poniedziałek, 4 lipca 2016

212. Trening pozytywnych myśli - wspomnienia codzienne i sportowe.

Witajcie kochani! Pierwszy tydzień moich wakacji od studiów minął, a ja na swoją listę rzeczy, które udało mi się zrobić, mogę wpisać jedynie posprzątanie jednego pokoju <brawo ja>. Generalnie w robieniu czegokolwiek dla siebie skutecznie przeszkadzają mi nadgodziny w pracy i już nie mogę doczekać się sierpnia, kiedy to pójdę na urlop. :P Generalnie co do wakacyjnych planów, to miotamy się z B. niesamowicie i co chwilę zmieniamy zdanie, jak typowe BABY! (mi to jeszcze przystoi, ale jemu???) Także co, gdzie i jak sama pewnie dowiem się przed samym urlopem, gdy nie będzie już opcji zmiany zdania. :D A jak tam Wasze wakacyjne plany?
Kierując się powoli w stronę tematu posta informuję, iż dziś przyszedł czas na comiesięczny trening pozytywnych myśli. Tak więc do dzieła!

tumblr
Początek czerwca to oczywiście dzień dziecka! W tym dniu moja mama, jak zwykle o mnie nie zapomniała i samego rana zaatakowała mnie pudełkiem toffiifee. Od czasu, kiedy zostałam matką chrzestną dzień dziecka nie polega już dla mnie jedynie na przyjmowaniu słodkości od mamuśki, a również na wręczaniu drobiazgów mojemu małemu łobuzowi - tak więc ciocia w przerwie od pracy wyszperała na mieście małego czerwonego monster trucka i ucieszyła nim swojego szkraba, który akurat tego dnia był pod opieką mojej mamy. ^^


Będąc już przy temacie mojego chrześniaka - dwa dni później kończył on dwa lata. Tak więc ponownie musiałam zachodzić w głowę czym malca obdarować. Postawiłam na wielką ciężarówkę, idealną do zabawy w piasku. Gdy tylko ją zawiozłam mały od razu wiedział co z nią zrobić i dzielnie ładował piach na ogromną naczepę. Nie powiem, bo ciotka też się nieźle nabawiła. ^^

Od dziesiątego czerwca nastał również tak bardzo wyczekiwany przeze mnie czas - EURO 2016. Codzienna porcja meczy, nie przeszkodziła mi w zaliczeniu sesji. Powiem więcej - nawet jakoś przyjemniej się uczyło. :D Niestety przygoda dla naszych orzełków się zakończyła - chociaż wiara była tak ogromną, że mogliśmy nią góry przenosić. Mimo wszystko, po czasie, gdy ochłonęłam po porażce jestem szczęśliwa, że żyję w czasach, gdy piłkarze dali nam nadzieję na więcej. I nie była to pusta nadzieja, a poparta ich grą i czynami. Dodatkowo jestem dumna z tego, iż byłam przy nich przez całe eliminacje, zjeździłam kilka meczy i widziałam na bieżąco, jak to wszystko się zmienia, jak buduje się zespół. Wierzę, że teraz będzie tylko lepiej i kolejne takie emocje chłopaki zapewnią nam już za dwa lata na mundialu. :)

Idąc dalej - 13 czerwiec to urodziny mojego B. Niestety tego dnia spędziliśmy razem jedynie poranek, ale zawsze coś. :) Były życzenia, miłe chwile, a prezenty? Prezenty B. wybrał sobie sam, bo ja tym razem jakoś nie miałam wizji. Może to przez sesję, może przez euro, a może wszystko razem się zmieszało i wyprało mi mózg. :P 

Ostatnie dwa weekendy czerwca, to ostatnie dwa egzaminy, w tym roku. Wszystko zaliczone, zdane, więc pięknie, mogę iść dalej i podczas wakacji nie przejmować się poprawkami. :D Tyle o ile na przed ostatni egzamin jeszcze jakoś się uczyłam - na ten ostatni nie miałam kompletnie weny. W głowie miałam tylko lato, wakacje, zero notatek i euro. Jednak jak pisałam wyżej - dałam radę, odhaczając tym samym jedno z noworocznych postanowień - zaliczyć obie sesje. :D 

google
Koniec czerwca to imieniny mojego brata potworka. :P W prezencie otrzymał ode mnie dwie koszulki i kartkę z życzeniami, pisanymi na szybko przed pracą. Generalnie w planach miałam dać mu prezent rano przed pracą, ale kompletnie zapomniałam, że są WAKACJE i małe potwory mogą sprać do południa. Tak więc wpadłam na pomysł zostawienia torebki z prezentem przy jego łóżku. Na taki miły początek dnia. ^^

Niestety tego dnia nie było mi dane zobaczyć się z nim w ogóle, ponieważ po pracy jechałam do Poznania, założyć drugi łuk aparatu. :) Po czterech miesiącach noszenia góry pani stwierdziła, że jest ona już prosta i można zakładać dół. Tak jak cieszyłam się miesiąc wcześniej, tak w ostatni czwartek umierałam z bólu. Oczywiście słyszałam, że dół bardziej boli, ale po tym, jak z górą cierpiałam ze dwa dni, stwierdziłam, że to TAKIE GADANIE. Otóż nie - ból kosmiczny, do tego stopnia, że w pracy musiałam posiłkować się tabletką. Całe szczęście dziś już mogę gryźć rzeczy twardsze niż jogurt. xD A i zęby już mnie tak nie ciągną. Wiecie co było jednak po tym założeniu najgorsze? Nie potrafiłam nic odgryźć mając zamki na obu łukach! Tak jak podczas noszenia samej góry radziłam sobie dolną szczęką, tak teraz nie miałam pojęcia jak się za to zabrać. Komiczne i straszne jednocześnie. :D 

Tyle z codzienności - czas na sport. 
Osobiście uważam, że czerwiec prezentuje się o wiele lepiej niż maj - ale sami to ocenicie. :D 
Tak więc łącznie w czerwcu zrobiłam 131 kilometrów, z czego niestety tylko niecałe 4 kilometry to bieganie - no trudno, no cóż. :P Myślę, jednak że całkiem nieźle nadrobiłam jazdą na rowerze. Nie jest to jednak maks możliwości, bo - jak już pisałam wcześniej, dość mocno ograniczała mnie sesja. Tak więc w lipcu liczę na jeszcze leszy wynik. :) 
Łączny czas moich treningów, to niecałe 10 godzin - w porównaniu do liczby godzin dostępnych w miesiącu - baaaardzo niewiele. 
Jeśli chodzi o spalone kalorie - wyszło ich tym razem równiutkie 3000. :D 
Jeśli jestem już przy aktywności fizycznej, chcę Wam przypomnieć, że 19. czerwca ruszyła ponownie akcja pomoc mierzona kilometrami, do której gorąco Was zachęcam. Liczy się każdy kilometr, nawet ten, który przechodzicie pieszo, w drodze do pracy. Wystarczy pobrać aplikację endomondo, zapisać się do rywalizacji i...nabijać kilometry! :) Was to nic nie kosztuje, a na prawdę możecie pomóc innym, a przy okazji pochwalić się swoim rezultatem na blogu. ;)


Dziś to na tyle, myślę że podsumowałam wszystko, co mogłam podsumować. :D
Tak więc do następnego. :)
Pozdrawiam!

78 komentarzy:

  1. Tyle planowałam napisać, a doszłam do zdjęcia tabelki i jedyne co mam w głowie to - 40km na rowerze? :D Woow! Padła bym z 20 razy xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój facet robi od 70 wzwyż, więc nadal czuję się przy nim leszczem. xD

      Usuń
    2. A mi się do A. niecałe 2 km nie chce rowerem jechać i jadę autem xD aż wstyd. :D

      Jak już robisz takie kilometrówki to wpadaj na kawę! :D Pewnie też gdzieś tyle km masz xD

      Usuń
    3. Na 2 km, to mi się też roweru nie chce wyciągać. xD

      Google wyznaczyło mi do Ciebie najkrótszą trasę 42,5 km :P

      Usuń
    4. Haha ale wyprowadzenie auta z garażu jeszcze dłużej u mnie trwa xD

      Pewnie do Sz.? :D to minus 7km. :D

      Usuń
    5. Dokładnie. :D Na Twoim miejscu chyba wolałabym iść pieszo. xD

      A no. :D

      Usuń
    6. A tez czasami idę, zależy jaki mam dzień. :D

      To juz nie tak źle :D

      Usuń
    7. Chyba, że ktoś by już wcześniej wyprowadził auto z garażu i brama była akurat otwarta :P

      Tylko musiałabym i tak przemnożyć razy 2, bo jakoś wrócić trzeba. :D

      Usuń
    8. No przeważnie tak u mnie jest, bo tata rano jedzie do sklepu. :D


      No jak się juz wprawisz to i tyle zrobisz. :D

      Usuń
    9. Jak był rok szkolny to zawsze rano miałam garaż otwarty i bramę, a teraz sama muszę sobie wszystko otwierać. :P

      Kiedyś na pewno. XD

      Usuń
    10. Ja to nie ufam sobie i boję się wyjeżdżać autem z garażu i do niego wjeżdżać. ^^

      Usuń
    11. No coś Ty. :D Ja mam takie wąskie wjazdy akurat na samochód, ale od samego początku wjeżdżam. :P Nie ma co się bać. Najgorzej raz. :)

      Usuń
    12. U mnie brama od garażu jest taka, że nawet lusterka trzeba składać, bo wchodzi auto na styk. :D a sam garaż dużo szerszy nie jest, bo ledwo idzie wysiąść z auta. :P

      Usuń
    13. Haha, to masakra rzeczywiście. U B. muszę zawsze wysiadać przed garażem, bo musi mega blisko prawej strony stanąć, żeby sam mógł wysiąść. :P

      Usuń
    14. No nie jest ciekawie. :D więc dla bezpieczeństwa nie tylko swojego wolę nie wjeżdżać ani nie wyjeżdżać z garażu xD
      Haha, A. na szczęście nie chowa auta do garażu. :D

      Usuń
    15. Hahah, miałam koleżankę w klasie, która jeszcze nie miała prawka i chłopak pozwolił jej wjechać na podwórko - zatrzymała się na bramie. xD

      Usuń
    16. haha, o matko. :D
      Mi A. też dawał jeździć haha ale najlepsze jest to, że on mi zmieniał biegi, bo kiedyś kompletnie nie mogłam tego pojąć ^^

      Usuń
    17. Hahah, brawa dla Niego, że potrafił tak siedząc z drugiej strony. xD

      Usuń
    18. Cierpliwy jest bardzo. ;p

      Usuń
    19. To pozytywna cecha :D

      Usuń
  2. też jestem pod wrażeniem, ja cały rok nie jechałam na rowerze, chyba po 100 metrach bym padła z wycieńczenia:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwestia treningu i małych kroczków. Ale faktycznie, jak się długo nie jeździ, to nogi dają o sobie znać.

      Usuń
  3. Zawsze chciałam aparat ortodontyczny. I zawsze słyszałam, że naprawdę może boleć. Do tej pory jednak ostatecznie się nie zdecydowałam.
    Co do euro: powiem Ci, że w ogóle nie planowałam oglądać meczów. Jako małe dziecko, a potem nastolatka byłam zapalonym kibicem. Sama też dużo grałam w piłkę. Teraz zainteresowania się zmieniły, ale... Jednak emocje się udzieliły, stary sentyment powrócił i oglądałam wyczyny Polaków oraz wybiórczo jeśli był czas to i kilka innych starć.
    Pomoc mierzona kilometrami to akcja, w której już chyba trzeci raz biorę udział. Jednak ja tylko biegam. Nie ustawiam endomondo na spacery, bo nie po to korzystam z tej aplikacji. Aplikacja pozwala mi zrozumieć mój metabolizm, bo dokładnie sprawdzam i śledzę w nim swoje statystyki wagowe/kaloryczne/czasowe. Trenuję i przy okazji pomagam.
    Przyznam, że ostatnio nie jeżdżę rowerem. Fakt, że żadnego już nie mam. Rower zawsze tolerowałam tylko w towarzystwie, a że u mnie wszyscy zrobili się strasznie zajęci, toteż i jeździć nie byłoby z kim. Kiedy mąż wróci z półrocznej delegacji chyba rozważymy kupno rowerów dla nas obojga. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zawsze chciałam i w końcu się odważyłam, bo marzyły mi się proste zęby, a całe to gadanie o bólu zignorowałam. Postanowiłam spełnić swoje marzenie i tyle. :D
      Ja planowałam oglądać wszystkie i prawie mi się to udało .:P
      Ja też właśnie tylko na bieganie i jazdę rowerem włączam, głównie żeby monitorować swoje postępy. :)
      I na rowerze też jeżdżę tylko w towarzystwie, sama to wolę iść pobiegać. :) Rowerek we dwoje to super sprawa. koniecznie musicie je kupić.

      Usuń
    2. Powiem Ci, że ja zaczęłam wiosną biegać w towarzystwie z przyjaciółką i... uzależniłam się. Fajnie jest podczas treningu pogadać. Człowiek nawet się nie obejrzy jak mija godzina :) Sama również biegam, ale wtedy strasznie mi się dłuży. :D Zresztą nigdy nie lubiłam biegać i dlatego moje treningi zamykły się kiedyś w 30 minutach. Już maksymalnie w 40. Z przyjaciółką często nawet 1,5h biegniemy i plotkujemy. :D

      Usuń
    3. Podziwiam Cię, że potrafisz biec i gadać. :D Ja nie mam z kim biegać, dlatego właśnie jak już wychodzę, to na 30 minut - za to z muzyką w uszach. :)

      Usuń
  4. ja na rowerze jeżdziłam miesiąc temu. efekt był taki że się wywaliłam bo zapomniałam jak się hamuje xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, no hamulcem chyba? :D

      Usuń
    2. no co Ty? xd :D chciałam nogą :D

      Usuń
    3. Hahah, a w składakach się chyba jeszcze hamowało pedałami. :D

      Usuń
    4. ja kocham składaki:D nie umiem jeździć nowoczesnymi rowerami xd ziomuś skąd wzięłaś te ikonki na fejsika takie ładne małe f?:D

      Usuń
    5. Ja nigdy nie miałam, ale u babci na wakacjach zawsze śmigałam. :D
      Pod nimi masz odnośnik - profilki.pl :)

      Usuń
    6. tak już znalazłam:D super sprawa xd

      Usuń
    7. Tak, można bardzo je spersonalizować. :)

      Usuń
    8. a da się je wklejać pod każdą notką? bo tegoż nie obczaiłam:D

      Usuń
    9. A nie wiem nawet. Nie sprawdzałam. :P

      Usuń
    10. ha muszę to zatem odkryć:D

      Usuń
    11. Czekam na efekty. :D

      Usuń
  5. Przypomniałaś mi jaką okropną jestem chrzestną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatni raz się z nią widziałam chyba ponad rok temu. Ale powiedziałam wtedy, że już do nich więcej nie pojadę, bo było mi mega wstyd przed Ciachem jak nas ugościli w brudnym mieszkaniu. Ciacho założył koszulę, ja się ubrałam elegancko, a oni nawet nie posprzątali. Mój kuzyn mnie jeszcze upomniał, że mieliśmy być na 13 a była 12:50 jak przyjechaliśmy.
      Niestety, nie mam dobrego kontaktu z tą rodziną, chociaż z kuzynostwem raczej się lubimy. Może do niej pojadę w tym roku na urodziny...

      Usuń
    2. Niestety rodziny się nie wybiera, a czasami szkoda. No, ale nic nie zrobisz. Trzeba pamiętać, że dziecko nie jest winne zachowania rodziców. Szkoda, że relacja jest taka, a nie inna, ale skoro mają takie podejście, to dlaczego wybrali Ciebie na chrzestną?

      Usuń
    3. Miała być moja mama, ale umyła ręce i teraz jest jej wygodnie ;) Muszę się wreszcie zmobilizować i pogadać z Ciachem i odwiedzić tych naszych chrześników, bo on u swojego też dawno nie był.

      Usuń
    4. Aaaa, no tak. Co jakiś czas powinno się pojechać i utrzymywać ten kontakt. A ile ma lat Twoja chrześniaczka?

      Usuń
    5. Dwa lata temu była u komunii :)

      Usuń
    6. To duża dziewczyna już! :)

      Usuń
    7. Wiem ;p Ale wciąż za mała na kasę ;p I co tu takiej kupić? :D

      Usuń
    8. W sumie... Ciężki wiek: zabawki już nie, kasa jeszcze nie. :P Trzeba się dowiedzieć co lubi i czym się interesuje. :)

      Usuń
  6. Kochana wreszcie jestem!
    Oj tak Euro! Juz mi będzie brakować meczy!
    Buziaki :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No witam ponownie! :*
      Zostały tylko trzy! :(

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. I mega odnoszące się do tematu. :P

      Usuń
  8. Nie spotkałam się z tym, że założony aparat na dolnej szczęce bardziej boli. Wręcz przeciwnie. Był to mój drugi aparat, więc wiedziałam czego się spodziewać i mogłam temu zapobiec. Używałam wtedy jakiegoś leku i bardzo mi to pomogło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz, że wręcz przeciwnie, a jednak byłaś na lekach. ;)
      Ja staram się nie brać tabletek z byle powodu i skoro już wzięłam, to musiało na prawdę boleć. :P

      Usuń
  9. bardzo intensywny okres. ja właśnie takie lubię, gdy dużo się dzieje, choć te nadgodziny w pracy może niekoniecznie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, te nadgodziny to taki mały minus, ale na chwilę obecną jestem w miarę wyrobiona i nie muszę zostawać. :P Najgorszy koniec miesiąca.

      Usuń
  10. Fajnie jest być obdarowywanym, ale super jest mieć kogo obdarowywać :) Takie małe drobiazgi, a cieszą! Chrześniak nie mógł dostać lepszych prezentów :) Na pewno niezmiernie się cieszył! Brat podobnie :) Polacy na Euro dali popis i trzeba być z nich dumnym ile wlezie! :) Super, że tak dobrze Ci idzie ze sportem :) Oby tak dalej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. No mam nadzieję, ze tak było. :D

      Usuń
  11. Imponujące wyniki :) gratki za sesję :)
    ja lubię czerwiec bo mam wtedy imieniny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :)
      To spóźnione wszystkiego najlepszego. :D

      Usuń
    2. Dzięki :) Oby lipiec też był dobry :)
      A ja dalej nie przeprosiłam się z rowerem :s

      Usuń
    3. To bardzo nieładnie z Twojej strony. :P Żeby Cię zmotywować powiem Ci, że na dzień dzisiejszy mam już w lipcu zrobione 60 km :D

      Usuń
    4. Jak mnie chłopak przyciśnie to robimy po 20km dziennie :P

      Usuń
  12. Zawsze z pracy wracam na piechotkę, żeby troche ruchu mieć :) pół godzinki szybkiego spaceru to całkiem przyjemna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetna sprawa, ja mam do pracy ponad 20 km, więc piechotka odpada, xD

      Usuń
  13. gratuluję zaliczenia sesji i wszystkich sukcesów, również sportowych :) fajny ten trening pozytywnych myśli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, dziękuję, dziękuję. :D

      Usuń
  14. Ale dużo u Ciebie świętowania było w czerwcu :) u mnie wszyscy mają urodziny i imieniny w zimie, więc mam teraz spokój z myśleniem nad prezentami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie raczej rozłożone. :P Ale grudzień zawsze najwięcej daje po kieszeni. :D

      Usuń
  15. przybij piątkę też mam prawie dwuletniego chrześniaka :D i gratulacje zdanej sesji z resztą wiedziałam że tak będzie!

    OdpowiedzUsuń
  16. Same prezenty w tym miesiącu! U mnie też, dzień dziecka, roczek, prezent powitalny, później jeszcze jeden. Ciężki miesiąc :D

    Zapomniałam o Treningu u siebie! Dobrze, że przypominasz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prezent powitalny? Brzmi ciekawie. :D

      ^^

      Usuń
  17. Gratuluję przebiegniętych kilometrów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, chociaż tych tutaj najmniej. xD

      Usuń
  18. Ja jeżdżę na rowerze tylko co 2 weekend bo resztę pracuję ale robię długie dystanse to mogłabym pomóc dzieciakom, mogę sobie tą aplikację ściągnąć w domu na wi-fi ale czy później będzie działała bez dostępu do internetu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój telefon musi się jakoś połączyć z satelitą GPS, więc bez transmisji danych raczej nie ruszy. ;/

      Usuń