sobota, 31 grudnia 2016

240. Sylwestrowe denko listopadowe.

Witajcie kochani. Jak się mają Wasze plany na dziś? Mój obecny plan, to totalny brak planu - nie mam pojęcia co będę robić dzisiejszego wieczoru - wiem tylko, że na 99% spędzę go w domu, a czy to przed telewizorem czy przed komputerem (grając z chłopakami ^^) - wszystko mi jedno, wiec co by nie było - nie rozczaruję się. :P Jedno wiem na pewno - muszę przygotować jakieś pyszne przekąski, które będziemy mogli wciągać przez całą sylwestrową noc.
Na zakończenie tego roku udało mi się stworzyć jeszcze jeden, ostatni już post, a zaszczyt ten padł na cieszącą się dużą popularnością kategorię denko. 
Tak więc zapraszam do obejrzenia dzisiejszych, sylwestrowych gwiazd, rodem z listopada. :D 

sobota, 24 grudnia 2016

239. Wyzwanie codziennych przyjemności - część druga.

Witajcie kochani. W tym cudownym, wyczekanym, ale i zabieganym dniu znalazłam chwileczkę - dosłownie chwileczkę czasu na opublikowanie dla Was nowego postu, abyście mieli co robić w tym wolnym świątecznym czasie. :D Całość zdążyłam napisać już wczoraj - poza wykonaniem ostatniego zadania, także za dużo roboty sobie na dziś nie zostawiłam. ^^
Tak więc bez przeciągania zapraszam do czytania drugiej odsłony wyzwania codziennych przyjemności.

niedziela, 18 grudnia 2016

238. DIY - słodki upominek dla każdego.

Witajcie kochani! Pozostał nam już tylko tydzień do świąt, czujecie to?? Ten czas ucieka i ani się nie obejrzymy, a będziemy po świętach. Nie wiem jak jest w Waszym przypadku, ale ja osobiście bardziej lubię czas przygotowań do świąt, niż same święta. ^^ Lubię to czekanie, szukanie prezentów, pakowanie czy strojenie domu. A same święta mijają tak szybko, że mało co jestem w stanie zarejestrować. :)
Dziś przychodzę do Was z pomysłem na szybki, słodki upominek, który z pewnością spodoba się każdemu i każdy z Was będzie w stanie go ogarnąć jeszcze przed świętami. ^^

wtorek, 13 grudnia 2016

237. Wyzwanie codziennych przyjemności - czas start!

Witajcie kochani! Czy Wam też w ciągu ostatnich dni zaczęły zamarzać nosy podczas zetknięcia z zewnętrznymi temperaturami? ;) Jak dla mnie to jest już o wiele za zimno i nawet nie chcę myśleć o PRAWDZIWEJ ZIMIE.
Jakiś czas temu obiecałam Anelise systematyczność odnośnie postów dotyczących wyzwania codziennych przyjemności, tak więc ogarnęłam się, przesunęłam pozostałe tematy na dalszy plan (a w kolejce czeka jeszcze listopadowe denko i mała niespodzianka - moje pierwsze DIY, którym postanowiłam się z Wami podzielić jeszcze przed świętami. ^^) i w pierwszej kolejności publikuję dla Was pierwszą część przyjemności, które sobie ostatnio wylosowałam. :D

wtorek, 6 grudnia 2016

236. A6W tydzień szósty - przedostatni!

Witajcie kochani! Co tam u Was? Prezenty w butach odnalezione? Mnie z samego rana nic nie spotkało, za to gdy wróciłam z pracy, w moich długich kozakach czekał na mnie kubek termiczny z naszą reprezentacją. <3 Kocham Cię mamo  Mikołaju. :D
Poza tym prawie ogarnęłam wszystkie świąteczne prezenty i w kolejny poniedziałek mam zamiar zamknąć temat i żyć już spokojnie do świąt. :D A jak sytuacja wygląda u Was?
Dziś mam dla Was przed ostatni tydzień szóstki weidera, a kolejny post z tej serii będzie postem finałowym zawierającym ogromne podsumowanie. ^^ Kto się nie może doczekać??
Póki co, lecimy z szóstym tygodniem ^^

czwartek, 1 grudnia 2016

235. O tym, co się dopiero zaczął, a już się skończył - o listopadzie.

Witajcie kochani. Piszę do Was o tej nietypowej porze, można by rzec, że w środku tygodnia, ponieważ... jestem chora. Walczyłam z przeziębieniem dzielnie, jednak dziś poległam i ostatecznie zostałam w domu, żeby porządnie się wyleżeć, wygrzać i wyzdrowieć. ^^
Listopad przeminął mi chyba najszybciej, z minionych miesięcy tego roku. Wydaje mi się, że zaledwie wczoraj cieszyłam się wolnego dnia z okazji święta Wszystkich Świętych, a dziś mamy już pierwszy grudnia. Przygotowania do świąt ruszają na całego, nawet w przypadku tych, którzy "czekają do końca". Bo przecież to grudzień, bo przecież za chwilę będą święta i po świętach. A potem jeszcze kilka dni i podczas sylwestrowego wieczoru będziemy żegnać stary i witać nowy rok. Nie wybiegając jednak za bardzo do przodu, proponuję się zatrzymać i zastanowić się, co warto zapamiętać z minionego miesiąca.

środa, 23 listopada 2016

234. A6W - tydzień piąty.

Witajcie kochani. Dzisiejszy dzień stanowczo nie należał do mnie. Z rana musiałam wypić kubek kawy dosłownie jednym duszkiem żeby postawić się na nogi. Totalnie nie miałam energii ani ochoty do pracy. A na sam koniec dnia mgła zalała wszystko wokół, tak że wracając do domu z pracy miałam wrażenie, że błądzę w jakimś garnku z mlekiem, a droga sama w sobie nie ma końca. Całe szczęście dotarłam do domu w jednym kawałku, a po rzuconej wiązance przekleństw mój humor stanowczo się poprawił. :D
Dziś mam dla Was na prawdę krótką relację z piątego tygodnia ćwiczeń, bo obejmuje ona tylko 3 dni - jak widać nie miałam jakoś weny na pisanie albo po prostu zabiegana byłam. Przynajmniej nie zmęczycie się tak bardzo podczas czytania i szybko przejdziecie do podsumowania. :D 

sobota, 19 listopada 2016

233. Październikowy róg obfitości - projekt denko.

Witajcie kochani. Dziś pomimo szarości za oknami mam bardzo dobry humor, ponieważ pierwszy raz od dwóch tygodni mogłam się wyspać. :D Genialne uczucie, co nie? ;)
Z racji dobrego humoru przygotowałam dla Was post obficie kosmetyczny. ^^
Tak jak w ostatnich miesiącach moje denko stawało się coraz uboższe, że aż zaczynało mi brakować odpowiedniego słownictwa na określenie tak małej ilości kosmetyków, tak w ostatnim miesiącu denkowe pudełko przeżywa odrodzenie swojej świetności i kompletnie się nie domyka - ku mojej i Waszej uciesze. 
Tak więc bez długiego wstępu - ponieważ sam post zapowiada się na niezbyt krótki - zapraszam do czytania. :)

czwartek, 10 listopada 2016

232. A6W tydzień czwarty.

Witajcie kochani! Przed nami kolejny długi listopadowy weekend - coś ten listopad aż za nadto nas rozpieszcza czyż nie? Chociaż w sumie powinnam napisać, że to Was rozpieszcza - bo ja oby dwa dłuższe weekendy spędziłam i spędzam w szkole. Niestety. Aczkolwiek dodatkowy wolny dzień w tygodniu zawsze jest przeze mnie pozytywnie obierany. :) A Wy macie może jakieś ciekawsze plany na najbliższe dni?
Dziś przygotowałam dla Was kolejny wpis z serii a6w - czas na tydzień numer cztery. Za nami już ponad połowa wyzwania - meta coraz bliżej na horyzoncie i teraz już na pewno nie wypada się poddawać. Tak więc zapraszam na relację. :)

sobota, 5 listopada 2016

231. O październiku, który przywitał nas zmarzniętym nosem, a pożegnał piękną, złotą jesienią.

Witajcie kochani. Jesteśmy w trakcie pierwszego listopadowego weekendu. Jeju - listopadowego! Jak ten rok szybko uciekł! Czy Wy też to czujecie, czy tylko ja mam wrażenie, jakby każdy miesiąc mijał jak jeden dzień? Aż zaczynam się bać, że ani się nie obejrzę i będę świętować czterdzieste urodziny. xD
Tak czy inaczej, na chwilę obecną postanowiłam zwolnić i cofnąć się delikatnie wstecz. Dziś chciałabym poświęcić kilka linijek minionemu miesiącowi. Bo jak wiadomo - nadal trenujemy dobre myśli, nadal szukamy szczęścia w każdym dniu i nadal wierzymy, że życie jest piękne. Z czym dobrym więc kojarzy mi się październik? 

poniedziałek, 31 października 2016

230. A6W - trzeci tydzień.

Witajcie kochani. Macie jakieś plany na dzisiejszy wieczór? Czy może jesteście już po halloweenowej imprezie? Ja mam zamiar oglądać horrory, aż nie padnę ze zmęczenia. :D  Póki co jednak cieszę się wolnym dniem, ponieważ nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam wolne bez konkretnego powodu, wyjazdu itp. Po prostu wolne tylko dla siebie i  to w dodatku w poniedziałek. <3 Nie mam zamiaru jednak obijać się bezproduktywnie - będę kończyć drugi rozdział pracy magisterskiej i przy odrobinie szczęścia i silnej woli mogę ujrzeć dzisiaj linię mety. :P 

Teraz jednak zapraszam na odrobinę motywacji do ćwiczeń, popartą niemałymi efektami. :)

sobota, 22 października 2016

229. Wrześniowe MINIdenko.

Witajcie kochani. Przede mną pierwszy wolny weekend od dwóch tygodni. Wreszcie się wyspałam, chociaż muszę się przyznać, że chyba lekko przesadziłam ze spaniem do jedenastej. :D No ale w końcu musiałam się wyspać na najbliższe dwa tygodnie, więc czuję się rozgrzeszona. ^^ Dziś mam dla was kolejny post, z serii denko. 

O ile poprzednie, sierpniowe denko zostało okrzyknięte ubogim, tak to - wrześniowe zasługuje na miano MINI. Kosmetyków jeszcze mniej niż poprzednio, aż zaczęłam się zastanawiać jakie nazwy zacznę stosować, gdy tendencja spadkowa się utrzyma - mikro, a może zapożyczę z fizyki przedrostek nano? :D Nie dramatyzując jednak i nie wybiegając za bardzo w przód zapraszam na dzisiejsze mini denko. ^^

środa, 12 października 2016

228. A6W - tydzień drugi.

Witajcie kochani. Jesień nam nie odpuszcza i nadal uparcie nas moczy i ziębi. Doszły mnie jednak słuchy, że od piątku ma być nieco ładniej, a nawet swoją obecnością ma nas zaszczycić słońce. Wyglądam więc z utęsknieniem i nie mogę się doczekać na to spotkanie. ^^ Póki co siedzę w szalu nawet w domu, ponieważ z racji mojego ogólnego osłabienia przewiało mnie i odczuwam denerwujące ciągnięcie od ucha do samego migdała. ;/ Staram się wygrzać i liczę, że do weekendu będzie dobrze. A jak tam u Was? Trzymacie się w walce z otaczającymi kichającymi i zakatarzonymi ludźmi?

Aby odciągnąć Was nieco od aury hulającej za oknem dziś przychodzę do Was z kolejnym tygodniem a6w - te ćwiczenia na pewno Was rozgrzeją! :D

sobota, 8 października 2016

227. Ostatni taki wrzesień.

Witajcie kochani. Jak znosicie pierwsze, aczkolwiek bardzo intensywne oznaki jesieni? Jak dla mnie jest już ZBYT ZIMNO i nawet nie chcę myśleć o prawdziwej zimie. Dziś rozpoczęłam pierwszy prawdziwy weekend od dwóch tygodni - poprzednie dwa spędziłam w szkole i powiem Wam, że gdy dziś rano wstałam, nie miałam pojęcia CO JA MAM ROBIĆ? Wolny weekend? SZOK. Całe szczęście szybko się ogarnęłam i z pewnością spożytkuję ten na prawdę wolny czas. 
Generalnie dopadła mnie jakaś melancholia, a może raczej jesienna depresja, ponieważ zaczęłam bardzo intensywnie odczuwać ogarniający mnie BEZSENS. Miałam kilka wizji na przyszłość, związanych z moim zawodem, jednak gdy wczytałam się w ustawę i kwestie prawne - odechciało mi się wszystkiego i zaczęłam kolejny raz żałować, że nie wylądowałam na architekturze. W pracy jakoś tak zrobiło mi się nudno, ogarnęła mnie monotonia. Brakuje mi kreatywności, kreowania, kolorów - jakby szarość zza okna wlewała się do mojego życia. Chyba z tego wszystkiego odkopię kolorowanki i zacznę naprawiać swój świat dodając mu koloru chociaż w taki sposób. 
Dziś natomiast przyszedł czas na odrobinę pozytywnych myśli związanych z wrześniem. Może i mój nastój podniesie się po takim treningu. :)

czwartek, 29 września 2016

226. A6W - pierwszy tydzień.

Witajcie kochani. Jesień wdziera nam się do codzienności coraz silniej i mimo iż w dzień można chodzić w krótkim rękawie, to poranki i wieczory coraz bardziej mnie przerażają. Wokół wszyscy kichają, a ja mając to za sobą mam nadzieję, że nieco się uodporniłam i limit przeziębień na ten rok mam wyczerpany. A jak Wasze zdrówko? Trzymacie się?
Poza tym dziś przychodzę do Was z relacją dotyczącą pierwszego tygodnia aerobicznej szóstki weidera oraz - co chyba najbardziej Was ciekawi - z pierwszymi efektami!
Postanowiłam, że PRAWIE każdego dnia zaraz po ćwiczeniach - czasem i przed - będę zapisywać swoje wrażenia i odczucia, żeby przekazać Wam jak najbardziej realne sprawozdanie z ćwiczeń. Tekst jest w 100% oryginalny, nieokrojony z emocji i przemyśleń, które kołaczą się w zmęczonej ćwiczeniami głowie. Tak więc nie przeciągając dłużej, zapraszam do czytania. :)

czwartek, 22 września 2016

225. LBA - ósma odsłona.

Witajcie kochani. Czy Wam też jest tak strasznie zimno?? Jak dla mnie taki gwałtowny spadek temperatury, to jakaś porażka. Rano nie mogę wyjść z łóżka, bo mi zimno, w pracy od rana też zimno - nawet herbata stygnie z prędkością światła, jedynie popołudnia są znośne, ponieważ wieczorem znów jest ZIMNO. O wiele łatwiej jest mi się przyzwyczaić do upałów, niż standardowych w naszym kraju temperatur. Może czas zmienić kontynent? :D

Nie wiem jak radzicie sobie z chłodem, jednak ja na rozgrzewkę mam dla Was kolejną serię odpowiedzi na pytania LBA. Tym razem przyszła pora na uporanie się z pytaniami zadanymi przez Anelise. :)

sobota, 17 września 2016

224. Aerobiczna szóstka Weidera.

Witajcie kochani. Na początku tygodnia dopadło mnie przeziębienie, jednak z racji tego, że w tym tygodniu nie miałam czasu na chorobę, to po trzech dniach mi przeszło. :D W poniedziałek totalnie zasmarkana musiałam iść do dentysty na kontrolę, w środę za to nastąpiło u mnie cudowne uzdrowienie za sprawą mojego fryzjera. <3 W czwartek miałam ortodontę, przez którego cierpiałam jeszcze cały piątek, jednak po chorobie został mi tylko kaszel. Poza tym nie czuję się już jak zwłoki. Więc jest dobrze. Dodam jeszcze, że cały czas dzielnie chodziłam do pracy i zarażałam resztę. xD Tyle z krótkiej relacji co u mnie, a teraz przejdźmy do tematu. 

Dziś będzie trochę o sporcie, a mianowicie o wyzwaniu, którego podjęłam się w celu walki z oponką, która pojawia się u mnie podczas siedzenia.
Jak wiadomo, najlepszym mechanizmem tworzącym oponkę, jest praca biurowa. A bo się siedzi jakoś krzywo - bo kto wytrzyma prosto 8 godzin? A to się człowiek zgarbi, przechyli, bo tak wygodnie i potem jest jak jest. A zawsze się dziwiłam dlaczego te kobiety w urzędach mają takie, a nie inne figury...
Nie mniej jednak postanowiłam walczyć z tym czego nie lubię, póki jest w początkowym stadium rozwoju - czyli jak to mówią, zdusić w zarodku. Podjęłam się więc wyzwania aerobicznej szóstki Weidera, o którym chcę Wam nieco opowiedzieć.

poniedziałek, 12 września 2016

223. Skromne sierpniowe denko.

Witajcie kochani. Piękna pogoda nas nie opuszcza, więc myślę, że i humory mamy piękne. Słoneczko świeci, temperatura genialna, ale oczywiście nie może być zbyt różowo - w niedziele obudziłam się z bólem gardła, który ten dzień zakończył w towarzystwie nieziemskiego kataru. Jakim cudem, pytacie? Sama nie mam pojęcia, ale w okolicy mnóstwo osób choruje właśnie na gardło, a winą za to wszystko obarcza się dzieciaki, które przyniosły do domów te skumulowane w pierwszych dniach września bakterie. :P Nie zamierzam jednak więcej marudzić i mam tylko nadzieję, że moja choroba minie równie szybko i niespodziewanie, jak się pojawiła. :D A teraz zapraszam Wasz na dzisiejszy post.
Dzisiejsze denko będzie dość ubogie, głównie z tego względu, iż dobrą połowę sierpnia spędziłam w rozjazdach i często używałam kosmetyków, które oferowały mi pensjonaty. Drugą sprawą może być fakt, że na poprzednich denkach miałam taki wysyp, iż wszystko co mogło mi się skończyć, po prostu skończyło się wcześniej, a obecnie otaczają mnie same nowe i pełne opakowania. ^^ 

poniedziałek, 5 września 2016

222. Sierpniowe wspomnienia.

Witajcie kochani.  Nie mogę w to uwierzyć, ale mamy już wrzesień. Czas pędzi jak szalony i ani się nie zdążymy obejrzeć, a będziemy stroić choinki na święta. 
Na początku wakacji postanowiłam sobie, że we wrześniu wrócę do pisania magistra. Ot i mamy wrzesień, więc nie ma zmiłuj. A pamiętam, jaka byłam szczęśliwa oddając pierwszy rozdział pod koniec czerwca - ta ulga, że teraz chwila przerwy i spokoju. Niestety wszystko co dobre szybko się kończy - tak też było z wakacyjnymi miesiącami. Tak więc pierwszego dnia września usiadłam przed komputerem, odpaliłam plik i... zaczęłam pisać. Co ciekawe szło mi nawet płynnie mimo, iż nie mam przy sobie żadnej książki (bo biblioteka taaaak daleko). Jednak to prawda, że na wypoczętym umyśle lepiej się pracuje. Odpoczęłam od nauki i co by nie było - jestem gotowa zacząć ten ostatni rok (tylko muszę jeszcze kupić ostatni w życiu zeszyt na studia :D). 
Dziś jednak nie będę pisać o przyszłości, a o tym co już za nami - zapraszam na wspomnienia z sierpnia. :)

środa, 31 sierpnia 2016

221. Libster nadal żywy - witam po raz siódmy.

Witajcie kochani. Jak minęły Wam te ostatnie dni wakacji? Ja weekend spędziłam na maksa korzystając ze słonecznej pogody, w niedzielę zawitałam nawet nad jeziorem, gdzie PIERWSZY RAZ tego lata mogłam się wykąpać - woda była idealna. Od poniedziałku wróciłam niestety do pracy i nadal nie mogę przestawić się z trybu "oszczędzanie energii", na tryb "praca". Całe szczęście na horyzoncie mamy kolejny ciepły weekend, który zapowiada się całkiem ciekawie. 
Dziś przychodzę do Was z pierwszą serią odpowiedzi na pytania zadane w LBA przez Creatorkę. Co by nie robić mega długaśnych postów (same długaśne wystarczą) postanowiłam odpowiadać na każdą nominację w osobnej notce - więc może mi się to trochę przeciągnąć, jednak spokojnie, jak obiecałam - na wszystkie pytania udzielę odpowiedzi. :) 
Nie przeciągając - zaczynam!

piątek, 26 sierpnia 2016

220. Darłówko.

Witajcie kochani. Wróciłam z ostatniej wakacyjnej podróży tegorocznego lata <smuteczek>. Co nie oznacza, że skończyłam z leniuchowaniem, bo przecież przede mną jeszcze cały weekend - i to jaki! Temperatura praktycznie od wczoraj daje się mocno we znaki do tego stopnia, że już wczoraj zdążyłam sobie zjarać dekolt. xD Co by nie pozostać opaloną tylko z jednej strony, dziś podczas pisania posta, na słońce wystawiam swe plecy. ^^ 
Póki pamiętam, chciałam jeszcze podziękować za nominacje do LBA. Z moich informacji wynika, że zostałam nominowana przez trzy osoby (wow!), za co dziękuję! Nominowali mnie Creatorka, Anelise oraz Ten w okularach. Jeśli zdarzyłoby się, że otrzymałam nominację od kogoś jeszcze, proszę o info, ponieważ po moich wakacjach dopiero powoli ogarniam Wasze blogi i pewnie kilka dni mi zejdzie, zanim będę ze wszystkim na bieżąco. A na każdą nominację chętnie odpowiem. :)
Dziś jednak zabieram Was nad morze, za sprawą krótkiej relacji z mojego wypadu do Darłówka. 

czwartek, 18 sierpnia 2016

219. Z lekkim poślizgiem - lipcowe denko.

Witajcie kochani! Jak czujecie się po długim weekendzie, a już o krok od kolejnego wolnego? Mi ten tydzień mija bardzo szybko - z czego się poniekąd cieszę, ponieważ w sobotę znów uciekam. Tym razem nad morze. Mam nadzieję, że trafi mi się chociaż jeden dzień ładnej pogody. :P (no już nie będę tak przesadnie wymagająca) A jak tam Wasze wakacje? Jesteście po, w trakcie czy jeszcze przed wielkimi wyjazdami oczekując z wytęsknieniem pięknej pogody? :) Powiem Wam szczerze, że tegoroczne lato zniechęciło mnie do tego stopnia, iż na przyszły rok zaczęłam poważnie planować wakacje na jakiejś gorącej wyspie, co by raz a dobrze trafić z pogodą. :D 
A dziś przychodzę do Was z dość obszernym denkiem - więc zapraszam do czytania. ^^

piątek, 12 sierpnia 2016

218. Zakopane.

Witajcie kochani! Co tam u Was słychać na półmetku wakacji? Ja właśnie wróciłam z pierwszej części wakacyjnego wypoczynku i chętnie pojechałabym tam znów, choćby zaraz. Co prawda pogoda nam się troszkę skiepściła, jednak optymistycznie nadal wierzę, że jeszcze będzie gorąco, w tym roku... w te wakacje... generalnie w tym miesiącu... Najlepiej po dwudziestym. :D 
Wiem, że biorąc pod uwagę kolejność dodawanych przeze mnie postów, dziś powinnam uraczyć Was deknową porcją zużytych kosmetyków. Jednak przepełniona pozytywnymi emocjami postanowiłam podzielić się z Wami wrażeniami przywiezionymi z podróży - póki są jeszcze świeżutkie i gorące, niczym poranne bułeczki. ^^ 

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

217. Trening pozytywnych myśli - wspominam lipiec i sportowe rekordy.

Witajcie kochani! Pogoda nam się skiepściła, mam jednak nadzieję, że to taka cisza, przed wybuchem upałów - ponieważ przede mną ostatnie cztery dni pracy przed tym wyczekanym urlopem. Powoli przygotowuję się do pakowania i kompletuję rzeczy niezbędne z serii "ażeby nie zginąć w górach". xD Jednak bądź bo bądź - walizeczka nadal pusta. Generalnie mój B. jest święcie przekonany, że zmieścimy się w jedną walizkę. We dwie osoby! Na 5 dni! W góry! Delikatnie mówiąc mam wrażenie, że oszalał i nie mam pojęcia jak to zrobimy, ale okej... Podczas pakowania zacznę wierzyć razem z nim (albo kompletnie stracę wiarę, gdy pakując tylko siebie zajmę więcej niż połowę miejsca). 
Dziś przygotowałam dla Was posumowanie lipca. A był to na prawdę dobry miesiąc!

poniedziałek, 25 lipca 2016

216. Nie rozumiem.

Witajcie kochani. Można powiedzieć, że lato powróciło, ale żeby nie było za pięknie, to oczywiście po weekendzie. Miałam takie plany na weekend! Chciałam się opalać, jechać nad jezioro, a tu co?? A no było ciepło, nawet parno, ale słońca brak. Całe niebo zasłane pierzynką z chmur. O zgrozo. Za to wraz z poniedziałkiem wróciły upały, oczywiście w momencie, gdy trzeba siedzieć w biurze. Ale dobrze, już nie narzekam. Jak jest ciepło, to niech już tak zostanie, przynajmniej do września. 
Zanim zaczęłam pisać, zastanawiałam się jaki temat dziś poruszyć, bo fakt faktem - dawno AŻ tylu postów w jednym miesiącu dawno nie było. :D Wahałam się pomiędzy kolejnym punktem wyzwania, a napisaniem czegoś zupełnie od siebie - postawiłam na to drugie. 

wtorek, 19 lipca 2016

215. Moją pasją jest... [10/30]

Witajcie kochani. Dziś piszę do Was w wyjątkowych warunkach, gdyż pierwszy raz postanowiłam wywlec się z komputerem na zewnątrz, co by wykorzystać czas dwojako - pisząc nowy post i łapiąc nieco cieplutkich promyczków słońca. (już nie chcę wspominać o mojej bladości tego lata - "rok 2016 rokiem białej facjaty", ale czy nie mówiłam już, że marzy mi się śniada karnacja??). Bądź co bądź w jakości mojego pisania zapewne różnicy nie ujrzycie, ale całą sobą przesyłam Wam ciepełko spadające na moje prawe ramie. :D 
W temacie dzisiejszego wpisu chciałam powrócić do pewnej bardzo ciekawej, aczkolwiek zapomnianej serii The Pillovers Challenge. Wstyd się przyznać, ale po około roku od publikacji wyzwania przez Lusię (które to miało zakończyć się wraz z końcem 2015 roku), dziś będę mogła powiedzieć, iż mam za sobą JUŻ 1/3. xD  
Tak więc dziś przyszedł czas na temat numer 10, czyli "moją pasją jest..."

piątek, 15 lipca 2016

214. Wroclove - ostatni przystanek.

Witajcie kochani! Jak Wasze nastroje u progu weekendu? Ja mimo zmęczenia całym tygodniem i ostatnimi ulewami, mogę stwierdzić, że jest pozytywnie, bo wreszcie wyszło słońce i zanosi się na chociaż chwilowe polepszenie pogody. Wczorajsza ulewa, która u mnie trwała bite 24 godziny przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Nie dość, że musiałam latać w tym deszczu po mieście - bez parasola, ponieważ przez wiatr zginął śmiercią tragiczną, to po powrocie do domu okazało się, że puściła mi uszczelka w oknie i cała woda, którą wiatr zacinał w północną ścianę wlewa mi się na parapet. Istny armagedon. Całe szczęście miałam w pogotowiu całe tony ręczników, a nocą przestało już padać, także nie obudziłam się w jeziorze. 
Co by odpocząć od deszczów, dziś zabiorę Was na wycieczkę do słonecznego Wrocławia. :)

wtorek, 12 lipca 2016

213. Czerwcowe denko.

Witajcie kochani! Lato powróciło (chociaż na chwilę), a wraz z nim chęci do życia i mnóstwo energii - mimo, iż jestem wiecznie niewyspana. Mam nadzieję, że taka pogoda będzie już przeważać do samego końca wakacji i jadąc na urlop będę narzekać na upały, a nie na deszcz.
Właśnie pro po urlopu - ogarnęliśmy się z B. życiowo i zdecydowaliśmy, że najpierw jedziemy w góry, a potem nad morze. Także z początkiem sierpnia odwiedzimy Zakopane - gdzie jeszcze w życiu mnie nie było, a końcem sierpnia zabalujemy tradycyjnie nad polskim morzem. Mam nadzieję, że aura będzie sprzyjać razy dwa. ^^
Nie przeciągając dłużej przedstawiam Wam bohaterów dzisiejszego denka. ^^

poniedziałek, 4 lipca 2016

212. Trening pozytywnych myśli - wspomnienia codzienne i sportowe.

Witajcie kochani! Pierwszy tydzień moich wakacji od studiów minął, a ja na swoją listę rzeczy, które udało mi się zrobić, mogę wpisać jedynie posprzątanie jednego pokoju <brawo ja>. Generalnie w robieniu czegokolwiek dla siebie skutecznie przeszkadzają mi nadgodziny w pracy i już nie mogę doczekać się sierpnia, kiedy to pójdę na urlop. :P Generalnie co do wakacyjnych planów, to miotamy się z B. niesamowicie i co chwilę zmieniamy zdanie, jak typowe BABY! (mi to jeszcze przystoi, ale jemu???) Także co, gdzie i jak sama pewnie dowiem się przed samym urlopem, gdy nie będzie już opcji zmiany zdania. :D A jak tam Wasze wakacyjne plany?
Kierując się powoli w stronę tematu posta informuję, iż dziś przyszedł czas na comiesięczny trening pozytywnych myśli. Tak więc do dzieła!

niedziela, 26 czerwca 2016

211. Wroclove - część druga, czyli malutkie drzewka, ogromne karpie i miniaturowe pociągi.

Witajcie kochani. Uczniowie w piątek rozpoczęli wakacje - wczoraj rozpoczęłam i ja! Mam za sobą ostatni egzamin i mogę śmiało powiedzieć, że pożegnałam się z uczelnią przynajmniej do końca września.
Aby uczynić wczorajszy dzień jeszcze lepszym nasi chłopcy zwyciężyli ze Szwajcarami, jednak po na prawdę zaciętej walce, przez którą prawie dostałam zawału, a rzuty karne oglądałam dosłownie na kolanach. :D Przed strzałem Milika przeprosiłam go nawet za wszystkie bluzgi i obiecałam, iż w moim pokoju zawiśnie jego plakat, jeśli tylko nie spieprzy tego strzału. xD Tak więc dziś...szukam plakatu Milika! :P
Poza tym do dobrych informacji mogę dopisać fakt, że wreszcie udało mi się nakreślić termin urlopu wakacyjnego, także widzę jakiś jasny punkcik w tej całej urlopowej bieganinie. Póki co cieszę się, że wracając z pracy wreszcie będę mogła cieszyć się pogodą, zamiast zajmować się książkami. ^^

Jeśli chodzi o temat posta, to dziś postanowiłam przygotować dla Was kolejną część relacji z Wrocławia - tym razem będzie o małych drzewkach, ogromnych rybach i miniaturowych pociągach. :)

czwartek, 16 czerwca 2016

210. Majowe denko.

Witajcie kochani! Pragnę dziś Was przywitać radosną informacją, iż promotor zaliczył mi rozdział i to bez żadnych poprawek. :D Ogromny kamlot spadł mi z serca i teraz nawet ta trwająca sesja zbytnio mnie nie zatrważa. W pracy - jak wiadomo zaczął się sezon urlopowy i przez to mam nie tylko urwanie głowy, ale i rąk i nóg, no i generalnie musiałabym się "rozpięciorzyć" (pochodna słowa rozdwoić xD) żeby ogarnąć wszystkie zadania. Ale jest śmiech i miła atmosfera, więc z pięknym ARMAGEDON na ustach jakoś dajemy radę - jeszcze. Oczywiście nie gwarantuję, że po sezonie urlopowym nie będę musiała zaopatrzyć się w jakieś tabletki na obniżenie ciśnienia. xD Póki co żyję, pracuję, uczę się, a moja kość ogonowa ma się całkiem nieźle i praktycznie już nie daje o sobie znać. :)
Dziś przychodzę do Was z najbardziej rozchwytywanym tematem, czyli z majowym denkiem. Spokojnie, nie jest ono tak obfite jak poprzednie. :D 

sobota, 4 czerwca 2016

209. Majowy trening pozytywnych myśli + sportowe podsumowanie miesiąca.

Witajcie kochani. Czy Wy też macie wrażenie, że pogoda leci sobie ostatnio w kulki? Cały dzień, gdy siedzę w pracy świeci piękne słońce i niesamowicie grzeje, za to gdy wychodzę i marzę, o tym, aby resztę dnia spędzić w ogrodzie - zaczyna padać, chmurzyć się i nadchodzi burza. ;/ Jestem tym wszystkim - delikatnie mówiąc - zniesmaczona. Już nawet zaczęłam rozpaczać, że jeszcze nigdy o tej porze roku nie byłam tak blada. :P
Jeśli chodzi o newsy z mojego życia, to w zeszły piątek spadłam ze zjeżdżalni na kość ogonową. W pierwszym momencie miałam wrażenie, że umarłam i nigdy w życiu nie czułam silniejszego bólu, po chwili jednak zaczęło mi przechodzić, chociaż po dzień dzisiejszy nie mogę się schylać, ponieważ wszystko mnie jeszcze boli. Mama pocieszyła mnie, że może to potrwać nawet kilka miesięcy - słodko.
Na pocieszenie mamy weekend, jest ciepło i jeszcze nie ma burzy, więc czym prędzej piszę i uciekam łapać promienie słoneczne. :D

środa, 25 maja 2016

208. Wroclove - pierwszy przystanek: szukanie krasnali.


Witajcie kochani. Wreszcie się zmobilizowałam i napisałam dla Was kolejny post, który sprawił mi radości co nie miara, ale o tym za chwilę.
Obecnie czuję się strasznie zmęczona psychicznie z racji tej #$%#&* pracy magisterskiej, której to nienawidzę całym sercem i mam ochotę spalić ją jeszcze przed wydrukiem. Jedynym pocieszeniem jest piękna pogoda za oknem i wizja, iż za miesiąc będę miała wakacje od studiów - chociaż coś. Póki co, przez ten miesiąc czeka mnie nie lada męczarnia i z magisterką i z niemieckim i z jeszcze jednym pięknym przedmiotem o nazwie portfel inwestycyjny. Wrrr, grrr, brrr... Całe szczęście udało mi się przepisać ocenę z zaawansowanej rachunkowości z licencjatu i chociaż ten przedmiot mam z głowy. Bądź co bądź - osobiście wiem, że gdy tylko promotor zaakceptuje mi ten cholerny rozdział, to wszystkie inne problemy przestaną mieć znaczenie i nawet ten portfel jakoś przełknę. :D
A cóż teraz przede mną? A przede mną długi, skrócony weekend. W tym tygodniu nie idę już do pracy, ale za to z otwartymi ramionami, u progu weekendu przywita mnie szkoła. Zawsze to jeden zjazd bliżej zakończenia. ;) Wolny czas mam zamiar wykorzystać na skończenie rozdziału i obiecuję Wam, że jutro tego dokonam! :P
Poza tym przypominam tylko, że jutro dzień mamy! A dziś? A dziś mija 7 lat mojego związku z B. ^^ <3
Kończąc tą nie lada przechwałką przechodzę płynnie to tematu dzisiejszego postu...

wtorek, 17 maja 2016

207. Kwietniowe denko.

Witajcie kochani. Córa marnotrawna wróciła, ale niestety nie obiecuje poprawy. Tak, wiem NIE MAM CZASU - tak powinno brzmieć moje drugie imię. Ale tym razem jakoś daję radę, zaglądam tutaj codziennie i nie przemęczam się ponad siły - wszystko w granicach rozsądku. Jedyne, co teraz mnie goni, to pierwszy rozdział magisterki. Mam go oddać do połowy czerwca - chciało by się powiedzieć, że to całe mnóstwo czasu, ale nie w przypadku, gdy się pracuje i całe osiem do dziewięciu godzin dziennie przepada - a można by w tym czasie pisać. ;) Także wzięłam się ostro do roboty i postanowiłam, że oddam rozdział promotorowi do końca maja, bo na pewno się czegoś uczep i przynajmniej będę miała czas na poprawki. A teraz pozostawiając za sobą stresujące tematy zapraszam na przedługaśny kosmetyczny post. ;)

czwartek, 5 maja 2016

206. Trening pozytywnych myśli - wspominam kwiecień.

Witajcie kochani. Wróciłam z majówki cała i zdrowa, no i dodatkowo bardzo szczęśliwa i zadowolona z wypadu do Wrocławia. Przez cały weekend chodziliśmy po różnych zakątkach miasta i na pewno uraczę Was dość obszerną relacją z tego wyjazdu, jednak najpierw musicie dać mi nieco czasu - bo tego jak zwykle mi braknie. W sumie powinnam się już przyzwyczaić, jednak czuję okropny dyskomfort z powodu zaległości blogowych - nawet jeśli ich powodem jest mój wyjazd. Nie lubię i nie umiem Was zaniedbywać, o! :D Także, gdy tylko mam czas, ponad to, co muszę zrobić priorytetowo - siadam do komputera i staram się nadgonić. Powiem Wam jeszcze, że wraz z majem, moim wyjazdem i kolejnymi czekającymi mnie wydarzeniami mam tyle pomysłów na posty, że musiałabym chyba wziąć tydzień wolnego w pracy, żeby całość ogarnąć. xD Na domiar złego czas tak szybko ucieka, że w kolejny weekend mam już zjazd na uczelni - czyli na horyzoncie pojawia się kolejny pochłaniacz czasu. Nie wiem czy jeszcze kiedyś będę mogła napisać Wam, że "cholernie się nudzę" - a nieraz na prawdę tęsknię za takim stanem rzeczy. Także póki macie czas na nudę - cieszcie się i radujcie, bo potem o nudzeniu się w spokoju będziecie mogli tylko pomarzyć. :D 
Kończąc przydługawy wstęp przechodzę, że kwietniowych wspominek, pamięta ktoś jeszcze, co się wtedy działo??

wtorek, 26 kwietnia 2016

205. Buc zawsze będzie bucem.

Witajcie kochani! Dziś bez przydługawych wstępów - ponieważ mój wykładowca, WCZORAJ przełożył mi kolokwium z ósmego maja, na TEN czwartek - co jest totalną pomyłką, gdyż nawet nie pomyślałam o tym, żeby chociaż dotknąć notatki - tak więc czas ucieka, wieczność czeka (jak to mawiał ksiądz w szkole średniej - i to chyba jedyne co zapamiętałam z jego lekcji religii :P). Generalnie staram się coś ogarniać od wczoraj, ale z bólem serca stwierdzam, że to będzie hit, jeśli zdam. Dodatkowo Pan wykładowca oznajmił, iż poprawka będzie ustna! Także tyle o ile człowiek na teście jest coś w stanie ustrzelić, tyle przy odpowiedzi ustnej, bez cholernie obszernej wiedzy - tematu nie ogarnie. Także ja uciekam trochę się uczyć, a trochę liczyć na cud, a Was zostawiam z postem pisanym na raty - trochę wczoraj, trochę dziś. :D Ale jest!


czwartek, 21 kwietnia 2016

204. Nie chce Ci się? Więc właśnie dlatego, to zrób!

Witajcie kochani! Jak Wasze przygotowania do weekendu? Ja już nie mogę się doczekać jutrzejszego popołudnia, kiedy po obiedzie walnę się na wyrko i będę robić wielkie NIC. Ot taki mały detoks od wszystkiego. Cały tydzień wmawiam sobie, że pójdę wcześniej spać i się wyśpię, a wychodzi jak zwykle - z dnia na dzień jestem coraz bardziej zmęczona i najchętniej po pracy (albo lepiej - w pracy) przeleżałabym resztę dnia. Jednak... nie robię tego. A dlaczego? A no właśnie o tym chciałam napisać. 

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

203. Pierwszy denny post.

Witajcie kochani. Wróciłam do żywych - nie wiem na jak długo, ale wróciłam, co najważniejsze. Jestem po kolokwium, a następny zjazd mam dopiero za miesiąc - czyż to nie piękne? Co prawda byłoby piękniej, gdyby niczym cień, nie kroczyła za mną praca magisterska, ale cóż. Nie można mieć wszystkiego. Obiecałam sobie, że podczas tego "wolnego" wezmę się za nią porządnie i oddam ten pierwszy rozdział. Generalnie nie wiem czy mam się śmiać, czy płakać, ponieważ tylko moja grupa, na zaliczenie semestru musi oddać pierwszy rozdział. W przypadku reszty - w większości mają oddać jedynie spis treści, a są też grupy, które DO WRZEŚNIA mają się zastanowić nad tematem. o.O Z jednej strony się cieszę, że jest taki nacisk, bo to faktycznie bardziej motywuje i może nie będę musiała robić wszystkiego na ostatni moment, ale z drugiej... jejku, mam tyle rzeczy na głowie, że ta praca to taka kula u nogi.
Odchodząc do tematów przytłaczających, pochwalę Wam się, że wreszcie, po kilku podejściach uda mi się odwiedzić Wrocław. :D Tak! I to w majówkę. Już na początku kwietnia zaczęłam naciskać na B., że w tym roku musimy gdzieś pojechać. Pierwszą opcją było jakieś SPA, bo zamarzyło nam się rozpieszczanie masażami, baseny, sauny itp., ostatecznie jednak, nie mając konkretnych preferencji nasunął nam się zapomniany nieco Wrocław. I powiem szczerze, że głównym motywem przyciągającym jest to słynne Afrykanarium. :) Tak więc, hotel zarezerwowany, pogoda zamówiona - pozostaje tylko czekać. ^^ A jak Wasze plany? 
Przechodząc do posta - wreszcie - dziś chciałabym zmierzyć się na własnej skórze ze znanym wszystkim "denkiem". 

sobota, 9 kwietnia 2016

202. Trening pozytywnych myśli - marzec 2016.

Witajcie kochani. Aż chciało by się napisać - witajcie po stu latach mej nieobecności, jednak nie zniknęłam na aż tak długo. Dłonie mi się nie pomarszczyły, a włosy nie posiwiały - więc zdecydowanie nie było mnie krócej. Przyznaję się bez bicia - nie mam teraz za bardzo czasu na bloga. Rano jestem w pracy, po południu wracam już nieco zmęczona - jednak daję sobie około 30 minut na bloga i sprawdzenie co u Was, później siadam do nauki - ot pierwsze kolokwia przede mną. Dodatkowo ostatnio częściej widujemy się z narzeczonym, u którego również częściej nocuje - nie zabierając komputera, przez co mój kontakt z Wami jest utrudniony.
Przede mną również dwie komunie, przez co nieco czasu poświęcam na zakupy i szukanie odpowiednich wdzianek. :P I jak widzicie - jakoś tak się schodzi, że brakuje czasu na napisanie tego kolejnego posta - tak więc dziś korzystam z wolnego weekendu i nadrabiam, chociaż w minimalnym stopniu swoje zaległości. A poza tym - jeśli tęsknicie, to jestem prawie codziennie na IG i TT. :P
Dziś - jak co miesiąc, tradycyjnie, pozytywnie - szukam szczęścia napotkanego w marcu. :)

poniedziałek, 21 marca 2016

201. Życzenie śmierci.

Witajcie kochani. Jak tam Wasz weekend? Mój minął tak szybko, że dziś rano, gdy zadzwonił budzik, w pierwszej chwili byłam na siebie zła zadając sobie pytanie "po co nastawiłaś ten budzik na weekend". Serio byłam święcie przekonana, że jest sobota albo niedziela. xD Całe szczęście dość szybko przytomniałam, czytając na wyświetlaczu PONIEDZIAŁEK i koniec końców wygramoliłam się z łóżka dość sprawnie. 
Dziś przychodzę do Was z tematem nad którym załamuję ręce i brak mi totalnie słów, by to komentować - niemniej jednak, spróbuję. 

środa, 16 marca 2016

200. Stary kawaler.

Witajcie kochani! Dziś oto przypadł dzień publikacji dwusetnego posta! Aż nie sposób zliczyć słów i liter, które dla Was tutaj wypisałam. Minęły ponad dwa lata, a ja wciąż tutaj jestem i wciąż mam ochotę pisać (to chyba dobrze). Pamiętam, jak zaczynając widziałam na blogu jednej z dziewczyn liczbę ponad dwustu postów - zastanawiałam się wówczas czy i jeśli tak, to kiedy uda mi się dobrnąć do tego momentu? I oto jestem u progu dwusetki - życzę sobie z tego miejsca kolejnych dwustu postów tutaj, a Wam cierpliwości i wytrwałości w czytaniu. ^^
Wczoraj zaplanowałam sobie, iż dziś coś napiszę, jednak nie planowałam niczego konkretnego. Dziś mimo słońca za oknem mój humor został nieco nadszarpnięty - jednak niektórzy są na tyle żałośni i nie warci tego, by wspominać o nich kiedykolwiek, tak więc pominę ten epizod, który i tak skwitowałam śmiechem. 
A dziś na tapetę rzucę post ukazujący nieco komiczną stronę sylwetki starych kawalerów (opis wynikający z moich obserwacji). Nosiłam się z tym tematem już jakiś czas i ot dziś postanowiłam wcielić go w życie. ^^

niedziela, 13 marca 2016

199. Kosmetyczny misz-masz.

Witajcie kochani! Znów dość długo mnie nie było. Cóż mogę powiedzieć? Obowiązków więcej, niż wolnego czasu. Dodatkowo internet wrócił do mnie dopiero w czwartek - także wcześniej i tak nie było szans na nowy post. Dziś za to nadrabiam niedobory wolnego czasu - wykładowca się rozchorował i odwołał nam dzisiejsze zajęcia. Dodatkowo w planie nie mieliśmy żadnych innych zajęć, co równa się wolnej niedzieli. ^^ Dlatego też po wyspaniu się, zjedzeniu strasznie kalorycznego śniadania oraz pysznego obiadu postanowiłam usiąść do bloga i nadrobić (chociaż w części) zaległości, które narobiły mi się przez ostatnie dni. 
Dziś, w ramach rekompensaty mojej długiej nieobecności mam dla Was post, o tym , co kobietki lubią najbardziej - czyli o kosmetykach. ^^

niedziela, 6 marca 2016

198. Trening pozytywnych myśli - wspominam luty.

Witajcie kochani! Na wstępie przepraszam za moją długą nieobecność i już się z niej tłumaczę. Po pierwsze – szkoła. Zaczęłam drugi semestr i wedle postanowienia – próbuję uczyć się na bieżąco, aby nie zajechać się, gdy przyjdzie do zaliczenia. Po drugie – praca. W dniu, w którym planowałam napisać nowego posta musiałam zostać w pracy do 20.30. W sumie nie jest to tak, że trzymano mnie tam siłą. Pani K. po prostu poprosiła o pomoc, ponieważ nie za bardzo ogarnia sprawozdania, które trzeba oddać do urzędu skarbowego końcem marca i z pewnością sama się z tym nie wyrobi, więc zostałam. Teraz mam dla Was czas, mam ochotę i chęć do pisania, ale nie mam jednej bardzo istotnej w tym wszystkim rzeczy – dostępu do Internetu. Pech chciał, że wczoraj po południu ten skubaniec (Internet) uciekł i wrócić nie zamierza, a jedyny dostęp jaki mam, to ten w telefonie. Chociaż już nawet przy dodawaniu komentarzy z telefonu dostaję białej gorączki – bo raz mi się komentarze wyświetlają, a za chwilę już połowy z nich nie ma i ostatecznie POJĘCIA NIE MAM komu już odpisałam, a komu nie. Co by nie było, mam nadzieję, że mama jutro zadzwoni do naszych rodzimych pomarańczowych dostawców Internetu i sprawa się rozwiąże. Chyba, że Internet stwierdzi, że skoro weekend się skończył, to pora wracać i sam przyjdzie (w co szczerze wątpię). 

Bądź co bądź, mimo niesprzyjających warunków internetowych postanowiłam powspominać te lepsze dni, gdy takich problemów na głowie nie miałam. A więc wspominam LUTY.

czwartek, 25 lutego 2016

197. Pierwsze zetknięcie z ortodoncją - potwierdzam fakty i obalam mity.

Witajcie kochani! Czy u Was, w dniu dzisiejszym również pogoda zwariowała? U mnie przez cały dzień naprzemiennie padał, a wręcz sypał śnieg i świeciło piękne słońce, które po chwili wszystko topiło. Po dziesięciu minutach znowu śnieg i znów słońce - i tak cały dzień. Trzeba było na prawdę wyczuć moment, żeby wyjść na zewnątrz. 
Poza tym wczoraj byłam tutaj nieobecna, z powodu mojej pierwszej wizyty kontrolnej u ortodonty, po której postanowiłam nocować u mojego B. Z tego względu na jakiś czas dajemy odpocząć wyzwaniom i tematom z listy, a zajmujemy się moją własną weną twórczą pod postacią opisu wrażeń związanych z pierwszymi sześcioma tygodniami noszenia aparatu. 

wtorek, 23 lutego 2016

196. Rzeczy, za które jestem wdzięczna. [9/30]

Witajcie kochani! Jak mijają Wam nieco cieplejsze dni? Gdy dziś byłam na mieście i stanęłam w słońcu, to zrobiło mi się na prawdę cieplutko. <3 Niestety chyba przez taką zmianę temperatury nabawiłam się jakiejś infekcji, ponieważ od wczoraj drapie mnie gardło. A jeśli to nie wina temperatury, to na pewno mojego brata, który pierwszy zaczął chrząkać. Na pewno przytargał coś ze szkoły. :P Bądź co bądź - obecnie siedzę pod kocykiem i leczę gardło herbatą z miodem i cytryną. Kurcze, tak dawno nie piłam takiej herbaty, że zapomniałam jakie to dobre! <3
Dziś z braku weny twórczej postanowiłam ruszyć dalej wyzwanie biorąc się za kolejny temat - Rzeczy, za które jestem wdzięczna. 

niedziela, 21 lutego 2016

195. Chciałabym...

Witajcie Kochani! Jak mija Wam weekend? Ja wczoraj zaliczyłam rodzinną imprezę w moim domu, niestety nie dotrwałam do końca, gdyż goście zabalowali do godzin grubo po północy, a mój organizm - przestawiony na tryb pracownika biurowego, nie jest już w stanie tak długo siedzieć. xD 

Powiem Wam szczerze, że borykam się dziś z brakiem weny. Generalnie dzień jest taki mułowaty - z rana padało, teraz jest pochmurnie, a gdy nie ma słońca, to i mi jest jakoś bliżej do łóżka, niż do czegokolwiek innego. Postanowiłam jednak nie poddawać się bez walki i mimo wszystko, coś dla Was napisać.

środa, 17 lutego 2016

194. Najlepszy przyjaciel, jakiego miałam. [8/30]

Witajcie kochani. Ostatnio obiecałam Wam, że przez najbliższe dwa tygodnie będę tutaj częściej - no i jestem. Chociaż dni wolne od nauki mijają błyskawicznie, to ja sukcesywnie wykreślam z listy, rzeczy, które postanowiłam zrobić podczas tego luźniejszego dla mnie czasu. Zdecydowanie powinnam umieścić na tej liście zadanie pod tytułem "Wyspać się", jednak póki co - wolę realizować bardziej efektywne punkty. 
Zanim przejdę do głównego tematu notki, chciałabym ogłosić wszem i wobec, wszystkim, którzy trzymali kciuki za to, by mój młody wykładowca miał dobry humor podczas sprawdzania mojej pracy, że już mogą przestać i... że chyba podziałało, ponieważ zamiast spodziewanych pięciu punktów z kolokwium dostałam... 27!!! :D Czyli nieco więcej, no i wreszcie mogę napisać z ulgą i niekrytą satysfakcją, że POPRAWKI NIE BĘDZIE! <3 
Kończąc niekrytą fascynację moją sesją, która w tym roku przyprawiła mnie o taki nadmiar emocji, jakiego nigdy w tym czasie nie doświadczyłam, przejdę do głównego tematu (wreszcie). Z racji tego, że oczywiście kreatywność zazwyczaj chodzi w parze z TOTALNYM BRAKIEM CZASU na pisanie, a nadmiar czasu powszechnie kojarzony jest z BRAKIEM WENY, postanowiłam wspomóc się w tej kwestii, dawno rzuconym gdzieś w kąt wyzwaniem The Pillowers Challenge, które postanowiłam dokończyć w 2016. roku.

poniedziałek, 15 lutego 2016

193. I'm back!

Czytając tytuł poprzedniego posta, tego powinnam zatytułować "Gdzie się podziała Oiornio?". Otóż to - chociaż wpadałam tutaj co jakiś czas, pisząc chociaż kilka komentarzy, to generalnie ostatni post pojawił się tutaj pierwszego lutego. No cóż brawo ja. Jednak po dość hardcorowych kolokwiach postanowiłam, że muszę przysiąść na dupsku przed ostatnim kołem i porządnie wziąć się za naukę. Odstawić na bok pierdołki i priorytetowo zająć się tym co najistotniejsze. I powiem Wam, że się opłaciło. :)

poniedziałek, 1 lutego 2016

192. Gdzie się podział styczeń? - czyli trening pozytywnych myśli.

Witajcie kochani. Melduję się po weekendzie i oświadczam, iż żyję i mam się całkiem nieźle. Codziennie przyjmuję witaminki i nie przesadzam z nauką, ani wysiłkiem, co by nie skończyć jak ostatnio. :P 
Jeśli chodzi o kolokwia to powiem, że 2/3 się udało. Kolokwium, z którego MUSIAŁAM mieć 50% punktów poszło mi najlepiej - w końcu to nad nim najwięcej siedziałam i przez nie wylądowałam u lekarza. xD Przeczuwam, iż nawet piąteczka może wpaść z tego przedmiotu - a przecież miał być taki trudny! Olaboga, jak się zepnę, to jednak potrafię. Schodząc w dół - na drugim miejscu kolokwium, z którego potrzebowałam 20. punktów do zaliczenia przedmiotu. Myślę, że się udało, ze spokojem, jednak w dużej mierze, to zasługa mojego B. od którego zerżnęłam jedno z opisowych zadań na 30 punktów. :P Drugie zrobiłam sama - żeby nie było, coś wiedziałam. No, a na sam koniec - nadzór czyli przedmiot, na który poświęciłam najmniej czasu, bo jest szansa zaliczenia go bez kolokwium. Po wyjściu z sali jednak przestałam wierzyć w tak optymistyczną wersję. Cała pierwsza strona to istne lanie wody - dosłownie o pupci Marianny, bo nie miałam pojęcia CZEGO TEN CZŁOWIEK ODE MNIE CHCE?! Reszta jakoś poszła, ale oczywiście źle spisałam dane z zadania, którego się nauczyłam liczyć i... zobaczymy ile naskrobałam swoją niewiedzą. Jestem pewna 5/40 marny wynik, ale może akurat wystarczy? :D Tak czy inaczej moja psychika już szykuje się na poprawkę, kiedyś musi być ten pierwszy raz. ^^
Zostawiając szkołę za sobą, cofnijmy się bardziej - wspominając styczeń, który przemknął niczym mistrz olimpijski w sprincie...

czwartek, 28 stycznia 2016

191. Rossmannowe zakupy.

Witajcie kochani. Korzystając z ostatniego dnia mojego zwolnienia lekarskiego wczorajszego dnia postanowiłam napisać kolejny post, co by podbić trochę marnawe statystyki. :D Niestety czasu na publikację mi zabrakło, tak więc dokańczam dzieło jeszcze dziś. 
Generalnie wolne mi się przydało - wypoczęłam i przede wszystkim nadgoniłam nieźle z nauką. Gdyby nie moja przypadłość, to raczej nie byłoby szans, abym zdążyła z całym materiałem przed niedzielnym armagedonem. A tak: może i nie umiem wszystkiego na blachę, ale za to liznęłam chociaż po trochu każdego przedmiotu. W dodatku jestem o tyle w komfortowej sytuacji, że tylko jeden wykładowca zażyczył sobie minimum 50% z kolokwium. Reszta chce tylko aby z łącznej punktacji uzbierać minimum 50 - tak więc z jednego kolokwium muszę uzyskać 20/70 punktów, a kolejnego na dobrą sprawę mogłabym nie pisać wcale - stwierdzam więc, że nie ma co panikować i się spinać. Co będzie, to będzie. Najwyżej będę walczyć z poprawką - chociaż szczerze wolałabym mieć ferie. :D 
Dziś nieco dla rozluźnienia i odejścia od tych niefajnych tematów postanowiłam Wam się pochwalić rossmannowymi łupami, które zdobyłam w sobotę po badaniu krwi. Taka moja nagroda dla mnie za bycie dzielnym pacjentem!. xD

poniedziałek, 25 stycznia 2016

190. O tym, że strach to TYLKO wielkie oczy.

Witajcie kochani. Jak mijają Wam dni? Mi od czwartku identycznie. Podczas piątkowej wizyty u lekarza, ten wcisnął mi L4 (tak, wiem, że obecnie L4 nie istnieje i zostało zastąpione ZLA czy czymś takim) do środy włącznie, co bym się w pracy nie przewróciła. Lekarz zdiagnozował mi jakieś ciężkie przemęczenie i wysłał na kompleksowe badania krwi (czy tylko ja mam ochotę zemdleć gdy widzę pigułę zmierzającą w moim kierunku w celu ZABRANIA mi mojej krwi?? :P). No i co z tego wyszło? A no nic, bo wyniki mam "wzorowe" - wszystko w granicach norm, więc jestem zdrowa jak ryba i powinnam się tak czuć - a niestety nie do końca tak było. 

czwartek, 21 stycznia 2016

189. Q&A - ostatnia część odpowiedzi.

Witajcie kochani. Po dość sporej przerwie przychodzę do Was z kolejnym postem. Szczęściem w nieszczęściu jest fakt, iż zaliczyłam dzisiaj niestety wolny dzień od pracy i mogłam poświęcić nieco więcej czasu na bloga, niż pozwalam sobie na to na co dzień. A dlaczego niestety wolny dzień? Bo nie jest to planowany urlop, a przymusowe wolne ze względów zdrowotnych. Wczoraj miałam robione RTG zęba i powiem Wam, że jestem cholernie wrażliwa na to promieniowanie, bo już ostatnim razem, zaraz po wyjściu koszmarnie bolała mnie głowa. Tym razem było tak samo, tyle, że prześwietlenie miałam wieczorem - więc skutki odczułam dopiero rano. Ból głowy i zawroty, do tego nudności - nie byłabym w stanie wysiedzieć w pracy. Całe szczęście E. jest bardzo wyrozumiała i dodatkowy dzień wolnego nie stanowi u niej problemu. :)

środa, 13 stycznia 2016

188. Podsumowuję rok, sprawdzam stare i wypisuję nowe POSTANOWIENIA NOWOROCZNE.

Witajcie kochani. Co tam u Was? Zadomowiliście się już w 2016 roku? Czas pędzi jak szalony - mamy już drugi tydzień stycznia, a ja jeszcze nie powiedziałam ani słowa o postanowieniach! Jeśli chodzi o bloga, to tak - przyznaję się, że mam kosmiczne zaległości, ale powolutku staram się je nadrabiać. Tak więc na dziś przygotowałam dla Was dużo, ale w małych porcjach, co powinno Wam ułatwić pochłanianie tekstu. :D 
Tak więc zaczniemy od dokonania całorocznego podsumowania.
Postanowiłam każdy miesiąc opisać jednym wydarzeniem, które od razu przychodzi mi na myśl, gdy patrzę wstecz. Tak więc zaczynamy!

wtorek, 5 stycznia 2016

187.Styczniowy trening pozytywnych myśli - grudniowe wspominki na drugie urodzinki.

Witajcie w nowym roku kochani. Nie zamarzliście? Ja rozumiem, że zima i w ogóle, ale ponad piętnaście kresek na minusie, to jak dla mnie LEKKA przesada. Całe szczęście na horyzoncie ma się pojawić jako takie ocieplenie i może w końcu zaszczyci mnie śnieg. Dacie wiarę, że w nowy rok padało wszędzie, w miejscowościach wokół mnie, a u mnie nawet jeden, malutki płateczek nie raczył spaść?! No bezczelność. Mój B. śmiał się, że u mnie na wsi taka bieda, że nawet śnieg nie chce padać. :P
Dobra, śnieg śniegiem, a raczej jego brak brakiem - a ja zabieram się do miłego wspomnienia zeszłego miesiąca. ;)