czwartek, 3 grudnia 2015

181.Trening pozytywnych myśli - zamknięcie roku.

Witajcie kochani! Jak czujecie się ze świadomością, że mamy już grudzień? Jejku dopiero co układaliśmy sobie noworoczne postanowienia w styczniu, a za chwilę przyjdzie nam się spowiadać z tego, co udało nam się z tej nieskończenie długiej listy zrealizować, a co niestety nie. 
Są jednak plusy tego wszystkiego - już nie długo będziemy mogli stworzyć sobie kolejną taką listę i łudzić się przez następny rok, iż uda nam się tego wszystkiego dokonać. :P 
Póki co - możemy zacząć pisać listy do świętego Mikołaja, czy też naszego wielkopolskiego Gwiazdora. ^^ Macie już swoje wymarzone prezenty, które chcielibyście ujrzeć pod choinką? Ja mam kilka, ale stwierdziłam, że napiszę o tym nieco bliżej świąt, co by podkręcić atmosferę świątecznego szaleństwa, a teraz... Zapraszam Was na wspomnienia listopadowych radości. 



Jest to dwunasty post z tej serii, a więc zamykający rok, od kiedy trening pozytywnych myśli został powołany do życia poprzez wydarzenie wcale nie pozytywne, a wstrząsające nami wszystkimi. Został jednak powołany do życia na przekór temu co się stało, bo On by tego chciał - by nadal się cieszyć i nadal widzieć dobro w każdej chwili. 
google
Tak więc był to rok uświadamiania sobie, iż mimo wielu trudów i przeciwności wokół nas dzieje się wiele dobrego. Był to rok, który pokazał, że nawet gdy w naszym mniemaniu wszystko się wali, to tak na prawdę wystarczy tylko trochę bardziej się wysilić, by znaleźć chociaż tę iskierkę pozytywnej myśli. Bo czyż nie cieszy Cię zapach porannej kawy? Czy nie uśmiechasz się na widok przebijających się przez chmury promieni słońca? Czy nie jesteś szczęśliwy w momencie, gdy zegar wybija szesnastą i możesz wyjść z pacy do domu? Czy nie jesteś radosna, gdy wracając do domu czeka na Ciebie Twój ulubiony obiad? Czy nie odczuwasz szczęścia siedząc pod kocem z kubkiem gorącej czekolady i oglądając filmy? Właśnie - widzisz? Nie chodzi o to by wymagać od życia kolorów tęczy w każdej sekundzie istnienia, ale by nauczyć się dostrzegać ile dobra dzieje się wokół nas! Niekoniecznie będą to wielkie wydarzenia typu - miła pani obsługująca nas w urzędzie, a raczej te maleńkie, codziennie, których z przyzwyczajenia już nie dostrzegamy, popełniając ogromny błąd. 
Ten rok więc nauczył mnie innego postrzegania świata. Więcej się uśmiecham, nie pamiętam kiedy ostatnio się nad sobą użalałam i chyba jestem silniejsza. Gdy ktoś mnie wkurzy w pracy nie załamuję się, a myślę o tym jaką mam cudowną rodzinę, która czeka na mnie po powrocie do domu, gdy na dworze leje i koszmarnie wieje, ja cieszę się smakiem gorącej kawy i ciepłem grzejnika. Nauczyłam się widzieć pozytywne strony w każdym wydarzeniu, a w każdej przeciwności rzucającej mi kłody pod nogi doszukuję się drugiego dna. Coś mi nie wyszło, tak jak chciałam? Trudno, następnym razem zrobię to inaczej. ;)
Tak więc taki mój mały apel na początek - nie bądźcie ponurakami i cieszcie się nawet z tego, że macie fajną czapkę, która ogrzewa Wasze uszy, gdy musicie rano popylać na autobus. ^^
 A teraz przejdę do części właściwej - czyli co dobrego spotkało mnie w listopadzie:


Zacznę od tego, że totalnie nie czaję, kiedy ten listopad przeminął! Przecież dopiero co się zaczął, a już za pasem mamy święta. Prawdopodobnie przeleciał mi on przez palce tak szybko, ponieważ był dla mnie mega zalatany - głównie z powodu mojego nacisku na jak najszybszą naprawę mego uzębienia - tak też nie było tygodnia, w którym nie gościłabym na fotelu u dentysty - z czego bardzo się cieszę, bo po pierwsze mam to już za sobą, a po drugie - lubię mieć zdrowe zęby. Tak też listopadowe leczenie zębisk zaliczam do listy pozytywów tego miesiąca. 


Kolejnym pozytywem jest fakt, iż jednego z ponurych poniedziałków, pod koniec pracy zadzwonił mój telefon. Była to kuzynka, która spontanicznie zaprosiła mnie na tort z okazji urodzin jej syna. Tak więc tego dnia zamiast obiadu jadłam tort, a nudny i szary poniedziałek zakończyłam swego rodzaju imprezką. :D 


Następnym pozytywem okrzyknę fakt, iż już w listopadzie udało mi się zgromadzić prezenty choinkowe prawie dla wszystkich! Tak jak pisałam o październiku - iż z głowy miałam już dzieciaczki, tak teraz do tej listy dołożyłam mamę i mojego B. + prezent na urodziny mojego brata, które są już za tydzień. Tak więc do pełni szczęścia i spokoju ducha został mi tylko mój tatuś - ale tutaj też jawi mi się w głowie pewien pomysł, więc - będzie dobrze. 


Instagram
Skoro już jesteśmy przy prezentach - uwielbiam je robić, tak też nie mogłam sobie odpuścić zrobienia prezentu mojej babci. Babcia miała urodziny tydzień temu - pora przedświąteczna, więc i w takiej tematyce prezent jej zrobiłam, ale o tym za chwilę. Co roku, gdy babcia odwiedza nas w okresie świątecznym zachwyca się pięknymi drzewkami w naszym domu. Jej choinka jest chyba starsza od mojego taty, a pomiędzy jej gałązkami swobodnie mogłyby się huśtać małpy - tyle tam miejsca (co by nie owijać w bawełnę - łysa jest, po prostu). Tak więc z tego względu, iż babcia obchodzi urodziny na miesiąc przed świętami postanowiłam sprezentować jej nową, śliczną, gęstą choinkę - co by mogła się pozachwycać również w swoim domu, a nie tylko na wyjazdach. Już nie mogę się doczekać aż odwiedzę ją w święta i obejrzę swój przystrojony prezent. ^^


Co jeszcze z takich pozytywnych drobnostek - w listopadzie miałam okazję przejść się na mecz plenerowy, na którym zmarzłam niemiłosiernie. Mimo tego jednak atmosfera była przednia. Był tam też syn mojego szefa i chyba dzięki temu, nasze relacje w pracy się ociepliły i przynajmniej mówimy sobie cześć. :D 


No i jak to mówią - najlepsze na koniec. Tak też listopad na pewno najbardziej będzie mi się kojarzył chyba z najmilszym, jak dla mnie wydarzeniem tego roku, a więc z moimi zaręczynami, o których pisałam Wam niedawno. Właśnie po meczu, bez restauracji i całej otoczki sztuczności z tym związanej - bo to takie nie nasze, my i restauracja? Chyba pizza hut. :P W domowym zaciszu, w towarzystwie świec. <3 Nigdy nie zapomnę tej radości zalewającej serducho podczas jego pytania - tego chyba najważniejszego. Za każdym razem gdy zerkam na pierścionek uśmiecha mi się mordka. Tak więc powiem to głośno i wyraźnie - listopad był dobry, tak jak cały ten rok. Mimo wszystko, był on dobry. 

Pamiętajcie o tym! 
Pozdrawiam! :)

35 komentarzy:

  1. Generalnie chyba za listopadem jakoś nie przepadam, chociaż pod jego koniec mam urodziny, urodziny były średnio udane, bo nie było ze mną w tej dzień ważnej dla mnie osoby, co prawda zrekompensował mi to dzień później, ale jakoś tak wyszło. ;)

    Co do prezentów to też mam właściwie wszystkie z głowy, mam książkę dla kuzynki i dla mojego K. zestaw - żel pod prysznic, perfum i dezodorant - ah jak pięknie pachnie. <3 Mam tylko nadzieję, że jemu się spodoba, co prawda, dla mamy nie mam, ale pokombinuję razem z tatą - jak co roku. :)

    A co do samych świąt to nigdy ich nie lubiłam i chyba nigdy nie będę lubiła. Ot taka sztuczna atmosfera i kochajmy się przez pięć minut a potem od nowa - Polka Ludowa, przynajmniej u mnie. :)

    A zaręczyn to tylko gratulować i pozazdrościć takiego pięknego klimatu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JA już się przyzwyczaiłam, że w moje urodziny zdarza się, że nie ma ze mną tej ważnej osoby, nie ma jej w walentynki i w rocznice naszego chodzenia. :P Ale nadrabiamy potem, bo tak to jest gdy się pracuje i mieszka osobno. :)

      Ja mam odwrotną sytuację - z mamą kombinuję na temat prezentu dla taty :D

      A ja lubię - te światełka, ta kolacja, ta atmosfera. :)

      Dziękuję raz jeszcze :)

      Usuń
    2. A ja jakoś nie mogę się do tego przyzwyczaić. To tylko jeden dzień w roku... Walentynki spędzaliśmy razem, od kiedy jesteśmy razem więc nie mogę powiedzieć. A o takiej sprawie jak rocznica, pamiętam tylko ja...

      Ja mamie podpowiedziałam co może tacie sprezentować, ale chyba nie wzięła tego do siebie.

      Światełka ładne, ale nic poza tym.

      :)

      Usuń
    3. Kwestia przyzwyczajenia :P

      Dla mnie to jednak coś więcej, a atmosfera. :)

      Usuń
  2. Kochana listopad byl u Ciebie wyjątkowy :)
    Czekam na relacje co byś chciała dostać pod choinka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj był. :)
      Już w następnym poście podzielę się swoją świąteczną "chciejlista" ^^

      Usuń
  3. Cieszę się, że udało Ci się zrealizować chociaż część swoich planów, a zaręczyny - to było wydarzenie roku! :*
    Ja nad prezentem myślę, i już nawet mam pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no dla mnie na pewno. :D
      O, a co ciekawego Ci przyszło do głowy? :)

      Usuń
    2. :)
      Są fajne książki w Empiku, które się spodobają, więc myślę :p

      Usuń
    3. O, ja bym chciała z Empiku dostać kalendarz. ^^ Ale napiszę o tym jutro. :)

      Usuń
  4. Tegoroczny listopad zapamiętasz na całe życie,jako najpiękniejszy :)
    Ja mam 2/7 z prezentów, trochę słabo;) Ale jako,że zawsze kupowałam wszystko 23/24 grudnia widzę postęp:)
    https://sweetcruel.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak <3
      Ja im byłam młodsza, tym później się za prezenty brałam - teraz z czasem zaczynam dość szybko. I chociaż z tego powodu nie dostanę zawału przed świętami. :P

      Usuń
  5. Tylko pogratulować listopada! :) Podziwiam ludzi, których stać na pozytywne myślenie. Ja nigdy nie mogę wytrzymać w tym postanowieniu..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) Ja wzięłam się w garść i dałam radę. ^^

      Usuń
  6. Ja nie mogę uwierzyć, że jest już grudzień. Dla mnie ten czas za szybko pędzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, aż strach cokolwiek planować, bo się za chwilę okaże, że nasze plany są już za nami. :P

      Usuń
  7. Ja tak strasznie nie lubię zimnaaa;D Przeraża mnie myśl, że za niedługo spadnie śnieg. Musze przyznać, że jestem na Twoim blogu po raz pierwszy, ale postaram się jak najszybciej nadrobić te zaległości. Wspomniałaś, że ten blog nauczył Cie innego postrzegania świata.. Muszę z stwierdzić, że z pewnością nie tylko Ciebie, ale także i Twoich czytelników! :) Pozdrawiam ciepło i życzę powodzenia w kolejnych latach pracy.

    http://pocomiwiecejx3.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyłączam się do nielubienia zimna. :D
      Bardzo dziękuję za miłe słowa. :)

      Usuń
  8. Chyba odmałpuje od Ciebie i od nowego roku będę pisała taki trening pozytywnych myśli po każdym miesiącu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie mi bardzo miło, jeśli to zrobisz. :)

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja nawet sobie nie układałam noworocznych postanowień. ;) W następnym roku pewnie też nie będę.

    Nie. Nie w pełni się z Tobą zgadzam i na niektóre pytania odpowiedziałam na ,,nie", więc... Jednak sama się nauczyłam dostrzegać pozytywne aspekty. M.in. jedzenie tego, co lubię. A ostatnio nie mam za wielu powodów do szczęścia. Przynajmniej przyjaciółka mnie wspiera.
    Jak widzę jesteś optymistką. Ja raczej pesymistką. I nie tylko Tobie listopad przeleciał za szybko. Niestety, czas pędzi nieubłagalnie.

    http://screatlieve.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam tylko te blogowe. :)

      Optymistom żyje się lepiej. ;)

      Usuń
  11. A przed nami po prostu kolejny wspaniały rok. Wspaniałe chwile. Bo jak widać...i te złe, tylko pozornie są złe. Bo jednak nas uczą. I nawet to wielkie zeszłoroczne zło wielu osobom tak naprawdę, choć zostawiło rany, wyszło na dobre. Nauczyło doceniać życie. Wszystko wychodzi na zero:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny miałaś ten miesiąc, nie ma co! :) oby grudzień był jeszcze lepszy, cudowniejszy :) a co do prezentów- ja ciągle szukam i kupuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj było by świetnie gdyby był chociaż taki jak listopad. :D

      Usuń
  13. Super, że tak radośnie podsumowujesz ten rok ;) A prezent dla babci.. na pewno będzie zachwycona!

    OdpowiedzUsuń
  14. Twoja babcia musiała być bardzo zadowolona z prezentu :) Napewno jest dumna z takiej wnuczki jak Ty :)
    Co do tego gdzie zniknął listopad, to uważaj na grudzień, bo ktoś kiedyś słusznie zauważył, że w tym roku im bliżej końca roku tym szybciej jakoś czas leci :P I dzięki za przypomnieniu o postanowieniach noworocznych, ciekawa jestem w ilu procentach udało mi się je zrealizować, bo nawet ich juz nie pamiętam xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, spodobało jej się drzewko. :D
      Ten grudzień ucieknie jeszcze szybciej przez te święta i wolne dni - bo to właśnie one mijają najszybciej. :P
      Ja sama ich za dużo nie pamiętam. :D Całe szczęście spisałam je na blogu, więc z początkiem nowego roku do nich zajrzę. :P

      Usuń
  15. Dziadkowie ogólnie mają takie swoje przyzwyczajenia... zdarzyło się, że mój dziadek coś wygrzebał z wierzchu śmieci, co babcia wyrzuciła. "bo to dobra koszula jest!" hahaha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam dziadka, który niczego nie wyrzucał. :P Mieszkał w graciarni. :D

      Usuń
  16. Gratuluję zaręczyn. Dość dawno mnie tu nie było więc przegapiłam tą nowinę. Świetnie, że masz już prawie prezenty z głowy. Ja niestety nie i aż się boje na samą myśl kiedy znajdę na nie czas? Już powoli o tym rozmyślam. W wolnej chwili nadrobię zaległości u ciebie i jeszcze raz gratuluję zaręczyn :) pozdrawiam [www.nielegalna-strefa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :)
      Ja nie mogę niczego znaleźć dla taty. Najpierw nie mogłam wymyślić, a jak już wymyśliłam, to nie mogę znaleźć. :(

      Usuń