poniedziałek, 21 marca 2016

201. Życzenie śmierci.

Witajcie kochani. Jak tam Wasz weekend? Mój minął tak szybko, że dziś rano, gdy zadzwonił budzik, w pierwszej chwili byłam na siebie zła zadając sobie pytanie "po co nastawiłaś ten budzik na weekend". Serio byłam święcie przekonana, że jest sobota albo niedziela. xD Całe szczęście dość szybko przytomniałam, czytając na wyświetlaczu PONIEDZIAŁEK i koniec końców wygramoliłam się z łóżka dość sprawnie. 
Dziś przychodzę do Was z tematem nad którym załamuję ręce i brak mi totalnie słów, by to komentować - niemniej jednak, spróbuję. 

środa, 16 marca 2016

200. Stary kawaler.

Witajcie kochani! Dziś oto przypadł dzień publikacji dwusetnego posta! Aż nie sposób zliczyć słów i liter, które dla Was tutaj wypisałam. Minęły ponad dwa lata, a ja wciąż tutaj jestem i wciąż mam ochotę pisać (to chyba dobrze). Pamiętam, jak zaczynając widziałam na blogu jednej z dziewczyn liczbę ponad dwustu postów - zastanawiałam się wówczas czy i jeśli tak, to kiedy uda mi się dobrnąć do tego momentu? I oto jestem u progu dwusetki - życzę sobie z tego miejsca kolejnych dwustu postów tutaj, a Wam cierpliwości i wytrwałości w czytaniu. ^^
Wczoraj zaplanowałam sobie, iż dziś coś napiszę, jednak nie planowałam niczego konkretnego. Dziś mimo słońca za oknem mój humor został nieco nadszarpnięty - jednak niektórzy są na tyle żałośni i nie warci tego, by wspominać o nich kiedykolwiek, tak więc pominę ten epizod, który i tak skwitowałam śmiechem. 
A dziś na tapetę rzucę post ukazujący nieco komiczną stronę sylwetki starych kawalerów (opis wynikający z moich obserwacji). Nosiłam się z tym tematem już jakiś czas i ot dziś postanowiłam wcielić go w życie. ^^

niedziela, 13 marca 2016

199. Kosmetyczny misz-masz.

Witajcie kochani! Znów dość długo mnie nie było. Cóż mogę powiedzieć? Obowiązków więcej, niż wolnego czasu. Dodatkowo internet wrócił do mnie dopiero w czwartek - także wcześniej i tak nie było szans na nowy post. Dziś za to nadrabiam niedobory wolnego czasu - wykładowca się rozchorował i odwołał nam dzisiejsze zajęcia. Dodatkowo w planie nie mieliśmy żadnych innych zajęć, co równa się wolnej niedzieli. ^^ Dlatego też po wyspaniu się, zjedzeniu strasznie kalorycznego śniadania oraz pysznego obiadu postanowiłam usiąść do bloga i nadrobić (chociaż w części) zaległości, które narobiły mi się przez ostatnie dni. 
Dziś, w ramach rekompensaty mojej długiej nieobecności mam dla Was post, o tym , co kobietki lubią najbardziej - czyli o kosmetykach. ^^

niedziela, 6 marca 2016

198. Trening pozytywnych myśli - wspominam luty.

Witajcie kochani! Na wstępie przepraszam za moją długą nieobecność i już się z niej tłumaczę. Po pierwsze – szkoła. Zaczęłam drugi semestr i wedle postanowienia – próbuję uczyć się na bieżąco, aby nie zajechać się, gdy przyjdzie do zaliczenia. Po drugie – praca. W dniu, w którym planowałam napisać nowego posta musiałam zostać w pracy do 20.30. W sumie nie jest to tak, że trzymano mnie tam siłą. Pani K. po prostu poprosiła o pomoc, ponieważ nie za bardzo ogarnia sprawozdania, które trzeba oddać do urzędu skarbowego końcem marca i z pewnością sama się z tym nie wyrobi, więc zostałam. Teraz mam dla Was czas, mam ochotę i chęć do pisania, ale nie mam jednej bardzo istotnej w tym wszystkim rzeczy – dostępu do Internetu. Pech chciał, że wczoraj po południu ten skubaniec (Internet) uciekł i wrócić nie zamierza, a jedyny dostęp jaki mam, to ten w telefonie. Chociaż już nawet przy dodawaniu komentarzy z telefonu dostaję białej gorączki – bo raz mi się komentarze wyświetlają, a za chwilę już połowy z nich nie ma i ostatecznie POJĘCIA NIE MAM komu już odpisałam, a komu nie. Co by nie było, mam nadzieję, że mama jutro zadzwoni do naszych rodzimych pomarańczowych dostawców Internetu i sprawa się rozwiąże. Chyba, że Internet stwierdzi, że skoro weekend się skończył, to pora wracać i sam przyjdzie (w co szczerze wątpię). 

Bądź co bądź, mimo niesprzyjających warunków internetowych postanowiłam powspominać te lepsze dni, gdy takich problemów na głowie nie miałam. A więc wspominam LUTY.