czwartek, 5 maja 2016

206. Trening pozytywnych myśli - wspominam kwiecień.

Witajcie kochani. Wróciłam z majówki cała i zdrowa, no i dodatkowo bardzo szczęśliwa i zadowolona z wypadu do Wrocławia. Przez cały weekend chodziliśmy po różnych zakątkach miasta i na pewno uraczę Was dość obszerną relacją z tego wyjazdu, jednak najpierw musicie dać mi nieco czasu - bo tego jak zwykle mi braknie. W sumie powinnam się już przyzwyczaić, jednak czuję okropny dyskomfort z powodu zaległości blogowych - nawet jeśli ich powodem jest mój wyjazd. Nie lubię i nie umiem Was zaniedbywać, o! :D Także, gdy tylko mam czas, ponad to, co muszę zrobić priorytetowo - siadam do komputera i staram się nadgonić. Powiem Wam jeszcze, że wraz z majem, moim wyjazdem i kolejnymi czekającymi mnie wydarzeniami mam tyle pomysłów na posty, że musiałabym chyba wziąć tydzień wolnego w pracy, żeby całość ogarnąć. xD Na domiar złego czas tak szybko ucieka, że w kolejny weekend mam już zjazd na uczelni - czyli na horyzoncie pojawia się kolejny pochłaniacz czasu. Nie wiem czy jeszcze kiedyś będę mogła napisać Wam, że "cholernie się nudzę" - a nieraz na prawdę tęsknię za takim stanem rzeczy. Także póki macie czas na nudę - cieszcie się i radujcie, bo potem o nudzeniu się w spokoju będziecie mogli tylko pomarzyć. :D 
Kończąc przydługawy wstęp przechodzę, że kwietniowych wspominek, pamięta ktoś jeszcze, co się wtedy działo??


Zacznę może od tego, że jeśli chodzi o kwiecień, to na prawdę niewiele pamiętam (nie, nie chodziłam cały miesiąc na kacu) i musiałam na prawdę się wysilić, żeby odnaleźć cokolwiek, czym mogłabym się z Wami podzielić. 

tumblr
Tak więc w pierwszy weekend kwietnia, za namową B. pozwoliłam się odciągnąć od książek i pojechałam z nim na wieczór, do jego kolegi z żoną. Powiem Wam szczerze, że byłam niechętna na to spotkanie, bo nie znałam ludzi, nawet sam B. mówił, że posiedzimy z dwie godziny i pojedziemy do domu, skoro już tak długo nas zapraszają. Na miejscu, na samym początku było trochę drętwo - zwłaszcza, gdy panowie rzucili się w wir pogawędek i zostawili nas same w kuchni, jednak koniec końców, ów para okazała się być tak fajnymi ludźmi, że ostatecznie do domu zwijaliśmy się koło  godziny drugiej w nocy. Spotkanie spodobało mi się do tego stopnia, że nie mogę się doczekać, kiedy je powtórzymy. ^^

Kolejnym moim kwietniowym wspomnieniem, jest wizyta kontrolna u ortodonty. Moja, jak zwykle miła, Pani ortodontka uraczyła mnie tym razem grubszym drucikiem, stwierdzając, że "tego już pewnie nie czujesz" - i miała rację. Za to ten nowy - oj jak ja go czułam przez następne dni. Aż mi się przypomniał początek przygody z aparatem. Jednak nie byłam mięczakiem! Kolejnego dnia prawie dwie godziny jadłam drożdżówkę w pracy - ale ją zjadłam! :D Zupki są dla leszczy, no... :P

14. kwietnia miał urodziny mój kuzyn, który przez większość życia był uznawany za mojego brata bliźniaka - autentycznie, ponieważ i do szkoły i ze szkoły chodziliśmy razem. Mało tego, jesteśmy w jednym wieku i chodziliśmy do jednej klasy. Także bądź co bądź - gdzie by się nasze drogi nie rozeszły, już zawsze będziemy bliźniakami. ^^

Następny weekend to szkoła, a tam? Zaliczenie, czyli próg tak zwanego świętego spokoju. Na mojej uczelni każdy semestr podzielony jest na dwie części podczas których mam różne przedmioty. Także w połowie semestru zawsze czeka mnie mini sesja - jedna już całe szczęście za mną. Teraz byle do czerwca. 

20. marzec, to mecz Pucharu Polski, gdzie "nasza" amatorska drużyna doszła do półfinału, eliminując zespoły grające na co dzień w ligach. Niestety mecz ten przegrali, jednak ich sukces na długo zapadnie w pamięci i będzie drzazgą w oku pokonanych, którzy za wszelką cenę próbowali znaleźć wymówkę, dlaczego im nie poszło, albo raczej naszym "się udało". No cóż - wymówki wymówkami, mamy jednak sukces. Półfinał był nasz i mimo wiatru i niskiej temperatury na trybunach było gorąco aż do ostatniego gwizdka. <3

Ostatni pełen weekend kwietnia spędziłam bardzo aktywnie. Pogoda dopisała, więc razem z B. wybraliśmy się na rowery. W ten weekend zrobiłam łącznie 29 km i myślę, że to całkiem niezły start - a będzie już tylko lepiej, co nie? ;) 

tumblr
30 kwiecień - wielkie pakowanie przed majówką i popołudniowy wyjazd do pierwszego przystanku podróży, czyli domu mojego B. Jak to zwykle przed wyjazdem bywa - towarzyszyły mi wielkie emocje, radość i to dziwne uczucie niepewności - czy na pewno wszystko spakowałam? :D Udało mi się przeżyć, chodziłam czysta i pachnąca - więc tak, z podstawowych rzeczy miałam wszystko. Zapomniałam tylko jednej rzeczy - aparatu. :P Całe szczęście w erze smartfonów to nie problem. ^^


No i spójrzcie - pisałam na początku, że mało co pamiętam, a koniec końców nazbierało się tego całkiem sporo. Chyba nie jest do końca aż tak źle z moją pamięcią. :D A co Wam zapadło w pamięć z kwietnia?? :)

Pozdrawiam!

90 komentarzy:

  1. Też miałam kuzyna w tej samej klasie, przez całą zerówkę, podstawówkę i gimnazjum... chodź w sumie nie podobny to też zawsze uważali nas za rodzeństwo. ;< a jakie zdziwko było, gdy daty urodzenia nie były te same. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no spójrz ile mamy wspólnego. :D
      Mój brat ma identycznie jak ja - ma kuzynkę w klasie. :P

      Usuń
    2. Noo, bardzo podobnie. :D
      To mu współczuje. :D wiem jaki to ból.

      Usuń
    3. Czemu ból? :P Mnie się podobało. :D Jemu chyba też.

      Usuń
    4. Bo zawsze na mnie kapował co robiłam w szkole. :P
      Niby swojej mamie, jego mama mojej i już było później. ;p

      Usuń
    5. Hahaha, to mi się chyba tylko raz tak zdarzyło, jak dostałam jedynkę. :P

      Usuń
    6. To dobra dusza. :D
      Mój wtedy jak się poklocilismy to nadawał o wszystkim na mnie. :D

      Usuń
    7. Hahah, mój tylko kablował dziadkowi - w sumie nie wiem czemu jemu - z kim chodzę albo "w kim się bujam" xD

      Usuń
    8. Haha, upodobał sobie dziadka i co zrobisz. :D
      Ja to prawie do technikum też z nim do jednej klasy chodziłam. Ale ja się później przeniosłam. :)

      Usuń
    9. My się rozstaliśmy w gimnazjum. :P I od tego czasu idziemy osobnymi drogami. :D

      Usuń
    10. No my w technikum. :D

      Usuń
    11. Kiedyś trzeba było przeciąć pępowinę. XD
      Macie dobry kontakt?

      Usuń
    12. Ogólnie tak. ;) mniejszy niż kiedyś już, ale dobry. : )

      Usuń
    13. To tak jak u mnie. :)

      Usuń
  2. Ja mam tak zawsze, że jeśli do czegoś podchodzę mało chętnie i bez entuzjazmu, to okazuje się, że było super. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama mi kiedyś właśnie powiedziała, że jak się nie chce gdzieś iść, to potem się okazuje, że jest super. :P

      Usuń
  3. Wrocław bardzo mi się spodobał czekam wiec na relacje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wkrótce się pojawi - zalecam cierpliwość. :D

      Usuń
  4. jaki pozytywny kwiecień. Wrocław-poproszę o szerszą relację:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może zabrzmię teraz niczym trailer w kinie, ale JUŻ WKRÓTCE... :D

      Usuń
  5. świetne podsumowanie ;)

    pozdrawiam i zapraszam do mnie:
    ewamaliszewskaoff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. W sumie ciężko mi sobie przypomnieć coś z kwietnia, bo chyba żadnych rewelacji nie było. Tydzień w pracy. ;P

    Fajnie, że wyjazd majówkowy się udał. Właściwie marzy mi się wyjazd do Wrocławia. Moja chrzestna matka mieszka jakieś 120 km od a ja nigdy nie mam czasu się wybrać, ani do niej ani do Wrocławia, ani w ogóle nigdzie. ;PP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko tydzień? :P

      Ja planowałam tej wyjazd chyba z dwa lata już. Aż w końcu się udało. :P

      Usuń
    2. Okres próbny, ale myślałam, że zostanę...

      No to może i mi się uda w końcu. :)

      Usuń
    3. Ehem, nie udało się? ;/

      To nie koniec świata, więc na pewno kiedyś tam trafisz. :D

      Usuń
    4. Nie. Potrzebne było kilka osób, bo likwidowali dział i tych kilku osób łącznie ze mną nie przyjęto.

      Mam nadzieję. :)

      Usuń
    5. Aha, no może następnym razem. :)

      Usuń
    6. Ważne, żeby iść dalej. :)

      Usuń
    7. Próbuję się ogarnąć wewnętrznie i napisać nowy post, bo ten już trochę podstarzały jest - ale nie wychodzi mi .xD

      Usuń
    8. Przypadłość zabieganych ludzi. :P

      Usuń
  7. Ja mam rok starszą kuzynkęi 2 lata młodszego kuzyna - i jest to bardzo bliska rodzina xD Ale zawsze się znajdą jakieś chwile pozytywne xD

    OdpowiedzUsuń
  8. Aż mnie lekko przeraziłaś tym aparatem :P ja pod koniec roku planuje również iść po tego drania! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, a tam - to jest nic. Taki ból jest wart efektów. :D

      Usuń
  9. podróż pociągiem! dwukrotna! pierwszy raz jechałam takim wypasionym, z wifi, z automatycznie otwieranymi drzwiami... i ja kcę więcej! tylko jeszcze jakby ludzie jacyś normalniejsi byli tam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, ja jeżdżę tylko takimi! xD W takich warunkach faktycznie się chce podróżować. :D
      Normalni (kulturalni) ludzie jeżdżą na trasie Warszawa - Berlin itp. :P Jak jechałam do Wrocławia, to nawet w IC napotkałam na bucy. :D

      Usuń
    2. W drodze do Gniezna siedział przy mnie "profesór" z UJotu, ale coś mu chyba moje towarzystwo nie pasowało, bo był pusto i się przesiadł po tym, jak łaskawie mi walizę ułożył :D i później jeszcze dwaj dziwni kolesie koło mnie sidzieli. A przede mną dziecko, które gadało CAŁY CZAS, non stop :<

      Usuń
    3. Do takich dzieci to ja mam kosmiczne szczęście. Chociaż ja to jeszcze jakoś znoszę, ale mój narzeczony - masakra, zaraz się w nim gotuje, jak takie dziecko drze pyszczek przez całą drogę. xD

      Usuń
    4. Nie no, ja też nie mam nic przeciwko, ale chyba jakiś gorszy miałam dzien. A dziewczynce buźka się przez trzy godziny ani na moment nie zamknęła xD

      a jakie masz plany na maj? :)

      Usuń
    5. Hahah, ja raz jechałam z taką, która zagadywała każdego, z kim złapała kontakt wzrokowy i pytała dosłownie o wszystko. :D

      Dwie komunie. xD A poza tym - MUSZĘ napisać pierwszy rozdział magisterki. MUSZĘ.

      Usuń
  10. ja w kwietniu się szwędałam na wyjazdach:D szybko minął

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wyjazdach czas mija najszybciej. :)

      Usuń
    2. oj tak:D szkoda że tak samo w pracy nie ma;p

      Usuń
    3. Nie? U mnie strasznie szybko mija. :)

      Usuń
    4. Nie. :P Lubię moją pracę. :D

      Usuń
    5. W księgową się bawię. :D

      Usuń
    6. liczby kalkulacje itp?;p

      Usuń
    7. Taaa, dużo cyferek, księgowania, opisywania faktur i wypełniania wnioseczków. :P

      Usuń
  11. Mi kwiecień minął na przygotowaniach do maturki, którą kończę we wtoreczek :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to o ile się nie mylę - dziś skończyłaś. ;) A teraz najdłuższe wakacje życia - zazdroszczę. <3

      Usuń
  12. Chyba muszę do swoich postów dodać takie podsumowanie miesiąca ;) Moje nie będą na pewno tak obszerne, ale to dobry sposób na ćwiczenie pamięci, a u mnie z tym źle ;p
    Zaś mam propozycję dla Ciebie: weź sobie tydzień urlopu w pracy i napisz te zaległe notki, zrealizuj pomysły i się ponudź trochę ;p Przyda Ci się, zwłaszcza przed sesją ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam i zachęcam. :P
      Hahaha, teraz - jak mi ciągle dochodzi obowiązków, to chyba po takim tygodniowym powrocie umarłabym na zawał widząc swoje biurko. xD Ale już tak myślałam, że jeśli będzie trzeba, to wolne się zorganizuje. :P

      Usuń
    2. Dla zdrowia czasem trzeba wyluzować :)

      Usuń
    3. Ale ja bardziej nie mam czasu, niż katuję się ponad siły. :P
      Może gdybym podkręciła tempo, to nie miałabym zaległości z czasem. xD

      Usuń
    4. Jak nie masz czasu to jak chcesz jeszcze podkręcić tempo? :P Życie Ci niemiłe? :P

      Usuń
    5. Bo teraz działam optymalnie i mam też czas dla siebie w ciągu dnia. :P Niewiele ale zawsze :D

      Usuń
  13. Wiosna ma w sobie coś magicznego, co? Jakoś tak... pozytywniej od razu się robi wokół ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słoneczko daje pozytywnego kopa. ^^

      Usuń
    2. Hm... patrzę za okno, jakie słoneczko!? :D

      Usuń
    3. Zeszłotygodniowe. :P

      Usuń
  14. Kwiecień...cholernie ważny dla mnie miesiąc:)I faktycznie, ładnie się ta wiosna zaczęła, choć było kapryśnie..
    Przyszywany brat bliźniak brzmi świetnie XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj bardzo kapryśnie, deszcz, niskie temperatury - całe szczęście teraz nam to rekompensuje. ^^
      No i cóż mogę powiedzieć. :D :D :D

      Usuń
  15. Wrocław to piękne miasto i już Wam zazdroszczę, bo byłam tam rok temu na majówce z Ukochanym i chętnie bym to powtórzyła :D Powiem Ci, że miałaś intensywny ten miesiąc, ale to dobrze, że nie ma czasu na nudę! :D

    Czekam z niecierpliwością na notkę z Wrocławia i zdjęcia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię żyć intensywnie - a nie wegetować. :D

      Będzie, będzie. ^^

      Usuń
  16. Byłaś na koncertach majówkowych we Wrocku? :)
    U mnie tylko 20km ale to przecież dopiero początek sezonu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Docelowo nie. ;) Ale "przypadkowo" nawinęłam się w poniedziałek na początek, bo byliśmy w zoo, a później poszliśmy się najeść pod halę. :P

      Usuń
    2. Jak ja bym chciała taki przypadek przeżyć :P Miałam jechać na jeden dzień ale okazało się, że w mojej okolicy też były fajne koncerty i jednak spasowałam :P Może za rok :)

      Usuń
    3. Hahah :D
      Ja na majówkowych koncertach byłam ostatnio dwa lata temu i było cholernie zimno. :D

      Usuń
    4. No pogoda nie dopisała ale cóż :p może za rok będzie lepiej :)

      Usuń
    5. W tym roku było całkiem całkiem. I rok temu - z tego co pamiętam, też. :D

      Usuń
  17. Mnie z kwietnia zapadło Meet Beuaty i nauka do matury :) Ale teraz czas się odstresować na Juwenaliach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Meet Beauty to moje przyszłoroczne marzenie. :D

      Usuń
  18. Elegancko minął Ci poprzedni miesiąc :) Nawet u mnie się tyle nie działo :) Najważniejsze to umieć korzystać z życia i wiedzieć, kiedy zrobić sobie przerwę w obowiązkach, żeby życie nie płynęło obojętnie obok nas :) Majówka we Wrocławiu! Aaaa kocham to miasto i mega zazdroszczę :) Ja też byłam niechętnie nastawiona do kilku imprez z przyjaciółmi mojego chłopaka, ale w efekcie bawiłam się świetnie. Jak widać, kto nie ryzykuje, ten szampana nie pije ;) no i nareszcie zaczął się sezon na wycieczki rowerowe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dotarło to do mnie w momencie, gdy zaczęłam żałować, że np. przeleżałam cały dzień przez TV, a przecież mogłabym być w tym czasie w tylu miejscach!
      O tak, znajomi naszych facetów to wcale nie takie złe towarzystwo. xD
      Nareszcie łatwiej będzie ruszyć tyłek z domu. :D

      Usuń
  19. Nie obejrzymy się a już kolejny kwiecień następnego roku będziemy witać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie masz rację. Trochę to straszne. ;)

      Usuń
  20. Nie mam za dużo wspomnień z kwietnia. Właściwie jedyną rzeczą jaką pamiętam były przygotowania do matury.

    OdpowiedzUsuń
  21. faktycznie sporo, faktycznie miłe ;) chyba sama powinnam zapisywać takie momenty, czytając to w przyszłości na twarzy na pewno gości szeroki uśmiech :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, takie wspominanie po dłuższym czasie dalej ogromną satysfakcję. :)

      Usuń
  22. A ja chociaż nie wiem jak chciałabym wszystko spakować do walizki, to i tak czegoś zapomnę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, ja nabrałam wprawy jak na studia jeździłam. :P Ciągłe pakowanie weszło mi w nawyk i już automatycznie wiedziałam, co muszę zabrać. :D

      Usuń