niedziela, 6 marca 2016

198. Trening pozytywnych myśli - wspominam luty.

Witajcie kochani! Na wstępie przepraszam za moją długą nieobecność i już się z niej tłumaczę. Po pierwsze – szkoła. Zaczęłam drugi semestr i wedle postanowienia – próbuję uczyć się na bieżąco, aby nie zajechać się, gdy przyjdzie do zaliczenia. Po drugie – praca. W dniu, w którym planowałam napisać nowego posta musiałam zostać w pracy do 20.30. W sumie nie jest to tak, że trzymano mnie tam siłą. Pani K. po prostu poprosiła o pomoc, ponieważ nie za bardzo ogarnia sprawozdania, które trzeba oddać do urzędu skarbowego końcem marca i z pewnością sama się z tym nie wyrobi, więc zostałam. Teraz mam dla Was czas, mam ochotę i chęć do pisania, ale nie mam jednej bardzo istotnej w tym wszystkim rzeczy – dostępu do Internetu. Pech chciał, że wczoraj po południu ten skubaniec (Internet) uciekł i wrócić nie zamierza, a jedyny dostęp jaki mam, to ten w telefonie. Chociaż już nawet przy dodawaniu komentarzy z telefonu dostaję białej gorączki – bo raz mi się komentarze wyświetlają, a za chwilę już połowy z nich nie ma i ostatecznie POJĘCIA NIE MAM komu już odpisałam, a komu nie. Co by nie było, mam nadzieję, że mama jutro zadzwoni do naszych rodzimych pomarańczowych dostawców Internetu i sprawa się rozwiąże. Chyba, że Internet stwierdzi, że skoro weekend się skończył, to pora wracać i sam przyjdzie (w co szczerze wątpię). 

Bądź co bądź, mimo niesprzyjających warunków internetowych postanowiłam powspominać te lepsze dni, gdy takich problemów na głowie nie miałam. A więc wspominam LUTY.

Tumblr
Tak więc patrząc w kalendarz – pierwsze co widzę, na początku lutego, to tłusty czwartek! :D Dzień, którego chyba nie sposób wspominać inaczej niż dobrze (chyba, że ktoś jest na diecie :P). Mój tłusty czwartek zaczął się od samego rana, gdy E. wchodząc do pracy wniosła ze sobą ogromny karton pełen pączków. Generalnie nie pamiętam ile zjadłam – zdaje się, że w pracy dwa, a w domu – chyba jednego. Chociaż pewności nie mam. W domu oczywiście czekały trzy talerze ogromnych pączków z nadzieniami do wyboru – ponieważ mój wujek pracuje w piekarni i tradycyjnie już co tłusty czwartek przywozi nam masę pączków. ^^ Wiecie co? Od tych wspominek aż dostałam ochotę na pączka!

Od czwartego przejdę od razu do czternastego. Pewnie pierwsze, co się Wam wszystkim rzuca na myśl to walentynki. Ze mną jednak jest nieco inaczej, ponieważ pierwsze co mi się z tym dniem ewidentnie kojarzy to egzamin. ^^ Całe szczęście kojarzy mi się dobrze, bo egzamin zdany całkiem przyzwoicie, bo prawie na 90%. ^^ Poza tym oczywiście walentynki, o których pisałam już wcześniej – czyli rozpoczęte już w sobotę  wyjazdem do hotelu, później kolacja i kino, a w niedzielę, po egzaminie część dalsza w postaci obiadu i deseru – z wszechobecną czekoladą. <3 Czternasty luty to także urodziny mojej mamy – więc po powrocie do domu obdarowałam ją… skarpetkami o które marudziła już od świąt. xD

W kolejny weekend odbyła się w moim domu rodzinna uroczystość – imieniny mamy. Też już o tym pisałam, więc powtarzać się nie będę. Powiem tylko, że lubię takie rodzinne zjazdy, sporo jedzenia i ciast. ^^ A do tego kolorowe drinki, których zdolność robienia odkryliśmy u siebie w ostatniego sylwestra. ^^ Po imprezie (a w sumie w jej trakcie) gdy zwinęliśmy się z B. na górę, resztę wieczoru, a raczej nocy spędziliśmy oglądając film. 

Ostatni weekend lutego, to dla mnie początek drugiego semestru. Powiem Wam, że cholernie nie chciało mi się rano wstawać, ponieważ w sobotę zaczynałam na ósmą. Całe szczęście jednak mój promotor oznajmił, że jest to pierwsze i ostatnie seminarium i nie będziemy musieli już wstawać. :D Dodam jeszcze, że nawet po seminarium nie miałam pojęcia o czym pisać, jednak po mailu od promotora w 30 minut ogarnęłam temat, cel i plan pracy. xD Także koleś wymiata. ^^

To by było na tyle z lutowych wspominek. Mam nadzieję, że i Wy macie co wspominać. Tymczasem ja się żegnam i mam nadzieję następnym razem będzie mi dane pisać post już normalnie – z komputera. :P 

Pozdrawiam! ^^

42 komentarze:

  1. Miłe wspomnienia wiec najważniejsze..:)
    Ale ogólnie luty to taki dobry i przyjemny miesiąc jest.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I krótki przede wszystkim. :D

      Usuń
    2. Krócej się czeka na wypłatę. xD

      Usuń
  2. Bardzo milusi ten luty miałaś :)
    Powiedz jak dodałaś zdjęcie na bloga z telefonu?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem, całkiem. ^^
      Dodawałam post z przeglądarki, a nie tej jakże ubogiej aplikacji. :P

      Usuń
  3. A ja nie zjadłam żadnego pączka w tłusty czwartek, ale teraz bym za to zjadła;)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi luty minął bardzo szybko a w Tłusty Czwartek wcisnęłam w siebie tylko jednego pączka :) teraz wypatruję wiosny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja się przyłączam i wypatruję razem z Tobą. ^^

      Usuń
  5. dla mnie luty był jakiś zupełnie bezpłciowy, nic fajnego się nie wydarzyło, same smutki, więc chcę o nim jak najszybciej zapomnieć :) mam nadzieję że marzec więćej dobrych myśli przyniesie ze sobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A więc oby marzec był lepsiejszy. ^^

      Usuń
  6. Kurcze, w tym roku nawet nie zauważyłam, kiedy był tłusty czwartek. Przypomniałam sobie dopiero po 22, jak już nie było szans dorwania żadnego pączka :/ Walentynki też jakoś bezpłciowo przebiegły. No ale to i tak lepiej, niż w taki dzień mieć egzamin ;) Dobrze, że masz fajnego promotora - to wiele ułatwia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest strasznie pewny siebie i mega bezpośredni, przez co chyba nie chcę mu podpaść i bardziej się staram xD

      Usuń
  7. Ja w Tłusty Czwartek jem zawsze faworki <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam je na ostatki. :) I ogólnie mama co jakiś czas je robi. ^^

      Usuń
    2. Ja lubię bez cukru pudru, ponieważ są za słodkie <3

      Usuń
    3. Mi jest wszystko jedno. :D

      Usuń
  8. Ja chyba zjadłam 3 albo 4 pączki, bo tata kupił takie dobre. ;P
    A na diecie jestem jakoś po Tłustym Czwartku. ;P Ale nie narzekam.
    Walentynki jak to Walentynki, już wspominałam, że były beznadziejne, ale cóż... i tak bywa. ;)

    Co do rodzinnych imprez, ja akurat nie przepadam.

    Ważne, że Ty masz dobre wspomnienia i że luty był dla Ciebie dobrym miesiącem. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, dobrze, że zaczęłaś dietę po. :D

      Usuń
  9. ciekawe podsumowanie ;)

    pozdrawiam i zapraszam do mnie :)
    ewamaliszewskaoff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Boszz kochana! Ależ mnie tu dawno nie było! Ale z notkami u Ciebie byłam na bieżąco, mimo, że nie komentowałam, więc nie bij :D
    Wracając do notki ;D

    Tłusty czwartek nie został przeze mnie odpowiednio uczczony :D Zjadłam chyba tylko jednego bądź dwa pączki, tak symbolicznie. No, więc jakby co, to ja czwartku nie uczciłam tak, jak należy :D

    A co do walentynek. Nie mam aktualnie swojej drugiej połówki, więc ich nie obchodziłam. Więcej się nie wypowiem :)

    Osobiście wróciłam na bloga, za niedługo powinna pojawić się nowa notka. Ale taka nowa, najnowsza xD Ostatnia była w połowie września. Oo w mordę, ale obora xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no faktycznie, gdzieś mi zaginęłaś. ^^

      Ważne, że zjadłaś chociaż tyle. :D

      Ale poszalałaś z tym wolnym od bloga. :P

      Usuń
  11. Gratulacje dobrze zdanego egzaminu:D Mówisz tłusty czwartek, a mi się przypomina koleżanka, która zjadła 18 pączków. Rok temu 17. Ile lat, tyle pączków. Współczuję po dwudziestce. W sumie współczuję już teraz. Dziwny cel :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :)
      OMG, faktycznie dziwny cel. :P Ja chyba musiałabym nie jeść nic innego przez cały dzień - albo tydzień wcześniej, żeby tyle pochłonąć.

      Usuń
  12. Grunt to dostrzegać takie małe miłe drobiazgi :) Cieszę się, że dla Ciebie luty był przyjazny, ja niestety nie mogę tego powiedzieć, ale dobrze, że już jest marzec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mam nadzieję, że marzec będzie dla Ciebie lepszy. :)

      Usuń
  13. My tak narzekamy na tą codzienność szaro burą i ponurą, a tak naprawdę spokój i codzienne obowiązki mogą być całkiem przyjemne w porównaniu do prawdziwych ogromnych problemów :) Prawdę powiedziawszy luty minął bardzo przyjemnie! Tak, jak wspomniałaś tłusty czwartek, walentynki, ja jeszcze ferie miałam o i jakoś to minęło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak. Czasem się cieszę nawet z tego, że mam nawał zajęć w pracy, bo przynajmniej czas szybko leci. :)
      Oj mi by się przydały takie ferie. :D

      Usuń
  14. Kurcze, jakie to fajne, że w każdym miesiącu potrafisz znaleźć kilka fajnych chwil. :) Mój luty był średni i jedyne co dobrze wspominam to studniówkę. :D Poza tym jakoś większe nadzieję wiążę z tymi wiosennymi miesiącami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. :) Mi też daje to wiele radości. ^^
      O studniówka, kiedy to było. xD

      Usuń
  15. Ha, po prostu walentynki przywiały ci dobrą aurę i zdałaś, a coXD Chociaż na coś się przydały XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie walentynki, tylko dwa tygodnie nauki. :P

      Usuń
  16. Serio ludzie kupują skarpetki na prezent?! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czemu nie? Dla mnie to fajny prezent i sama bym się na taki nie obraziła, bo mi wciąż skarpet brakuje. :D

      Usuń
  17. Się działo tego czternastego :) Kumulacja dobroci ^^

    OdpowiedzUsuń
  18. Mi się też nie chce wstawać, bo mam od poniedziałku do czwartku na 8 :p Ale przynajmniej piątek wolny :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre i to. :P Też bym się nie obraziła, na wolny piątek. xD

      Usuń
  19. Gratulacje dobrze zdanego egzaminu :)
    Mój luty niestety nie był tak udany :/
    http://labeauteofblondes.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :)
      Mam nadzieję, że marzec będzie dla Ciebie lepszy. :)

      Usuń