wtorek, 17 maja 2016

207. Kwietniowe denko.

Witajcie kochani. Córa marnotrawna wróciła, ale niestety nie obiecuje poprawy. Tak, wiem NIE MAM CZASU - tak powinno brzmieć moje drugie imię. Ale tym razem jakoś daję radę, zaglądam tutaj codziennie i nie przemęczam się ponad siły - wszystko w granicach rozsądku. Jedyne, co teraz mnie goni, to pierwszy rozdział magisterki. Mam go oddać do połowy czerwca - chciało by się powiedzieć, że to całe mnóstwo czasu, ale nie w przypadku, gdy się pracuje i całe osiem do dziewięciu godzin dziennie przepada - a można by w tym czasie pisać. ;) Także wzięłam się ostro do roboty i postanowiłam, że oddam rozdział promotorowi do końca maja, bo na pewno się czegoś uczep i przynajmniej będę miała czas na poprawki. A teraz pozostawiając za sobą stresujące tematy zapraszam na przedługaśny kosmetyczny post. ;)


Dziś przychodzę do Was z dennym postem - niestety na relację z Wrocławia musicie jeszcze troszkę poczekać - nadal nie zgrałam zdjęć, a drugą sprawą jest fakt, iż muszę wreszcie opróżnić moje denkowe pudełeczko, w którym magazynuje zużyte opakowania, ponieważ w kolejce czekają już kosmetyki zużyte w maju. ;) 
Nie przedłużając - oto co zużyłam w kwietniu (było tego całkiem sporo):
Na pierwszy ogień w dzisiejszym zestawieniu rzucam trójcę maluchów, które są przy mnie już od dłuższego czasu. Zaczynając od lewej: korektor AVON COLOR TREND, odcień light. Stosuję go na niewielkie niedoskonałości, które pomimo mojego wieku nadal nie chcą się ze mną pożegnać na stałe i wciąż, co jakiś czas wracają. Wówczas na ratunek przychodzi mi ów mały pomocnik, dzięki któremu udaje mi się zamaskować nieproszonych gości. Korektor stosuję również pod oczy i powiem Wam, że sprawdza się genialnie. Przez cały dzień żadnych cieni i przynajmniej wyglądam na wypoczętą. :D
Numer dwa to moja mała włosowa miłość - jedwab do włosów BIO SILK z biedronki. Mimo niewielkich rozmiarów kosmetyku - jedynie 15 ml, starcza mi on na dość długi czas, być może dlatego, że nie stosuję go codziennie, a być może dlatego, że na jedno użycie wystarczy sporych rozmiarów kropla. Używam go gdy moje włosy krzyczą o pomoc, a także na wyjazdach w ramach odżywki - co by nie wozić ze sobą litrowego Kallosa. xD Nie mogę również nie wspomnieć o cudownym zapachu tego jedwabiu - złapał mnie za serce od pierwszego użycia i jest to zdecydowanie mój ulubiony zapach moich włosów. :D Dodatkowo są one po nim  delikatne, mięciutkie i błyszczące - także kosmetyk spełnia swoje zadanie. :)
Numer trzy - to 100% ROŚLINNE NATURALNE MYDŁO Z BŁOTEM Z MORZA MARTWEGO. Nasze drogi zeszły się dość przypadkowo, ponieważ po raz pierwszy kupiła mi je mama, NA POCZCIE, za namową cioci, która tam właśnie pracuje. Mydło okazało się być strzałem w dziesiątkę. Ale po kolei. Zaczęłam używać go do codziennego mycia twarzy rano i wieczorem - zamiast mydła siarkowego, którego używałam wcześniej. Jak wiecie - lub nie - mydło siarkowe dość silnie wysusza skórę, co w przypadku mojego czoła nie było złe, jednak na nosie od czasu do czasu pojawiała mi się sucha skóra. Odkąd jednak zaczęłam używać czarnego mydła z błotem z morza martwego (tak! Jest czarne!) problem ten zniknął. Mydło nie uczula, nie podrażnia i nie przesusza nadmiernie skóry. Dodatkowo bardzo podoba mi się jego czarny kolor oraz specyficzny zapach, który  jest na prawdę ładny i zupełnie niespotykany pośród innych używanych przeze mnie kosmetyków. Mydełko ma jeszcze jeden plus - jest dostępne na każdej poczcie. ;) Więc jeśli macie ochotę wypróbować - nie ma na co czekać. ;)
Jako kolejną przedstawiam Wam mgiełkę do ciała AVON z serii naturals o zapachu wanilii i drzewa sandałowego. Generalnie bardzo lubię te mgiełki i używam ich na co dzień - zamiast perfum, z których korzystam od święta. :P Mgiełki są lekkie i delikatnie pachną. Co do samego zapachu - jestem nim oczarowana. Jest to totalny strzał w dziesiątkę. Nie jest to przesłodzony owocowy zapach (które również mi się podobają), ale stonowany i powiedziałabym nawet - elegancki, bardzo przypominający perfumy całkiem niezłej marki. Co do trwałości - sama nie wiem, ja przestaję wyczuwać noszony na sobie zapach już po kilku chwilach, ale nieraz słyszałam, że ładnie pachnę - mimo iż to tylko mgiełka.
 Obok prezentuje się Wam krem do twarzy na noc AVON z serii Planet SPA - tutaj Caribbean Escape. Ja zamówiłam go ze względu na piękny zapach - jak to sama określiłam - perłowy. Genialny. Spodobał mi się do tego stopnia, że po prostu musiałam zamówić ten krem. A jak się spisywał? Powiem Wam, że jestem z niego bardzo zadowolona. Krem ma lekką konsystencję - nieco wodnitą przez co świetnie się wchłania i nawilża skórę, nie uczula i generalnie całkiem miło go wspominam. Dodatkowo ma w sobie złote, błyszczące, bajeranckie drobinki. Jedyny minus, to fakt, iż jest to krem rozświetlający - czego nie doczytałam zakochana w zapachu - a mi bardziej przydałby się matujący. Ale... kto tam mnie nocą będzie oglądał. :D Mogę się błyszczeć. :P
Na kolejnym zdjęciu prezentuje się dumnie mój balsamowy strzał w dziesiątkę, czyli balsam do ciała ISANA Classic Soft. Bardzo ładnie pachnie - zapach odpowiadał nawet wybrednym nozdrzom mojego narzeczonego. :D W konsystencji balsam jest taki, jak lubię - delikatnie gęsty, przypominający masło do ciała. Ładnie nawilża skórę i łatwo się rozprowadza. Co do wydajności - wystarczył mi na miesiąc, co wydaje mi się dość krótkim czasem, no ale niestety denko prowadzę od niedawna i nie mam porównania "czarno na białym" z innymi. Bądź co bądź - jestem z produktu zadowolona i chętnie do niego wrócę.
Numer siedem, w dzisiejszym zestawieniu to mój demakijażowy niezbędnik - mleczko do demakijażu AVON (tak, znowu xD). Używam go od niepamiętnych czasów - czyli odkąd zaprzyjaźniłam się z codziennym tapetowaniem facjaty. Mleczko ładnie radzi sobie zarówno z podkładem, jak i wodoodpornymi tuszami, eyelinerami i tym, co tylko nałożę sobie na twarz. Dodatkowo nie uczula mnie, ani nie podrażnia twarzy i okolic oczu. Mój numer jeden jeśli chodzi o demakijaż - także gorąco polecam i sama będę wracać do tego produktu do końca świata i jeden dzień dłużej. ;) Plusem jest też fakt, iż dość często jest on na promocji i można go kupić za 5-6 złotych.
Lecimy dalej (tak, to jeszcze nie koniec) - teraz czas na czarnego przystojniaka po lewej. To kolejny z moich must have jeżeli chodzi o makijaż, a mianowicie SPRAY UTRWALAJĄCY MAKIJAŻ AVON. Należę do osób, które ciągle majstrują sobie przy twarzy w ciągu dnia. A to się podeprę, a to potrę policzek, podrapię brew itp. itd. Także można się domyślić, że bez wspomagacza mój puder już dawno by wyemigrował i tak też czynił, zanim poznałam czarnego przystojniaka. Z nim wszystko się zmieniło - no prawie wszystko. Ja nadal głaszczę się po buźce w ciągu dnia, ale makijaż zostaje na swoim miejscu. Kosmetyk nie wysusza - a jak słyszałam, podobne spraye właśnie w ten sposób działają. Kolejnym plusem jest jak dla mnie wygodna buteleczka z pompką - nie za duża, nie za mała - 125 ml. Cena - poniżej 10 złotych, wydajność zadowalająca. Z pewnością wystarcza na ponad miesiąc codziennego stosowania - jak nie dłużej. :)
 Obok przystojniaka kolejny balsam z serii naturals AVON. Tym razem zapach ZIELONA HERBATA I VERBENA. Pierwsze czym muszę się z Wami podzielić, to zapach. Nie jest słodki i owocowy ani kwiatowy i delikatny. Ten zapach to dla mnie zupełna nowość. Mogę go opisać jako intensywny i orzeźwiający. Na mnie działał pobudzająco, ale nie jest to zapach przy którym się rozpływałam. Zakwalifikowałabym go raczej do kategorii zapachów znośnych i pewnie nie prędko zakupię coś o zapachu zielonej herbaty. Co do innych walorów czyli nawilżania itp. rozpisywałam się już poprzednio. Tutaj jest tak samo - konsystencja wodnita, nawilżenie prawie żadne. Jeśli ktoś lubi dziwne zapachy to polecam. :D Ja pewnie już do niego nie powrócę.
Przedostatnim denkowym kosmetykiem jest tusz do rzęs AVON Super SHOCK. Kolor black. Zaczęłam używać tego tuszu chyba na samym początku mojej przygody z malowaniem rzęs - i pewnie dlatego nie potrafię się malować inną szczoteczką niż silikonowa. xD Tusz ładnie pogrubia rzęsy i jest bardzo wydajny - u mnie 2-3 miesiące to standard, ale muszę dodać, że zawsze zużywam do go sucha. :D Pałałam do niego miłością bezgraniczną, aż do momentu, gdy kiedyś zmuszona ofertą katalogu zdecydowałam się zamówić Super SHOCK MAX - powiem Wam, że o wiele lepiej wydłuża rzęsy i chyba przy kolejnej wymianie tuszu wybiorę właśnie ten drugi. Nie zmienia to jednak faktu, że tusz jest dobry, po prostu znalazłam lepszy. ;)
No i na sam koniec - puder matujący STAY MATTE Rimmel. Mój odcień 003, chociaż na lato używam 004. Puder ładnie matuje i utrzymuje ten efekt najdłużej ze wszystkich matujących pudrów, jakie do tej pory miałam okazje testować. Niestety jego cena nie należy do najtańszych, jednak na całe szczęście nie muszę kupować go zbyt często, ponieważ nie trzeba nakładać go w zbyt dużej ilości. Wszystko na plus. ;)

No i to na tyle. Wreszcie skończyłam. Mam nadzieję, że ktoś dotrwał do końca, bo piszę ten post już drugi dzień i wreszcie mi się udało. :D
A teraz czekam na Wasze opinie i do następnego! ;)
Pozdrawiam!

55 komentarzy:

  1. Dużo Avonu, już dawno nic od niech nie kupuję, może zobaczę co tam mają w ofercie:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi mama przynosi do domu każdy katalog, więc chcąc nie chcąc, koniec końców zawsze coś zamówię. :D

      Usuń
  2. ładnie Avon Ci poszedł do dna:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiedziałam, że mam aż tyle kosmetyków tej firmy. :P

      Usuń
    2. ja kiedyś avon namiętnie używałam:)

      Usuń
    3. Póki mam dostęp to używam. :D
      A dlaczego przestałaś?

      Usuń
    4. wiesz ich mazidła zaczęły mnie zapychać..

      Usuń
    5. Aaa... Trochę szkoda.

      Usuń
    6. Aaa... Trochę szkoda.

      Usuń
    7. na szczęście ich perfumy nie uczulają;D

      Usuń
    8. Ja jestem zakochana w Far Away. :)

      Usuń
  3. Taki sam jedwab, ale z czerwoną nakrętką jest duuużo lepszy. :) ale niestety, już nie do dostania w biedronce.
    A to mleczko do demakijażu tez wielbie od kiedy zaczelam się malować. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie spotkałam się z takim nigdy. ;/

      Usuń
    2. Hurtownie fryzjerskie, sklepy, salony fryzjerskie, gdzie sprzedają kosmetyki - tam byś musiała popytać. :)
      Skład lepszy, dużo lepszy, działanie również. :)
      A cena chyba identyczna, nie pamiętam.

      Usuń
    3. Aha, czyli ten jest taki bardziej specjalistyczny. Może w hebe by mieli? Tam mają spory wybór kosmetyków do włosów, o których w innych sklepach można zapomnieć.

      Usuń
    4. OO, w sumie możliwe, że tak. Nigdy nie zwróciłam uwagi. Ale myślę, że warto sprawdzić. :)
      Ja miałam dostęp w salonie fryzjerskim jak jeszcze pracowałam, do produktów z hurtowni i zawsze tam kupowałam. A później chodziłam do tego salonu kupować, bo też sprzedawali kosmetyki.

      Usuń
    5. Jak będę to przy okazji się rozejrzę. :)
      Ja nie mam styczności z fryzjerami póki co :D

      Usuń
    6. Mnie teraz trochę kusi, żeby gdzieś iść, coby ktoś ogarnął moje włosy, ale boję się, że wyjdę zrozpaczona jak zwykle. xD

      Usuń
    7. A co planujesz zrobić?

      Usuń
    8. Ściąć jakoś przyzwoicie, mocniej pocieniować na lato.

      Usuń
    9. To trzeba jakiś dobry salon. :) a nie na rogu u pani Grażynki. :D

      Usuń
    10. No u mnie niestety same Grażynki. xD

      Usuń
    11. To zapraszam do nas. ^^ :D

      Usuń
    12. W życiu nie byłam w tamtych okolicach. :D

      Usuń
  4. Muszę koniecznie wypróbować jedwab i oczywiście to mydło. Jeszcze nigdy nie kupowałam mydła na poczcie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że to też był mój pierwszy raz. :D

      Usuń
  5. Dopasować zapach do wymagań jeszcze panów...ot, wyzwanie XD
    A taki spray to chyba i mi by się przydał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogromne. Nigdy nie zapomnę, jak mi wypominał, gdy smarowałam się masłem kakaowym, że pachnę jak nesquik. XD
      Do utrwalania makijażu? :)

      Usuń
    2. Haha, tój też się czepia masła kakaowego?:D
      Owszem. Bo ja wiecznie właśnie przy oczach grzebię, wiecznie rozmazuję sobie makijaż.

      Usuń
    3. No nie mów, że Twój też? :D Ja nie rozumiem, co tak drażni tych facetów. :P
      Mi się ostatnio rzęsy plączą, jak jestem w pracy i całą kredkę mam na paluchach. xD

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Słyszałam, że ma sporą rzeszę fanek. ;)

      Usuń
  7. Ja myślałam że w maju to trzeba mieć już całą magisterkę napisaną bo przecież pod koniec czerwca są obrony. Co do denka to dużo tego zużyłaś, ja kiedyś też chciałam takie posty robić ale mam zbyt oszczędną naturę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem na pierwszym roku. ;) Obrona za rok.
      Ja też tak o sobie myślałam. :P

      Usuń
  8. Zdaje się, że z wymienionych tutaj korzystałam tylko z mgiełki i mleczka do demakijażu, ogólnie jednak produkty z Avonu różnej maści są mi bardzo dobrze znane - siostra jest konsultantką i sporo mi się tego w domu przewija :D Na stałe kocham ich żele, zadowolona jestem także z tych kilku lakierów, które gdzieś tam kiedyś zdobyłam. O, i coś z biżuterii mam. Kolczyki nie żółkną, to jest super.
    Dobra, bo się rozgadam nie na temat :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak byłam młodsza to szalałam za ich biżuterią. :P Lakiery też są spoko. :)

      Usuń
  9. Ja chyba też nie znam nic z tego. Jedwab do włosów miałam, ale inny. Ale w sumie to miałam tylko bardziej tłuste kłaki od niego. ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może używałaś zbyt obficie? :)
      Ja też sobie nim nieźle natłuściłam kłaki. :D

      Usuń
  10. Trzymam kciuki za pisanie pracy - jeszcze niedawno sama to przeżywałam, także pracując, więc wiem jak to trudne :)
    Serio ten jedwab jest z Biedry? Widziałam go u jakieś koleżanki i myślałam, że takie rzeczy to tylko w drogeriach! Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za zrozumienie. :)
      W większych butelkach można go dostać w SuperPharm. :)

      Usuń
  11. Dużo Avonu :P ja chyba zacznę używać mgiełki na lato, na odświeżenie skóry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama jestem w szoku, że aż tyle. :D

      Usuń
  12. nie mogę uwierzyć, że zużyłaś jakiś produkt z gamy Biosilk do końca xD też uwielbiam ten jedwab, ale używam od baaaaaardzo dawna i mam wrażenie, że w ogóle go nie ubywa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam go chyba od października i w końcu się skończył. :D Faktem jest, że na prawdę trudno je skończyć, ale to chyba dobrze :D

      Usuń
  13. No to widzę, że duzo produktów jest z Avonu. Najbardziej mnie zaciekawiło mydło. Nigdy w życiu nie używałam czarnego mydła, brzmi oryginalnie, dlatego chciałabym go kiedyś wypróbować. Drugą rzeczą, która przykuła moją uwagę jest spray utrwalający makijaż. Mi też makijaż się dosyć krótko trzyma, dlatego myślę, że to byłby dobry produkt dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też byłam zaskoczona, gdy mama mi je przywiozła, bo jak coś co jest czarne może myć, nie? :D
      Warto wypróbować, u mnie różnica jest ogromna i makijaż trzyma mi się aż do wieczora. :)

      Usuń
  14. Praca nad pisaniem pracy, jak widać wre. ;) Nie było mnie tu tyle czasu, a u Ciebie tak wiele się dzieje!

    Pokaźne denko.

    Nie wiem czy mnie pamiętasz. Fajnie nam sie kiedys wymieniało myśli. Wracam z nowym blogiem. Dawna Inochi z no-to-sie-wypowiem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skończyłam w czwartek - mam nadzieję, iż promotor też tak uzna. xD
      Już zaglądam. :)

      Usuń
  15. Uwielbiam ten puder z Rimmela. Używam go od wielu lat niezmiennie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja od niedawna, ale myślę, że zaprzyjaźnimy się na dłuższy czas. :)

      Usuń
  16. Widzę dużo Avonu u Ciebie ;p albo jesteś konsultantką albo jak nic któraś Twoja koleżanka jest ;p
    Jak już jesteśmy przy Avonie to miałam ten korektor, ale nie wiem co się z nim stało, zaś z mleczkiem do demakijażu się nie polubiłam. Bo chociaż fantastycznie zmywał makijaż to nawet po umyciu mleczka żelem do twarzy wszystko widziałam jak we mgle ;)
    I uważaj na jedwab, bo jedwab chociaż wygładza włosy i sprawia, że wyglądają zdrowiej, tak naprawdę długotrwale stosowany wysusza włosy. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koleżanka mojej mamy jest. :P A że jeszcze z nią mieszkam, to korzystam. xD
      Chyba mi to nie grozi, bo używam go raz na 2 tygodnie około. :P

      Usuń