środa, 17 lutego 2016

194. Najlepszy przyjaciel, jakiego miałam. [8/30]

Witajcie kochani. Ostatnio obiecałam Wam, że przez najbliższe dwa tygodnie będę tutaj częściej - no i jestem. Chociaż dni wolne od nauki mijają błyskawicznie, to ja sukcesywnie wykreślam z listy, rzeczy, które postanowiłam zrobić podczas tego luźniejszego dla mnie czasu. Zdecydowanie powinnam umieścić na tej liście zadanie pod tytułem "Wyspać się", jednak póki co - wolę realizować bardziej efektywne punkty. 
Zanim przejdę do głównego tematu notki, chciałabym ogłosić wszem i wobec, wszystkim, którzy trzymali kciuki za to, by mój młody wykładowca miał dobry humor podczas sprawdzania mojej pracy, że już mogą przestać i... że chyba podziałało, ponieważ zamiast spodziewanych pięciu punktów z kolokwium dostałam... 27!!! :D Czyli nieco więcej, no i wreszcie mogę napisać z ulgą i niekrytą satysfakcją, że POPRAWKI NIE BĘDZIE! <3 
Kończąc niekrytą fascynację moją sesją, która w tym roku przyprawiła mnie o taki nadmiar emocji, jakiego nigdy w tym czasie nie doświadczyłam, przejdę do głównego tematu (wreszcie). Z racji tego, że oczywiście kreatywność zazwyczaj chodzi w parze z TOTALNYM BRAKIEM CZASU na pisanie, a nadmiar czasu powszechnie kojarzony jest z BRAKIEM WENY, postanowiłam wspomóc się w tej kwestii, dawno rzuconym gdzieś w kąt wyzwaniem The Pillowers Challenge, które postanowiłam dokończyć w 2016. roku.

tumblr
Pamięta ktoś jeszcze w ogóle to wyzwanie i na czym polegało? To ja może przypomnę - Lusia nasza kochana wyszperała w otchłani Internetów wyzwanie, które narzuca nam listę tematów, które należy poruszyć na swoim blogu. Do bardziej szczegółowego opisu wyzwania, wraz z listą tematów odsyłam TUTAJ, gdzie zaczynałam. ^^

A teraz na tapetę biorę temat numer osiem (tak, tak całe siedem tematów zdążyłam ogarnąć przez pół roku 2015 xD), czyli Najlepszy przyjaciel, jakiego miałam.

Temat ten od razu skojarzył mi się z dzieciństwem, beztroskim życiem i przyjaciółmi, których nie dzieliły problemy, a jedynie chwilowe niezgodności w kwestii "w co się teraz bawimy". Tak więc postanowiłam pójść tym tropem i swój wywód zacząć właśnie od dzieciństwa.


Wielokrotnie wspominałam już na tym blogu O. - zwłaszcza, gdy padało pytanie o ulubione zabawy czy gry z dzieciństwa. O., to moja sąsiadka, 3 lata młodsza ode mnie. Nasza znajomość rozpoczęła się na drodze pomiędzy naszymi domami, gdzie to O. przywitała mnie słowami "Cześć, jestem O., uciekłam z domu" (całe 10 metrów ale zawsze xD). Tak jak wariacko się nasza znajomość zaczęła, tak wariacko wyglądała, dopóki trwała. Jako dzieciaki przesiadywałyśmy w piaskownicy lub u mnie w domu bawiąc się lalkami od rana do wieczora - nigdy nie miałyśmy siebie dość. Gdy byłyśmy starsze maltretowałyśmy Monopoly, spędzałyśmy letnie noce pod namiotem, wydzwaniając do obiektu moich ówczesnych westchnień czy wychodząc wieczorami na miasto. To O. zapoznała mnie ze światem Simsów i to przez nią dowiedziałam się, jak to cholerstwo uzależnia - nawet po latach. xD


Nieco później w moim życiu pojawiła się L. - koleżanka z klasy. Byłyśmy praktycznie nierozłączne przez całą podstawówkę i gimnazjum. Razem do szkoły chodziłyśmy, siedziałyśmy na wszystkich przedmiotach, razem ćwiczyłyśmy na WF, mimo iż L. nie była z tego przedmiotu najlepsza i nieraz przypłacałam jakieś ćwiczenia w parach gorszą oceną, ale co tam - nie zostawiłam jej i nawet przez myśl mi to nie przechodziło. Razem się uczyłyśmy i spędzałyśmy czas po szkole. Razem robiłyśmy cholernie głupie rzeczy i razem za to płaciłyśmy. I tutaj postawmy kropkę, bo chcę pamiętać tylko to, co było dobre. <3


tumblr
Gdy byłam w gimnazjum, na weselu kuzyna poznałam W. Nasza przyjaźń niestety nie trwała jakoś spektakularnie długo, przez jej wyprowadzkę, jednak nadrabiała za to intensywnością. Od razu załapałyśmy wspólny język i spokojnie mogę powiedzieć, że W. była dla mnie jak siostra. Mimo, że młodsza ode mnie, to właśnie ona nauczyła mnie robić makijaż, to z nią wychodziłam późnymi wieczorami, to z nią piłam na starej stacji PKP i uciekałam przed wezwaną przez okolicznych mieszkańców policją. To przy niej płakałam z powodu M., który nie potrafił się określić co do naszych relacji i to właśnie ona dawała mi siłę, żeby jednak iść dalej. To ona pokazała mi te wszystkie złe rzeczy, które był taaaakie fajne i to dzięki niej wyszłam z cienia szarej myszy, widząc że o wiele lepiej mi w kolorach pełni życia. Dzięki niej chyba uwierzyłam w siebie i pojawiło się u mnie poczucie własnej wartości. Zaczęłam zauważać, że jestem nawet ładna - ale to chyba nie było zbyt trudne, gdy ktoś podczas robienia Ci makijażu komentuje Twój wygląd "pieprzona lalka Barbie". xD


Jeśli już piszę o ważnych dla mnie osobach, to na pewno do takich ludzi mogę zaliczyć M., którą poznałam w gimnazjum. Cicha, spokojna dziewczyna - mogłabym ją określić totalnym przeciwieństwem W., a co za tym idzie i moim. W sumie nie wiem, jak to się stało, że tak skrajne osobowości zaczęły się ze sobą trzymać, zwłaszcza, że po szkole spotykałam się z W. i O, miałam też czas dla L. Relacja z M. była na pewno inna - dużo rozmawiałyśmy i to głównie na tym opierała się nasza relacja. Zwierzałyśmy się sobie, powierzałyśmy sekrety. To właśnie jej, jako pierwszej powiedziałam, co czuję do M. - mimo, że dłużej znałam L. czy O. To z nią mogłam na spokojnie o wszystkim pogadać, przemyśleć i przede wszystkim nie działać pochopnie. Czułam, że mam wsparcie i to było piękne. 


tumblr
Nie może tutaj również zabraknąć mojej imienniczki M., z którą także przeżyłam mnóstwo wariackich momentów. Razem blogowałyśmy w gimnazjum - i wiedziałyśmy o tym tylko my dwie. Tutaj relacja opierała się głównie na wieczornych wyjściach i paradoksalnie nasza relacja umocniła się, gdy zmieniłam szkołę. Wieczorami spotykałyśmy się "na peronach" opuszczonej stacji i zajadałyśmy Algidę prosto z pudełka czy chodziłyśmy ulicami miasta, aż to nie zaśnie. Zdarzyły się też momenty, że musiałyśmy się wzajemnie kryć przed rodzicami, z powodu przedawkowania środków wysoko procentowych. xD Generalnie jak to na wszystko patrzę, to nasza relacja bazowała przede wszystkim na chillowaniu, robieniu sobie żartów i w sumie niczego na 100% serio w tym nie było - ale tutaj chyba kryje się magia. W momencie, gdy wszystkie poprzednie osoby zdążyły zniknąć z mojego życia, wszystkie osoby, które były wsparciem, podporą czy dobrym duszkiem - M. nadal była i swoją pozytywnością pozwalała nie myśleć o braku innych, przykrywając przykrości humorem. Powiem szczerze, że całkiem nieźle ich wszystkich zastępowała, bo prawie wcale ich braku nie czułam, mając ją przy sobie.


Obecnie mam kontakt tylko z A., którą poznałam w szkole średniej. A. również należała do osób cichych i nieśmiałych, ale tylko z pozoru. Jak się z czasem okazało - nie trzeba jej było aż tak rozkręcać. Mimo, że mamy za sobą mnóstwo spędzonych razem imprez, wiele nocowań pokwitowanych miliardem głupich zdjęć, które nie mogą ujrzeć światła dziennego, to ta relacja nie była już taka beztroska jak poprzednio. Ta relacja jest bardziej... dorosła? Chociaż od skończenia szkoły minęły już 4 lata i spotykamy się średnio co pół roku, to nadal łatwo nam jest odnaleźć wspólny język, chociaż teraz poruszamy bardziej poważne i życiowe tematy (chociaż rozmowa o doborze skarpetek do leginsów raczej się do nich nie zalicza xD), to chyba nic się nie zmieniło w naszej relacji. Wiem, że gdy będę jej potrzebować, to ona gdzieś tam jest i odbierze mój telefon, pomoże mi, pośmieje się ze mną. W odróżnieniu od tamtych relacji tutaj mam świadomość, że nie musimy spędzać ze sobą każdego dnia. Każda z nas może mieć swoje życie i w pełni się w nim realizować, nie rzucając niczego na rzecz przyjaźni. 


I na sam koniec przyjaciel, którego poznałam najpóźniej spośród tutaj wymienionych - mój B. Jakiś czas temu napisałam Wam, w odpowiedzi na jedno z zadanych mi pytań, czym jest dla mnie miłość. Otóż jest to rozszerzenie przyjaźni. Ufam mu, jemu pierwszemu mówię o swoich obawach czy kłopotach i to przy nim czuję się bezpiecznie. Wiem, że mam wsparcie, jednak nie poparte słodkim mydleniem oczu, a raczej konstruktywną krytyką czy szczerymi opiniami. I mimo tego, iż z moim ostatnim przyjacielem znamy się najkrócej, to już dziś wiem, a raczej wierzę w to, że nasza przyjaźń potrwa najdłużej ze wszystkich. <3


tumblr
Wiem, że temat ujmował jednego, najlepszego przyjaciela, ale nie mogłam wspomnieć o jednej osobie, pomijając inne. Każda z wypisanych tutaj osób wniosła do mojego życia coś wielkiego i każda z nich zostawiła po sobie ślad w moim sercu. Są to osoby, o których będę pamiętać już do końca życia, ponieważ każda z nich dołożyła od siebie cegiełkę budującą część mnie. 
Pewnie jeszcze nie raz będę o nich myśleć i wspominać z uśmiechem na twarzy wspólne chwile. Jakkolwiek się nasze relacje nie skończyły - dziękuję Wam, że byliście lub nadal jesteście częścią mojego życia. <3



Na dziś skończyłam - żeby nie psuć klimatu - żegnam się i do następnego.
Pozdrawiam. 

54 komentarze:

  1. Prawdziwa przyjaźń to taka, która przetrwa lata i kilometry :) Ale z każdej trzeba wyciągnąć miłe wspomnienia - Tobie się udało :)
    Fajne te lekcje :) Już będę miała ściągę, jak nie będzie weny :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie określiłabym jednak, że pozostałe był "nieprawdziwe" :P Bo jednak za każdym razem było to silne uczucie, tylko może bardziej szczeniackie. :D

      Możesz śmiało ściągać całe wyzwanie. :D

      Usuń
    2. Jakby było po polsku :p bo jestem zbyt leniwa aby przetłumaczyć haha :D
      aaa i gratulacje :) masz trochę wolnego teraz? :)

      Usuń
    3. Hahah, okej. :D
      Po pracy trochę czasu się obecnie znajdzie. :)

      Usuń
    4. Liczyłam na to, że się zlitujesz i mi przetłumaczysz :D haha :D bo słownik gryzie :p

      Usuń
    5. Lusia chyba tłumaczyła, bo mam na komputerze polską wersję. :D Ja też nie jestem takim amigo z angielskiego. :P Podaj maila, to Ci podeślę polską wersję. :D

      Usuń
    6. aew89@wp.pl z góry dziękuję :) I Lussii tez będę musiała podziękować przy okazji :P

      Usuń
  2. Ja też nie mogłam się ograniczyć do jednego przyjaciela ;) Fajnie otaczać się takimi ludźmi i mieć piękne wspomnienia:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, bo wspomnienia to coś, czego nikt nam nie odbierze. :)

      Usuń
  3. Z Moim życiu również było sporo osób, które podczas bliższych relacji nazwała bym "przyjacielem" i nie umiałabym chyba wybrać jednej osoby.
    Na dzień dzisiejszy przyjaciela ani przyjaciółki nie mam żadnego.
    Ale każda relacja wniosła coś do mojego życia.

    Fauny tag, może skopiuje. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest pięknie - na co dzień nie zdajemy sobie chyba sprawy z tego, ile wspaniałych osób spotkaliśmy na swojej drodze. A ile jeszcze spotkamy? :)

      A proszę bardzo. :) Fajnie będzie przeczytać te tematy widziane w innej perspektywy. ^^

      Usuń
    2. Wiesz, wydaje mi się, że przez każdy jakiś etap życia spotykamy jakąś nową osobę, którą nazywamy przyjacielem - szkoła podstawowa, gimnazjum, poza gimnazjalna, studia jak ktoś idzie, praca... I jeszcze przed szkołą.

      Kiedyś się za to zabiorę. :)

      Usuń
    3. Faktycznie, na każdym etapie jest ktoś, kogo się trzymamy, z kim jesteśmy blisko. Nie zauważyłam tej zależności wcześniej. :)

      ^^

      Usuń
    4. Ja tak teraz spojrzałam na to z tej perspektywy. :) o chyba coś w tym jest.

      Ja też poproszę na maila polską wersje tych wyzwań - xkamaaa@o2.pl . jeśli można oczywiście. :D

      Usuń
    5. Z pewnością. ;)

      Jasne, już wysłałam. ^^

      Usuń
    6. Super, bardzo dziękuje. :))

      Usuń
    7. Teraz czekam na Twój ruch. ^^

      Usuń
  4. A co ze wszystkimi pozostałymi, oprócz A.? Nie utrzymujesz już z nimi żadnego kontaktu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O. mieszka i pracuje w Poznaniu. Ostatnio widziałam ją chyba 2 lata temu, gdy byłyśmy na kawie.
      L. co prawda mieszka w mojej miejscowości, ma męża i syna, wiem że ostatnio zaczęła pracę, bo pracuje z moim kuzynem, ale nasze relacje posypały się nieco po skończeniu gimnazjum.
      W. albo siedzi w Irlandii, albo w Warszawie. Nie mam pojęcia co robi - generalnie to tym gwiazdy, przez co przyznaję, że zaczęłam na nią patrzeć z lekkim politowaniem.
      M. - ma dwójkę dzieci, męża i zero czasu na cokolwiek innego. Kiedyś chciałam się spotkać, ale nic nie wyszło.
      A moja imienniczka również jest za granicą - w Holandii, kiedyś spotkałyśmy się w sklepie, gdy przyjechała na święta.

      Czyli tak generalnie to na co dzień nie gadam z nikim, bo czasu brak chyba z obu stron.

      Usuń
    2. Głupio, że to głównie brak czasu tak dzieli ludzi. Ja się staram jak mogę by się spotykać regularnie z przyjaciółmi, bo nie chcę ich stracić...

      Usuń
    3. Głupie jest to, że brak spotkań psuje takie relacje, ponieważ np. z A. nie spotykamy się regularnie, a nasza przyjaźń nadal trwa. Uważam, że to jest właśnie dojrzałe podejście. :)

      Usuń
  5. Fajnie tak powspominać osoby, które są albo które były kiedyś dla nas nierozłączne. Każda relacja czegoś Cię nauczyła, jakoś ukształtowała albo chociaż zostawiła mnóstwo wspaniałych wspomnień :)

    Gratulacje 27 punktów! :) Nie taki młody wykładowca straszny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, takie wspomnienia są na prawdę piękne. :)

      Dziękuję! :) No nie aż tak. :P

      Usuń
  6. Dużo tych wszystkich zabaw i tagów, które naprawdę mają świetne tematy. W ogóle się można sporo dowiedzieć. ;)

    Gratuluję tego egzaminu. ;*

    Co do przyjaźni to ja też musiałabym wymienić kilka osób, nie umiałabym wybrać jednej. Chociaż mam dobre koleżanki, to nie mogę powiedzieć, że mam kogoś kogo nazwałabym przyjacielem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, często są to też tematy, które normalnie by nam nie przyszły do głowy. :)

      Dziękuję. :)

      Z czasem może wśród nich, któraś okaże się być prawdziwą przyjaciółką. :)

      Usuń
    2. Fajne są te tagi, zdecydowanie. ;)

      Nie wiem, ale... nie wydaje mi się. ;) Znamy się kilka, z niektórymi kilkanaście lat a jednak to nie jest to co nazywa się przyjaźnią. Choć więź zdecydowanie jakaś jest.

      Usuń
    3. Więc może jeszcze spotkasz kogoś takiego na swojej drodze. ^^ Wiem jedno - nie warto szukać przyjaźni na siłę, bo figa z tego wyjdzie. :P

      Usuń
    4. Na siłę to figa z każdej więzi będzie. ;)

      Usuń
  7. ja uwielbiam mieć dużo znajomych:) jestem towarzyska i jedna osoba jako psiapsiel to za mało dla mnie i nudno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też to uwielbiałam. Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, że aż tyle osób otaczało mnie w pewnym momencie życia. :)

      Usuń
    2. ha widzisz wtedy dopiero uświadamiamy sobie jaki mamy charakter:D że lubimy ludzi:)

      Usuń
    3. O tak, mogę śmiało powiedzieć, że lubię ludzi. :D

      Usuń
  8. Ja mam taką przyjaciółkę, znamy się od gimnazjum, potem trafiłyśmy do jednej klasy do liceum, a od jakiegoś dłuższego czasu mieszka w mieście moich studiów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świetnie, że ta przyjaźń nadal trwa. :)

      Usuń
  9. Każdy kogo spotkamy na swojej drodze wnosi coś do naszego życia. Ale niesamowite, ze choć tak te relacje się różnią, to jednak tak uzupełniają się w Twojej osobie. Pięknie napisane.
    Pozdrawiam www.nielegalna-strefa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, każda z tych osób była inna, wnosiła coś innego i przez to były mi tak bliskie. <3 Dziękuję.

      Usuń
  10. Nie znam O., ale pokochałam ją za to "Cześć, jestem O. i uciekłam z domu" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy, komu o niej opowiadam zakochuje się w niej przez to nietuzinkowe przywitanie. xD

      Usuń
  11. Oironio, bardzo podobał mi się ten post. Wiesz dlaczego? Masz u mnie ogromnego plusa oraz widać, że doskonale wiesz, kim jest przyjaciel. Warto pamiętać, że nie należy tylko i wyłącznie czerpać z kogoś, lecz z samego siebie dawać jak najwięcej..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Bardzo mnie cieszą takie komentarze. :)

      Usuń
  12. w tych czasach ciężko już o prawdziwa przyjazn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ludzie mają inne priorytety, każdy chce być chwalony i uwielbiany. Jednak uważam, że to nie wina czasów, a ludzi, którzy gubią się w natłoku oczekiwań innych wobec siebie, przez co, coraz częściej nie widzą nic poza czubkiem własnego nosa. A w przyjaźni jednak chyba chodzi o to, by przede wszystkim widzieć tę drugą osobę.

      Usuń
  13. Miałaś dużo szczęścia trafiając na takie osoby. Zawsze dobrze jest mieć przy sobie kogoś, kto wesprze, pocieszy, a czasami będzie szczerza do bólu. W naszym obecnym świecie baaaardzo trudno jest trafić na kogoś, kto nie okaże się dwulicową świnką, która kopnie nas w tyłek po uprzednim wykorzystaniu. Życzę jeszcze więcej tak świetnych ludzi, jak poprzedni, w Twoim życiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego też trzeba uważać na to, z kim się zadajemy i przed kim się otwieramy. Niestety ludzie obecnie mają nieco poprzestawiany system wartości.
      Dziękuję i Tobie również życzę samych wspaniałych osób spotkanych na drodze :)

      Usuń
  14. Ja się wychowałam w bloku na osiedlu. A że roczniki 1983-1986 to wyż demograficzny na podwórku szalało dosłownie stado Dzieciaków. Każda znajomość w Naszym życiu ma Nas czegoś nauczyć. Są w Naszym życiu takie Osoby z którymi wspomnienia sprawią, że będziemy ich pamiętać całe życie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ja też nie narzekałam na brak dzieciaków na osiedlu. :P Ale z pewnością nie było nas tyle, co w blokowisku. :D
      Oj tak. <3

      Usuń
    2. Kiedyś był ten problem, że miałam tyle Koleżanek, że nie wiedziałam, którą wybrać i z którą kiedy gdzie wyjść, żeby cała reszta się nie obraziła. Ja jestem rocznik 1986. Mam 30 lat. Dziś jest ten problem, że większość moich zdrowych Koleżanek skończyła studia, wyszła za mąż i wyprowadziła się do innych miast albo wyjechała za granicę za pracą. Do niedawna miałam trzy Przyjaciółki, ale okazało się, że mamy całkiem inne życiowe priorytety i inne podejście do życia. Ale ja nie czuję się samotna. Jestem na tyle pewną siebie i niezależną Kobietą, że do restauracji i do kina potrafię wyjść sama. I w ten sposób też mogę poznać Mężczyznę mojego życia! <3

      Usuń
    3. I to mi się podoba! Mimo wszystko nie utraciłaś pewności siebie - jesteś na prawdę silną kobietą i oby tak dalej! Jesteś na prawdę wzorem do naśladowania! :)

      Usuń
  15. Wcale ci się nie dziwię, że wymieniłaś tyle osób, bo ja też, zapytana o "najlepszego" przyjaciela nie potrafiłabym wymienić tylko jednej osoby. Mimo że niektóre przyjaźnie gwałtownie i bezsensownie się skończyły, inne po prostu wyblakły, to jednak każda była fajną przygodą swojego czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak byłam młodsza marzyłam o przyjaźniach z dzieciństwa przenoszonych do dorosłego życia. W liceum usłyszałam, że ponoć właśnie w tym okresie zawiązuje się najtrwalsze relacje. Ten okres u mnie już przebrzmiał... i choć znajomości były, to żadna z nich nie wyszła z liceum, wszystkie gdzieś tam zostały.
    Ludzie wchodzą do naszego życia i wychodzą z niego niekiedy za szybko, czasem zbyt burzliwie. Ale to piękne móc te znajomości wspominać po latach przez pryzmat pięknych momentów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zawsze mi się to marzyło, zwłaszcza gdy oglądałam filmy o takiej tematyce.
      Trzeba się cieszyć z tego, co było nam dane przeżyć. :)

      Usuń