sobota, 28 listopada 2015

180. Kosmetyczne zakupy, czyli Rossmannowe promocje z mojej perspektywy.

Witajcie kochani. Jak Wasze samopoczucie w ten ostatni listopadowy weekend? Ja czuję się dość zadowolona, gdyż w końcu wyspałam się po całym tygodniu wstawania do pracy, a do tego jestem po wspaniałym śniadaniu, na które złożyły się naleśniki z nutellą. <3 :D Co do dzisiejszego wieczoru - spędzę go z B. oglądając filmy. A Wy, macie jakieś ciekawe plany na dzisiejsze Andrzejki? A może ktoś z Was był już na imprezie wczoraj? 
Przechodząc do tematu posta - dziś będzie kosmetycznie, gdyż tym razem i ja załapałam się na promocję w Rossmannie i z przyjemnością podzielę się z Wami tym, co upolowałam. Na wstępie napiszę jednak, że nie jestem typem osoby, która na widok słowa PROMOCJA biegnie czy to do sklepu, czy do drogerii, co by kupić cokolwiek  - BO JEST TANIEJ. Tak więc, jeśli chodzi o kosmetyki, to na zakupy chodzę tylko wówczas, gdy coś mi się skończy, a bardzo tego potrzebuję - niezależnie od tego czy mamy wówczas ogrom promocji - jak mi się trafiło tym razem, czy nie. Nie przedłużając więcej - przejdźmy do oglądania moich łupów, niezbędnych mi do życia. :D 



Podczas tych zakupów udało mi się upolować każdy z potrzebnych mi produktów, po cenie niższej niż standardowa - to się dopiero nazywa łączyć przyjemne z pożytecznym. ^^ Dodatkowo złożyło się tak, iż na prawdę sporo produktów, w tym samym czasie postanowiło pokazać mi puste denka (to się nazywa złośliwość rzeczy martwych) przez co do kasy szłam z dość wypełnionym koszykiem. Tak, wiem, że już nie możecie się doczekać, aż pokażę Wam, co kupiłam - a więc już rozdzielam swoje zakupy na czynniki pierwsze. ;)


Rossmannowe zdobycze ;)

Tak więc sugerując się zdjęciem, postanowiłam opisywać produkty od lewej strony - dlatego na pierwszy ogień idzie pasta do zębów SENSODYNE. Jestem osóbką o dość wrażliwych zębach, dlatego też zwykłe pasty niestety nie są dla mnie, gdyż jedynie podrażniają moje zębiska. Jeśli chodzi o konkretny typ pasty, który jest moim NAJ, to przyznam Wam szczerze - nie ma takiego. Dla mnie ważne jest to, by była ona przeznaczona do zębów wrażliwych, dlatego też stawiam na tę, a nie inną firmę, bo po prostu jest już przeze mnie sprawdzona. Co do konkretnego typu pasty - czyli czy wybielająca, czy pro szkliwo czy ultraszybka ulga (lub jakkolwiek inaczej by się nazywała) jest mi wszystko jedno. W jaki sposób więc dokonuje wyboru? No cóż - Rossmann zawsze ma jakąś z tych past na promocji - wybieram więc tą najtańszą, przecenioną. :D (bo skoro jest mi wszystko jedno, to po co przepłacać?)



Drugim produktem, który myślę, że bardziej Was zainteresuje jest cukrowy peeling do ciała TUTTI FRUTTI. Jeśli chodzi o peelingi do ciała, to stosuję je od kilku lat - tak więc "przerobiłam" ich już całe mnóstwo i muszę się przyznać, że peelingi cukrowe są moimi totalnymi faworytami. Największym ich plusem, jest dla mnie fakt, iż rozpuszczają się one podczas mycia otaczając skórę nieziemskimi zapachami. Chociaż - co do zapachów, można tutaj polemizować, ponieważ w dzisiejszych czasach raczej trudniej byłoby znaleźć peeling, który nie zniewala zapachem, niż taki, który zniewala,  :D Wracając jednak do tego konkretnego peelingu - wybrałam zapach papai i tamarillo (aż sobie musiałam wygooglować cóż to jest xD) - czyli egzotycznego owocu, który wyglądem i smakiem przypomina nasze pomidory. ;) Cóż Wam więcej mogę powiedzieć? Zapach mnie po prostu rozbraja - jest tak słodki i smakowity, że gdyby smakował tak samo, jak pachnie, to pewnie bym go zjadła. xD 


Zakup numer trzy, to żel do mycia twarzy NIVEA. Jeśli chodzi o żele do twarzy, to nie mam tutaj jakiś specjalnych wymagań. Moja cera nie jest wybredna w tej kwestii, a więc mogę pozwalać sobie na żele, które "akurat są na promocji" - tak to jest zdecydowanie moja ulubiona marka. xD Moim jedynym warunkiem jest to, że żel koniecznie musi być z peelingiem. Lubię gdy coś mnie drapie po twarzy - wówczas czuję, że moja skóra jest w pełni oczyszczona. Preferuję oczywiście peelingi drobno, ewentualnie średnioziarniste, co by sobie twarzy grubym peelingiem nie zdrapać. Tym razem więc padło na żel NIVEA, którego miałam już okazję używać i byłam z niego zadowolona. Delikatne ziarenka peelingu, w bardzo przyjemny sposób oczyszczają skórę twarzy, a do tego firma zobowiązuje. ;) Przez wiele lat stosowałam kremy firmy NIVEA, dlatego wiem, że produkty te mnie nie uczulają i mam do nich zaufanie. 


Cukrowe cudo po otwarciu ;)
Kolejny zakup, jest zakupem podwójnym - tak zwanym "na zapas". Mianowicie są to suche szampony DOVE. Przygodę z suchymi szamponami rozpoczęłam może z półtora roku temu, gdy postanowiłam podjąć walkę, z dość intensywnie przetłuszczającymi się włosami. Co prawda nie stosowałam ich zamiennie w stosunku do wody i "normalnego" szamponu, a raczej używałam ich w celu przedłużenia świeżości włosów - co bym w połowie imprezy nie musiała się martwić o stan swojej głowy lub mogła spokojnie wrócić z treningu ze świeżo wyglądającym włosami. Tak też w ciągu półtora roku przez moje ręce przewinęły się trzy marki szamponów: Rossmannowa ISANA, której jedyną zaletą była chyba cena, ponieważ szamponu trzeba było użyć dość sporo, po drugie - zostawiał on biały proszek na włosach, który należało zetrzeć ręcznikiem (a czas ucieka), a po trzecie - włosy i tak nie zachowywały świeżości na długo. Drugą firmą, która wpadła mi w ręce były szampony Batiste - tutaj cena jest wyższa, ale i efekt nieco lepszy. W zasadzie nie mogę na te szampony narzekać, jednak los tak chciał, że podczas ostatnich zakupów natknęłam się na szampony Dove po cenie promocyjnej i pomyślałam - spróbuję. No i tutaj totalny strzał w dziesiątkę. Na włosy nie trzeba rozpylać  nie wiadomo ile produktu - wystarczy na prawdę niewielka ilość, która nie pozostawia żadnych widocznych śladów. Włosy zachowują swoją świeżość na prawdę na długo, a dodatkowym plusem jest fakt, że (przynajmniej w moim przypadku) szampon unosi włosy u nasady, dzięki czemu wydaje się, że mamy ich więcej. Dla mnie więc ideał i raczej już przy nim pozostanę na długo. ^^


Ostatnim moim zakupem są gumki do włosów FOR YOUR BEAUTY. Nie wiem jak jest w Waszym przypadku, ale ja mam tak, że nie wiadomo ile bym tych gumek do włosów nie kupiła, to po pewnym czasie one po prostu ZNIKAJĄ, rozpływają się z czasoprzestrzeni i tyle je widziałam. Ostatnio dość często zdarza mi się wiązać włosy, gdyż do pracy chodzę w kitce, bo jakoś tak mi się wydaje, że z rozpuszczonymi włosami do pasa nie wypada. xD Tak więc codzienne poranne bieganie na trasie łazienka - pokój w poszukiwaniu gumki do włosów bywa dość demotywujące. Dlatego też zaopatrzyłam się w spore opakowanie sztuk dziesięciu, w kolorze brązowo beżowym - gdyż mam włosy koloru brązowo - rudego i myślę, że jakoś nie będą się ona rzucać w oczy. No i mam też cichą nadzieję, że być może tym razem nie rozpłyną się one w tak, krótkim czasie, jak ostatnio. :P 


W ten oto sposób dobrnęliśmy do końca kochani! Czy Wam też udało się znaleźć coś dla siebie podczas promocji w Rossmannie? A może ktoś z Was kupił, któryś z opisywanych przeze mnie produktów? ;) 

Pozdrawiam i do następnego! 

28 komentarzy:

  1. Te owocowe kosmetyki Tutti Frutti są cudowne :) Nigdy nie wiem w sklepie na jaki zapach się zdecydować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, ja nie miałam jeszcze zbyt wielu, więc stawiam na eksperymenty i wybieram, któryś z tych, których jeszcze nie miałam. :P

      Usuń
  2. Peeling super i też używałam kiedyś sensodyne.
    Mam bardzo gęste włosy dlatego wybieram mocne gumki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie mogę używać byle jakich - a te z rossmanna są wytrzymałe, nie rozklejają się, tak jak niektóre np. z H&M - przed pierwszym założeniem. :P

      Usuń
  3. Kocham te pilingi,porzeczkowy mogłabym zjeść:)
    Też żele preferuję z piligniem,ale wczoraj skusiłam też na żel z Nivei, ale usuwający makijaż, zobaczę czy działa:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porzeczkowy miałam tylko z tych małych, cukrowego jeszcze nie widziałam. ;/
      O, sama jestem ciekawa. :)

      Usuń
  4. Promocja- czas w sklepach, w których kupimy wszystko żeby wyszło nam taniej, ale bez promocji byśmy wcale tego nie kupili, bo tego nie potrzebujemy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eeee... Ja tak nie mam. Nie umiem kupić czegoś, co nie jest mi potrzebne i na co nie nastawiałam się od jakiegoś czasu. :P

      Usuń
  5. Pokusiłaś mnie na ten peeling. :D
    Co do gumek do włosów mam to samo, ile bym ich nie kupiła to i tak wszystkie znikają gdzieś w akcji. Zazdroszczę włosów do pasa, bo mnie kusi żeby po raz któryś już ściąć się na jeżyka. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah :D
      O, aż tak krótko?? Mnie kiedyś kusiły do ramion, ale jednak zostałam przy podcinaniu końcówek co jakiś czas. :P

      Usuń
    2. :)

      Tak, miałam kilka razy, na jeżyka, przynajmniej miałam spokój z fryzurami, chociaż trzeba było co dwa tygodnie podcinać. Teraz mam do ramion.

      Usuń
    3. Wow, to odważna jesteś. :) Dla mnie to zdecydowanie za krótko. :P

      Usuń
  6. Niestety nie mogłam skorzystać z promocji, gdyż nie ma mnie w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiem gdzie się podział mój kobiecy instynkt zakupów, ale ostatnio wszystkie promocje omijam szerokim łukiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może zastąpił go instynkt oszczędzania. :D

      Usuń
  8. Odkąd pracuję w mojej drogerii nie pamiętam kiedy ostatni raz kupiłam coś dla siebie w Rossmannie ;p Ani w Hebe ;p Czasem tam czaję coś ale ostatecznie nic nie biorę ;p Ale nie wykluczam, że tak już zostanie, bo jednak w outletach nie ma wszystkiego ;p
    Pamiętam moją fazę na tutti frutti ale później pamiętam też jak ten zapach stał się dla mnie zbyt chemiczny. Ale plus dla niego bo bardzo dlugo utrzymuje się na skórze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę Ci pod tym względem. :D
      A ja Ci powiem, że wiśnia podobała mi się bardziej niż mój ostatni zapach, bo ten... zalatuje sztucznością. :P

      Usuń
  9. Ja tam w sumie z tych promocji to wyczaiłam dla siebie tylko podkład, no ale niestety mi nie siadł totalnie ;/ Lubię ten zapach tutti frutti na kimś, jednak dla mnie osobiście jest za słodki do noszenia na co dzień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja tam go wcale nie czuję na sobie. :P Za dużo ubrań go przykrywa :D

      Usuń
  10. lubię takie promocje :)

    zapraszam na nowy post ;>
    ewamaliszewskaoff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja mam to szczęście, że zazwyczaj trafiam na przeceny lub promocje tych produktów, których aktualnie potrzebuję :) Nie załapałam się na listopadowe przeceny, bo cały miesiąc nie było mnie w Polsce, aczkolwiek w Niemczech nakupiłam sobie trochę rzeczy bo tradycyjnych cenach :) Twoje zakupy w stu procentach udane :) Czy widzę tutti frutti? :) Polecam również musy do ciała tej firmy! Doskonale nawilżają i niezwykle pachną! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może dlatego, że rossmann ciągle ma jakieś przeceny. :D
      Musów jeszcze nie miałam okazji wypróbować, ale skoro polecasz, to na pewno się na nie skuszę. :)

      Usuń
  12. ja się w tym roku rzuciłam wpierw na promocje w hebe, bo było coś takiego ze z kartą ich właśnie klubowską dwa tusze w cenie jednego, a że tuszy nigdy za mało, kupiłam dwa. kilka dni później zaś poszłam do rossmana, i tam w sumie też kupiłam dwa tusze w cenie takiej, jakbym normalnie jednego kupowała. w hebe jeszcze puder zdobylam... i chyba wystarczy na razie XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam najbliższe hebe w Poznaniu. :P Więc już tam tak nie szaleję. A jeśli chodzi o tusze, to jestem wierna tym z AVON'u :D

      Usuń
  13. Kurde komentarz mi się nie opublikował! :/ Dentystka kiedyś poleciła mi sensodyne - naprawdę podziałało. Jeszcze w drodze do domu wtarłam w dziąsła (byłam w desperacji) i ból zęba przeszedł. A utrzymywał się kilka dni. Także sensodyne uratowało mi życie!
    Co do peelingu ja używam soap and glory flake away - w Polsce pewnie droższe niż u mnie, a i tak nie mogę powiedzieć, żeby to tanie było. Ale najlepszy peeling jaki używałam, po pierwszym razie widać efekty:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to nawet nie wiedziałam, że aż tak dobrze działa. Muszę o tym pamiętać. :)
      Ja w życiu nie słyszałam o takim peelingu. :P

      Usuń