sobota, 28 listopada 2015

180. Kosmetyczne zakupy, czyli Rossmannowe promocje z mojej perspektywy.

Witajcie kochani. Jak Wasze samopoczucie w ten ostatni listopadowy weekend? Ja czuję się dość zadowolona, gdyż w końcu wyspałam się po całym tygodniu wstawania do pracy, a do tego jestem po wspaniałym śniadaniu, na które złożyły się naleśniki z nutellą. <3 :D Co do dzisiejszego wieczoru - spędzę go z B. oglądając filmy. A Wy, macie jakieś ciekawe plany na dzisiejsze Andrzejki? A może ktoś z Was był już na imprezie wczoraj? 
Przechodząc do tematu posta - dziś będzie kosmetycznie, gdyż tym razem i ja załapałam się na promocję w Rossmannie i z przyjemnością podzielę się z Wami tym, co upolowałam. Na wstępie napiszę jednak, że nie jestem typem osoby, która na widok słowa PROMOCJA biegnie czy to do sklepu, czy do drogerii, co by kupić cokolwiek  - BO JEST TANIEJ. Tak więc, jeśli chodzi o kosmetyki, to na zakupy chodzę tylko wówczas, gdy coś mi się skończy, a bardzo tego potrzebuję - niezależnie od tego czy mamy wówczas ogrom promocji - jak mi się trafiło tym razem, czy nie. Nie przedłużając więcej - przejdźmy do oglądania moich łupów, niezbędnych mi do życia. :D 

środa, 25 listopada 2015

179. TAK!

Witajcie kochani! Jak samopoczucie? Pierwsze przymrozki zdążyły już poszczypać Was po nosach? ;) Jak dla mnie już teraz jest zdecydowanie za zimno - aż strach pomyśleć, co ja biedna zrobię, gdy przyjdzie prawdziwa, mroźna zima! Dlatego też póki co, staram się ograniczać ilość swetrów, co by mieć jakąś alternatywę na później. xD Całe szczęście w pracy mam nieograniczony dostęp do kawy i herbaty, dlatego gdy swetry zawiodą - będę się grzać od środka. ^^
Dziś mam dla Was post dość osobisty, niosący światu radosną nowinę - z której ogłoszeniem  Wam czekałam ponad tydzień. Co prawda osoby z instagrama, wiedziały o wszystkim na bieżąco, więc nie można powiedzieć, iż się z tym ukrywałam, ale... zacznijmy od początku!

poniedziałek, 16 listopada 2015

178. Trening pozytywnych myśli - październikowe wspominki.

Witajcie kochani! Jak się trzymacie? Jeśli chodzi o mnie - wszystko jest dobrze, a może nawet lepiej, że tak sobie napiszę tajemniczo. ^^ Ale o moim przypływie szczęścia postanowiłam napisać następnym razem, ponieważ mam sporą zaległość, jeśli chodzi o trening pozytywnych myśli, który powinien pojawić się na blogu już jakiś czas temu - z początkiem listopada. 
Wiem, że być może niektórym z Was nie chce się pozytywnie patrzeć na świat, w obliczu piątkowo/sobotniej tragedii, której po prostu nie będę komentować - bo chyba już wszystko zostało powiedziane. Wiem, że publiczne wylewanie złości i żalu niczego, tak na prawdę nie zmieni. Powiem Wam tylko, że póki telewizja podawała same "suche" liczby - ten ogrom tragedii pośrednio do mnie docierał. Okej, zginęło mnóstwo ludzi - świadomość liczb daje do myślenia i uderza w nasze człowieczeństwo z ogromną siłą rzucając pod nogi pytanie DLACZEGO oraz wszelakie próby znalezienia odpowiedzi, które oczywiście nie zakończą się satysfakcjonującym rezultatem - bo odpowiedź "dla idei" rzuca mi na usta tylko jednoznaczne określenie: POJEBANE/CHORE/BEZ SENSU. I choć tak jak pisałam - same liczby, liczby tak duże dają nam do myślenia, to dopiero wówczas, gdy telewizja zaczęła przybliżać nam wizerunki ofiar, ukazywać ich bliskich czy ich plany życiowe dotarło do mnie to wszystko jeszcze bardziej i jeszcze bardziej mnie zabolało. To byli ludzie jak my i powiem więcej - los zadecydował tak, a nie inaczej, ale... to mogliśmy być my. 
Wiem, że w obliczu takich wydarzeń nie bardzo się chce patrzeć na cokolwiek pozytywnie, ale... chyba właśnie teraz trzeba. Trzeba wstać, ponieść się i żyć dalej, mając nadzieję, że będzie już tylko lepiej, nadal odszukując iskierek szczęścia w codzienności. Tak więc - na przywołanie miłych wspomnień i uśmiechów, zapraszam na wspomnienia z października. 

czwartek, 12 listopada 2015

177. Dialogi zebrane po raz drugi.

Witajcie kochani! Przepraszam Was za dość długą, ponad tygodniową przerwę, ale ten tydzień gna jak szalony, nie dając mi chwili wytchnienia. Dodatkowo złożyło się tak, że mam okazję w całości spędzić go z B. - co również odbiera mi szanse na pisanie czegokolwiek, poza komentarzami - chociaż tak mam z Wami sporadyczny kontakt. ;) 
Na mój chroniczny brak czasu, poza pracą i moim B. składa się jeszcze nadchodzące kolokwium i całe "cudowne" studia - nie mam pojęcia ile razy od początku semestru zadałam sobie pytanie "po co mi to było?". Szczerze tęsknię za studiami dziennymi i totalnym nieróbstwem rodem z życia "typowego" studenta. Jedynie B. trzyma mnie na tych studiach oferując swoją pomoc i pilnując mnie, żebym się uczyła, zamiast wymyślała sobie miliard ważniejszych rzeczy. xD
Przechodząc już zwięźle do tematu - po raz kolejny zarzucę Was porcją dialogów zebranych, które już po raz drugi ratują mi skórę, podczas pozablogowego nawału obowiązków. Także nie przeciągając dłużej - rozsiądźcie się wygodnie i zapraszam do czytania. ;)

poniedziałek, 2 listopada 2015

176. Dyniowe szaleństwo.

Witajcie kochani! Jak minął Wam kolejny weekend? Mam nadzieję, że w sobotę każdy wrócił w jednym kawałku z ewentualnych imprez z okazji Halloween, a w niedzielę nikogo nie spotkała żadna przykrość na drodze - bo wiadomo, jak sytuacja na naszych polskich drogach wygląda podczas Wszystkich Świętych. Dla mnie był to weekend bardzo udany, podczas którego udało mi się wypocząć i zrelaksować po tygodniu w pracy. 

Jak mogliście zaobserwować na moim instagramie - w piątek i sobotę zabawiałam się nieco z dynią i ten temat właśnie chciałabym dziś rozwinąć.