czwartek, 28 stycznia 2016

191. Rossmannowe zakupy.

Witajcie kochani. Korzystając z ostatniego dnia mojego zwolnienia lekarskiego wczorajszego dnia postanowiłam napisać kolejny post, co by podbić trochę marnawe statystyki. :D Niestety czasu na publikację mi zabrakło, tak więc dokańczam dzieło jeszcze dziś. 
Generalnie wolne mi się przydało - wypoczęłam i przede wszystkim nadgoniłam nieźle z nauką. Gdyby nie moja przypadłość, to raczej nie byłoby szans, abym zdążyła z całym materiałem przed niedzielnym armagedonem. A tak: może i nie umiem wszystkiego na blachę, ale za to liznęłam chociaż po trochu każdego przedmiotu. W dodatku jestem o tyle w komfortowej sytuacji, że tylko jeden wykładowca zażyczył sobie minimum 50% z kolokwium. Reszta chce tylko aby z łącznej punktacji uzbierać minimum 50 - tak więc z jednego kolokwium muszę uzyskać 20/70 punktów, a kolejnego na dobrą sprawę mogłabym nie pisać wcale - stwierdzam więc, że nie ma co panikować i się spinać. Co będzie, to będzie. Najwyżej będę walczyć z poprawką - chociaż szczerze wolałabym mieć ferie. :D 
Dziś nieco dla rozluźnienia i odejścia od tych niefajnych tematów postanowiłam Wam się pochwalić rossmannowymi łupami, które zdobyłam w sobotę po badaniu krwi. Taka moja nagroda dla mnie za bycie dzielnym pacjentem!. xD

Tym razem niestety nie było mi dane trafić na mega promocje wszystkich produktów, których akurat potrzebowałam. Jedynie mydło i żel do mycia twarzy upolowałam w niższych cenach. 



Zaczynając od lewej - mydło ISANA o zapachu mango papaja. Generalnie lubię te mydła, chociaż jak mam być szczera, to szukałam różowego lub fioletowego, żeby mi ładnie do łazienki pasowało. No niestety takich uzupełniaczy nie mieli, postawiłam więc na rześki zapach mango. Mydło pachnie na prawdę soczyście i intensywnie - w kontakcie z ciepłą wodą zapach sam unosi się do nosa i co najważniejsze nie przesusza rąk (w pracy mam jakieś takie parszywe mydło, że zawsze po umyciu rąk biegnę po krem, bo mnie wścieklizna bierze przez tę suchość).

Drugi mój zakup, to coś, czego jeszcze nie miałam - żel do mycia twarzy Clean & Clear. Pamiętam szał na kosmetyki tej firmy, gdy byłam jeszcze w takim wieku, w którym mało mnie one interesowały. xD Tak czy inaczej ten żel wpadł w moje ręce, bo był najtańszy spośród żeli z peelingiem. :D A tak jak  ostatnio pisałam - skoro moja cera nie jest jakoś wymagająca, to po co przepłacać?? Jaki jest w praktyce, jeszcze nie miałam okazji sprawdzić, ponieważ wyciskam jeszcze reszteczki z poprzedniego zakupu, więc opinia na jego temat jest otwarta. ^^ Ktoś używał?

Kolejna jest farba do włosów - moje kłaczyska coraz bardziej proszą się o farobowanie, ponieważ odrosty zaczynają rzucać się do oczu. Generalnie zmieniłam nieco preferencje dotyczące koloru - podobają mi się ciemne włosy i zazwyczaj takie kolory wybierałam. Jednak mój B. od dłuższego czasu wiercił mi dziurę w brzuchu przed każdym farbowaniem, żebym została przy tych jasnych, spranych i wypłukanych rudo-brązowo-jakiś włosach, bo jemu się to podoba. xD Tak więc uległam stawiając mu warunek, iż ma razem ze mną wybrać kolor, a nie mi później marudzi, że znów jest nie ten. No i wybrał - więc przystałam na jego propozycję i już po raz drugi wybrałam kolor jasny bursztyn, który i tak wychodzi ciemniejszy niż na opakowaniu. A więc i wilk syty i owca cała. :P

Numer cztery - krem do twarzy na dzień Ziaja Liście manuka. Mam wrażenie, że już kiedyś o nim pisałam, przy okazji jakiegoś wyzwania. Niemniej jednak powtórzę, iż jest to najlepszy dla mnie krem na dzień - jest lekki, ładnie się wchłania i idealnie nadaje się pod podkład. Stosuję go również, gdy nie nakładam makijażu ponieważ ładnie nawilża moją cerę. Spotkałam się z wieloma negatywnym opiniami dotyczącymi tej serii, niemniej jednak kremu będę bronic, ponieważ mi on odpowiada. :)

No i na koniec - suchy szampon Dove, którego już opisywałam ostatnio, więc oszczędzę Wam i sobie powtarzania tego samego. Kolejny zakup jest tylko dowodem na to, iż zdania na jego temat nie zmieniłam. ^^

I tyle na dziś, zanim się jednak pożegnam mam do Was pytanie! (tak tym razem ja pytam!) Czy możecie polecić mi jakiś balsam do ciała dla skóry suchej, a nawet bardzo suchej? Skłaniałabym się nawet bardziej w stronę maseł do ciała, ponieważ wydaje mi się, że ich zbita konsystencja gwarantuje lepsze nawilżenie. Ja do tej pory używałam masła kakaowego z Ziaji, jednak po ostatnich hardych przymrozkach przestało mi ono wystarczać, a moja skóra i tak bardzo szybko robi znów sucha. 
Czekam więc na Wasze propozycje w rozsądnych granicach cenowych. :D  :)


Pozdrawiam i do "zobaczenia" po weekendzie. :)

36 komentarzy:

  1. Najpierw odpowiem na Twoje pytanie, bo znając życie zapomnę :D
    Ja używam czegoś takiego: https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/9d/e7/5d/9de75d449ac31e53715b0188ec7a2218.jpg Jest świetny! Dostałam od mojego ex jak jeszcze bywał na wyjazdach w Niemczech. Niebieski jest do kupienia u nas w drogeriach, a mam jeszcze w białej butelce, ale tego akurat nie widziałam. Co prawda biały wydaje mi się bardziej skuteczny, ale ni w ząb nie rozumiem niemieckiego więc nie wyjawię Ci czym się różnią oprócz koloru butelki xD Poza tym jak na tego typu kosmetyki są bardzo wydajne i długo skóra jest nawilżona. Na zimę jak znalazł!

    Ja ogólnie od dłuższego czasu marzę o takich zakupach. :c Powoli kończy mi się wszystko... Przez tą studniówkę boję się pomyśleć o kupnie czegokolwiek. Zachorowałam na chroniczny brak kasy :D Przynajmniej na razie...
    Ten żel do twarzy wygląda ciekawie. Ja ciągle używam kosmetyków do twarzy z linii Garniera, bo mam mega wymagającą cerę. :c
    A tak odbiegając od tematu kosmetyków to potwierdza się przysłowie, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło! Dzięki chorobie nadrobiłaś szkołę :D Życzę powodzenia na "armagedonie" i dużo zdrowia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sobie za to całkiem nieźle radzę z tym językiem. :P Hmm... Myślę, że ze znalezieniemi Nivei u nas nie będzie problemu. :)

      Hahah, jak dobrze, że studniówka jest raz w życiu. :D
      Dokładnie, pewnie jakbym dostała katar czy nawet mocniejsze przeziębienie, to i tak bym latała zasmarkana do pracy. :P Także siła wyższa musiała zastosować wobec mnie bardziej radykalne metody. :D

      Usuń
  2. Ja do ciała używam Vaseline ostatnio i jestem zadowolona, świetnie nawilżają :)
    Ziaję lubię, ale jakoś z tą Manuką mi nie po drodze, za wymagająca chyba jestem :)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym też słyszałam, w telewizji bodajże. :D
      Mi nie pasował tonik - totalnie mnie po nim wysypało. Ale kremik jest okej. :D

      Usuń
  3. Co do balsamów do ciała to ja mam tylko taki pięknie pachnący z Avonu - Attraction (czy jakoś tak) bo był w zestawie z perfumą i bardzo lubię ten zapach, a dla suchej skóry żadnych nie znam.

    Co do produktów to moja mama chyba właśnie też takie mydło kupowała, zapach ładny. ;)

    Też musiałabym pofarbować włosy, ale jakoś nie mam kiedy, poza tym niedługo ścinam więc chyba nie będę narazie kombinowała. Chociaż mi to się marzy karmelowy blond. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie też chcę najpierw podciąć, a potem zafarbować. :P

      Usuń
  4. Nie używam kremów na dzień (nie powinnam się przyznawać :D), ale ogólnie lubię tę serię z Ziaji.
    A jeśli chodzi o suchą skórę to bezapelacyjnie najlepsza jest oliwka, chociaż ja do jej stosowania raczej się zmuszam niż robię to z przyjemnością, bo nie lubię tego uczucia lepkości, a niestety oliwka jak to oliwka - jest po prostu tłusta. Z balsamów polecam Neutrogenę Intense Repair albo Intensywną Pielęgnacje z Garniera (oba czerwone), też daje radę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie właśnie też odrzuca jej tłustość. No i podobno oliwki plamią, ale nie przekonałam się o tym osobiście. Chyba nawet mam jakąś perfumowaną w szafie.
      Zastanawiałam się nad tym garinierem właśnie. :)

      Usuń
  5. Podobnie jak Alien polecam neutrogene i czerwony Garnier :) jeszcze la petit mersails zolty :)a mi się udalo upolować żel pod prysznic isana karmel &wanilia i jestem happy :D
    Buziaki :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę ich poszukać. ^^
      Ja mam żeli pod prysznic taki zapas, że w ogóle nie muszę ich szukać póki co. xD

      Usuń
  6. ja lubię kremy do rąk z Garniera:) szybko się wchłaniają:) taki czerwony zwłaszcxza

    OdpowiedzUsuń
  7. Chętnie parę rzeczy z kosmetyków przetestuje, z Ziaji miałam tylko pasty do zębów i są super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja się jeszcze nie spotkałam z tym pastami właśnie. :)

      Usuń
  8. Ładny kolorek farby do włosów :) Kusi mnie seria Liście manuka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dzięki. :) Nie polecam jedynie toniku. :P

      Usuń
  9. Świetne zakupy, znam tylko ten krem z Ziaji, ale jednak nie do końca się polubiliśmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od rodzaju cery. :)

      Usuń
  10. Widzę, że mamy podobny kolor włosów. Ja mam teraz jasny rudy, ale robiłam go w salonie fryzjerskim. Na krótkie włosy to nie aż tak drogo. Jeśli chodzi o mydło w płynie to ja lubię to miodowe z Biedronki <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się nie chce chodzić do fryzjera. :P
      Z biedronki udało mi się kiedyś takie różowe kupić i było całkiem fajne. :)

      Usuń
  11. Ta Isana o zapachu papaja okropnie mi śmierdzi... wiem, że ładnie to pachnie, ale mój nos się marszczy :) ale kupiłam i muszę wykorzystać do końca...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha! To ja tak mam z zapachem kokosa - wszyscy się zachwycają, a ja nie znoszę! :P

      Usuń
  12. Ja jak już wejdę do Rossmanna to nakupuję mnóstwo rzeczy, często na zapas :) Nigdy nie wyjdę też bez nowego lakieru do paznokci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja staram się brać tylko to, co bezwzględnie potrzebne - w moim odczuciu. ^^

      Usuń
  13. W pracy to wina mydła, a nie wody?
    Mam żel do mycia twarzy z tej serii Ziaji i jak dla mnie jest super i pięknie pachnie, więc może skuszę się i na krem, bo w sumie niedługo skończą mi się te, co mam.
    Z balsamów to lubię Garniera (miałam ten czerwony i seledynowy z mango) i mam teraz Dove z granatem, który tez jest fajny, ale chłodzący, więc... tak trochę nie w porę go kupiłam, ale tak to jest, jak się nie zna języka kraju, w którym się mieszka (a po angielsku ani niemiecku nic na ten temat nie było napisane!) XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie nie wiem.
      A ja żelu jeszcze właśnie nie miałam.
      Moja współlokatorka też sobie kiedyś na zimę kupiła chłodzący balsam, a potem się trzęsła pod kołdrą. XD

      Usuń
  14. Nie miałam żadnego z tych produktów, ale możliwe, że na ten krem z Ziaji się kiedyś skuszę ;) Balsamów niestety Ci nie polecę, bo sama nie znalazłam jeszcze idealnego...

    Pozdrawiam
    www.itakowo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że jest na niego wiele chętnych. ^^

      Usuń
  15. U mnie włączony tryb oszczędny i za mydło w płynie robi płyn do kąpieli o zapachu karmelu :P
    Co do liści manuka- kupiłam kiedyś koleżance cały zestaw kosmetyków z tych serii, ona chwali a ja muszę dopiero spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha tak też można. :D
      Kolejna chętna osoba. :D

      Usuń
  16. ciekawe produkty ;)

    zapraszam na nowy post :)
    ewamaliszewskaoff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. ja muszę sobie sprawić suchy szampon :D
    a ten krem Ziaja mnie zaciekawił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam takie cudo. Mnie uratował już nie raz. :D
      Nie tylko Ciebie, widać, że ma więcej zaciekawionych fanek. :D

      Usuń
  18. Ja zazwyczaj w Rossmannie kupuję na bieżąco, zawsze jak czegoś mi brakuje :) Dobry los zwykle mi sprzyja i zazwyczaj przeceny są na produkty, których aktualnie potrzebuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też. Tyle, że mi się zawsze kończy wszystko na raz. :P

      Usuń