niedziela, 21 lutego 2016

195. Chciałabym...

Witajcie Kochani! Jak mija Wam weekend? Ja wczoraj zaliczyłam rodzinną imprezę w moim domu, niestety nie dotrwałam do końca, gdyż goście zabalowali do godzin grubo po północy, a mój organizm - przestawiony na tryb pracownika biurowego, nie jest już w stanie tak długo siedzieć. xD 

Powiem Wam szczerze, że borykam się dziś z brakiem weny. Generalnie dzień jest taki mułowaty - z rana padało, teraz jest pochmurnie, a gdy nie ma słońca, to i mi jest jakoś bliżej do łóżka, niż do czegokolwiek innego. Postanowiłam jednak nie poddawać się bez walki i mimo wszystko, coś dla Was napisać.
tumblr
W życiu każdego z nas, na każdym etapie tego życia pojawiają się pewne oczekiwania, marzenia i plany, które z całych sił chcielibyśmy zrealizować jak najszybciej. Niestety warunki nie zawsze są dla nas aż tak łaskawe, co by pozwolić wyjść naszym planom ze sfery marzeń. Wówczas ogarnia nas poczucie, że cokolwiek byśmy nie robili - stoimy w miejscu. Właśnie teraz ja tak się czuję.

Mimo pozaliczanych egzaminów, nie mam poczucia, że idę naprzód. Co mi z tego wszystkiego, kiedy studia przestały być dla mnie priorytetem po kończeniu licencjatu? Zdałam - fajnie, nie muszę się uczyć na poprawkę, mogę się zająć czymś innym, jednak mimo wszystko czuję, że wszystko co robię, to za mało. 

Jak wiecie - w listopadzie się zaręczyłam. "Czekałam" na te zaręczyny prawie 6,5 roku. Co prawda, od początku związku nikt nie myśli od razu o ślubie - zwłaszcza w takim szczeniackim wieku, w jakim ja i B. byliśmy na początku naszej wspólnej drogi. Gdy jednak się doczekałam, pomyślałam, że wreszcie ruszymy do przodu z NASZYM życiem. Miałam w głowie mnóstwo planów i wizji na przyszłość - i to niezbyt odległą. Chyba jednak popadłam w słomiany zapał, chyba za bardzo chciałam...

Obgadaliśmy z B. większość spraw i na tym obgadaniu się skończyło, bo nikt - z całej rodziny, nikt nie ma najmniejszej ochoty zaangażować się w przygotowania do ślubu równie mocno  jak ja. Nie ukrywam, że chciałabym "pójść już na swoje", być żoną i zacząć w pełni żyć po swojemu. 

Co prawda na samym początku  B. pomógł mi nawet spisać wstępną listę gości, oglądaliśmy sale weselne, wytypowaliśmy zespół, który miałby nam grać, jednak po czasie, wszystko to zamiast się rozwijać - ucichło. Przyznam, że przez szkołę sama nieco przystopowałam, pomyślałam, że jeszcze czas, ale teraz mam wrażenie, że znów stoję w miejscu, a ten wielki dzień się oddala. 

Wybrany przez nas wstępny termin ślubu "po studiach" niczego nie mówi. O przepraszam, mówi tylko tyle, że w ciągu najbliższego półtora roku ślubu nie będzie. A kiedy będzie? Za półtora roku, za dwa lata czy może za kolejne siedem? Ciekawe czy w ogóle dożyję.

Czuję się ostatnio przez to wszystko zrezygnowana. Czas ucieka - mi ucieka. Jestem coraz starsza, chciałabym po ślubie, mieszkając już we własnym domu pozwolić sobie na dziecko (a później kolejne i kolejne xD), mając poczucie tej stabilizacji i spokoju. Mam również nadzieję, że nastąpi to zanim przekroczę magiczną granicę trzydziestu lat... 

tumblr
Generalnie brakuje mi zaangażowania czy chociażby wsparcia kogokolwiek, bo jak to mówią "sam meczu nie wygrasz"... Mam wrażenie, że nikt nie traktuje moich planów poważnie, co mnie wkurza i dołuje. Znam osoby, które nawet po trzydziestce mieszkają z rodzicami, mimo zaręczyn, które miały miejsce wieki temu, widują się z miłością swego życia parę razy w tygodniu i są szczęśliwe. Może dlatego, że mam TAK MAŁO LAT, to mam zdaniem innych, również sporo czasu na takie zmiany, ale przepraszam bardzo - ja nie chcę tak żyć. Chcę iść na przód i mam ochotę wykrzyczeć wszystkim DO CHOLERY JASNEJ - JESTEM NA TO GOTOWA!!!

Jak się wkurzę, to polecimy do Las Vegas, a ślubu udzieli nam wiecznie żywy Elwis - i figa wszystkim do tego, o! :P 


Wiem, że strasznie rzadko marudzę - może część z Was myślała, że nie robię tego w ogóle, a tutaj TADAM! Optymiści też czasem muszą ponarzekać. Dziś poczułam, że muszę gdzieś wylać swoje rozgoryczenie (czasem trzeba ^^), po czym czuję się lżejsza o całą tonę zwierzeń i gotowa na przyjęcie w to miejsce całej tony pozytywności (mimo że dzień ewidentnie chce mnie zdołować - ma ktoś pożyczyć trochę słońca?? :))


Także zostawiam Was i idę robić cokolwiek ze swoim życiem. :)
Pozdrawiam i do usłyszenia, mam nadzieje, że w pozytywniejszych okolicznościach. ^^

52 komentarze:

  1. Ojj też mam dzisiaj dzień taki byle jak. Jest bo jest nic, nic konkretnego :)
    A co ślubu to może ustalcie w końcu tą datę, co? Wiesz ile się czeka na salę? albo dogodny termin w kościele?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem. Tyle, że żadna sala nie podobała nam się w stu procentach. A z kościołem nie będzie problemu bo mamy wybrany mały wiejski kościółek, gdzie nie ma natłoku żeniących się par. :D

      Usuń
    2. A to będzie u Ciebie w parafii czy u Pana młodego? :)
      Aaa i dzięki za emaila :D

      Usuń
    3. Ani tu, ani tu. U mojej babci. :D Tam jest chyba najfajniejszy ksiądz na świecie. :P
      Ależ nie ma za co. :D Teraz czekam, aż zaczniesz zapodawać tematy. :P

      Usuń
    4. A kościół ładny? :p
      wyczuwam jakiś kompromis :p

      Usuń
    5. W stylu gotyckim. :D
      pomiędzy Tobą, a tematami? xD

      Usuń
    6. Nie, o kościoły mi chodziło :D

      Usuń
    7. Aaa, to nie. :P Nam głównie o księdza chodzi. Ten u mnie jest dość problemowy, więc zaproponowałam tego u babci, a B. się zgodził. :P

      Usuń
  2. Przychodzi w Naszym życiu i w Naszym wieku taki czas, gdzie każdy chce mieć pracę, Rodzinę oraz Dzieci. I to jest naturalna potrzeba. I fakt, że szlag Nas trafia jak Nam to nie wychodzi to też jest normalne. Nie marudzisz i nie narzekasz. Po prostu jesteś ambitną Kobietą <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ambitną kobietą dopadniętą przez przesilenie wiosenne chyba. xD Bo chwilami mi się chce, a potem tracę ochotę. :P

      Usuń
    2. Niedługo skończysz studia. Więc jesteś po 20stce. Dorosłaś już psychicznie do tego, że chcesz być samodzielna i dążysz do samodzielności. Zdanie z Twojego wpisu: '' Ja nie chcę tak żyć.'' Oznacza, że dążysz do celu i chcesz coś osiągnąć w Twoim życiu <3

      Usuń
    3. No jeszcze 1,5 roku przede mną. :) Mam nadzieję, że w tym czasie uda mi się ogarnąć swoje życie do tego poziomu, żebym mogła po studiach żyć już w pełni po swojemu. :)

      Usuń
    4. Generalnie nie lubię szufladkować Ludzi, ale zauważyłam na moim osiedlu takie zjawisko: Zdrowi skończyli studia, wyszli za mąż lub się ożenili czy też wyjechali za pracą za granicę. Zostały jeszcze pojedyncze Jednostki takie jak ja, które próbują ułożyć sobie życie. I niestety są jeszcze takie Jednostki co stoją tylko pod klatką schodową i myślą tylko o piwie oraz papierosie <3

      Usuń
    5. Od tych ostatnich najlepiej się trzymać jak najdalej.

      Usuń
  3. Super post!
    Miło mi bedzie jezeli skomentujesz nowy post :) paulinandmee.blogspot.com
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super spam! Będzie mi miło jeśli to się już nie powtórzy. :)

      Usuń
  4. A Twój narzeczony też przycichł w tej sprawie? ;) Może warto chociaż zabookować termin - najlepiej wybrać salę weselną, jeśli oczywiście robicie wesele. Na takie sale trzeba troszkę poczekać - sama czekam na sierpien 2017 rok, a w grudniu bookowaliśmy. Niby daleko, ale jednak jest konkretna data i jest do czego odliczać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój narzeczony stwierdził, że "to we wakacje" coś z tym zrobimy. xD Ale jest postęp, bo stwierdził, że zajmie się budową domu. Tj. formalnościami już teraz. :)
      Nasz termin będzie na pewno późniejszy. Przełom 2017/2018. Fajne jest takie odliczanie. :D

      Usuń
    2. Męczące jest to odliczanie, bo ja baaardzo nie lubię czekać i jak widzę na liczniku (nawet mam specjalną aplikację, ha :D) te 495 dni to mi się odechciewa .... :)

      Narzeczonego za fraki i idźcie zajmować termin :) nie wiem gdzie mieszkacie, ale naczytałam się, że w środkowej Polsce i na Śląsku to minimum dwa lata trzeba czekać :)

      Usuń
    3. Przynajmniej masz jakiś punkt zaczepienia. :D Zaraz sobie policzę, kiedy masz ten ślub! xD
      To ja w sumie nie wiem czy Wielkopolskę można zaliczyć do środkowej czy jednak do zachodniej? :P

      Usuń
  5. Hm... Mam sytuację całkiem odwrotną, ale chyba cię rozumiem. rzeczywiście, takie czekanie musi być męczące, szczerze mówiąc, to nie wytrzymałabym z chłopakiem tyle lat bez żadnej pewności, żadnych zapewnień że weźmiemy ślub. Jestem staroświecka i uważam, ze po to jestem w związku, żeby potem stworzyć fajne małżeństwo, i po prostu w życiu nie zgodziłabym się na inną opcję. Niby mam tylko 18 lat, ale już nie wytrzymuję w domu rodzinnym i chcę iść na swoje, według własnych zasad, więc doskonale rozumiem, że chcesz się z tego wyrwać, zacząć wreszcie działać sama w swoim życiu, sama nim dysponować. I mimo tak marnego wieku właściwie wiem, że nie będę czekać do końca studiów, bo to tak jak czekanie na weekend, na wakacje, na emeryturę - nic się w końcu nie doczekasz. Nie czekaj aż ktoś cię pchnie do działania tylko działaj sama! Gdybym czekała na pomoc ze strony rodziny to bym nic w życiu nie osiągnęła, chyba ze depresję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie tak, że nie miałam pewności. Pisałam wcześniej, że zaręczyny były tylko formalnością, bo i tak wiedzieliśmy, że będziemy razem "na zawsze". ^^
      No to Cię podziwiam, bo mi w Twoim wieku, w domu było baaardzo wygodnie. :D

      Usuń
  6. Zgadzam się z Itak. Kiedy będziecie mieli już określony termin czegokolwiek łatwiej będzie się zabrać za resztę. Zawsze najtrudniej jest przejść z etapu planowania do etapu działania i każdy czeka aż ktoś inny zacznie coś robić w tym kierunku. Zamiast czekać aż ktoś coś o tym wspomni zrób coś. W sprawie ślubu co prawda musisz chyba trochę zmotywować swojego narzeczonego, bo pierścionek to nie wszystko, a Ty chcesz mieć coś od waszego wspólnego życia. Co do reszty to myślę, że czasami taki przestój też jest potrzebny, a co ma się dziać to i tak się wydarzy. Mam wrażenie, że w takich przestojach czekamy, aż nadejdzie na wszystko odpowiednia chwila. Głowa do góry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko w dużej mierze ten termin zależy od dostępności sali. Nie mieszkamy w wielkim mieście, gdzie dobrych lokali jest na pęczki, więc analizujemy (chyba nazbyt) dokładnie każdą posuniętą miejscówkę - z nadzieją, że w którejś się zakochamy. :D Mój narzeczony ostatnio stwierdził, że organizacja ślubu to babskie sprawy. :D Ale co prawda przy sali mi pomoże. :P

      Usuń
  7. Myślę,że masz zupełnie naturalne potrzeby :) Wiesz niewiele tutaj pomożemy, musisz pogadać z narzeczonym i zacząć konkretne przymiarki do tego wielkiego dnia :) Niektórzy faceci myślą,że skoro dali pierścionek to nic więcej robić nie trzeba. Także musisz go zmobilizować :) Do dzieła;)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój facet uznał, że dom jest ważniejszy niż ślub i za to się bierze. XD Cóż, grunt żebyśmy mieli gdzie mieszkać. :D

      Usuń
  8. Weź sprawy w swoje ręce :) Bądź inicjatorem, rozpal entuzjazm w rodzinie i bliskich! Wiem... łatwo powiedzieć, ciężej zrobić, ale prawda jest taka, że marzenia trzeba spełniać, a wszystko zależy od nas :) skoro pan B. Ci się oświadczył, to chyba jemu też zależy na ślubie i wspólnej przyszłości? Na co więc czekać? Planujcie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, moja mama na wieść o moich planach popatrzyła na mnie ostatnio tak, jakbym była sześcioletnią dziewczynką i prosiła ją o jednorożca. :PPP
      No właśnie nie wiem na co czekać. Chyba ta odległość nieco nas hamuje i dlatego się tak ślimaczymy.

      Usuń
  9. Aktualnie mam urlop, chodzę spać po północy i ledwo zwlekam się z łóżka po 9 i zaczęłam się wczoraj zastanawiać, jak od przyszłego tygodnia znowu będę wstawała o 6? :(
    Ze ślubem może jednak warto trochę pogadać z B., żeby chociaż ustalić termin, bo (widzę, że nie tylko ja o tym wspominam :P) słyszałam od znajomych, którzy się pobrali/pobierają w najbliższym czasie, że jeśli chodzi o miesiące letnie/wakacyjne, to trzeba rezerwować fajną salę nawet na 2 lata wprzód. A jak będzie termin, zamówiona sala i kościół, to wtedy pewnie wszystko szybciej i sprawniej pójdzie, bo będzie jakiś deadline. Trzymam kciuki za jakieś ruszenie się tej sprawy!

    PS Może być słońce pod postacią świeczki poziomkowej? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się tak rozleniwiłam podczas chorobowego i po powrocie czułam się jeszcze bardziej zmęczona. :P
      Też tak myślę, tylko mamy taki problem, że żadna z sal nie oczarowała nas do tego stopnia, żebyśmy myśleli, iż na lepszą nie trafimy. I tak szukamy i szukamy...

      O tak, poproszę!

      Usuń
  10. Właśnie pewne rzeczy nie idą od razu do przodu.
    Ale powiem ci, ze u nas było odwrotnie. My ABSOLUTNIE przy żadnym ślubie nie chcieliśmy zaangażowania rodziny :D Zaręczeni przed ślubem cywlilnym byliśmy 4 lata jakoś, u nas zaręczyny wiele nie zmieniły, ale nam tak było dobrze bo i tak mieszkaliśmy razem, wszystko mieliśmy wspólne, razem się utrzymywaliśmy...a potem pomyśleliśmy, że można zrobić wreszcie oficjalną imprezę. Z tym, że nasz ślub był wiadomo, dość....specyficzny. Ale jak się okazuje, można zrobić to bez wsparcia rodziny...ale właśnie, jak kto chce. Z tym, że mi się wydaje, że po prostu jakoś może bliscy przywykli do takiego stanu, jaki jest i nie widzą jakoś zmian tak bezpośrednio? Bo przyzwyczajenie drugą naturą człowieka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie jak się mieszka razem, to ten ślub w sumie potrzebny aż tak nie jest. :P My teoretycznie moglibyśmy zamieszkać razem - chociaż przejściowo u mnie, ale mój luby nie garnie się do mieszkania z teściami. :D

      Usuń
  11. Znam to uczucie, kiedy brakuje wsparcia i zaangażowania innych w nasze plany... Jednak, jeśli jest coś, co możesz sama zrobić - zrób to :) Zadziwisz wszystkich swoją determinacją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaaa, tylko najpierw muszę tę determinację znaleźć w sobie. :P Po całym dniu pracy nie zawsze mam na to siłę. Może faktycznie, gdy przyjdzie wiosna i dni się wydłużą, to i zapas sił się zwiększy i wszystko pójdzie z górki. :)

      Usuń
  12. Mimo iż ja z K. nie jestem nawet 3 lat wstępnie rozmawialiśmy o ślubie. I powiem Ci, że też to nie idzie na przód, ale u nas to inna sytuacja. Ustaliliśmy, że wesela nie będzie i że obrączki będą srebrne. Ja powiedziałam, że chcę w grudniu a on w czerwcu. No i na tym debata się skończyła. Powiem Ci, że mam 23 lata i chciałabym być żoną i za kilka lat mieć dziecko, to nie chodzi o to aby się spieszyć, po prostu nie uważam, że mam powód aby czekać. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jakiś czas temu chciałam białe złoto, ale moja kuzynka kiedyś mi powiedziała, że w pewnym wieku dopiero to żółte zaczyna się podobać i faktycznie - srebro powoli odstawiam na rzecz złotych dodatków, bo zaczynają mi się bardziej podobać. :)
      Moja ciocia ma srebrne obrączki, z jakimś wzorem - tak mi się przypomniało. :)

      Usuń
    2. Ja nie trawię złotej biżuterii. A poza tym to srebrna jest tańsza. Widziałam wiele ładnych wzorów... :)

      Usuń
    3. Też tak kiedyś miałam. :P Ale mi przeszło. :D

      Usuń
  13. Mimo, że jestem z moim facetem dopiero rok, to od razu wiedziałam, że to ten jedyny. Powiedział mi kiedyś, że oświadczy mi się po maturze - cóż, matura minęła, a termin w sumie nie jest dokładnie określony :D więc dalej czekam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mi się oświadczył dopiero jak zaczęłam mówić, że chyba tego nie dożyję, więc może też spróbuj tej metody. XD

      Usuń
    2. póki co mam nadzieję, że zrobi to jak zarobi trochę pieniędzy na pierścionek :D jeszcze trochę poczekam, jak wróci zza granicy z pieniędzmi, a mi się nie oświadczy wypróbuję Twoją metodę :D

      Usuń
    3. Hahaha okej, okej. :D
      A jak Wam się żyje w takiej rozłące? Często się widujecie?

      Usuń
  14. Kiedyś tak zauważyłam porównując siebie (praca teoretycznie na trzy zmiany z dużą przewagą 2x12) i koleżankę urzędniczkę, że jestem bardziej elastyczna czasowo i do wszystkiego mogę się dostosować.

    Też mnie przymuliło wczoraj. Jakoś tak w ogóle nie mogłam zebrać myśli, a dudniący w dach deszcz jeszcze bardziej mnie dekoncentrował.

    Zróbcie sobie dziecko. Wtedy wszystko szybko pójdzie do przodu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo jak już człowiek wpadnie w jeden rytm, to potem ciężko się przestawić. :P

      Hahaha, póki co nie. :P Po pierwsze staram się o przedłużenie umowy w pracy, a taki obrót sprawy totalnie by mnie zdyskwalifikował. :P A po drugie - w ciąży i tak nie wezmę ślubu, bo nie chcę tak. :)

      Usuń
  15. U mnie dziś przez chwilę świeciło słońce, więc wysyłam kilka promieni dobrej energii, którą udało mi się złapać :)
    Myślę, że powinnaś trochę poczekać z tym snuciem marzeń do wiosny, bo obecnie jest ten czas, gdy brak słońca wszystkim nam już daje po kościach. Na wiosnę, gdy podejmiesz wszystkie pytania tyczące ślubu, wesela, domu, powinny odnieść lepsze skutki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękować. :D
      Też doszłam do takiego wniosku. Słońca mi brak, żeby nabrać wiatru w żagle i zacząć wszystko ogarniać. :P

      Usuń
    2. Wiesz że solarium działa podobnie jak słońce i jest zalecane ludziom w depresji? :P

      Usuń
    3. A wiesz, że patrząc wczoraj na swoją bladą cerę pomyślałam właśnie o solarium? :D

      Usuń
  16. wydawało CI się że robisz mało i jak widzę bardzo szybko znalazłaś sobie zajęcie w postaci ślubu :) dla chcącego nic trudnego :) ale swoją drogą to zazdroszczę tych przygotowań, białej sukienki itd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się o sukienkę boję najbardziej, bo strasznie wybredna jestem. XD

      Usuń
  17. mnie rozwaliła nasza metodyczka w szkole. Mówi że bierze ślub w czerwcu. a tu jeszczce ani terminu ani sali ani nic:D ale bierze xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może bierze tylko cywilny? :PP Bez wesela? :D

      Usuń