poniedziałek, 16 listopada 2015

178. Trening pozytywnych myśli - październikowe wspominki.

Witajcie kochani! Jak się trzymacie? Jeśli chodzi o mnie - wszystko jest dobrze, a może nawet lepiej, że tak sobie napiszę tajemniczo. ^^ Ale o moim przypływie szczęścia postanowiłam napisać następnym razem, ponieważ mam sporą zaległość, jeśli chodzi o trening pozytywnych myśli, który powinien pojawić się na blogu już jakiś czas temu - z początkiem listopada. 
Wiem, że być może niektórym z Was nie chce się pozytywnie patrzeć na świat, w obliczu piątkowo/sobotniej tragedii, której po prostu nie będę komentować - bo chyba już wszystko zostało powiedziane. Wiem, że publiczne wylewanie złości i żalu niczego, tak na prawdę nie zmieni. Powiem Wam tylko, że póki telewizja podawała same "suche" liczby - ten ogrom tragedii pośrednio do mnie docierał. Okej, zginęło mnóstwo ludzi - świadomość liczb daje do myślenia i uderza w nasze człowieczeństwo z ogromną siłą rzucając pod nogi pytanie DLACZEGO oraz wszelakie próby znalezienia odpowiedzi, które oczywiście nie zakończą się satysfakcjonującym rezultatem - bo odpowiedź "dla idei" rzuca mi na usta tylko jednoznaczne określenie: POJEBANE/CHORE/BEZ SENSU. I choć tak jak pisałam - same liczby, liczby tak duże dają nam do myślenia, to dopiero wówczas, gdy telewizja zaczęła przybliżać nam wizerunki ofiar, ukazywać ich bliskich czy ich plany życiowe dotarło do mnie to wszystko jeszcze bardziej i jeszcze bardziej mnie zabolało. To byli ludzie jak my i powiem więcej - los zadecydował tak, a nie inaczej, ale... to mogliśmy być my. 
Wiem, że w obliczu takich wydarzeń nie bardzo się chce patrzeć na cokolwiek pozytywnie, ale... chyba właśnie teraz trzeba. Trzeba wstać, ponieść się i żyć dalej, mając nadzieję, że będzie już tylko lepiej, nadal odszukując iskierek szczęścia w codzienności. Tak więc - na przywołanie miłych wspomnień i uśmiechów, zapraszam na wspomnienia z października. 


\Tak więc jeśli chodzi o pozytywy października to sam jego początek jednoznacznie kojarzy mi się z... PIERWSZĄ WYPŁATĄ! (hahaha!) Tak więc w związku z nią, mogłam sobie pozwolić na drobne szaleństwa. Jednak zanim zaczęłam szaleć - wreszcie wybrałam się do okulisty i zadbałam o swoje oczyska, przyozdabiając je nowymi okularzyskami. Zaraz po tym - wracając do szaleństwa - zaopatrzyłam się w nowe etui oraz case do telefonu. Postanowiłam również porobić już prezenty dla najmłodszych - właśnie póki jest kasa i póki był na to czas. Także jeśli chodzi o święta - najmłodszych miałam już z głowy w październiku. :D 
Okularzyska w etui dopasowanym kolorystycznie. :D

Z pierwszym weekendem października zaczęłam również studia magisterskie. Chociaż na chwilę obecną nie wiem czy jest się z czego cieszyć, bo na prawdę NIE CHCE MI SIĘ. Jednak z drugiej strony patrząc - samo chodzenie na zajęcia nawet lubię. Tylko ta nauka trochę mi wadzi, ale cóż... Mam nadzieję, że jakoś to przebrnę. :P

W październiku również odbył się typowy babski wieczór u mojej babci. Razem z mamą, ciociami, babcią i kuzynką spotkałyśmy się przy kawie i cieście na pogaduchach, które wręcz uwielbiam, a na które niestety coraz trudniej znaleźć czas. Dzieciaki natomiast w pokoju obok, pozostawione same sobie postanowiły bawić się w wycinanie i wyklejanie różności oraz zajadały się popcornem. Mogłam też trochę czasu spędzić z chrześniakiem, którego - odkąd pracuję, widuję może raz w miesiącu. 

Koniec października, to również mój pierwszy krok w stronę wymarzonego uśmiechu, czyli wizyta u ortodonty. Dodam, że nie było to moje pierwsze podejście. Za pierwszym razem, u "miejscowej" ortodontki dowiedziałam się, iż bez usunięcia CHOCIAŻ jednego zęba się nie obejdzie itp. itd. Postanowiłam więc poszukać porady gdzieś dalej i nie żałuję, bo okazało się, że NICZEGO wyrywać nie trzeba. Zęby są ładnie osadzone w szczęce i jest dość miejsca, więc pani ortodontka potrzebuje jedynie moich zdrowych zębów do działania. Powiem Wam, że taka opinia na prawdę bardzo mnie podbudowała i już nie mogę się doczekać, aż będę mogła się "pochwalić" metalem na zębach. :PP

No i sam jeden jedyny, ostatni, ostatniusieńki dzień października to przez jednych uwielbiane, a przez innych znienawidzone Halloween. Jak już zdążyliście się dowiedzieć - w ten dzień, a raczej wieczór zajęłam się drążeniem dyni oraz wypiekami z jej wnętrzności (cóż to za dobór słów odpowiedni do opisywanych okoliczności!), co by późnym wieczorem rozsiąść się wygodnie, z pełnym brzuchem i oglądać z moim B. u boku NOC HORRORÓW. 


A więc jak widzicie - wg. mnie październik nie zaskoczył niczym spektakularnym, a jednak - jest co wspominać, bo zawsze wokół nas dzieje się coś dobrego, co powinno przywołać chociaż odrobinkę uśmiechu - chociażby fakt, iż wzięłam się za siebie i naprawę swojego wzroku, co by nie ślepnąć coraz bardziej i móc pisać dla Was posty jeszcze przez długi, długi czas. :D 
A jakie pozytywne wspomnienia Wy macie z października?? Piszcie, bom ciekawa! 
Pozdrawiam!

48 komentarzy:

  1. zazdro, ja miałam usuwane dwa zęby zanim włożyłam aparat - co lepsze, pani dentystka musiała dostać słowną, podbitą i podpisaną przez ortodontkę prośbę/nakaz usunięcia tychże zdrowych zębów, bo inaczej aparat sensu nie ma, a jadaczka nadal będzie pokrzywiona XD ale, kiedy to było.

    tak sobie słucham jak co poniektórzy narzekają na studia, ja też narzekam - jakżeby - ale czuję, że jak dobiegnie koniec koniec, to będzie tęskno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, to nieźle. Tym bardziej się cieszę, że mam dość szeroką szczękę. :P

      Ja tęsknię za dziennymi, bo to na prawdę było życie, niczym w raju. :D

      Usuń
    2. Ja już teraz też mam XD

      No, nie jest źle :D Chyba że do 20 przyrąbią wykłady, wtedy, cóż :P

      Usuń
    3. Hahah! A nosiłaś ten aparat rozszerzający?

      Ja miałam na dziennych najdłużej zajęcia do 16.30 :P No i zajęcia 3 razy w tygodniu, więc to było życie idealne. :D

      Usuń
    4. Nosiłam, przez trzy miesiące. Takie plastiki na trzech tylnich zębach na górnej szczęce i na podniebieniu taki pasek, co go się rozkręcało i tym samym - rozszerzając - łamało i rozsuwało kości. Ból zajebisty, no ale efekt jest ;)

      daj spokój, mój plan zajęć to - częściowo - porażka. wtorek, czwartek i piątek spoko - dwa trzy zajęcia. poniedziałek od 9.30 do 18.30, a środa od 11 do 20. umarł w butach XD

      Usuń
    5. OMG, toś mnie przeraziła tym łamaniem! :O

      Ale popatrz na to z drugiej strony - nie musisz tak wcześnie wstawać i wychodzić na ten mróz! xD

      Usuń
  2. Co do tej tragedii w Paryżu to jakoś mnie to dotknęło bo kilka dni wcześniej z Paryża wrócił mój tata - jest kierowcą i stał tam na weekend.

    Grunt to zawsze znaleźć coś pozytywnego, wypłata to jest szczególnie to. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pracuję w firmie transportowej i właśnie gdy się o tym dowiedziałam, zastanawiałam się tylko czy kierowcy zdążyli już wyjechać z Francji.

      Oj tak, a niby pieniądze szczęścia nie dają. xD

      Usuń
    2. Mnie pewnie by to nie ruszyło aż tak bardzo gdyby nie świadomość, że tata jednak tam był, mógł być w tamtym czasie.

      Niby nie, ale jednak. :D

      Usuń
    3. No wiadomo. Całe szczęście zdążył wyjechać. :-)

      :-D

      Usuń
    4. Zdecydowanie całe szczęście.

      Usuń
    5. I widzisz - właśnie nieraz nie zdajemy sobie sprawy z tego, ile mamy szczęścia w tej swojej codzienności. :)

      Usuń
  3. I kto wie, czy to też nas kiedyś nie spotka, ale ludzie wolą się kłócić o sens/bezsens wstawiania francuskiej flagi na twarzoksiążkowym profilowym. No comment...

    Zazdroszczę aparatu ortodontycznego i zdrowych zębów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A weź mi w ogóle z tą flagą. xD Jak słyszę, że "to im pomaga", to mi ręce opadają. Masakra jakaś...

      No jeszcze nie mam ani jednego, ani drugiego, ale dzięki. xD

      Usuń
  4. Pierwsza wypłata to jest coś! :)
    Październik też nie zaskoczył mnie niczym specjalnym w zasadzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no. Taka wyczekiwana i wytęskniona :D
      Może listopad okaże się ciekawszy :)

      Usuń
    2. Listopad znacznie ciekawszy :p O wiele więcej rzeczy się działo, część się wyjaśniło. :)

      Usuń
    3. Ja w sumie sama nie wiem, chociaż może u mnie też się więcej wydarzyło. :) Na pewno było pozytywnie i to najważniejsze. Jejku i został nam tylko tydzień tego miesiąca! Szok.

      Usuń
    4. Ja mówię do mojej mamy, że dopiero się super bawiliśmy u znajomych na imprezie na ostatniego sylwestra, a za chwilę będzie kolejny ... Jak ten czas szybko leci.

      Usuń
    5. Oj tak. Aż czasami się boję, że ani się nie obejrzę, a całe życie będzie już, za mną!
      Niby rok to tak dużo, ale spójrz jak szybko mija.

      Usuń
  5. no fajnie, ja o swoje oczy też muszę zadbać. Nawet nie chcę mówić jak długo zbieram się z zakupem nowych okularów, ale zawsze są ważniejsze rzeczy do kupienia. Masz rację, jak się bardzo chce i wysyła się ogrom pozytywnej energii, to to do nas wraca z taką lub zdwojoną siłą. Np. wczoraj po raz pierwszy dostałam mega komplement od osoby, która jest znawcą dobrej kawy i mega barmanem oraz od mojej menagerki, że w życiu nie pili lepszej kawy. To mnie strasznie podbudowało :) pozdrawiam [www.nielegalna-strefa.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się zbierałam przeszło pół roku. :P
      Łaaa! No to gratuluję i teraz to sama napiłabym się kawy będącej Twoim dziełem! :D

      Usuń
  6. Świetne etui! jak na nie patrzę to żałuję, że mam za dużą wadę na taki gadżet. Niestety, moje okulary całe życie tkwią na moim nosie i raczej nigdy się to nie zmieni...A szkoda, bo takie ładne. Też muszę iść do okulisty, ale to oznacza mega kolejki, więc dopiero jak przestane rozpoznawać ludzi na ulicach to się ruszę :D
    Fajnie, ze utrzymujesz kontakty z rodziną. Wielu ludzi nie może się do tego przekonać, bo co babcia czy ciocia mogą wiedzieć o współczesnym świecie i jego problemach? Akurat, chwila rozmowy i okazuję się, że miały takie same dylematy w młodości, zmieniają się tylko rekwizyty...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. :) Ja swoje też mam przeważnie na nosie, ale czasem gdy np. pada to wolę je zdjąć, bo niestety nie są one wyposażone w wycieraczki. :P No a poza tym w etui noszę ściereczkę i mam je zawsze w torbie - bo jak wiadomo, okulary to wredne bestie i brudzą się zawsze, w najmniej odpowiednim momencie. :P Ej, a bez okularów, z większej odległości już nie rozpoznawałam! :D
      Rodzina jest dla mnie bardzo ważna i mam nadzieję, że dane mi będzie utrzymywać z nią dobry kontakt jeszcze przez długi czas. :)

      Usuń
  7. Zakochałam się w tym etui <3 Ogólnie, pierwsza wypłata to chyba takie miotanie się, co najpierw kupić, nie? XD
    Mam to samo - bycie na zajęciach, zdobywanie nowej wiedzy, ciekawostki, ale po cholerę te egzaminy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też! <3 :D
      A no, bo z jednej strony podobno wypada wówczas zaszaleć. :D Z drugiej jednak nie chce się od razu wszystkiego przepuszczać i podejść do sprawy racjonalnie :P Przynajmniej ja tak mam :D
      No dokładnie, jakby nie mogli dać wpisu za samą obecność :P

      Usuń
  8. Październik minął mi tak szybko, że się nie zorientowałam nawet. Ale mam w głowie piękne widoki podczas spacerów w parku. I też zaczęłam studia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę takich spacerków. :) Czyli mi towarzyszysz - już mi raźniej. :D

      Usuń
  9. Zazdroszczę Ci tych posiadówek z babcią i ciocią :) mogę się przyłączyć? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne! Im więcej bab do pogadania, tym lepiej! :D

      Usuń
  10. ja też lubie tak posiedzieć w babskim gronie, i strasznie mi tego brakuje...

    OdpowiedzUsuń
  11. Niestety październik nie był za fajny :/ tylko nauka :/ super etui :)
    http://madeleinye.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sporo zakuwałam w listopadzie. :) Dzięki :)

      Usuń
  12. Też w końcu chciałabym mieć aparat, ale dla mnie jeszcze trochę czasu do tego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się zabierałam za to kilka lat i teraz żałuję, że nie założyłam go wcześniej. :P

      Usuń
  13. Zatkało mnie bo nie pamiętałam co było w październiku :D
    Aaaa już wiem! W pracy dużo pracy, w domu remont i tak zleciało :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie remont! Miałam zacząć w tym tygodniu, póki mam luz w szkole, ale oczywiście jeszcze nawet farby nie kupiłam. :P

      Usuń
  14. Pierwsza wypłata...wspaniałe uczucie ją dostać, nie? Od razu rosną człowiekowi skrzydła cholera :D
    I etui jest świetne, spodobało się nawet mi, nieczułej na takie rzeczy:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, chociaż chyba bardziej cieszyłam się z drugiej - gdy ledwo udało mi się do niej dotrwać xD
      Bardzo mnie to cieszy. :)

      Usuń
    2. Znam to po naszych problemach finansowych, od wypłaty do wypłaty :D

      Usuń
    3. Ja przetraciłam większość, bo postanowiłam sobie ponaprawiać zęby - w ekspresowym tempie :-P

      Usuń
    4. U to faktycznie może trzepnąć po kieszeni. Ale zrobione i było warto?:)

      Usuń
    5. No jasne - piękne zęby, to jedno z moich niespełnionych marzeń. :)

      Usuń
  15. No i super, że doceniasz nawet te dla niektórych zwyczajne czynności! Z każdej sytuacji chyba potrafisz wynieść coś optymistycznego, wartego wspomnienia, to jest piękne :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się. :) Chcę by w każdymi miesiącu, ba - dniu nawet znalazły się chwile, które wywołają uśmiech czy chociażby iskierkę radości. Wówczas na prawdę życie staje się łatwiejsze, przyjemniejsze i jakby bardziej kolorowe. ;)

      Usuń
  16. Dla mnie ten czas tak szybko ucieka , że nawet nie nadążam łapać tych wspomnień :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc łap jakiekolwiek - chociażby zapach porannej kawy. ;)

      Usuń