czwartek, 28 stycznia 2016

191. Rossmannowe zakupy.

Witajcie kochani. Korzystając z ostatniego dnia mojego zwolnienia lekarskiego wczorajszego dnia postanowiłam napisać kolejny post, co by podbić trochę marnawe statystyki. :D Niestety czasu na publikację mi zabrakło, tak więc dokańczam dzieło jeszcze dziś. 
Generalnie wolne mi się przydało - wypoczęłam i przede wszystkim nadgoniłam nieźle z nauką. Gdyby nie moja przypadłość, to raczej nie byłoby szans, abym zdążyła z całym materiałem przed niedzielnym armagedonem. A tak: może i nie umiem wszystkiego na blachę, ale za to liznęłam chociaż po trochu każdego przedmiotu. W dodatku jestem o tyle w komfortowej sytuacji, że tylko jeden wykładowca zażyczył sobie minimum 50% z kolokwium. Reszta chce tylko aby z łącznej punktacji uzbierać minimum 50 - tak więc z jednego kolokwium muszę uzyskać 20/70 punktów, a kolejnego na dobrą sprawę mogłabym nie pisać wcale - stwierdzam więc, że nie ma co panikować i się spinać. Co będzie, to będzie. Najwyżej będę walczyć z poprawką - chociaż szczerze wolałabym mieć ferie. :D 
Dziś nieco dla rozluźnienia i odejścia od tych niefajnych tematów postanowiłam Wam się pochwalić rossmannowymi łupami, które zdobyłam w sobotę po badaniu krwi. Taka moja nagroda dla mnie za bycie dzielnym pacjentem!. xD

poniedziałek, 25 stycznia 2016

190. O tym, że strach to TYLKO wielkie oczy.

Witajcie kochani. Jak mijają Wam dni? Mi od czwartku identycznie. Podczas piątkowej wizyty u lekarza, ten wcisnął mi L4 (tak, wiem, że obecnie L4 nie istnieje i zostało zastąpione ZLA czy czymś takim) do środy włącznie, co bym się w pracy nie przewróciła. Lekarz zdiagnozował mi jakieś ciężkie przemęczenie i wysłał na kompleksowe badania krwi (czy tylko ja mam ochotę zemdleć gdy widzę pigułę zmierzającą w moim kierunku w celu ZABRANIA mi mojej krwi?? :P). No i co z tego wyszło? A no nic, bo wyniki mam "wzorowe" - wszystko w granicach norm, więc jestem zdrowa jak ryba i powinnam się tak czuć - a niestety nie do końca tak było. 

czwartek, 21 stycznia 2016

189. Q&A - ostatnia część odpowiedzi.

Witajcie kochani. Po dość sporej przerwie przychodzę do Was z kolejnym postem. Szczęściem w nieszczęściu jest fakt, iż zaliczyłam dzisiaj niestety wolny dzień od pracy i mogłam poświęcić nieco więcej czasu na bloga, niż pozwalam sobie na to na co dzień. A dlaczego niestety wolny dzień? Bo nie jest to planowany urlop, a przymusowe wolne ze względów zdrowotnych. Wczoraj miałam robione RTG zęba i powiem Wam, że jestem cholernie wrażliwa na to promieniowanie, bo już ostatnim razem, zaraz po wyjściu koszmarnie bolała mnie głowa. Tym razem było tak samo, tyle, że prześwietlenie miałam wieczorem - więc skutki odczułam dopiero rano. Ból głowy i zawroty, do tego nudności - nie byłabym w stanie wysiedzieć w pracy. Całe szczęście E. jest bardzo wyrozumiała i dodatkowy dzień wolnego nie stanowi u niej problemu. :)

środa, 13 stycznia 2016

188. Podsumowuję rok, sprawdzam stare i wypisuję nowe POSTANOWIENIA NOWOROCZNE.

Witajcie kochani. Co tam u Was? Zadomowiliście się już w 2016 roku? Czas pędzi jak szalony - mamy już drugi tydzień stycznia, a ja jeszcze nie powiedziałam ani słowa o postanowieniach! Jeśli chodzi o bloga, to tak - przyznaję się, że mam kosmiczne zaległości, ale powolutku staram się je nadrabiać. Tak więc na dziś przygotowałam dla Was dużo, ale w małych porcjach, co powinno Wam ułatwić pochłanianie tekstu. :D 
Tak więc zaczniemy od dokonania całorocznego podsumowania.
Postanowiłam każdy miesiąc opisać jednym wydarzeniem, które od razu przychodzi mi na myśl, gdy patrzę wstecz. Tak więc zaczynamy!

wtorek, 5 stycznia 2016

187.Styczniowy trening pozytywnych myśli - grudniowe wspominki na drugie urodzinki.

Witajcie w nowym roku kochani. Nie zamarzliście? Ja rozumiem, że zima i w ogóle, ale ponad piętnaście kresek na minusie, to jak dla mnie LEKKA przesada. Całe szczęście na horyzoncie ma się pojawić jako takie ocieplenie i może w końcu zaszczyci mnie śnieg. Dacie wiarę, że w nowy rok padało wszędzie, w miejscowościach wokół mnie, a u mnie nawet jeden, malutki płateczek nie raczył spaść?! No bezczelność. Mój B. śmiał się, że u mnie na wsi taka bieda, że nawet śnieg nie chce padać. :P
Dobra, śnieg śniegiem, a raczej jego brak brakiem - a ja zabieram się do miłego wspomnienia zeszłego miesiąca. ;)