środa, 25 maja 2016

208. Wroclove - pierwszy przystanek: szukanie krasnali.


Witajcie kochani. Wreszcie się zmobilizowałam i napisałam dla Was kolejny post, który sprawił mi radości co nie miara, ale o tym za chwilę.
Obecnie czuję się strasznie zmęczona psychicznie z racji tej #$%#&* pracy magisterskiej, której to nienawidzę całym sercem i mam ochotę spalić ją jeszcze przed wydrukiem. Jedynym pocieszeniem jest piękna pogoda za oknem i wizja, iż za miesiąc będę miała wakacje od studiów - chociaż coś. Póki co, przez ten miesiąc czeka mnie nie lada męczarnia i z magisterką i z niemieckim i z jeszcze jednym pięknym przedmiotem o nazwie portfel inwestycyjny. Wrrr, grrr, brrr... Całe szczęście udało mi się przepisać ocenę z zaawansowanej rachunkowości z licencjatu i chociaż ten przedmiot mam z głowy. Bądź co bądź - osobiście wiem, że gdy tylko promotor zaakceptuje mi ten cholerny rozdział, to wszystkie inne problemy przestaną mieć znaczenie i nawet ten portfel jakoś przełknę. :D
A cóż teraz przede mną? A przede mną długi, skrócony weekend. W tym tygodniu nie idę już do pracy, ale za to z otwartymi ramionami, u progu weekendu przywita mnie szkoła. Zawsze to jeden zjazd bliżej zakończenia. ;) Wolny czas mam zamiar wykorzystać na skończenie rozdziału i obiecuję Wam, że jutro tego dokonam! :P
Poza tym przypominam tylko, że jutro dzień mamy! A dziś? A dziś mija 7 lat mojego związku z B. ^^ <3
Kończąc tą nie lada przechwałką przechodzę płynnie to tematu dzisiejszego postu...


Tak więc dziś nadszedł czas na pierwszą część relacji z mojej majówki we Wrocławiu. 
Swoją majówkę rozpoczęłam w sobotni poranek, gdy to udało nam się dotrzeć do miasta. Z racji tego, iż byliśmy nieco zmęczeni podróżą - na ten dzień nie planowaliśmy żadnych szczególnych atrakcji. Chcieliśmy po prostu pochodzić po mieście, porobić zdjęcia, zrelaksować się. Tak też punktem numer jeden w naszej wycieczce był wrocławski rynek. Rynek pełen ludzi, artystów - iluzjonistów, ulicznych grajków, malowniczych budowli, knajpek i restauracji oraz... krasnali! 
Jeśli mam być z Wami szczera, to nigdy wcześniej nie słyszałam o wrocławskich krasnalach, dopiero podczas wyjazdu B. uświadomił mi, że po całym Wrocławiu jest ich rozsianych prawie 300. Jeśli jesteście ciekawi ich nazw i wyglądów, odsyłam Was do MAPY KRASNALI. Stronka jest w całości poświęcona małym postaciom, ukazana jest mapka, na której zaznaczone jest miejsce zamieszkania każdego z krasnali oraz jego zdjęcie i krótki opis. Nam udało się znaleźć tylko kilka z nich, przy czym zdecydowana większość znajdowała się w okolicach rynku. 
Co do artystów - naszą uwagę przykuł jeden z panów, który czynił niesamowite sztuczki z trzema sznurkami zmieniającymi się w jeden - na na odwrót oraz z banknotem dziesięciozłotowym, podpisanym przez jednego pana z tłumu, który nie wiadomo jakim sposobem znalazł się ostatecznie w cytrynie. Tak, w całej cytrynie, kasa została wyciągnięta zeń po przekrojeniu. Cóż mój mały łepek nie ogarnia. 
Gdy zwiedziliśmy cały rynek (i zaliczyliśmy po koszmarnie drogim drinku w koszmarnie drogiej knajpce) - wzdłuż i wszerz, postanowiliśmy ruszyć dalej, w celu podziwiania charakterystycznych budowli, no i oczywiście mostów. Jednym z mostów - w sumie mini mostkiem jest most, z kłódkami zawieszanymi przez zakochane pary. Muszę przyznać, że państwo sprzedający kłódki przy tym moście zbijają niezłą kasę. Za małą kłódkę, wartą kilka złotych kasują bodajże 15 zł, za większą 20. Były również kłódeczki z najklejeczkami - full wypas, cena również. Stwierdziliśmy z B., że nie ma głupich. Następnym razem przyjedziemy ze swoją kłódką i dopiero wówczas powiesimy się na moście. :D
Po całym przechodzonym dniu, postanowiliśmy wybrać się na oglądanie tak wysławionej fontanny
multimedialnej. Niestety, pomimo godzin wieczornych nadal świeciło słońce i efekt nie był z pewnością tak oszałamiający, jak po zmroku, jednak mimo wszystko całkiem przyjemnie się oglądało. Muzyka, szum wody, zielona trawka pod tyłkiem, słońce świecące prosto w twarz i ukochana osoba przy boku - czy można piękniej przywitać majowy weekend?
P.S. W drodze na fontannę przez totalny przypadek natrafiliśmy na wystawę drzewek bonsai! Pewnie nie wspominałam, ale marzy mi się takie moje własne drzewko, więc na wystawie czułam się jak w raju. Narobiłam mnóstwo zdjęć, jednak z racji tego, iż chciałabym pokazać Wam więcej niż jedno czy dwa, postanowiłam od wystawy rozpocząć kolejny post z serii o Wrocławiu. Mam nadzieję, że poczekacie. ^^

Na dziś kończę i do następnego! ;)

56 komentarzy:

  1. Gratulacje z okazji rocznicy. :D Nam się 5 zbliża. ^^

    Ale czaderskie te krasnale. :D ciekawe czy ktoś miał tyle chęci, żeby je wszystkie odnaleźć. :)
    Sztuczkę ze sznurkiem pokazywał nam kiedyś nauczyciel historii. I też nie ogarnęłam jak to możliwe, w sumie nadal nie ogarniam.
    Jeszcze bardziej mam ochotę zwiedzić Wrocław. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. :) Też sporo. :)
      Chyba tylko jakiś mieszkaniec, bo to misja na większą liczbę dni. :D

      Usuń
    2. Trochę. :P
      A no mieszkańcy to pewnie tak. :P

      Usuń
    3. Zawsze może być więcej, nie? :D
      W sumie ciekawe ile dni zajęłoby znalezienie wszystkich. ;>

      Usuń
    4. Miejmy nadzieje, że będzie. :)
      Ale i tak juz mi się wydaje, jakbysmy zawsze byli razem. :P

      Nie wiadomo. :) a one są porozrzucane po całym mieście czy gdzieś np. w okolicy rynku wszystkie?

      Usuń
    5. Mam tak samo. :)

      Nie, porozrzucane po całym mieście. Chociaż wokół rynku jest ich chyba najwięcej.

      Usuń
    6. Chyba jak większość w dłuższych związkach. : )

      A no to zajęcie na dłużej niż jeden dzień. :P

      Usuń
    7. Może kiedyś zorganizuję sobie wycieczkę, której motywem przewodnim będzie znalezienie wszystkich krasnali. :D

      Usuń
    8. Fajną sprawą by było coś takiego. :)

      Usuń
    9. Tylko trzeba czas mieć jeszcze. :D Ale myślę, że w kilka dni by się to ogarnęło. :D

      Usuń
  2. Jejku! 7 lat to tak dużo czasu. Gratuluję bardzo, bardzo! :)
    Mam na liście marzeń taki punkt - "Pojechać do Wrocławia i znaleźć wszystkie krasnale". :D
    Powodzenia z tą magisterką!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No troszkę. Mam nadzieję na więcej. :P Dziękuję. :)
      To zarezerwuj więcej czasu, bo trochę ich jest do szukania. :D
      Dziękuję przyda się. :)

      Usuń
  3. 7 lat? Jak stare, dobre małżeństwo :D Gratulacje :)
    Nie wiedziałam, że jest mapa krasnali. I zapomniałam o moście zakochanych. Jak byłam ze swoim rok temu to poszliśmy do zoo :P chyba musimy znowu tam pojechać na wycieczkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stare dobre małżeństwo przed ślubem. :D
      Też byłam w zoo, ale o tym później. :)

      Usuń
    2. Aaa to czekam na ciąg dalszy ;)

      Usuń
    3. Pewnie najpierw będzie podsumowanie maja :P

      Usuń
    4. Jak Ty mnie dobrze znasz! <3 :D

      Usuń
  4. Ale zacna rocznica-dużo szczęścia:)
    Bardzo lubię Wrocław, urocze miasto pełne uroczych krasnali :)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. 7 lat wow:D szacun i pokłon xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak to robicie że tyle razem?:D

      Usuń
    2. W sumie nie wiem czy jest jakiś przepis. Po prostu jesteśmy. :D Kłócimy się, godzimy i przede wszystkim chyba jesteśmy dla siebie przyjaciółmi. :)

      Usuń
    3. fajnei;D masz przyjaciela i chłopaka w jednym:)

      Usuń
    4. Wydaje mi się, że każdy związek powinien tak wyglądać. :)

      Usuń
    5. niestety nie zawsze tak jest ;)

      Usuń
  6. 7 lat? wow! kawał czasu, znacie się jak stare dobre małżeństwo :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję rocznicy, za dwa miesiące bez kilku dni my będziemy mieli trzecią...

    Co do Wrocławia, cholernie bardzo chciałabym go odwiedzić. Zafascynowałaś mnie tymi krasnalami. A ten most z kłódkami też piękny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też całkiem ładnie. :)

      Ja się zabierałam do tych odwiedzi dobre dwa lata, ale w końcu się udało. :)
      Oj tak, te kolorowe kłódki mają swój urok. :)

      Usuń
    2. Ani długo, ani krótko.

      No to może i mi się w końcu uda. ;P
      Marzy mi się taką zawiesić. :)

      Usuń
    3. W sam raz. :D

      Mi też, ale lepiej zainwestuj w nią w domu i sama udekoruj. :D Bo moim zdaniem szkoda kasy. :D

      Usuń
    4. W sumie tak. Z jednej strony zastanawiam się jak to było dawno, a z drugiej jakby było wczoraj. ;)

      Nawet nie pomyślałam, żeby jakąś specjalnie kupować. Sama bym coś tam wyryła. :D

      Usuń
    5. Czas nam ucieka niestety.

      No i prawidłowo. :P

      Usuń
  8. Super rocznica! Bardzo lubię Wrocław, ale myślę, że ja bym się tam nie potrafiła odnalezć ;c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszędzie się idzie odnaleźć, jak dałam radę w Warszawie, to Wrocław był dla mnie pikusiem. :D

      Usuń
  9. Miałam okazję być w zeszłym roku we Wrocławiu :-) kilka krasnali znalazłam, ale wiele z nich czeka jeszcze na odkrycie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to musimy powtórzyć zwiedzanie, by odnaleźć resztę :D

      Usuń
  10. taaaak krasnale są super! ja we Wrocławiu byłam baardzo krótko i nie zdążyłam się za nimi rozejrzeć, ale sama bym bardzo chętnie poszła na nie "polować" z aparatem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajna alternatywa na nudny dzień - polowanie na krasnale. :D

      Usuń
  11. O ja cię! Pamiętam swoją wizytę we Wrocławiu! Piękne i niesamowicie klimatyczne miasto :) chyba każdy turysta udaję się na spacer w poszukiwaniu tych małych i sprytnie rozmieszczonych krasnali :) tyle frajdy w nich jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, zwłaszcza gdy się na nie natkniesz całkiem niespodziewanie :D

      Usuń
  12. Najlepsze życzenia z okazji rocznicy! Nie byłam nigdy wr Wrocławiu. Oby udało mi się to zmienić. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :)
      Miejsce na prawdę warte odwiedzin. :)

      Usuń
    2. Słyszałam, że magiczne - zwłaszcza wieczorową porą. :)

      Usuń
    3. Wieczorami to ja spacerowałam tylko wkoło stadionu. :D Zanim się ściemniło byliśmy już tak zmęczeni całym dniem, że siedzieliśmy już w hotelu. :))

      Usuń
  13. Też nie słyszałam o wrocławskich krasnalach ;p
    Z tymi kłódkami to idę o zakład, że Ciacho powiedziałby dokładnie to samo co Wy, że szkoda kasy ;p
    Czekam na kolejną relację :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, tylko u mnie to już takie zboczenie wynikające z wykształcenia i chcąc nie chcąc na każdej płaszczyźnie myślę ekonomicznie. xD

      Usuń
    2. A no tak ;) Ja w sumie bym pomyślała czy zakładanie tych klodek na moście jest w ogóle Legalne :-P

      Usuń
    3. Wiesz, to jest taki mały mostek, jakby kładka. Może specjalnie do tego celu powstała. :P

      Usuń
  14. Jestem dość blisko związana z Wrocławiem, ponieważ przez lata mieszkała tam moja siostra, teraz mieszka 10 km pod Wrocławiem. Zawsze kochałam to miasto, uwielbiam je i...uwielbiam właśnie krasnale:) Świetny pomysł na symbol miasta po Pomaranczowej Alternatywie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś zupełnie innego, niepowtarzalnego. ^^

      Usuń
  15. Wspomnienia wróciły, we Wrocławiu studiowałam więc też tam mieszkałam przez kilka lat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Studia we Wrocławiu? Marzenie, idealna miejscówka. :)

      Usuń