co ludzie mogli wymyślić (no, oprócz kebabów oczywiście, bo to zawsze i wszędzie:D)

    A co do wakacji to zazdroszczę, my chyba w tym roku nigdzie nie pojedziemy, a zaczniemy oszczędzać na wspólne gniazdko.. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę. :D

      Moje plany na temat wspólnego gniazdka legły ostatnio w gruzach i chyba zacznę grać w totolotka, żeby coś z tym zrobić. xD

      Usuń