poniedziałek, 19 października 2015

173. LBA po raz szósty.

Witajcie kochani. Tego posta zaczęłam pisać do Was jeszcze w czwartek, jednak z powodu brata wiszącego mi nad głową musiałam sobie odpuścić, bo skupić się w takich warunkach nie sposób. A później? Później już był weekend spędzony z B., podczas którego wreszcie pofarbowałam włosy. ^^ Ze spalonych słońcem rudawych kudłów na inne, nieco mniej rudawe kudły. B. po raz pierwszy powiedział mi, że podobają mu się moje włosy po farbowaniu. :D Ja sama muszę przyznać, że też jestem zadowolona z nowego efektu, przy którym chyba pozostanę na dłużej. ;)
Co do tematu posta - chyba nikomu nie muszę go tłumaczyć, bo LBA to zabawa stara jak świat, a co za tym idzie - wszystkim nam bardzo znana. Muszę przyznać, że dawno jej nie było w moich blogowych rejonach, bo z tego co pamiętam - ostatni taki wysyp nominacji miał miejsce ponad rak temu - gdy byłam jeszcze świeżakiem w tym kręgach. :D Teraz więc już jako doświadczona w tych sprawach blogerka, bez skrępowania zabieram się za odpowiadanie na pytania, które przekazała mi w "w spadku" Shadow. :)

1. Czy gdybyś mogła cofnąć się w czasie kilka lat i zmienić jedną swoją decyzję, zrobiłabyś to?

Wiele razy w życiu zaklinałam się, że gdybym mogła to zrobiłabym coś inaczej. Wiele razy w sytuacjach, w których los rzucał mi kłody pod nogi, jednak zawsze po tych złych chwilach wychodziło w końcu słońce i każde doświadczenie sprawiało, że stawałam się mądrzejsza, silniejsza i wdzięczna, że jestem tu, gdzie jestem. Także na pewno nie zmieniłabym niczego, co miało wpływ na moje życie. Jedyne, co chciałabym zmienić, to może cofnąć jakieś słowa, wypowiedziane bezmyślnie, słowa, które mogły kiedyś kogoś dotknąć, niepotrzebnie zranić. Po prostu wówczas zamknęłabym usta o kilka słów wcześniej, oszczędzając komuś przykrości. 


tumblr
2. Gdybyś mogła zamienić się na jeden dzień życia z dowolnym człowiekiem na ziemi, kto by to był?

Eee... A czy musi to być postać realna? Nie? To super! Wybiorę więc postać fikcyjną, w której życiu
zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Mianowicie, na jeden dzień chciałabym obudzić się w życiu długonogiej Sereny Van Der Woodsen! Chciałabym leżeć w łóżku, na przeciwko szafy wypchanej po brzegi sukienkami Valentino, Chanel czy Ralhpa Laurena, w lustrze oglądać zawsze idealną twarz, a przed śniadaniem zastanawiać się czy dziś lepiej założyć szpilki z Louboutina, a może Versace? Chciałabym żeby na jeden dzień moim największym problemem były rozważania na temat - czy bardziej kocham brązowookiego bruneta Dan'a czy może "złotego" chłopca Nate Archibalda? Chciałabym przez ten jeden dzień przechadzać się uliczkami Upper East Side - oczywiście w niebotycznych szpilkach, nie wybijając sobie przy tym zębów, a wieczorem zatańczyć na dachu Empire razem z Chuckiem (trochę zmodyfikowałam historię, wiem ^^), podziwiając całe miasto z góry. <3


3. Wierzysz w życie po śmierci?

Cóż, jako katoliczce wypada mi w coś wierzyć. Mianowicie - w raj. Jednak na co dzień staram się nie myśleć o śmierci i tym, co będzie PO. Cały temat traktuję raczej metodą wyporu - jakby ta część świata nie istniała. Śmierć nie jest dla mnie przyjemnym tematem. Ba, dla mnie ona w ogóle nie jest tematem i zawsze podziwiałam Kordiana, który potrafił tak wiele i w taki sposób o niej pisać. Ja... ja raczej ją pomijam i omijam, jakoś naiwnie wierząc, że może mnie to nie dosięgnie. Może gdybym zagłębiła wiarę, to jakoś łatwiej byłoby mi podjeść do tematu, ale póki co - po prostu nie chcę. Nie czuję takiej potrzeby i wolę trzymać się od tego wszystkiego z daleka.


4. Masz "swoją" piosenkę?

Swoją? Pewnie chodzi o piosenkę ulubioną. Muszę Wam powiedzieć, że muzyki słucham praktycznie każdego dnia. Rano podczas ogarniania się do pracy, potem osiem godzin w pracy słucham radia, teraz - gdy mi jeszcze mało mam odpalony odtwarzacz na komputerze i ostatecznie podczas kąpieli puszczę sobie coś jeszcze z telefonu. :P Także podczas tego całodniowego obycia z muzyką ciężko być wciąż zakochanym w jednym utworze - bo to ciągle coś nowego wpada w ucho, coś innego staje się zbyt oklepane, że już się tego słuchać nie chce. W tym wszystkim jednak niezmiennie od lat są obecne w moim życiu utwory, które nie nudzą się nigdy. Takim też utworem jest dla mnie nie do końca znany Wam może >>Addicted - Kelly Clarkson<<, którego wypisuję tutaj za każdym razem, gdy pada pytania o tą naj, wśród piosenek. I nie napiszę tutaj, że porywa mnie ta piosenka, dlatego, że autorka ma mocną i piękną barwę czy piosenka ma TO COŚ. Mi się po prostu marzy, żeby kiedyś tą piosenkę zaśpiewać. Ot tak - od początku do końca. I wiem, że jest to trudny utwór, bo nie oszukujmy się - nie jest to Sylwia Grzeszczak, którą spokojnie zaśpiewałaby przynajmniej połowa z Was. No i może właśnie dlatego, że jest to utwór dość niedostępny jeżeli chodzi o zaśpiewanie, skopiowanie itp. covery jest od dla mnie taki wyjątkowy, wymarzony, no i przede wszystkim - jest piękny, prawda? :)


5. Gdzie czuje się najswobodniej?
tumblr
Pewnie większość z Was odpowiedziałaby, że w swoim pokoju. Ja pewnie też - tak bez namysłu i od razu taka odpowiedź rzuciła mi się na pierwszy plan. Bo gdzie jak nie tutaj mogę siedzieć z potarganymi włosami, bez makijażu i w rozciągniętych ciuchach? Jednak po chwili dotarło do mnie, że chyba nie koniecznie to miejsce jest wyznacznikiem jakiejkolwiek swobody, a ludzie, którzy nas otaczają czy też ich brak. Dla mnie takie osoby - wyznaczniki swobody są dwa.
 Wiecie, uświadomiłam sobie, że niezależnie od tego, gdzie jestem - czy w swoim pokoju, w aucie, w ogrodzie czy podczas spaceru z spem - gdy jestem z moim bratem czuję się na prawdę swobodnie i wiem, że mogę wówczas zachowywać się jak ostatnia wariatka - a i tak ujdzie mi to na sucho. To właśnie z moim bratem przeżyłam najwięcej głupich przypałów gdy np. byłam tak zmęczona, że prawie nałożyłam mu na szczoteczkę do zębów kremu do rąk albo gdy ostatnio przez cały Boży dzień śpiewaliśmy "pomidorową" - za co mama zemściła się na drugi dzień gotując nam ją na obiad. xD
Drugą osobą jest oczywiście mój B. - bo to przy nim mogę chodzić i wyglądać jak niewygląd, mogę zachowywać się tak, jak damie nie wypada i narzekać mu na cały świat, gdy nie mam humoru czy robić rzecz anormalne jak np. rysowanie mu tatuaży długopisem na rekach. ^^

 Tak więc moje miejsce, w którym czuję się najswobodniej jest tam, gdzie są moi dwaj chłopcy :) Niekoniecznie razem. :P


6. Jak wyobrażałaś sobie swoją przyszłość dziesięć lat temu i jak zmieniło się to wyobrażenie? 

OMG. Szczerze? Nie mam pojęcia jak wyobrażałam sobie siebie 10 lat temu. Może powinnam to gdzieś spisać, wówczas byłoby mi łatwiej, ale KTO WIEDZIAŁ, że taka wiedza mi się przyda? :P Nie zamierzam jednak odpuszczać pytania i spróbuję na nie odpowiedzieć drogą dedukcji, wnioskując po tym, gdzie wówczas byłam i jak wyglądało moje życie. 
No więc dziesięć lat temu zaczęłam gimnazjum, byłam śmiertelnie zakochana w M. - więc zapewne wyobrażałam sobie, że za 10 lat, jako już STARA DUPA, będę jego żoną, a może nawet matką jego dzieci - których tak bardzo nie chciał mieć. Żony też nie chciał, ale ciiii - z resztą jaki czternastolatek chce mieć żonę??. XD Co do zawodu - wówczas chyba marzyło mi się bycie gwiazdą rocka, obwieszoną łańcuchami, wykolczykowaną i wydziaraną, więc pewnie w przerwie pomiędzy upojnymi nocami z M. i wychowywaniem dzieci jeździłabym w trasy koncertowe, była bardzo sławna, piękna, podziwiana i bogata - a przede wszystkim mega zorganizowana, skoro ogarniałabym to wszystko (już sobie zazdroszczę). xD Cóż mogę powiedzieć dziś - życie potoczyło się TROSZECZKĘ inaczej. :P 
Dziś wyobrażam sobie siebie za 10 lat jako żonę B. ;) Matkę na pewno dwójki, a może już trójki dzieci. Chociaż to trzecie może być dopiero w drodze lub w planach. :P Jeśli chodzi o zawód - ta perspektywa nie jest dla mnie taka ważna - będzie co będzie. Wiadomo - najlepiej by spełniły się marzenia o idealnym zawodzie, o którym już nieraz pisałam. Jednak czas pokaże. Z wyobrażeń o przyszłości to tyle na dzień dzisiejszy. No może dodałabym jeszcze, że chciałabym zachować nadal dzisiejszą wyćwiczoną figurę. ^^ 


7. Czy jest coś, czego absolutnie nie możesz sobie odmówić?

Eeee... Raczej nie, myślę że jestem osobą o silnej woli i gdy powiem sobie, że czegoś np. nie mogę,
tumblr
to chociaż byłoby to najcudowniejsze na świecie - nie wezmę, nie zjem, nie kupię, nie obejrzę itp. Chociaż... jak tak teraz sobie myślę, to...tyczy się to chyba tylko rzeczy materialnych, ponieważ cokolwiek by się nie działo - nie mogę odmówić sobie bujania w obłokach i wymyślania przeróżnych historii. Kiedyś myślałam, że z tego wyrosnę, jednak do dziś nie opuściło mnie to moje pisanie przeróżnych scenariuszy w głowie. Kilka z nich zaczęłam nawet spisywać ze słomianym zapałem i wizją książki, ale... czasu znów mi zbrakło, a może chęci do ciągłego poprawiania - bo jestem perfekcjonistką i nawet pisząc posta potrafię jedno zdanie przekształcać trzy razy, gdy uznam, że nie pasuje do całości wypowiedzi. :P Niemniej jednak tworzyć w głowie nie przestałam i nie wiem czy kiedykolwiek przestanę. ;)


8. Jakie jest Twoje ulubione miejsce w sieci?

Hmmm... Pomyślmy, gdzie w sieci spędzam najwięcej czasu? Nie na facebooku, nie na instgramie, nie na twitterze ani na onecie czy wirtualnej polsce. Może na kwejku czy bezużytecznej? Też nie... No oczywiście, że na bloggerze, dlatego zdecydowanie jest to moje ulubione miejsce w sieci, do którego zaglądam chętnie każdego dnia i przesiaduję tutaj zdecydowanie dłużej niż powinnam. ^^


9. Czego chciałabyś się jeszcze nauczyć? 

Wiecie, usiadłam i zadałam sobie pytanie - jaka umiejętność jeszcze uczyniłaby mnie szczęśliwą i doszłam do wniosku, że ja jestem szczęśliwa. :) Jednak takich pomniejszych zachcianek mogłabym wymienić na prawdę sporo - chciałabym nauczyć się mówić biegle jeszcze w kilku językach obcych - np. w hiszpańskim czy francuskim, a może nawet rosyjskim - przydałby mi się w pracy ^^, poza tym chciałabym nauczyć się jakiś nowoczesnych tańców, chciałabym nauczyć się robić ładny makijaż oka cieniami, żeby nie wyglądać jak przestraszona panda :P, chciałabym umieć sama stworzyć szablon na bloga i przede wszystkim chciałabym, żeby los pozwolił mi kiedyś nauczyć się być mamą. :)


10. Lubisz swoje życie?

Lubię, a nawet kocham. Dziękuję Bogu i losowi, że urodziłam się akurat w takim domu. Domu pełnym miłości, domu w którym zawsze panował dostatek i nigdy niczego mi nie brakowało. Cieszę się, że jako dziecko nie musiałam się niczym martwić - no może tylko tym, kto posprząta zabawki (bo byłam i chyba jestem do dziś straszną bałaganiarą). Cieszę się, że w swoim życiu podjęłam takie a nie inne decyzje, że poznałam akurat takich ludzi, z których każdy coś do tego życia wniósł i jakiś ślad zostawił. Każdy z nich na pewno miał wpływ na cząstkę mnie, cieszę się, że wybrałam taką a nie inną szkołę, że idąc przez życie skierowałam się akurat na te ścieżki - bo dzięki temu mogę powiedzieć, że jestem ze swojego życia dumna i cieszę się, że doprowadziło mnie własnie tutaj. 


tumblr
11. Czekasz na zombie apokalipsę?

Szczerze? Nie. :P Ogólnie cały ten amerykański boom wokół zombie - setki filmów, gadżetów mających ratować życie podczas tej apokalipsy czy nawet instrukcja postępowania wywołuje u mnie uśmiech politowania na twarzy. Czasem zastanawiam się, jakim cudem ludzie będący technologicznie i naukowo sporo przed nami mogą mieć taką głupkowatą fobię, jak chodzące trupy zjadające mózgi. XD Tak więc - nie, nie czekam. Może kiedyś będę tego żałować, gdy pewnego dnia do mych drzwi zapuka podgnita sąsiadka próbująca odgryźć mi głowę, jednak póki co - dam sobie spokój. :P


No i to by było na tyle. W końcu udało mi się przebrnąć przez te nie do końca łatwe pytania. :) Mam nadzieję, że przyjemnie Wam się czytało. 
Tymczasem ja żegnam i do następnego! 
Pozdrawiam! :)

24 komentarze:

  1. 11 po prostu mnie zabiła. Zombie mnie przeraża!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A więc koniecznie powinnaś zaopatrzyć się w poradnik "Jak przetrwać apokalipsę zombie" :P

      Usuń
  2. Miło tak poczytać taki wpis szczęśliwej osoby :P A ja cały czas próbuję sobie przypomnieć czemu mam wątpliwości czy to była Serena czy Selena ;p Ale chyba jednak dobrze napisałaś ;p Musze obejrzeć "Plotkarę" jeszcze raz :D Uwielbiałam postać Sereny, chociaż chyba od czwartego sezonu lub tak jakoś pod koniec bardziej polubiłam Blair :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że Ci miło. XD
      Nie ma szans, bym pomyliła imię mej ukochanej "Serłiny" :P Plotkarę skończyłam oglądać dopiero niecały rok temu. :P

      Usuń
    2. Ja już nie pamiętam kiedy go skończyłam oglądać, ale wydaje mi się że też jakoś niedawno ;p A oglądałaś może film "Wiek Adelaine" z Blake Lively?

      Usuń
    3. Nie. :( Ale pamiętam, że napalałam się na niego przed premierą przy zwiastunie, chciałam iść na niego do kina i koniec końców nie widziałam go do dziś .:P

      Usuń
    4. Oglądałam go na kinoman.tv i bardzo bardzo polecam :) Blake w klasycznym wydaniu :D

      Usuń
    5. Na pewno w końcu obejrzę. W końcu nadeszły długie, jesienne wieczory. :P

      Usuń
  3. Życia nie da się w pełni zaplanować - i to jest jednocześnie najpiękniejsze i najstraszniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, ale chociaż jest ciekawie. :)

      Usuń
  4. Ja czasem zdaje się na los, co ma być to będzie :-) ,super post,buziak

    http://nataliazarzycka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja całe życie tak robię. :) Nie ma co trzymać się sztywno swoich wyobrażeń o życiu. :)

      Usuń
  5. Boże, naprawdę ktoś czeka na zombie apokalipsę? Ja jestem trochę nie na czasie chyba, ale... już prędzej gotowa jestem uwierzyć w taki prawdziwy koniec świata, w jakieś katastrofy i gromy z ciemnego nieba, niż w zielone, śliniące się bezmózgie ludziki...
    Uwielbiam Plotkarę! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż Ci mogę powiedzieć - na prawdę :P Amerykanie w ogóle są dziwni. xD
      Ja też! <3

      Usuń
  6. Wiesz,że chciałabym się nauczyć dokładnie tego samego?Dokładnie:)
    https://sweetcruel.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow. Nie spodziewałam się stuprocentowej zbieżności którejkolwiek odpowiedzi z kimkolwiek. :D

      Usuń
  7. odpowiedź na ostatnie pytanie bardzo mi się spodobała

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja wprawdzie też nie wierzę w możliwość zombie apokalipsy, ale za to lubię oglądać filmy na taki temat :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię, jeśli nie są zbyt drastyczne. :P

      Usuń